 |
DISCORSO DI GIOVANNI PAOLO II AD UN
GRUPPO DI VESCOVI DELLA POLONIA IN VISITA «AD
LIMINA APOSTOLORUM»
Sabato, 19 dicembre 1987
Drodzy i czcigodni Bracia! Księże Kardynale Prymasie, Księża
Arcybiskupi, Księża Biskupi.
1. “Panie, dobry jak chleb . . . Tyś do końca nas
umiłował”. Trzecie odwiedziny w Ojczyźnie, na szlaku Kongresu Eucharystycznego w Polsce, były dla mnie głębokim przeżyciem. Dałem temu wyraz na miejscu i po
powrocie do Rzymu. Dziś jeszcze raz do tego powracam, gdy spotykamy się przy
waszym nawiedzeniu “progów apostolskich”.
Tradycja przybywania biskupów z całego świata “ad limina Apostolorum” znajduje swe potwierdzenie również w
Prawie kanonicznym. Jednakże “litera” prawa wyraża “ducha” Kościoła, Tradycji
apostolskiej, samej wreszcie Ewangelii. Odwiedziny “ad limina” uwydatniają podstawową prawdę o Kościele jako “Komunii”. Prawda ta zapuszcza głęboko swe
korzenie w Eucharystii. Eucharystia buduje Kościół w wielorakim znaczeniu. Wśród
tych znaczeń rzeczywistość “komuniina” Koscioła została w sposób szczególny
uwydatniona w magisterium Vaticanum II.
Dlatego też, na zakończenie Kongresu
Eucharystycznego w Warszawie, specjalnie zaprosiłem Episkopat Polski do
tegorocznych odwiedzin “ad limina”, które odpowiadają rytmowi pięcioleci,
przewidzianych w Kodeksie. Odwiedziny te jednak nade wszystko wyrażają i umacniają Kościoł jako rzeczywistość “komunijną”.
2. Nawiązując do tych przesłanek, pragnę serdecznie powitać przybyłych Pasterzy
Kościelnych Prowincji:
Gnieźnieńskiej, Warszawskiej i Poznańskiej wraz z Biskupami pomocniczymi.
Stanowicie to gremium biskupie, z którym byłem związany przez wiele lat mojego
posługiwania na stolicy krakowskiej. Trudno wyrazić, jak wiele zawdzięczam
tamtym doświadczeniom, również teraz, służąc Kościołowi powszechnemu na
rzymskiej stolicy świętego Piotra. Zawdzięczam wiele, bardzo wiele Narodowi,
Kościołowi, jego Pasterzom, poczynając od wielkiego Prymasa Tysiąclecia. W ich
gronie również uczestniczyliśmy w Soborze, zaciągając wraz z Episkopatem całego
świata wielki dług wobec Ducha Świętego.
3. Soboru stale trzeba się uczyć. Wciąż go poznawać i odkrywać na nowo. Nie jest to wiedza “akademicka” tylko. Soboru
uczymy się w tym celu, ażeby nim
żyć, aby go urzeczywistniać. Chodzi też o samourzeczywistnianie się Kościoła: o taką autorealizację, która - pod
tchnieniem Ducha Prawdy - odpowiada równocześnie “znakom” naszego czasu.
Właśnie
pod tym katem określenie Kościoła jako “communio” -a w tym określeniu
związanie z Eucharystią-odsłania nam najszersze perspektywy. Wszystko, co
odpowiada posłannictwu Kościoła w wymiarze “ad intra” oraz w wymiarze “ad extra”, wyrasta z tej gleby, z tego podłoża: “communio”. Z niej wyrasta, a
równocześnie do niej ma dojrzewać.
-Wskazał na to przed dwoma laty
Synod-zgromadzenie nadzwyczajne przy końcu 1985 roku, uwydatniając prawdę o Kościelekomunii w swym
końcowym dokumencie. Tegoroczny Synod-zgromadzenie zwyczajne na temat laikatu
-zbudował
swe rozważania i propozycje na tym samym fundamencie.
Trzeba, ażeby w roku
Kongresu Eucharystycznego w Polsce -i jako owoc tego Kongresu-posłannictwo
Kościoła w naszej Ojczyźnie oraz gruntownej, zarazem coraz konkretniej urzeczywistniało się w tym samym
teologicznym profilu i w tej samej perspektywie.
