 |
VIAGGIO APOSTOLICO IN POLONIA
DISCORSO DI GIOVANNI PAOLO II AI
SEMINARISTI, AL CLERO, AI RELIGIOSI E ALLE RELIGIOSE
Cattedrale di Stettino -Giovedě, 11 giugno 1987
1. “Oto kładę na Syjonie
kamień węgielny”
(1 Petr. 2, 6).
Położyliśmy dziś kamień węgielny pod
budowę Seminarium kapłańskiego dla diecezji
szczecińsko-kamieńskiej. Wszystkich przeto zgromadzonych zapraszam, ażeby
wespół ze mną
rozważyli wymowę słów świętego Piotra o “żywych kamieniach”
(Ivi 2, 5).
Apostoł dzieli się z nami wielką wizją Bożej tajemnicy, która przenika dzieje
ludzkości. Tajemnicy, która znalazła swe urzeczywistnienie w Ludzie wybranym,
która trwa w Kościele. Co więcej: która o tym Kościele stanowi.
Oto Bóg, który jest Bogiem Przymierza, szuka od początku i
poprzez pokolenia, swego przybytku. Szuka przestrzeni, w której mógłby mieszkać razem z ludźmi, z nimi obcować.
Pagnie bowiem być Emmanuelem. Jego Imię w dziejach człowieka brzmi właśnie tak:
Emmanuel, Bóg z nami.
Mieszkanie Boga z ludźmi ma przede wszystkim swój wymiar
duchowy. Jest przestrzenią, w której działa Duch Święty. Jest przestrzenią, w
której Bóg obcuje z ludźmi “w Duchu i prawdzie” (Io. 4, 23).
2. Chrystus jest kamieniem węgielnym tej budowy. Przestrzeń Ducha
Świętego, Ducha Prawdy, Parakleta, otwarła się w sercach ludzkich, otwarła się w dziejach człowieka - przez Jego krzyż i zmartwychwstanie. Właśnie przez to,
że ten “węgielny kamień” został
odrzucony przez ludzi. Właśnie przez to, iż - w tym odrzuceniu - stał się
pierwszym “żywym kamieniem”: drogocennym, wybranym u Boga” (1 Petr.
2, 4). Stał się
początkiem Życia i Prawdy dla wszystkich “prawdziwych czcicieli Boga”
(Io. 4, 23).
Tak też rośnie z Niego, z Chrystusa, cała owa “budowa w Duchu”
(1 Petr. 2, 5), która urzeczywistnia
się
w dziejach jako Kościoł Boga żywego. Z Jego śmierci na krzyżu rodzą się “zywe
kamienie” tej budowy. Jest to bowiem śmierć życiodajna, potwierdzona w dniu
Zmartwychwstania - a potem w dniu Pięćdziesiątnicy - jako źródło nowego życia:
życia ludzi w Bogu.
3. Stąd też Apostoł pisze: “wy również, niby żywe kamienie,
jesteście budowani jako duchowa świątynia” (Ibid.). Jest to właśnie ta przestrzeń
Przymierza, przestrzeń Emmanuela, gdzie obcowanie ludzi z Bogiem wyraża się w “składaniu duchowych ofiar, przyjemnych Bogu przez Jezusa Chrystusa”
(Ibid).
“Żywe
kamienie”.
Dziś rano na wielkim zgromadzeniu Ludu Bożego Waszego Kościoła
przemawiałem do małżonków, do rodzin. Wszyscy oni są powołani do składania
duchowych ofiar Bogu w oparciu o to powszechne kapłaństwo wierzących, jakie
noszą w sobie od momentu świętego Chrztu. A ofiara ich jest “przyjemna Bogu”
za sprawą Jezusa Chrystusa: za sprawą tej miłości, którą On umiłował wszystkich
ludzi, oddając za nich życie na drzewie krzyża: “umiłował do końca”
(Io. 13, 1).
4. To
właśnie ze względu na tę duchową ofiarę wszystkich ochrzczonych, dla jej
wiązania na co dzień z Ofiarą Chrystusa w Eucharystii, Bóg powołuje Was: Was
wszystkich, którzy kiedyś macie zaludnić to Seminarium, w nim dojrzeć do
święceń,
z niego wyjść, aby wśród ludzi sprawować służebne kapłaństwo. “Z ludzi wzięci -
dla ludzi postanowieni” (Hebr. 5, 1).
