LETTERA APOSTOLICA
RUTILANS AGMEN
DEL
SOMMO PONTEFICE
PAPA GIOVANNI PAOLO II
ALLA CHIESA DI POLONIA
NEL IX
CENTENARIO DEL MARTIRIO
DI SAN STANISLAO
I. Świadectwo męczeńskie tych, którzy za wiarę i chrześcijańskie zasady życia przyjęli cierpienie i męki oraz odważnie ponieśli śmierć, od początku, przez całe wieki dodawała Kościołowi duchowej siły
i mocy. Słusznie
więc mówi św. Augustyn : «Jakby nasieniem krwi wypełniona jest męczennikami
ziemia, i z tego nasienia wyrosło żniwo Kościoła. Bardziej obwieszczają
Chrystusa zmarli niż żywi. Dziś Go obwieszczają i dziś głoszą :
milczy język, ale rozbrzmiewają czyny» (Serm. 286, 4; PL 38, 1298). Istnieją chyba szczególne racje, by słowa te obecnie odnieść do
Kościoła w Polsce. Przecież także i on wyrósł z krwi męczenników, wśród których
naczelne miejsce zajmuje św. Stanisław. Jego życie i śmierć chwalebna
przemawiają ustawicznie.
W roku, w którym Kościół w Polsce obchodzi uroczyście dziewięćsetną rocznicę
męczeńskiej śmierci św. Stanisława, biskupa krakowskiego, nie może zabraknąć
głosu Biskupa Rzymu i Następcy św. Piotra. Nazbyt doniosły to jubileusz, nazbyt
związany z dziejami Kościoła i Narodu Polskiego, który przez z górą tysiąc lat
swoich dziejów związał się z tym Kościołem w sposób szczególnie głęboki. Nie
može zabraknąć tego głosu zwłaszcza w tym momencie, kiedy na Stolicę św. Piotra
tajemnym zrządzeniem Bożej Opatrzności został wezwany papież, który sam do niedawna jeszcze był następcą św. Stanisława na stolicy biskupiej w Krakowie.
Przedziwna to zaiste chwila, kiedy wypada mi pisać w związku z jubileuszem św. Stanisława słowa, o których napisanie sam uprzednio
prosiłem wielkiego mojego Poprzednika, Papieża Pawła VI, a z kolei jego
bezpośredniego Następcę Jana Pawła I, który zaledwie przez trzydzieści trzy dni
sprawował posługę papieską. Dzisiaj czynię zadość nie tylko temu, o co jako
ówczesny arcybiskup krakowski prosiłem obu moich Poprzedników na Stolicy św.
Piotra, ale czynię też zadość szczególnej potrzebie własnego serca. Któż bowiem
mógł oczekiwać, źe właśnie mnie wypadnie w przededniu jubileuszu św. Stanisława opucić jego stolicę
biskupią w Krakowie i — z woli kardynałów zebranych na konklawe — przejść do Rzymu? Któż mógł oczekiwać, że wielkie dni tego jubileuszu wypadnie mi obchodzić nie w charakterze gospodarza uroczystości, ale w charakterze gościa,
przybywając do ziemi moich przodków jako pierwszy papież — Polak i zarazem jako
pierwszy w dziejach Kościoła papież nawiedzający tę ziemię?
II. Uroczystość św. Stanisława od wieków związana jest w kalendarzu liturgicznym
Kościoła w Polsce z dniem 8 maja. Zewnętrzna! zaś uroczystość przenosi się w Krakowie na najbliższą po 8
maja niedzielę. W tym też dniu wyrusza z katedry wawelskiej procesja do kościoła św. Michała na Skałce — tam gdzie wedle
tradycji biskup Stanisław ze Szczepanowi poniósł śmierć z rąk króla Bolesława
Śmiałego w czasie sprawowania eucharystycznej ofiary.
W roku bieżącym tę główną — a zarazem jubileuszową — Uroczystość św. Stanisława
postanowiliśmy przenieść nie na najbliższą niedzielę, ale na niedzielę Zesłania
Ducha Świętego oraz Trójcy Przenajświętszej. Potężna jest wymowa tego dnia, w
którym Kościół przypomina sobie swoje narodziny w jerozolimskim wieczerniku. To
stamtąd wyszli Apostołowie, którzy zebrani byli na modlitwie z Maryją, Matką
Chrystusa (por. Dz 1, 14) — wyszli pełni męstwa, które zstąpiło do ich serc jako szczególny dar
Ducha Świętego. Stamtąd wyszli — a potem wyruszyli w świat, aby wypełnić
Chrystusowe zlecenie : «Idzcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając
im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko,
co waru przykazałem» (Mt 28, 19-20).
