 |
VIAGGIO APOSTOLICO IN POLONIA
MESSA PER I FEDELI DELLA DIOCESI DI
WARMIA
OMELIA DI GIOVANNI PAOLO
II
Stadio «Stomil»
di Olsztyn -
Giovedě, 6 giugno 1991
“Ja jestem drogą i prawdą, i
życiem”
(Io. 14, 6).
1. Chrystus wypowiada te
słowa w wieczerniku w przeddzień swej męki i
śmierci na krzyżu. Wypowiada je do
apostołów, którzy wówczas byli z Nim razem. Przez apostołów wypowiada je do wszystkich - apostołowie bowiem i Kościół
mieli te słowa zanieść do wszystkich
ludzi i ludów... aż na krańce ziemi.
Chrystus więc mówi do nas tu zgromadzonych
- i do wszystkich, którzy tu, na tej ziemi warmińskiej i mazurskiej żyli
kiedykolwiek przed nami i którzy przyjdą po nas w
następnym tysiącleciu.
“Ja
jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko
przeze Mnie” (Ibid.).
Właśnie przyszedł czas, ażeby Chrystus wypowiedział
tę prawdę:
dojrzał czas. Nazajutrz ogarnie Go męka i śmierć krzyżowa - a potem nastąpi
zmartwychwstanie. I On sam, Syn Przedwieczny, odejdzie do Ojca.
Trzeba przeto, żeby dowiedzieli się wszyscy, iż odchodząc - otwiera nam
drogę, abyśmy idąc za
Nim doszli do Ojca. Nikt nie przychodzi do Ojca, jak tylko przez Niego. On jest
naszą drogą. Nie ma innej drogi, nie ma innego Pośrednika między Bogiem a
ludźmi,
tylko On: Jezus Chrystus.
2. Jest Drogą i Życiem. Gdy to mówi do apostołów, wie,
że czeka ich śmiertelna trwoga. Trwoga ta ogarnie ich niedługo, gdy będą
świadkami Jego pojmania, kaźni,
agonii na Golgocie i wreszcie samej hańbiącej śmierci. I dlatego uprzedza ich lęk: “Niech
się nie trwoży serce wasze” (Io. 14, 1). Oto
bowiem rozpoczyna się ostateczne Przejście: odkupieńcze przejście Syna do Ojca.
Przejście to - czyli Pascha - prowadzi przez ofiarę krzyża - ale: “niech się nie
trwoży serce wasze. . . . gdy
odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie” (Ibid. 14,
3).
To Przejście - Pascha Odkupiciela świata - prowadzi przez śmierć do nowego
objawienia Życia w dniu zmartwychwstania. “Przyjdę powtórnie” -
przyjdę, dając świadectwo Życia, które jest we Mnie - Życia, które
przewyższa śmierć i
przezwycięża, Życia, które ludzkiej śmierci zadaje śmierć. To Życie jest z Boga:
tylko Bóg jest Życiem. To Życie jest we Mnie. Ja jestem tym Życiem.
To Życie we
Mnie jest dla was . . . dla was - Dwunastu i dla wszystkich, którzy przez wasze
słowo uwierzą we Mnie. To Życie jest ostatecznym darem nieśmiertelnego Boga dla
śmiertelnego człowieka. “Przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy
byli tam, gdzie Ja jestem” (Ibid.).
Gdzie? “W domu Ojca mego jest mieszkań wiele”
(Ibid. 14, 2).
Niech się przeto nie trwoży serce wasze. Niech nie
przeraża was ziemska konieczność śmierci. “Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie!”
(Ibid. 14, 1).
3. “Ja jestem drogą i prawdą, i
życiem”. W kontekście tych słów, które są nasycone najgłębszą treścią, słów, w
których wyraża się absolut Boga - w kontekście tych słów nabiera pełnej wymowy
ustanowienie Eucharystii, którego zapis (najdawniejszy) znajdujemy w Pierwszym
Liście Pawła Apostoła do Koryntian: “Pan Jezus tej nocy, kiedy został wydany,
wziął chleb i dzięki uczyniwszy połamał i rzekł: "To jest Ciało moje za was [wydane].