4. Pogłębiona lektura Soboru, poczynając od Lumen Gentium, ukaże nam, że całość,
a zarazem wielość zadań, jakie stoją przed Kościołem w Polsce-na pierwszym
planie przed Episkopatem - pozwala się nazwać w pełni “po imieniu”, wychodząc
od takiego właśnie widzenia Kościoła.
Zadania te, przynajmniej niektóre z nich, starałem się zawrzeć w wypowiedziach
ostatniej pielgrzymki do Ojczyzny. Przede wszystkim dają one znać o sobie poprzez systematyczną pracę Episkopatu, zarówno
poszczególnych Biskupów w diecezjach, jak też całej Konferencji.
Wśród tych
zadań pragnąłbym raz jeszcze powrócić do sprawy świeckich katolików oraz ich
miejsca w Kościele i w Ojczyźnie, a więc w różnych dziedzinach życia narodowego,
społecznego, kulturalnego.
5. Sobór Watykański II odsłonił przed oczyma
Kościoła ten wymiar “komunii”, z którego bierze swój początek życie i
posłannictwo świeckich chrześcijan. Tekstem podstawowym jest tutaj Konstytucja
Lumen Gentium, szczególnie rozdział II o Ludzie Bożym. Rozdział ten, a zwłaszcza
jego umiejscowienie w Konstytucja, posiada doniosłe znaczenie. Zanim Sobór
podejmie sprawę Episkopatu, mówiąc przez to samo o apostolskiej sukcesji władzy,
czyli pasterskiego posługiwania w Kościele, wpierw mówi o tym dziedzictwie,
jakie po Apostołach jest udziałem “wszystkich” w Kościele. O ile sukcesja
hierarchiczna po Apostołach jest udziałem niektórych, do tego powołanych przez
Ducha Świętego-to natomiast dziedzictwo apostolskie jest udziałem wszystkich w
mocy Chrztu i Bierzmowania. Powołanie chrześcijańskie jest powołaniem do
apostolstwa.
Wszyscy bowiem uczestniczą w posłannictwie Chrystusa: Kapłana,
Proroka, Króla.
To powszechne uczestnictwo “in triplici munere” samego Chrystusa
posiada znaczenie podstawowe dla samourzeczywistniania się Kościoła jako “communio”.
Kościół urzeczywistnia się we właściwym sobie profilu “komunijnym”, o ile w
nim prawidłowo rozwija się uczestnictwo wszystkich: to, które jest owocem
uczestniczenia w troistym posłannictwie samego Chrystusa. Szczególnie chodzi o
uczestnictwo laikatu.
6. Katolicy świeccy, mężczyźni i kobiety, pełnoprawni
członkowie Kościoła, są powołani do świętości i do apostolstwa; do tego, aby we współczesnym świecie
stawać się “solą ziemi” i “światłem świata”. Oznacza to, że we wszystkich dziedzinach życia indywidualnego, rodzinnego i społecznego,
zwłaszcza w środowisku pracy, winni być świadkami Chrystusa, wprowadzać w czyn
zasady ewangelicznej sprawiedliwości i solidarności. Zwróciłem na to uwagę w
homilii wygłoszone; w Lublinie podczas święceń kapłańskich, podkreślając, że
ludzi świeckich “trzeba darzyć zaufaniem, jest w nich bowiem wielki potencjał
dobrej woli, kompetencji i gotowości służenia”.
Ostatni Synod Biskupów był “wielką konsultacją” na temat powołania i misji katolików świeckich w Kościele i
w świecie współczesnym. Był też poniekąd weryfikacją, w jakim stopniu zostały
zrealizowane wksazania i postanowienia Soboru Vaticanum II odnośnie do laikatu.
Elementy tej konsultacj znajdują się we wszystkich wypowiedziach i tekstach
synodalnych, poczynając od “lineamenta”, poprzez głosy w dyskucji, aż do “Propositiones”,
i staną się podstawą do wypracowania Dokumentu posynodalnego.
W świetle refleksji synodalnej można powiedzieć, że w wielu dziedzinach
oddziaływania duszpasterskiego sami księża nie zdołają sprostać zadaniom bez udziału świeckich, bez ich współpracy na poziomie parafii i diecezji. Dobrze
przygotowani katolicy świeccy, specjaliści w różnych dziedzinach wiedzy, mogą wykonać te prace, które nie wymagają bezpośredniej obecności kapłana-a ileż jest
takich zadań w duszpasterstwie, poczynając od katechezy dzieci, młodzieży i
dorosłych, aż po duszpasterstwo różnych i różnych grup zawodowych czy
środowiskowych.