To właśnie tu, w budowli, jaka rośnie na kamieniu
węgielnym, który został pobłogosławiony - ma się dokonywać to szczególne “przejście ”: ta “ pascha”, której na
imię powołanie kapłańskie. “Z ludzi wzięci - dla ludzi postanowieni we wszystkim, co
się odnosi do Boga” (Ibid.).
Wmurowaliśmy przeto ten kamień węgielny, aby był symbolicznym wiązaniem dla
wszystkich kamieni, jakie wchodzą w budowę Waszego Seminarium. Ta zaś budowa z
martwych kamieni ma przyjąć w siebie wspólnotę “żywych kamieni”. Ma być w
przyszłości codziennym, nieodzownym świadkiem systematycznego procesu, poprzez
który przygotowuje się wewnętrzna przestrzeń dla działania Ducha Chrystusa w
młodych ludzkich duszach przestrzeń dojrzewania powołań kapłańskich. Wyrazem
takiej dojrzałości kapłańskiej niech będą słowa Biskupa Michała Kozala. Nie
chcąc zawrócić z raz obranej drogi, która zawiodła go na męczeństwo, pisał 9
maja 1940 roku jeszcze z obozu w Lądzie: “W ręce Boże złożyłem los mego życia -
i z tym bardzo mi dobrze” (Ks. W. Frątczak,
Biskup Michał Kozal, in "Chrześcijanie", vol. 12, Warszawa 1982, p. 69).
5. Pragnę wyrazić radość, że powstaje budynek
Seminarium duchownego w Szczecinie, który ma stworzyć zewnętrzne warunki dla
tego procesu - jakże doniosłego w życiu Kościoła!
Pragnę wyrazić radość, że z
okazji tej inauguracji zgromadzili się tutaj nie tylko alumni tego Seminarium
oraz Seminariów sąsiednich diecezji, ale również kapłani, kapłani przede
wszystkim z tych właśnie trzech bliźniaczych diecezji, niegdyś jednej
gorzowskiej, z kolei trzech: szczecińsko-kamieńskiej,
koszalińsko-kołobrzeskiej
i gorzowskiej. Wyrażam również radość, że w tym spotkaniu “żywych kamieni”
uczestniczą obok kapłanów również i siostry zakonne, które wedle charyzmatu
danego im w powołaniu, wedle rad ewangelicznych, na swój sposób przyczyniają się
do budowy Ciała Chrystusowego, do tworzenia tej przestrzeni żywej, w której
działa Duch Święty, działa w ich sercach i działa przez ich posługiwanie pośród
Ludu Bożego całej tej błogosławionej ziemi.
Sobór Watykański II potwierdził stanowisko Kościoła wyrażone na Soborze Trydenckim w sprawie Seminariów
duchownych.
Kardynał Stefan Wyszyński, mówiąc na Soborze o zadaniach Seminariów
duchownych w naszych czasach, przypomniał również polskie doświadczenia
historyczne w tej dziedzinie. Mówił, między innymi: “posłużę się przykładem
mało znanym, z rubieży północnych ówczesnego Kościoła katolickiego, nad dalekim
Bałtykiem i nad Wisłą. Bo aż tu dotarła myśl Soboru Trydenckiego i to niezwykle
szybko . . . Ziarno Soboru Trydenckiego rozrastało się w drzewo” (Przemówienie
J. Em. Ks. Kard. Stefana Wyszyńskiego, wygłoszone z okazji czterechsetnej
rocznicy dekretu Soboru Trydenckiego o Seminariach Duchownych, w Auli Soborowej
w dniu 4 XI 1963 r. w obecności Ojca Świętego Pawła VI)
("Duszpasterz Polski Zagranicą", XV (1964), n. 1
(58), 88-89).
W dekrecie Soboru Watykańskiego II, poświęconym formacji kapłańskiej, czytamy,
że seminarium jest
sercem diecezji i wszyscy kapłani winni mu chętnie spieszyć z pomocą
(Optatam Totius, 5). W nim
bowiem całe kształtowanie alumnów winno zmierzać ku temu, aby na wzór Pana
naszego Jezusa Chrystusa, Nauczyciela, Kapłana i Pasterza, sposobili się na
prawdziwych duszpasterzy.
Do posługi słowa: by objawione słowo Boże coraz lepiej
rozumieli, przez rozmyślanie posiedli, a mową i obyczajami wyrażali.
Do posługi
kultu Bożego oraz uświęcania dusz: aby modląc się i spełniając święte czynności
liturgiczne wykonywali dzieło zbawienia przez Ofiarę eucharystyczną i sakramenty.