Z wieczernika Zielonych Świąt wyszli Apostołowie. Z niego też — pokolenie po
pokoleniu — wyruszają ich następcy. Z niego wyruszył w swoim pokoleniu Stanisław
ze Szczepanowi, niosąc w sercu ten sam dar męstwa, aby świadczyć o prawdzie
Ewangelii aź do przelania krwi. Owo pokolenie odległe od nas o dziewięć stuleci jest pokoleniem naszych przodków, którzy tak jak Stanisław ich biskup na krakowskiej stolicy stanowią
kość z kości i krew z krwi naszej. Czas jego pasterzowania był krótki : od 1072
do 1079 roku — siedem lat. Owoc zaś trwa do dzisiaj. Spełniło się na nim słowo
Chrystusowe, wypowiedziane do Apostołów, aby szli i owoc przynosili, i aby owoc
ich trwał (por. J 15, 16).
III. Jest więc pełna głębokiej wymowy ta tegoroczna uroczystość św. Stanisława,
która po dziewięciu wiekach od Jego śmierci przenosi nas do wieczernika
Zielonych Świąt. Stamtąd wszakże wyruszyli ci wszyscy, którzy wedle słów
Chrystusa poszli na cały świat, nauczając wszystkie narody, chrzcząc je w imię
Ojca i Syna i Ducha Świętego (por. Mt 28, 19-20). Naród polski został ochrzczony w
imilę Trójcy Przenajświętszej w 966 r.
Niedawno minęło tysiąc lat od tej daty, która oznacza równocześnie początek dziejów Kościoła w Polsce oraz początek dziejów Narodu.
Jakże potężna jest moc Chrztu — tego Sakramentu, który zanurza nas w śmierć
Chrystusa (por. Kol 2, 12), aby dać nam przez to udział w Jego zmartwychwstaniu : w tym Žyciu, które
Syn Boży stając się człowiekiem, uczynił tyciem naszych dusz. Właśnie o
początku tego życia stanowi w nas Chrzest w imię Trójcy Przenajświętszej —
Chrzest, który synom ludzkim daje «moc, aby się stall dziećmi Bożymi» (J 1,
12) w Duchu Świętym.
Tysiąclecie Chrztu, które w roku 1966 było obchodzone na ziemi polskiej jako
całoroczne uwielbienie Przenajświętszej Trójcy, ogarnia sobą również obecny
jubileusz św. Stanisława. Wszakże najpełniejszym owocem tego Sakramentu, który
każdego człowieka w sposób szczególny poświęca Bogu (Sobór Wat. II, Konst. dogm. o Kościele,
Lumen, Gentium, 44), są właśnie święci, ci którzy przez swoje życie
i śmierć stali się wiecznym darem dla Boga (por. III Modlitwa Eucharystyczna).
Kiedy więc z kolei w uroczystość Trójcy Przenajświętszej Rokii Paliskiego 1979
będziemy uroczyście obchodzić pamiątkę męczeńskiej śmierci św. Stanisława,
wspomnijmy na ten Chrzest w imię Trójcy Przenajświętszej, z którego wyrósł pierwszy w Narodzie polskim dojrzały owoc świętości, tak bardzo
oczekiwany przez cały Naród, który w tym Świętym Rodaku uznał z wdzięcznością
owoc nowego życia, jakie stało się jego udziałem od chwili, kiedy Polska
przyjęła Chrzest.
Dlatego też dziewięćsetną rocznicę męczeńskiej śmierci św. Stanisława wpisujemy z szczególną czcią w tysiąclecie Chrztu przyjętego
przez naszych Praojców w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Aby zaś dać wyraz tej czci, niech odtąd zgodnie z życzeniem Episkopatu
Polski wspomnienie św. Stanisława w Kalendarzu Liturgicznym Kościoła
Powszechnego posiada charakter wspomnienia obowiązkowego (memoria obligatoria).
IV. Głębokie są korzenie czci, jaką odbiera na ziemi polskiej św. Stanisław od
dziewięciu stuleci.
Przyczyniła się do tej czci kanonizacja, dokonana w dniu 8 września1253 r. przez papieża Innocentego IV, mojego Poprzednika, w Asyżu przy grobie św. Franciszka. Głębokie są korzenie tej czci. Sięgają w całe
prawie dzieje Kościoła w Polsce, odzwierciedlają się w życiu Narodu, towarzyszą
jego losom. Świadczą o czci św. Stanisława nie tylko doroczne uroczytości, ale
też liczne wezwania Diecezji w Polsce oraz kościołów i parafii w Polsce a także
i poza Polską. Wszędzie tam, gdzie trafiali synowie polskiej ziemi, przynosili z
sobą tę cześć wielkiego Patrona. Od wielu stuleci był św. Stanisław głównym Patronem Polski.
Patronat ten — z mocy postanowienia papieża Jana XXIII, mojego Poprzednika —
sprawuje wspólnie z Matką Bożą, Królową Polski oraz ze św. Wojciechem. I dlatego
też w roku bieżącym, obchodząc dziewięćsetną; rocznicę śmierci św. Stanisława, wiążemy tę uroczystość nie tylko
z Krakowem, ale też i Gnieznem i Jasną Górą. Przez całe już prawie tysiąclecie
obok św. Stanisława z Krakowa postępuje św. Wojciech, którego umęczone ciało
spoczęło za czasów Bolesława Chrobrego w Gnieźnie. Obaj zaś Święci : Stanisław
i Wojciech patronują Ojczyźnie przy boku Maryi Królowej Polski i Matki Kościoła.
