DISCORSO DI GIOVANNI PAOLO II ALLA COMUNITŔ POLACCA PER LA PRESENTAZIONE
DEGLI AUGURI NATALIZI
Sabato, 24 dicembre 1988
1. “PROSZE WAS, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu
na imię “Polska”, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłośią”.
Nawiązuję do tych słów, jakie wypowiedziałem w Krakowie,
podczas pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny w 1979 roku. Powtarzam je dzisiaj przy
opłatuku.
2. “Opłatek” wigilijny należy również do naszego rodzimego
dziedzictwa. Jest znakiem bardzo wymownym.
Łamania się opłatkiem trudno nie skojarzyć z tym, co uczynił
Chrystus w Wieczerniku. On również wziął chleb i połamał, dając go swoim uczniom.
W tym znaku raz na zawsze wyraził swoje oddanie. Nie tylko
podał uczniom kawałek chleba świąteczenego: dał im siebie.
Ten znak powtarza się w Kościele jako znak najświętszy, jako
Eucharystia. Poprzez chleb eucharystyczny Chrystus - wciąż na nowo - przebywa tę
drogę do człowieka, która jest drogą zbawienia. Chrystus daje nam do poznania,
że staje przy każdym z nas, na jego ludzkiej drodze i gotów z nim iść dalej.
Eucharystia jest znakiem najwiętszym, znakiem miłości Boga do człowieka.
Zbawczej miłości. Miłości przebaczającej, oczyszczającej, jednoczącej.
3. Nasz wigilijny opłatek nawet zewnętrznie jest podobny do
chleba na ołtarzu. Pragniemy przez to wyrazić, iż przy wigilijnym stole każdy z
nas odczuwa świętość chwili. Stajemy wobec tajemnicy narodzin Boga w ludzkim
ciele. Słowo stało się ciałem.
Równocześnie zaś przy tym stole, poprzez wigilijny opłtek
każdy z nas - nawet gdyby nie znajdował w sobie przez wiarę miejsca dla tej
Bożej tajemnicy - jest wezwany, by się otworzył wobec drugiego człowieka.
4. Wyczę więc, aby wśród moich radaków, na ziemi polskiej
- i
wszędzie poza nią, gdziekolwiek się znajdują - wieczór wigilijny był zbawczym
czasem otwarcia się ludzi względem siebie. Niekiedy trzeba przebyć długą drogę,
czasem nawet pomimo fizycznej bliskości jesteśmy sobie dalecy i obcy. Trzeba
więc podjąć drogę zbliżenia i pojednania. Drogę przebaczenia uraz i win. W
tajemnicy Bożego Narodzenia jesteśmy w szczególny sposób wezwani do braterstwa,
do jedności synów i córek wspólnego Ojca.
Przecież “Syn został nam dany”.
Przecież “Chrystus jest naszym pokojem”.
5. W dniu dzisiejszym życzę wszystkim moim braciom i siostrom na polskiej ziemi,
aby ta łaska i prawda, która jest w Chrystusie, Synu Bożym odwiecznym
- i Synu
Maryi w noc betlejemską - stała się udziałem każdego i każdej. Byśmy stali się
mocni tą mocą, którą On nam dał, jak głosi ewangelista Jan w prologu swej
Ewangelii.
Jakże bardzo potrzeba nam tej mocy . . . “yśmy nigdy nie zwątpili i nie znużyli się,
i nie zniechęcili - powracam do słów z pierwszej pielgrzymki, wypowiedzianych na
krakowskich Błoniach; abyśmy od niego nigdy nie odstąpili; abyśmy nigdy nie
utracili tej wolności ducha, do której Chrystus wyzwala człowieka; abyśmy nie
wzgardzili nigdy tą Miłością - Jego Miłością, Bożą Miłością
- która jest “największa”;
abyśmy całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię “Polska” raz jeszcze
przyjęli”: przy tej wigilii Bożego Narodzenia 1988 roku. W perspektywie Nowego
Roku.
6. To “dziedzictwo” . . . Wspólnie z wami jestem świadom, jak ono jest trudne, a
równocześnie - jak wielkie, jak doniosłe.
Trzeba je wciąż na nowo przyjmować. Gdziekolwiek jesteśmy. Nie można się z nim
rozstawać.
Nie można go pomniejszać przez naszą ludzką małość. Nie można go rozpraszać. Nie
można się nim posługiwać dla egoistycznych celów. Nawet gdyby ten egoizm był
osłoniety jakimiś pozorami.
Dziedzictwo, któremu na imię Polska, domaga się słów prawdziwych, rzetelnych i
prostych. Jak te, które wypowiadamy przy wigilijnym stole.