Czyńcie to na moją pamiątkę! "”. A potem nad kielichem wina: “Ten kielich jest
Nowym Przymierzem we Krwi mojej. Czyńcie to, ile razy pić będziecie, na moją
pamiątkę!” (1 Cor. 11, 23-25).
Apostoł podaje prawdę o ustanowieniu Eucharystii, tak jak była ona
powszechnie znana i sprawowana w pierwszym pokoleniu uczniów Chrystusa. Z kolei
dodaje: “Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pana
głosicie, aż przyjdzie” (Ibid. 11, 26).
Sakrament śmierci i zmartwychwstania Odkupiciela. Sakrament Jego
przejścia przez krzyż do Ojca. Sakrament Drogi i Życia dla
wszystkich, którzy w nim uczestniczą. Ten sakrament jest szczytem i pełnią
świętej liturgii Kościoła. Jest przypomnieniem, uobecnieniem i zapowiedzią.
W
nim Chrystus jest Drogą i Prawdą, i Życiem dla wszystkich, którzy uczestniczą
. . .
dla wszystkich.
4. Kiedy w wieczerniku powiedział: “Ja jestem prawdą”,
powiedział to jako Bóg z Boga i Światłość ze Światłości - bo tylko Bóg “jest
Prawdą”. Równocześnie powiedział to jako człowiek, który - sam jeden - jest
“Świadkiem Wiernym” (Apoc. 1, 5)całej tajemnicy Boga: całej Prawdy, która jest w Bogu.
Wszelka prawda, do której dochodzi umysł stworzony, jest tylko cząstką i
odblaskiem tej Prawdy, jaka jest w Bogu.
Prawda ta przerasta człowieka. Pamiętamy
pierwszą zapowiedź Eucharystii - po cudownym rozmnożeniu chleba w
pobliżu Kafarnaum. Pamiętamy, jak wówczas słuchacze gotowi byli Jezusa obwołać
ziemskim królem, ale tej prawdy przyjąć nie mogli. Tak bardzo prawda Eucharystii
przerastała ich wyobrażenia, ich zakres pojmowania.
To, co się stało nazajutrz
po ustanowieniu Eucharystii, także przekraczało zakres ludzkiego pojmowania:
ukrzyżowanie Boga, śmierć Syna Bożego na drzewie hańby.
A przecież właśnie tę śmierć mamy głosić, właśnie
tę śmierć, bo przez nią objawiło się życie niczym
niepokonalne. Przez nią też wypełniła się sakramentalna prawda Eucharystii - tak
niepojęta dla człowieka.
Ja jestem Prawdą. Jako Prawda jestem Drogą i
jestem Życiem.
Wierzymy w to Życie. W dniu zmartwychwstania
Chrystus ostatecznie potwierdził prawdziwość całej swej mesjańskiej misji. Całego ewangelicznego
orędzia. To ostateczne świadectwo stało się miarą prawdy wszystkiego. I tylko
Bóg może mierzyć taką miarą.
5. Moje pielgrzymowanie po ziemi ojczystej związane
jest w tym roku z katechezą dziesięciu przykazań. Ósme przykazanie Dekalogu
w szczególny sposób wiąże się z prawdą, która obowiązuje człowieka w obcowaniu z
innymi ludźmi i w całym życiu społecznym: “Nie mów fałszywego świadectwa”.
Tym
przykazaniem Bóg Przymierza szczególnie daje poznać, że człowiek jest stworzony
na Jego obraz i podobieństwo. Dlatego właśnie całe ludzkie postępowanie poddane
jest wymogom prawdy. Prawda jest dobrem, a kłamstwo, fałsz, zakłamanie jest
złem. Doświadczamy tego w różnych wymiarach i w różnych układach.