Wielką rolę mogą tu odegrać-jak podkreślił Synod-stowarzyszenia
katolików i ruchy autentycznie kościelne jako bezcenna pomoc w realizowaniu
posłannictwa duszpasterskiego.
Jest rzeczą szczególnie ważną, aby katolicy świeccy, coraz bardziej uświadamiając sobie
swoją chrześcijańską tożsamość,
szukali odpowiedzi na nowe wyzwania, jakie stawia przed nami świat współczesny:
indyferentyzm, niewiara, ateizm, materializm praktyczny, nędza materialna i
moralna, demoralizacja, niesprawiedliwość, pogwałcenie praw osoby ludzkiej itd.
Wielu ludzi w Polsce, zwłaszcza katolików świeckich, zwraca się dzisiaj do
Kościoła z zaufaniem i nadzieją, że tu znajdą nie tylko zrozumienie, ale i możliwość zrealizowania swego ludzkiego i
chrześcijańskiego powołania. Ich zapał
i dobra wola winny być docenione i przyjęte przez Pasterzy z uwagą i życzliwością; ich inicjatywy poddane roztropnej ocenie, a następnie
wprowadzane w życie w miarę możliwości. Od Pasterzy zależy w dużym stopniu, czy ludzie
świeccy spełnią swe zadania w Kościele i w świecie na miarę wymogów dzisiejszych czasów.
7. Przyjęło się powiedzenie, iż Kościół stał się w ciągu dziejów
“wychowawcą” wielu narodów, zwłaszcza na kontynencie europejskim, ale nie tylko.
Odnosi się to do epoki dawniejszej, przed podziałami, przed Reformacją zwłaszcza. Jednakże - w jakiś sposób-nie przestaje być aktualne nadal.
Vaticanum II pozwala
nam to lepiej zrozumieć: Kościól wychowuje narody i ludy, ponieważ on sam jest “ludem”: Ludem
Bożym. A chociaż to, przez co konstytuują się Kościół jako Lud Boży, należy zasdniczo do innego porządku niż to,
przez co konstytuują się ziemskie społeczeństwa, narody, a także i państwa - to jednak analogie i
zbliżenia istnieją.
Znajduje to właściwy wyraz w etyce katolickiej: w nauce społecznej Kościoła.
Zwięzłą syntezę znajdujemy również w Konstytucji Gaudium et
Spes, zwłaszcza w poszczególnych rozdziałach części drugiej. Pozwólcie, że
powtórzę cytowany już tekst podczas trzeciej wizyty duszpasterskie; w Polsce, w
Zamku Królewskim w Warszawie: “Na pochwałę zasługuje postępowanie tych narodów,
w których jak największa część obywateli uczestniczy w sprawach publicznych w
warunkach prawdziwej wolności . . . Ażeby zaś wszyscy obywatele byli skłonni uczestniczyć w życiu różnych grup, z
których składa się organizm społeczny,
konieczne jest, by mogli w nich znaleźć wartości, które by ich pociągały i
skłaniały do służenia drugim. Słusznie możemy sądzić, że przyszły los ludzkości
leży w ręku tych, którzy potrafią podać następnym pokoleniom motywy życia i nadziej”
(Gaudium et Spes, 31).
To wielkie zadanie przekazywania “motywów życia i nadziei” stoi również prezd
Kościołem w Polsce i jego Pasterzami.
W tym samym Dokumencie
soborowym czytamy dalej: “Kościół, który z racji swego zadania i kompetencji w żaden sposób nie utożsamia się ć wspólnotą polityczną ani nie wiąże się z żadnym
systemem politycznym, jest zarazem znakiem i zabezpieczeniem transcendentnego
charakteru osoby ludzkiej . . . oparty w swoich podstawach na miłości Zbawiciela
przyczynia się do tego, by w granicach narodu i między narodami szerzej krzewiła się sprawiedliwość i miłość . . . posługuje się rzeczami doczesnymi w stopniu, w
jakim wymaga ich właściwe mu posłannictwo. Nie pokłada jednak swoich nadziei w
przywilejach ofiarowanych mu przez władzę państwową; co więcej, wyrzeknie się
korzystania z pewnych praw legalnie nabytych, skoro się okaże, że korzystanie z
nich podważa szczerość jego świadectwa” (Ibid. 76).