Do posługi pasterskiej: aby umieli ukazywać ludziom Chrystusa, “który nie
przyszedł, aby Mu służono, ale aby służyć i oddać duszę swoją na okup za wielu”
(Marc. 10, 45; Io. 13, 12-17), by stawszy
się sługami wszystkich, wielu pozyskali (1 Cor. 9, 19;
Optatam Totius, 4).
6. Pragnę zwrócić się do Boga z najgłębszym dziękczynieniem za
wyjątkową łaskę powołań kapłańskich i
zakonnych, jaką obdarza On w dzisiejszych czasach Kościół w naszej Ojczyźnie.
Ze
słowem pozdrowienia, wdzięczności i zachęty, zwracam się do całej rodziny
seminariów duchownych, uczelni teologicznych, domów formacji i studiów
zgromadzeń zakonnych męskich i źeńskich, do Instytutów Wyższej Kultury
Chrześcijańskiej, do wszystkich. Do przełożonych, profesorów i wychowawców, oraz
do alumnów, kleryków, nowicjuszy i nowicjuszek w całej Ojczyźnie.
Wypada mi
dołączyć tutaj licznych świeckich studentów i studentki teologii i filozofii
chrześcijańskiej. Jest to także szczególny znack czasów w życiu Kościoła
powszechnego i Kościoła na naszej ziemi.
Życie seminaryjne, studia, praca nad sobą, ćwiczenie we wspólnocie i
solidarności musi nieustannie czerpać z jedności Kościoła, z tej duchowej i nadprzyrodzonej mocy, która płynie z prawdi
i miłości.
Dlatego też Kardynał Wyszyński - we wspomnianym już przemówieniu -
podkreślał, że na tym kamieniu, na jedności Kościoła, opierają się “cztery kolumny formacji
młodego pokolenia: jedność z Trójcą
Świętą, jedność z Kościołem, jedność z
biskupem i jedność z Ludem Bożym”.
7. Teologia winna służyć posłannictwu i to
właśnie posłannictwu pasterskiemu Kościoła. Jest to zarazem służba na rzecz
polskiej kultury chrześcijańskiej, jako podstawowego dobra własnego Narodu.
Nauka katolicka winna podejmować i spełniać swoje zadania stosownie do wymagań
intelektualnych i moralnych polskiego społeczeństwa, a wymagania te, jak wiadomo,
bardzo się podniosły i stale się podnoszą.
Stąd też ważne jest dla Kościoła i
dla społeczeństwa katolickiego ugruntowanie charakteru akademickiego studiów w
wyższych seminariach duchownych w całey Polsce. Funkcja dydaktyczna bowiem -
czyli nauczania - łączy się z “uprawianiem nauki”, ze żmudną niejednokrotonie
pracą badawczą, która jest istotna dla twórczości naukowej.
Rzetelna formacja fělozoficzna i teologiczna winna uzdolnić przyszłych kapłanów - w duchu
dialogu-konfrontacji z dzisiejszym światem - do ukazywania chrześcijańskiej
wizji Boga, człowieka i świata, oraz jej intelektualnych, społecznych i
etycznych implikacji.
Zgodnie ze wskazaniami Soboru Watykańskiego II księża
profesorowie winni spełniać swe posłannictwo w Kościele w tej doniosłej
dziedzinie, przeświadczeni, że jest to pierwsze i podstawowe zadanie, niezbędne
dla “jutra” ewangelizacji prowadzonej przez Kościół w naszej Ojczyźnie. Zadaniem
tak profesorów, jak wychowawców jest pomóc alumnom w pogłębianiu świadomości
Kościoła jako wspołnoty zatroskanej o poziom chrześcijańskiego życia wszystkich
wiernych. Życie wewnętrzne niech będzie “duszą” apostolstwa, a
apostolstwo ze swej strony niech domaga się rzetelnego studium i pogłębionego życia duchowego.
Choć krótko wypada wspomnieć o roli teologów, w łączności z
Pasterzami diecezji, również w dziedzinie formacji “permanentnej” księży
pracujących w duszpasterstwie. Z kolei także o ich zadaniach w dziedzinie
należytej formacji chrześcijańskie; laikatu; chodzi o kształtowanie świeckich
współpracowników dzieła ewangelizacji. Perspektywa zbliżającego się Synodu
Biskupów czyni ten postulat szczególnie aktualnym. Winniście zapewnić
kompetentną pomoc ośrodkom duszpasterstwa inteligencji, twórców kultury, ludzi
nauki i techniki, a także współpracować w przeprowadzaniu studium katolickiej
nauki społecznej i pogłębionego studium chrześcijańskiego dla duszpasterstwa
robotników, rolników, dla całego szeroko pojętego świata pracy.