Przypatrzmy się znaczeniu prawdy w naszym życiu publicznym. W odnowionej Polsce nie ma już
urzędu cenzury, różne stanowiska i poglądy mogą być przedstawiane publicznie.
Została przywrócona - jakby powiedział Cyprian Norwid - “wolność mowy”
(C. Norwid, Trattato della libertŕ della parola, I:
«Che cosa significherebbe l'umanitŕ?», v. 53).
Wolność
publicznego wyrażenia swoich poglądów jest wielkim dobrem społecznym, ale nie
zapewnia ona wolności słowa.
Niewiele daje wolność mówienia, jeśli słowo
wypowiadane nie jest wolne. Jeśli jest spętane egocentryzmem, kłamstwem,
podstępem, może nawet nienawiścią lub pogardą dla innych - dla tych na przykład,
którzy różnią się narodowością, religią albo poglądami. Niewielki będzie pożytek
z mówienia i pisania, jeśli słowo będzie używane nie po to, aby szukać prawdy,
wyrażać prawdę i dzielić się nią, ale tylko po to, by zwyciężać
w dyskusji i
obronić swoje - może właśnie błędne - stanowisko.
Słowa mogą czasem wyrażać prawdę w sposób dla
niej samej poniżający. Może się zdarzyć, że człowiek mówi jakąś prawdę po to,
żeby uzasadnić swoje kłamstwo. Wielki zamęt wprowadza
człowiek w nasz ludzki świat, jeśli prawdę próbuje oddać na służbę kłamstwa.
Wielu ludziom trudniej wtedy rozpoznać, że ten świat jest Boży.
Prawda zostaje poniżona także wówczas, gdy nie ma w niej miłości do niej samej i do człowieka.
W ogóle nie da się zachować ósmego przykazania - przynajmniej w wymiarze
społecznym - jeśli brakować będzie życzliwości, wzajemnego zaufania i szacunku
wobec tych wszystkich odmienności, które ubogacają nasze życie społeczne.
Każdy podstęp wobec drugiego człowieka, każda skłonność do
używania osoby ludzkiej w
charakterze narzędzia, każde używanie słów po to, aby wpływać na innych swoim
zagubieniem moralnym, swoim wewnętrznym nieporządkiem wprowadza w życie
społeczne atmosferę kłamstwa. Przez wiele lat doświadczaliśmy w wymiarze
społecznym, że publicznie nie mówiono prawdy - i nie dopuszczano do jej mówienia.
Istnieje przeto wielka potrzeba odkłamania naszego życia w różnych zakresach.
Trzeba przywrócić niezastąpione niczym miejsce cnocie prawdomówności. Trzeba, by
ona kształtowała życie rodzin, środowisk, społeczeństwa, środków przekazu,
kultury, polityki i ekonomii.
Jeszcze raz wróćmy do tego przykazania w jego
brzmieniu synajskim, w jego brzmieniu ewangelicznym. “Nie będziesz mówił
fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu”. Wydaje się, że jest to pewna
sytuacja ściśle określona. Na przykład taka, w jakiej znalazł się Chrystus wobec
sądu, gdzie powiedział: “Daj świadectwo o złym. Jeżeli źle powiedziałem, daj
świadectwo o złym. A jeżeli nie, dlaczego Mnie bijesz?” Człowiek, świadek, sądzi.
“Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu”. Nie mów fałszywego
świadectwa przeciw temu bliźniemu twemu, którym jest Jezus z Nazaretu. Nie mów
fałszywego świadectwa przeciw żadnemu twemu bliźniemu, żadnemu człowiekowi.
Zarazem to przykazanie stwierdza, że prawda jest dobrem dla człowieka, jest
dobrem dla człowieka w odniesieniach międzyludzkich, jest dobrem dla człowieka w
odniesieniach szerszych, społecznych. Jest dobrem. Drugi człowiek ma prawo do
prawdy. Człowiek ma prawo do prawdy. Czasem człowiek nie ma prawa do pewnej
prawdy, dlatego my patrzymy z podziwem na ludzi, którzy wobec przemocy - na
przykład w czasie okupacji - potrafili nie wydać, nie powiedzieć prawdy,
ponieważ do tej prawdy nie miał prawa ten, który jej żądał, który ją wymuszał
przemocą.