Utrzymanie więzi z Narodem,
podzielanie jego trosk, trudności i niepokojów, kształtowanie prawego sumienia
jednostkowego i społecznego celem właściwego wartościowania postaw i obowiązków
w życiu osobistym, rodzinnym i wspólnotowym-stanowi wielkie i bardzo
odpowiedzialne zadanie duszpasterskie Kościoła.
8. Czy moment dziejowy, który przeżywamy, nie stawia przed nami w nowy sposób tego zadania, które znalazło
swój wyraz w przeszłości, dalszej i bliższej? Kościół jako wychowawca narodów! I
czy nie należy ono również do całokształtu owej “nowej”, czy drugiej,
ewangelizacji, której potrzebę uświadamiają sobie coraz wyraźniej wszystkie
Kościoły i Episkopaty na naszym kontynencie?
Równocześnie jest rzeczą jasną, że
owo “wychowanie” narodów przez Kościół na tym etapie świadomości - chrześcijańskiej
i społecznej zarazem-musi być w ogromnej mierze “samowychowaniem”. Podobnie
jak u każdego dorosłego czy nawet dorastającego człowieka. Można by też
powiedzieć, ze takie chrześcijańskie “samowychowanie” osób, wspólnot, całego
społeczeństwa jest równocześnie nowym, stosownym do historycznego etapu,
podjęciem “inkulturacji” misyjnej. Kościół zaś jest wszędzie i zawsze misyjny.
Misyjny-ze swej natury. Misyjny-wciąż na nowo!
Problem “laikatu” - apostolstwa świeckich posiada w tej dziedzinie zupełnie zasadnicze znaczenie.
9. W czasie
moich odwiedzin w Polsce za każdym razem podkreślałem, że suwerenność państwa tylko wówczas odpowiada pełnej prawdzie o osobie i
społeczeństwie, jeśli w
państwie tym naród odnajduje swoją suwerenność, jeśli czuje się, i jest,
prawdziwym podmiotem stanowienia o tym, co “wspólne” - o wspólnym dobru.
W tym samostanwieniu nikt społeczeństwa nie może wyręczyć, ani go w tym
zastąpić. Jeśli zaś usiłuje się społeczeństwu narzucić jako dobro wspólne, jako program
spłeczny to, co nie odpowiada świadomości ani sumieniom, przyjdzie się w końcu
przekonać, że działanie takie jest na szkodę społeczeństwa i swoją własną.
Ten
naród, poprzez całą swoją historię, nawet i poprzez ponure jej doświadczenia, zbyt jest przyzwyczajony do tego, co Sobór nazywa “uczestnictwem”-a
co łączy się z tak trafnie odkrytą nad Bałtykiem “solidarnością”.
10. “Słowo Wcielone zechciało być uczestnikiem ludzkiej społeczności. Jezus objwił miłość Ojca i
wzniosłe powołanie ludzi, przyjmując najpowszedniejsze sprawy społeczne. W swoim
nauczaniu wyraźnie polecił dzieciom Bożym, by odnosiły się do siebie wzajemnie
jako bracia. W swojej modlitwie prosił, by wszyscy Jego uczniowie byli “jedno”.
Apostołom zaś polecił głosić orędzie ewangeliczne wszystkom narodom, żeby ród
ludzki stał się rodziną Bożą, w której pełnią prawa byłaby miłość; przez dar
swojego Ducha ustanowił nową braterską wspólnotę w ciele swoim-Kościele, w
którym wszyscy, będąc jedni drugich członkami, mają świadczyć sobie wzajemnie
usługi wedle różnych darów sobie udzielonych. Tę solidarność trzeba będzie
ciągle zwiększać aż do owego dnia; w którym osiągnie ona swoją pełnię i w którym ludzie, jako rodzina umiłowana przez Boga i Chrystusa Brata,
zbawieni przez łaskę, oddawać będą Bogu chwałę doskonałą”.
11. W tym duchu składam najlepsze życzenia świąteczne i noworoczne wam, drodzy Bracia w Biskupstwie,
Kościołom, którym służycie. Przekażcie moje życzenia i błogosławieństwo całej
umiłowanej Ojczyźnie.
© Copyright 1987 - Libreria
Editrice Vaticana
|