8. Drodzy Alumni
diecezjalni i zakonni! Dokument soborowy określa Wasze zadania na etapie
formacji, która jest przygotowaniem do Sakramentu Kapłaństwa. Do spełnienia tych
zadań konieczne jest przejęcies ię własnym powołaniem, tym - z niezbadanych
wyroków Opatrzności - zaproszeniem na drogę kapłańskiego życia. Powołanie to
zakłada niepodzielność serca. Idąc do kapłaństwa, odpowiadacie na zaproszenie
Chrystusa, któremu towarzyszy łaska. Wielka łaska, łaska na miarę wyrzeczeń i na
miarę posłannictwa. Opuszczacie wszystko, by pójść za Nim. W tym szczerym
oddaniu samego siebie, kapłan może odnaleźć swoją osobową tożsamość, a zarazem
swoje miejsce w Kościele i w społeczeństwie. Wezwanie do doskonalszego pójścia
za Chrystusem wyraża się także w związku kapłaństwa z celibatem, czyli
bezżennością “dla królestwa Bożego”. Chodzi zarazem o upodobnienie się do
Chrystusa i zjednoczenie z Nim poprzez posłuszeństwo i właściwe Waszemu
powołaniu ubóstwo.
Każde pokolenie niesie w sobie specyificzne wartości, ale też
napotyka na wielorakie trudności. Wasze pokolenie często odczuwa lęk przed “zawierzaniem siebie”. Zamyka się w sobie. Musicie to przełamywać, by mocą wiary
i dynamizmu powołania zdobyć się na całkowite pójście za Chrystusem, bez
szukania “własnych zabezpieczeń”, na służbę Chrystusowi w Jego Kościele . . .
Wasze pokolenie odczuwa, może bardziej niż inne, głód prawdy, a zarazem trudność
pełnego otwarcia się na prawdę, otwarcia się “w prawdzie”, trudność “zaufania
sile prawdy”. Jakby czasem brakowało wystarczającej wiary w moc dobra, jaka
jest w Was samych, w człowieku, w ludzkim środowisku, w moc dobra obecną w
konkretnym środowisku seminaryjnym i kapłańskim, wspieraną skuteczną, łaską powołania i Sakramentu. Otwórzcie się na Prawdę, jaką jest Chrystus, by nieść
Jego Prawdę i chrześcijańską nadzieję światu. By skupiać w ten sposób i
kształtować świeckich współpracowników ewangelizacji - tej, kótra dokonuje się w
rodzinach, w parafiach, w środowiskach pracy. Przygotowujcie się i bądźcie
otwarci na służbę wspólnocie: na apostolstwo świeckich. Mech znajduje ono w
Waszym posługiwaniu właściwe miejsce. Stwarzajcie dla niego odpowiednie warunki.
Po prostu wyzwalajcie je, inspirujcie i pomagajcie mu się rozwijać z pasterską
wrażliwością i delikatnością.
9. Korzystajcie z możliwości, jakie stwarza
środowisko seminaryjne dla pogłębienie Waszej wiary i życia duchowego. Niech one
formują Waszą osobowość, niech orientują Waszą dojrzałość duchową, intelektualną,
apostolską. To wszystko pozwoli Wam z całym zaufaniem i wewnętrzną wolnością
poświęcić się w sposób nieodwołalny służbie kapłańskiej w wymiarze całego życia.
Tak bardzo dziś ludziom brak tej postawy wierności “na zawsze”. Musimy sami
trwać wiernie przy darze, jaki dał nam Pan, by móc “umacniać braci”.
Zachęcam
Was także do zainteresowania się historią i literaturą - iczystą i światową,
zwłaszcza nurtem religijnym i etycznym, wyrażającymi głębię ludzkich poszukiwań.
Musicie umieć przekazać Dobrą Nowinę; ludziom, wskazać na chrześcijańskie
korzenie kultury ojczystej i jej związki z wrastaniem chrześcijaństwa w tkankę
duchową Europy i świata. Po święceniach musicie być zdolni, właśnie we współpracy ze
świeckimi, gruntować w sposób przekonujący podstawy etycznego ładu,
który jest niezbędny i niezastąpiony w rozwiązywaniu problemów nurtujących
społeczeństwo.