Jednakże to przykazanie w takim brzmieniu ma
zasięg szerszy. Nie chodzi tylko o sytuację oskarżonego wobec trybunału, nie
chodzi tylko o sytuację świadka, który mówi nieprawdę. Chodzi o sytuacje wielorakie, w których słowo
ludzkie daje złe świadectwo. “Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu
twemu”. Wciąż się w różnych wymiarach odbywa ten sąd nad słowem człowieka, nad
słowem, które on mówi. Jeżeli nie jest słowem prawdy, jeżeli daje fałszywe
świadectwo, odbywa się ten sąd. Bo ludzie słyszą, niekoniecznie tylko w sądzie.
Całe ludzkie bytowanie jest jakimś wielkim trybunałem. Ludzie słuchają, ludzie
słyszą i albo dociera do nich prawda, albo też nie. Zwłaszcza w naszym
społeczeństwie nowożytnym, gdzie tak bardzo spotęgowały się sposoby mówienia,
metody mówienia, wszystkie tak zwane środki przekazu myśli. To przecież
spotęgowana ludzka mowa. Spotęgowana mowa, która albo daje świadectwo prawdzie,
albo też przeciwnie. My zresztą znamy to z naszego doświadczenia i przez wiele
lat byliśmy wobec tego dość dobrze zabezpieczeni. Więc jest szczególna
odpowiedzialność za słowa, które się wypowiada, bo one mają moc świadectwa: albo
świadczą o prawdzie, albo są dla człowieka dobrem, albo też nie świadczą o
prawdzie, są jej zaprzeczeniem i wtedy są dla człowieka złem, chociaż mogą być
tak podawane, tak preparowane, ażeby robić wrażenie, że są dobrem. To się nazywa
manipulacja. Więc również i to zwięzłe przykazanie Dekalogu otwiera człowieka,
otwiera ludzkie społeczeństwa na cały szereg różnych wymiarów egzystencjalnych.
Bo człowiek bytuje w pewien sposób w związku ze świadectwem, jakie otrzymuje i
jakie przyjmuje. Chrystus był bardzo na to wrażliwy. Chrystus bardzo nas
przestrzegał przed tym. “Nie sądźcie, ażebyście nie byli sądzeni”. To są właśnie
takie wymowne słowa, które wskazują, jak delikatny, jak odpowiedzialny jest ten
rejon prawdy i nieprawdy w życiu ludzkim, jak on wiele może kosztować.
Przecież
wiemy, że istnieje chociażby taka zwyczajna, potoczna obmowa. Niby mówi się
prawdę, ale się szkodzi drugiemu człowiekowi. A więc przykazanie jest precyzyjne,
kiedy mówi o świadectwie przeciw bliźniemu twemu. Istnieją różne formy
zniesławiania człowieka, czasem typu propagandy szeptanej, a czasem bardzo jawne.
Istnieje wreszcie oszczerstwo, to znaczy: mówi
się o człowieku drugim źle i
nieprawdę. To jest szczególna postać niszczenia prawdy, szczególna postać
przekraczania tego przykazania, które zobowiązuje nas do dawania świadectwa.
Chrystus zobowiązał uczniów do dawania świadectwa: “Będziecie moimi świadkami”.
