1. Serdecznie dziękuję Księdzu Biskupowi za życzenia wigilijne. Ksiądz Biskup wypowiada je w imieniu
Polaków przebywająrcych w Rzymie - stale lub przejściovo - a także bodaj
pośrednio, w imieniu całej światowej Polonii.
Pragnę więc, aby słowa, w których odpowiem na te życzenia, odnosiły się
do wszystkich tutaj obecnych. Jeśli równocześnie adresujemy je wspólnie do
wszystkich Rodaków żyjących na całym świecie - to jednak zawsze, mając
na myśli przede wszystkim te blisko 38 milionów Polaków, którzy żyją w
Polsce.
W czasie mojego posługiwania na różnych miejschach ziemi, tak jak to ostatnie było w
Australii i Nowej Zelandii, zawsze znajduje się okazja do spotkania tamtejszei
Emigracji. Są to spotkania pełne głebokich wzruszeń między innymi właśnie
dlatego, że zawiera się w nich zawsze odniesienie do Ojczyzny, do Ziemi i Narodu, do jego dziejowych doświadczeń.
Czujemy się serdecznie związani z całą Polonią na świecie. Wyrażamy
zadowolenie z jej sukcesów. Jesteśmy wszystkim wdzięczni za to, co czynią
dla Polski w świecie i dla Polski w Polsce. Z radością słuchamy, gdy Biskupi
różnych krajów i kontynentów mówią o rzetelnym związku emigranta z Polski
z Koścliołem, również w kraju nowego osiedlenia.
Równocześnie jednak nie możemy zapominać, że emigracja jest stratą
-
pewnego rodzaju złem koniecznym - z punktu widzenia dobra własnego Narodu.
Odchodzą ludzie, którzy mogliby (a nawet powinniby) wnieść swój wkład w
kształtowanie dobra wspólnego. Ludzie niejednokrotnie dobrze przygotowani,
wysoko kwalifikowani. Jakkolwiek więc każdy człowiek posiada w określonych okolicznościach także prawo do emigracji
- nie możemy
równocześnie nie stawiać sobie pytania: dlaczego odchodzi? dlaczego odchodzą?
Czyż nie należy uczynić wszystkiego, ażeby mogli znaleźć należne sobie
miejsce przy ojczystym warsztacie pracy? Miejsce pracy - a także odpowiednie
warunki życia dla siebie i rodziny. Nikt na polskiej ziemi nie może mieć
poczucia, że jest niepotrzebny - albo tym bardziej: niewygodny. Trzeba też
przełamać tę niebezpieczną opinię, że w Ojczyźnie nie ma szans, że nie widzi się przyszłości dla siebie i swoich dzieci.
Trzeba, ażeby przy życzeniach wigilijnych były obecne rodziny,
środowiska,
wspólnoty, starzy i młodzi, rodzice i dzieci, wszystkie pokolenia, ale trzeba,
aby była przy nich obecna w jakiś sposób także Ojcyzna, także Polska. Tak
jak była obecna przez tyle lat i stuleci - również w okresach najcięższej
walki o utrzymanie narodowego bytu.
W tym duchu przyjmuję życzenia Księdza Biskupa
- i w tym duchu na nie
odpowiadam. Również i ja w wieczór wigilijny, przy opłatku, czuję się
szczególnie związany z wielką rodziną mojego Narodu. Głeboko odczuwam każde
dobro, jakie rodzi się w życiu Polaków, ale nie mniej głęboko, chyba głębiej
jeszcze: każde zło, każde zagrożenie, każdą stratę, każde upokorzenie.
2.
Łamiemy się opłatkiem. Jest to wzruszająca tradycia. Ma swe własne polskie znaczenie od wieków. Ale
trudno nie dostrzec szczególnego rysu, jaki tę ojczystą tradycię łączy z
chrześcijańskim wspomnieniem owych gnim z Dziejów Apostolskich, które trwały
na “łamaniu chleba”. Jest to więc tradycja - w swoim źródle, inspiracij
- głęboko chrześcijańska. Rzec można nawet: eucharystyczna.
Chleb wigilijny, opłatek, nie jest Ciałem Pana jak Hostia eucharystyczna, ale
jest - podobnie jak sakramentalne Ciało Pana -wezwaniem do braterstwa, do solidarności, do miłości, do pojednania.
Skojarzenia te stają się szczególnie aktualne w perspektywie Kongresu
Eucharystycznego, do którego Kościół w Polsce przygotowuje się, przewidując
czerwiec roku 1987 jako jego datę.