Otacza się czcią miejsca, z którymi związane było życie
i śmierć św. Stanisława.
Szczególną cześć odbiera Święty w krakowskiej katedrze na Wawelu, gdzie
znajduje się Jego grób i w kościele św. Michała na Skałce oraz w rodzinnym
Szczepanowie na terenie dzisiejszej Diecezji Tarnowskiej, gdzie przyszedł na
świat. Otacza się czcią relikwie, a zwłaszcza relikwię głowy Męczennika, która
do dzisiaj wykazuje ślady śmiercionośnych ciosów, jakie otrzymała przed
dziewięciuset laty. Właśnie przy tej relikwii skupiają się co roku mieszkańcy
królewskiego miasta oraz pielgrzymi z całej Polski, aby w uroczystej procesji przenieść
ją; przez ulice Krakowa. W tej samej procesji postępowali w dawnych wiekach
królowie polscy, następcy Bolesława Śmiałego, który św. Stanisławowi zadał w
1079 r. ów śmiertelny cios, a jak głosi tradycja zakończył życie pojednany z
Bogiem poza Krajem.
Czyż fakt ten nie posiada szczególnej wymowy?
Czyż nie świadczy o tym, że św. Stanisław stał się na długie wieki rzecznikiem
pojednania z Bogiem wszystkich swoich rodaków, zarówno sprawujących władzę, jak
poddanych? Czyź nie mówi o tej szczególnej duchowej jedności, która przez
Jego śmierć męczeńską stała się ich udziałem i jest nim nadal? Taka bowiem jest
moc śmierci, która przez tajemnicę Chrztu wrosła głęboko w zmartwychwstanie Chrystusa. W Jego
prawdę i miłość. A «nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje
za przyjaciół swoich» (J 15, 13).
V. «Stanisław, Patron Polaków» — z jakimże przejęciem, z jakim wzruszeniem
wypada wypowiedzieć te słowa papieżowi, który przez tyle lat swego życia i
posługiwania biskupiego związał się tak blisko z owym patronatem, z całą
stanisławową tradycją ; również i z tymi dociekaniami, które na przestrzeni
obecnego, a także i poprzedniego już stulecia nie przestają zajmować umysłów na
temat wydarzeń i okoliczności, jakie przed dziewięciuset laty złożyły się na cały historyczny fakt św.
Stanisława. Już to samo wskazuje, jak fakt ten i postać nie przestaje zawierać w
sobie treści, doświadczeń i prawd, stale żywych, stale ważnych dla życia człowieka, narodu, Kościoła.
Biorąc więc za podstawę tę szczególną żywotność postaci św. Stanisława, Patrona
Polaków, wypada nam w dziewięćsetną rocznicę tego świadectwa, jakie złożył przez
swoje życie i śmierć, przedstawiać Bogu w Trójcy Przenajświętszej Jedynemu za
pośrednictwem Matki Chrystusa i Kościoła to wszystko, co stanowiło i nadal
stanowi zapis szczególnie głęboki, jaki dzieje zbawienia na polskiej ziemi
związały z datą 1079 r. Jest to zapis wiary, nadziei i miłości, które nadają właściwy i pełny wymiar życiu człowieka i społeczeństwa.
Jest to zapis męstwa i odwagi wyznania prawdy, która stanowi o szlachectwie ludzkiego ducha. Jest to
zapis troski o zbawienie, o dobro duchowe i doczesne bliźnich, rodaków i wszystkich, któremu służyć należy z nieustającεj wytrwałością. Jest to zarazem
zapis wolności, która wyraża się w tej właśnie służbie
i oddaniu z miłości. Jest to owa przedziwna tradycja zjednoczenia i jedności, do
której — jak świadczy historia — przyczynił się w dziejach Narodu Polskiego św.
Stanisław, Jego śmierć, Jego kelt, w szczególności Jego kanonizacja.
Kościół w Polsce co roku odczytuje ten zapis. Co roku powraca do tej wielkiej
stanisławowej tradycji, która stała się szczególnym dziedzictwem polskiego
ducha. W Roku Pańskim 1979 pragnie dο niej powrócić w niezwykłych
okolicznościach. Pragnie ją podjąć szczególnie głęboko. Pragnie z niej wyciągnąć wnioski na życie codzienne. Znaleć oparcie w zmaganiu się ze
słabościami, wadami, grzechami, które w sposób szczególny zagrażają dobru
Polaków i Polski. Pragnie znaleźć nowe oparcie dla nadziei i wiary w przyszłość
swego posłannictwa i swej posług^ dla zbawienia każdego i wszystkich.
Z tymi pragnieniami, z tymi żarliwymi wołaniami serc, jakie dochodzą do mnie z
Ojczyzny, ja, Jan Paweł II, papież — syn ziemi polskiej, łączę się całym moim sercem. I z duszy
przepełnionej wielkością tego jubileuszu błogosławię.
W Rzymie, u św. Piotra, dnia 8 maja 1979 r., w pierwszym roku mojego
Pontyfikatu.
JAN PAWEŁ PP. II
Copyright 1979 © Libreria Editrice Vaticana