Będziecie świadkami prawdy. To świadectwo będzie was kosztować, tak jak
kosztowało mnie. Przecież pamiętamy, że na tym ostatecznym, dramatycznym także i
po ludzku trybunale, Chrystus przed Piłatem zapytany, czy jest królem,
odpowiedział: “Jam się po to narodził i po to przyszedłem na świat, ażeby dać
świadectwo prawdzie”. A jeżeli czytamy Ewangelię, jeżeli ją wciąż czytamy i
wciąż nad nią myślimy, to uświadamiamy sobie, że ta sprawa między prawdą a
kłamstwem, między świadectwem prawdy, świadkami prawdy a ojcem kłamstwa, jest jakąś sprawą pierworodną i podstawową. Człowiek jest wolny, człowiek jest wolny
także, ażeby mówić nieprawdę. Ale nie jest naprawdę wolny, jeżeli nie mówi
prawdy. Chrystus daje na to jasną odpowiedź: “prawda was wyzwoli”. Życie ludzkie
jest więc także dążeniem do wolności przez prawdę. To jest bardzo ważne w epoce,
którą przeżywamy. Bo zachłystujemy się wolnością, wolnością słowa i różnymi
innymi wolnościami, które z tym się wiążą. Zachłystujemy się tą wolnością,
której przedtem nam odmawiano, tak jak zresztą i wolności religijnej, choć w
Polsce nie było pod tym względem najgorzej. Ale równocześnie zapominamy o tym
wymiarze podstawowym, że nie ma prawdziwej wolności bez prawdy. Tylko prawda
czyni wolnymi.
Przed czterema laty mówiłem, że czeka nas praca
nad pracą. Dziś
czeka nas wielka praca nad mową, jaką się posługujemy. Ogromna praca. Nasze
słowo musi być wolne, musi wyrażać naszą wewnętrzną wolność. Nie można stosować
środków przemocy, ażeby człowiekowi narzucać jakieś tezy. Te środki przemocy
mogą być takie, jakie znamy z przeszłości, ale w dzisiejszym świecie także i
środki przekazu mogą stać się środkami przemocy, jeżeli stoi za nimi jakaś inna
przemoc, niekoniecznie ta przemoc fizyczna. Jakaś inna przemoc, jakaś inna
potęga. Słowo ludzkie jest i powinno być narzędziem prawdy.
“Prawda was wyzwoli”
- powiedział Chrystus (Io. 8, 32). Tak - “prawda was wyzwoli”. To jest dopowiedzenie ósmego
przykazania.
Starajmy się odnaleźć pełne znaczenie i wartość prawdy: prawda,
która wyzwala - wolność przez prawdę. Nigdy poza prawdą. Poza prawdą wolność nie
jest wolnością. Jest pozorem. Jest nawet zniewoleniem.
6. A od tej prawdy, jaką
czyni człowiek, jaką stara się kształtować swe życie i współżycie z innymi,
prowadzi droga do Prawdy, którą jest Chrystus. Prowadzi ta droga do wolności, do
której Chrystus nas wyswobodził. To jest perspektywa naszych czasów. Pomiędzy
wolnością, do której Chrystus nas wyzwolił i stale wyzwala, a odejściem od
Chrystusa w imię tak często bardzo głośno propagowanej wolności. Wolność, do
której Chrystus nas wyzwolił, to jedna droga. Druga droga to wolność od
Chrystusa. Bo często się tutaj stosuje takie słowa pozorne, mówi się “klerykalizm”,
“antyklerykalizm”, a na dnie chodzi o to jedno: wolność, do której Chrystus nas
wyzwolił, czy też wolność od Chrystusa? To są te dwie drogi, którymi idzie i
pójdzie na pewno Europa. Europa ma szczególne związki z Chrystusem, tu się
zaczęła ewangelizacja, ale tu także zrodziły się i stale się rodzą różne postaci
odchodzenia od Chrystusa, programy odchodzenia od Chrystusa. I przed nami
również otwiera się ta dwoistość, ten rozstaj. Wolność, do której Chrystus nas
wyzwala, wolność przez prawdę. Prawda was wyzwala. Albo też wolność od
Chrystusa.
Droga Ewangelii i Eucharystii.
Niech nigdy nie zabraknie jednej i drugiej w
życiu ludu Bożego, który przez tę piękną ziemię pełną lasów i jezior
pielgrzymuje do wiecznych przeznaczeń. Niech nigdy nie zabraknie Ewangelii i
Eucharystii.