7. Od pokoleń jest tak, że ten stół, przy którym skupia się zwykle rodzina
-
pozwala się rozszerzyć. Myślimy o wielkiej Rodzinie. Stół wigilijiny skupia
wszystkich synów i córki narodu, którego historyczne dzieje zaczęły się od
Chrztu Mieszka w 966 roku.
8. Za kilka dni kończy się rok 1988. Polacy mają świadomość, że “dziedzictwo,
któremu na imię Polska”, domaga się zerwania z niedobrą “tradycją” ostatnich
dziesięcioleci. Lata te, pozbawiając społeczeństwo należnej mu podmiotowości i
suwerenności, przyniosły ogromne szkody. Ekonomiczne - nie tylko. Także i
moralne. Nie moment po temu, aby się rozliczać z tych szkód.
Wiadomo, że trzeba dokonać zmian zasadniczych. Trzeba sprawiedliwie osądzić sam
system oraz metody: wedle owoców. “Z owoców
.
.
. poznacie”, mówi Chrystus.
“Trzeba dopełnić obowiązku, aby obowiązywać innych”
- słowa Wieszcza.
Polska nie może być własnością żadnej “uprzywilejowanej” grupy.
Może być tylko własnością wszystkich. I wszyscy tylko mogą ją tworzyć na równych
prawach, wedle miary wspólnego dobra. I muszą mieć prawo do takiego tworzenia, bo to jest wspólne “dziedzictwo”.
Wiele rzeczy słusznych i prawdziwych mówi się i pisze na ten temat. Trzeba, aby
zamieniły się w rzeczywistość. Nie można igrać z wyzwaniem dziejów.
To wszystko, co powiedziałem w tej chwili, odnosi się do społeczeństwa, do
całego spospołeczeństwa, do każdego i do wszyskich. Władza nie jest poza
społeczeństwem, nie jest tylko ponad nim - jest dla niego. Podczas ostatniej
pielgrzymki, a także poprzednich, wielekroć mówiłem moim rodakom: “Musicie od
siebie wymagać” - tak mówiłem do młodzieży, tak mówiłem do różnych grup, od
duchowieństwa poczynając. Niech każdy z nas siebie w sumieniu osądzi. Nie można
jednak wymagać nie stwarzając warunków, aby człowiek to wymaganie podjął.
Tak, tu chodzi o człowieka, o każdego człowieka w Polsce. Tak, każdy jest
odpowiedzialny. Jednakże, kiedy społeczeństwo jest w kryzysie, ci, którzy
sprawują władzę, nie mogą myśleć tylko o tym, jak zabespieczyć swoją władzę,
ale-jak stworzyć warunki do wychodzenia z kryzysu, jak przywrócić każdemu i
wszystkim moralne warunki do podejmowania odpowiedzialności za dobro własne i
wspólne, jak zerwać z poczuciem bezsensu pracy na ojczystej ziemi, jak zapewnić
dach nad głową milionom młodych małżeństw i rodzin. Mówię to przy życzeniach
wigilijnych. Mówię to, co stanowi treść nieustającej mojej troski i mojej
codziennej modlitwy.
9. Z wszystkimi moimi braćmi w biskupstwie i kapłaństwie łączę się, gdy składają
przy ołtarzach odkupieńczą Ofiarę Chrystusa. Z wszystkimi rodakami łamię się w
duchu opłatkiem.
Za pośrednictwem Pani Jasnogórskiej i naszych świętych i błogosławionych
Patronów wspólnie modlimy się za Ojczyznę.
Pragnę teraz wszystkim zgromadzonym udzielić błogosławieństwa. Przy tym
błogosławieństwie zwracam się przede wszystkim do was tu obecnych. Myślę o
każdym i o wszystkich, myślę o trudnościach i cierpieniach, jakie są waszym
udziałem, także o nadziejach i oczekiwaniach, którymi się kierujecie. Trudno
wyrazić życzenia, które odnoszą się w sposób najbardziej konkretny do każdego.
Jednakże, drodzy bracia i siostry, codziennie chodwę waszymi drogami. Codziennie
jesteście właśnie i wy w mojej modlitwie.
Niech wam Bó błogosławi, pomaga, ażeby spełniły się nadzieje oczekiwania, żeby
nie było zawodów. Niech wam Bóg błogosławi i pomaga, ażeby z tego wszystkiego
-
także i z tego, że tu jesteście i z tego, że zamierzacie iść dalej w świat
-
rosło jednak wspólne dobro naszej Ojczyzny.
© Copyright 1988 - Libreria Editrice Vaticana
|