Od początku staram się uczestniczyć w przygotowaniach do wydarzenia, które ma w
jakiś pełniejszy jeszcze sposób uwydatnić to, czym żyje cały Kościoł, a
Kościoł w Polsce w szczególńosci: co stanowi
źródło duchowej siły tylu osób
i wspólnot:
Ciało Pana!
Ciało i Krew Chrystusa!
Sakrament Nowego i Wiecznego Przymierza!
Niech mi będzie wolno przy dzisiejszym Opłatku
życzyć, ażeby Kongres
Eucharystyczny w Polsce wydał zamierzone i upragione owoce.
Mech odnowi w nas wszystkich świadomść tej Miłości, jaką jest Bóg. Bóg
objawiony w Jezusie narodzonym, ukrzyżowanym i zmartwychwstałym, Bóg
objawiony w Eucharystii - jest Miłością.
Tylko ta świadomość zdolna jest wyprowadzić ducha ludzkiego ze wszystkich
manowców jego ziemskiego bytowania. Uwolnić go od poczucia drogi bez wyjścia.
Od poczucia zniewolenia. Przezwyciężyć czysto materialistyczne i
deterministyczne rozumienie sensu ludzkiego bytowania na ziemi. Bóg jest Tym,
który wyzwala - człowieka - właśnie przez to, że jest Miłością.
Życzę więc już dzisiaj, w wigilię Bożego Narodzenia, aby udziałem moich
Rodaków, wielu, wielu ludzi w Polsce, ludzi nieraz bardzo udręczonych, ludzi
na emigracji, wielu ludzi - stała się świadomość tego wyzwolenia w Bogu.
Niech Eucharystia objawi każdemu na nowo pełny sens życia ludzkiego
- niech go uwolni przynajmniej od poczucia bezsensu . . .
Życzę, ażeby wszyscy przyjęli na nowo całą prawdę o Bogu, o Chrystusie, o
Duchu świętym - tę prawdę, która w zdumiewający sposób streszcza się
niejako w Eucharystii.
“Obyś poznała dar Boży” - powiedział Chrystus do Samarytanki. Czegóż mogę bardziej życzyć
każdemu i każdej z Was, moi drodzy Bracia i Siostry z ojczystej ziemi, jak nie
tego, abyście na nowo odkryli, że Eucharystia jest darem Boga, który człowieka
czyni zdolnym do pokonania etapów, również trudnych etapów, jego
pielgrzymowania na ziemi.
Tak. Eucharystia jest darem.
Równocześnie jest ona wezwaniem, skierowanym do całego człowieczeństwa każdego
z nas. Wezwaniem - i wyzwaniem na co dzień.
Musimy się uwalniać od tylu słabości i wad. Od tylu naszych egoizmów. Od tylu złych
sądów o bliźnich. Od nastawienia wyłacznie na korzyść i użycie . . . Od
wszystkiego, co człowieka naprawdę “pomniejsza”.
W momencie opłatka to mówię. Przy wigilii. Wigilia jest także tą jedyną w
swoim rodzaju godziną szczerości i zaufania do ludzkich serc i sumień.
Przyjmijcie więc to wszystko, co powiedziałem. A może więcej: dopowiedzcie
jeszcze sami od siebie. Niech w tej godzinie szczrości stanie się jasnym także
to wszystko, co boli. Czyż Chrystus nie powiedział: poznacie prawdę, a prawda
uczyni was wolnymi.
3. W czasie adwentowym, a z kolei w okresie Bożego Narodzenia Kościoł codziennie
powtarza tę modlitwę do Matki Bożej, tę antyfonę, która zaczyna się od słow:
“Alma Redemptoris Mater” (Matko Odkupiciela).
Zawiera w tej modlitwie przejmujące wołanie, które szczególnie wymownie
brzmi w tekście oryginalnym: “succurre cadenti - surgere qui corat,
populo” (racz podźwignąć, prosimy, lud upadający, w grzechach swych uwikłany,
powstać z nich pragnący).
U progu Roku Eucharystycznego na polskiej ziemi idę z tymi słowami tą samą
drogą którą przemierza tylu pielgrzymów na ziemi polskiej.
Na Jasnej Górze, organiając wszystko, co Polskę stanowi, wszystkich synów i
córki mojej Ojczyzny, powtarzam te słowa:
Matko, która nas znasz, ź nie pozwól nam zwątpić.
/ Pomóż nam trwać! / Pomóż nam wciąż powstawać.
/ Pomóż nam dobro złem zwyciężać. /
Uproś, aby każdy z nas był silniejszy od własnej słabości. /
Bądź z nami w każdy czas.
Jeszcze raz dziękuję Księdzu Biskupowi oraz wszystkim obecnym za to
spotkanie.
© Copyright 1986 - Libreria Editrice Vaticana