“To bowiem jest wolą Ojca . . ., aby
każdy, kto widzi Syna i wierzy
w Niego, miał życie wieczne. I Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym”
(Io. 6, 40).
Il saluto conclusivo prima della benedizione:
Drodzy Bracia i Siostry, jeszcze przed końcowym
błogosławieństwem pragnę pozdrowić wszystkich obecnych zarówno z
diecezji warmińskiej, jak również licznie przybyłych pielgrzymów spoza jej granic.
Jakże bogata w tradycje jest wasza ziemia, to dziedzictwo
świętych męczenników:
Wojciecha i Brunona z Kwerfurtu; dziedzictwo bł. Doroty z Mątowów i Sługi Bożego
kard. Stanisława Hozjusza. Wasi ojcowie przybyli na ziemię Warmii, Mazur i
Powiśla z różnych stron i z “wszelkich narodów”, z dawnych kresów II
Rzeczypospolitej, z dalekich stepów Kazachstanu, z pobliskich Kurpi, Mazowsza i
z innych rejonów Polski. Świadectwem tułaczki i wędrowania jest cudowny obraz
Chrystusa Miłosiernego Tarnorudzkiego, który towarzyszył wiernym z dalekiego
Podola i doznaje obecnie czci w sanktuarium w Zielonce Pasłęckiej. W kościołach
i waszych domach często towarzyszy wam obraz Matki Bożej Miłosierdzia, Tej, “co
w Ostrej świeci Bramie”. Ta ziemia dla wielu była miejscem przeznaczenia i
niepewnego jutra. Stała się ona nową ojczyzną dla naszych braci z Ukrainy i
Łemków, którzy ubogacili ją swoją
kulturą, językiem, a przede wszystkim
właściwym swojemu obrządkowi sposobem oddawania czci Bogu w Trójcy Jedynemu oraz Bogarodzicy.
Warmia była zawsze wierna Bogu i Kościołowi
katolickiemu, zasługując na zaszczytne miano Świętej Warmii. Świadczą o tym liczne
kościoły,
kaplice i krzyże przydrożne, kult Męki Pańskiej, w szczególności cześć oddawana
Matce Najświętszej w Gietrzwałdzie, Świętej Lipce, Krośnie i Stoczku
Warmińskim.
Dziękuję dzisiaj Bogu za
Kościół na Warmii, za to, że ten Kościół żyje, a
widocznym tego znakiem jest wzrost powołań kapłańskich, powstanie nowych
instytutów przygotowujących katechetów świeckich i zakonnych. Praca biskupów,
kapłanów i ludzi świeckich czyni ten Kościół mocnym i dojrzałym. Mam na myśli
wiernych obrządku łacińskiego i bizantyńskiego. W tym miejscu pragnę wspomnieć
poprzedników obecnego ordynariusza, bpa Tomasza Wilczyńskiego, bpa Józefa
Drzazgę i bpa Jana Obłąka, którzy przez długie lata przewodzili Kościołowi
warmińskiemu, a także bpa Józefa Glempa, który stąd przeszedł na stolicę
prymasowską. Wreszcie kapłanem waszej diecezji jest też obecny nuncjusz
apostolski w Warszawie.
Ziemia wasza była także świadkiem walki o uwolnienie
narodu z pęt systemu totalitarnego. Przecież protest robotniczy Wybrzeża w 1970
r. poparli także robotnicy Elbląga.
Niech to wielkie dziedzictwo waszych ojców,
jakim jest wiara i umiłowanie Kościoła, będzie dla was siłą, a zarazem zachętą
do trwania w wierności Bogu i Ojczyźnie.