Droga Wasza, drodzy Bracia, jest trudna, wymagająca. Choć w
pewnym sensie jest moze łatwiejsza niż droga Waszych kolegów szkolnych, którzy
wybrali różne powołania świeckie. Wam jest łatwiej doświadczyć, że nie jesteście
“pokoleniem bez perspektyw”, “bez możliwości”. Potrzeby apostolskie są
wielkie. Pracy nie braknie. Troska społeczności wierzących zapewnia Wam także
materialne warunki bytowania.
Chrystus był ubogi. Nie można autentycznie głosić Ewangelii
ubogim, nie zachowując właściwego dla swego powołania ubóstwa. Dzisiaj się wiele mówi o kategoriach “być” i “mieć”. Od nas wszystkich, kapłanów
Jezusa Chrystusa, oczekuje się, abyśmy “ byli ” wierni wobec wzoru, jaki nam
zostawił. Abyśmy więc “byli dla drugich”. A jeżeli “mamy”, żebyśmy także “mieli
dla drugich”. Tym bardziej, że jeśli mamy - to mamy “od drugich”.
Dzisiaj - bardziej niż kiedykolwiek - cały Kościół żyje “z jałmużny”, od
najuboższych misji w Afryce, aż do rozbudowanych nowocześnie uczelni i Kurii, ze
Stolicą Apostolską włącznie.
Pamiętajcie przeto: jesteście “z ludzi wzięci i
dla ludzi ustanowieni” (Hebr. 5, 1). To niesie ze sobą ogromne zobowiązanie. Zobowiązanie
wobec Boga samego, wobec Kościoła, który wypracował ten kredyt zaufania do
polskiego kapłana ofiarną służbą, nie raz przypłaconą nawet
śmiercią męczeńską.
Zobowiązanie wobec ludu, zwłaszcza wobec najuboższych. Musicie być wierni.
Musicie być solidarni z narodem. Stylem życia bliscy przeciętnej, owszem, raczej
uboższej rodziny. Całkowicie oddani Panu naszemu, Jezusowi Chrystusowi i Jego
Kościołowi, duszpasterskiej pracy, w jedności z Waszym biskupem czy przełożonymi.
Z tego będzie Was sądził Bóg i Wasze sumienie. Tylko ta wierność zapewni Wam
spokój sumienia i poczucie szczęścia. To jest także i przede wszystkim droga
spełnienia siebie w życiu kapłańskim oraz droga wiecznego zbawienia.
10. Tak
więc, święcąc kamień węgielny - zbliżamy się do Tego, który jest pierwszym Żywym
Kamieniem Kościoła. Przybliżamy się pełni czci i wdzięczności dla Niego.
Pragniemy “ogłaszać dzieła Jego potęgi” (1 Petr. 2,
9)- potęgi ukrzyżowanej, w której
objawia się do końca moc Miłości. Miłości zbawczej. Miłości odkupieńczej. Potęgi
zmartwychwstałej. W Nim - w Chrystusie - doznaliśmy tej miłości, która jest
miłosierna, która pochyla się nad każdym synem marnotrawnym, nad każdym upadkiem
i kłęską człowieka: która wychodzi jej naprzeciw. W Nim - w Chrystusie -
zbliżamy się do Ojca, do Boga, który jest “bogaty w miłosierdzie”
(Eph. 2, 4).
W mocy tej
bowiem Miłości miłosiernej stale jesteśmy wzywani “z ciemności do przedziwnego
. . . światła” (1 Petr. 2, 9), aby stawać się Ludem Bożym: wybranym plemieniem, królewskim
kapłaństwem, narodem, pośród którego mieszka Emmanuel. Ludem, który w Chrystusie
stał się nowo “własnoscią ” swego Stwórcy i Boga, uczestnikiem Jego
przedwiecznych przeznaczeń - “narodem powołanym do świętości”(Ibid.).
Przy tym
kamieniu węgielnym, w dniu dzisiejszym poświęconym, patrzymy w przyszłość - nie
tylko tę ziemską, doczesną - patrzymy w przyszłość ostateczną, przyszłość
człowieka w Bogu.
I mówimy: “Chwała Tobie, Królu wieków!” (1 Tim. 1,
17).
Ai seminaristi di
Stettino Giovanni Paolo II rivolge ancora alcune parole.