W tym też duchu wyrażamy wdzięczność
naszym gościom, poczynając od hiszpańskiej Saragossy - arcybiskup Saragossy
koncelebruje z nami, poprzez naszych sąsiadów z zachodu, biskupów niemieckich -
z Moguncji, przewodniczący Konferencji Episkopatu Biskupów Niemieckich, z
Augsburga oraz z Berlina, ten ostatni zresztą urodzony na tych ziemiach, a z nim
Warmiacy, pielgrzymi z Niemiec z wizytatorem apostolskim.
Idąc dalej na zachód -
pielgrzymi z Francji, z Compičgne, które łączy trwała
przyjaźń z Olsztynem. I
wreszcie z Kanady, z Toronto. Jest dla nas rzeczą bardzo wymowną i przejmującą,
że w tej Mszy św. uczestniczyli liczni członkowie oddziału olsztyńskiego Związku
Sybiraków, członkowie Związku Byłych Więźniów Politycznych z Okresu
Stalinowskiego oraz Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, zwłaszcza z
Wileńszczyzny, ziemi grodzieńskiej i z Wołynia.
Wyrażam podziękowanie
przedstawicielom rządu, ministrom Rzeczypospolitej, jako też wojewodom z
Olsztyna, Elbląga i Suwałek. Wyrażam nade wszystko moje podziękowanie wam
wszystkim, tutaj zgromadzonym, temu wielkiemu zgromadzeniu warmińskiemu, temu
wielkiemu zgromadzeniu eucharystycznemu z całej Warmii, ze wszystkich stron.
Jest nawet coś w ukształtowaniu wizualnym tego zgromadzenia, co mówi o Warmii,
bo zgromadzenie rozłożyło się na pagórkach, tak jak na pagórkach rozłożona jest
i wasza ziemia warmińska pośród tylu, tylu jezior. Jakże wam dziękuję za tę
intuicję organizacyjną, za tyle troski, umiłowania, artyzmu włożonych w
przygotowanie naszego spotkania. A to spotkanie ma dla mnie także szczególne
znaczenie, bowiem mam dług wdzięczności wobec tej ziemi, która tyle razy, przez
tyle lat udzielała mi schronienia, odpoczynku, dawała mi możliwość nabrania sił
wewnętrznych, uspokojenia. To jest wielkie dobrodziejstwo tej ziemi, tych lasów,
tych jezior, z którego korzystałem i które na pewno do dzisiaj jeszcze mi pomaga.
Więc w imieniu tego, co było, i tego, co jest, dziękuję Warmii za Papieża.
Kiedyś już w dziejach kapituła warmińska wybrała na biskupa we Fromborku Eneasza
Piccolomini, który tego wyboru wprawdzie nie przyjął, ponieważ został wybrany
papieżem jako Pius II. To jest wydarzenie z dalekiej przeszłości, które kiedyś
przypominałem, nawiedzając Warmię jako biskup i kardynał z Krakowa. Tym razem
natomiast stoi przed wami Papież, który naprawdę bardzo wiele zawdzięcza Warmii,
bardzo wiele zawdzięcza tej przyrodzie i bardzo wiele zawdzięcza ludziom tego
kraju, bo przecież ludzie i przyroda idą razem.
Niech Bóg zachowa ten wielki
skarbiec pięknej przyrody warmińskiej, pojezierza, lasów. Niech Bóg zachowa ten
wielki skarbiec. Nie dajcie go nigdy w żaden sposób zniszczyć czy nawet
uszkodzić, bo to jest wielkie dobrodziejstwo. I niech Bóg zachowa ludzi żyjących
wśród tej przyrody. Niech zachowa ludzi, ich ciała i dusze, ich serca i
sumienia, niech im pozwoli żyć w prawdzie, bo takie jest powołanie człowieka:
żyć w
prawdzie! Teraz, udzielając błogosławieństwa na zakończenie naszej
eucharystycznej celebracji, pragnę tym błogosławieństwem również podziękować za
wszystko dobro, którego od waszego kraju, od waszego Kościoła i od mieszkańców
tej ziemi doznałem w ciągu wszystkich lat mojego życia.
© Copyright 1991 - Libreria
Editrice Vaticana
|