Jeszcze dar dla katedry szczecińskiej, a przedtem mały komentarz do przebiegu naszego spotkania. Były
tam pewne punkty nie przewidziane w programie liturgicznym, ale starałem się na
bieżąco tłumaczyć jeden po drugim. Więc naprzód, jak to Plurimos annos wybuchło,
pomyślałem sobie: oni tutaj w pobliżu mają także braci z Kościoła wschodniego, a
u nich Mnohaja lita należy do liturgii - więc “przechodzi”! Potem sobie
pomyślałem, jak bardzo by się cieszył św. Otto, który należał do innego narodu,
wiemy dobrze, ale przybył do nas jako brat, jako apostoł i mówił naszą mową, i
zapewne by się cieszył, gdyby słyszał, jak ta katedra, osiemset lat licząca,
rozbrzmiewa tą mową, a przynajmniej podobną do tej, w której on głosił Ewangelię
mieszkańcom tych ziem za czasów Krzywoustego. Niech jego relikwie tu w tej
katedrze będą otaczane najgłębszą czcią, bo Kościół w Polsce otacza głeboką
czcią wszystkich tych, którzy głosili mu Ewangelię bez wzgłedu na to, skąd
przychodzili, czy a krajów słowiańskich, czy z Irlandii, czy z krajów
germańskich. Przychodzili w imię Chrystusa i przychodzili jako nasi bracia, jako
wysłannicy Chrystusa. To jeszcze druga refleksja, która mi się nasuwa przy
dzisiejszym spotkaniu.
A trzecia-odnosi się do okrzyku “zostań z nami”. Moi
Drodzy, czy chcecie, czy nie chcecie, Papież zostaje. Nie będzie ten, to będzie
inny, ale zostaje. Codziennie we Mszy św. Go wymieniacie, a więc jest obecny w
samym środku życia Kościoła. To jest jego przwilej, ale równocześnie jego
posłannictwo. Ale żeby jeszcze bardziej wyrazić to, że zostaję z Wami, tak sobie
tego życzycie, pragnę ofiarować ks. biskupowi Kazimierzowi kielich, na pamiątkę
tego pobytu w Szczecinie, a zwłaszcza w tej katedrze. Niech ten kielich
przypomina o tym, żeśmy dzisiaj wspólnie sprawowali Eucharystię, nie tylko
wspominając słownie, ale także z fizyczną obecnością Papieża. Bóg zapłać! Ksiądz
Stanisław jeszcze mi przypomniał, że oprócz tego kielicha u księdza biskupa
zostały też różańce dla kleryków. Oni dzisiaj są tu strasznie uprzywilejowani,
wszystko o nich! I cała mowa właściwie o nich, chociaż nie tylko, bo poprzez
tę
mowę o nich i do nich równocześnie my wszyscy także siebie widzimy, bo my
wszyscy też wyrastamy z jakiegoś seminarium, z innego na powno niż to, z którego
oni wyrastają, czy wyrosną; wszyscy wyrastamy z jakiegoś seminarium i wszyscy
wciąż czujemy potrzebę wracania do tego seminarium. Ono jest domem naszego
kapłaństwa, jest środowiskiem, w którym to kapłaństwo się rozwinęło. I dlatego
też mówiąc o seminarium, nie miałem wielkich skrupułów, że słuchają mnie kapłani
siwowłosi, jubilaci i kapłani w pełni sił, i słuchają mnie siostry zakonne, i że
słuchają nas także różni bracia i siostry świeccy - tak bardzo ta sprawa stoi w
centrum Kościoła. Zresztą, najlepszy dowód to te starania o budowę seminarium
dla Waszej diecezji; starania wytrwałe, można powiedzieć uporczywe, które były
dowodem, jak bardzo ta diecezja już zdobyła swoją tożsamość; jeżeli diecezja
zdobędzie tożsamość, swoją indywidualność, pragnie to wyrazić przede wszystkim w
seminarium. Mówi się “zrenica oka biskupa” - ale to oko biskupa jest tutaj
tylko symbolem zastępczym, to jest źrenica oka całego Kościoła, całej wspólnoty
Ludu Bożego, którym wciąż patrzymy, patrząc ku przeszłości - patrzymy tacże i w
swoją własną przeszłość, która się kiedyś zaczęła w seminarium i kiedyś była
przyszłością. I wciąż ją przedłuża, wciąż ku niej zmierza i wciąż się
nią staje,
coraz bardziej.
To takie dodatki, posłowie do tego słowa, które już i tak było
długie. Ale nie chcę więcej denerwować organizatorów mojej podróży, którzy wciąż
mi mówią: “Jesteśmy spóźnieni”. Dlatego kończę.
© Copyright 1987 - Libreria
Editrice Vaticana
|