1. "Gaude, felix Cracovia..." Mija rok od dnia, w którym skierowalem
to wezwanie do mojego drogiego miasta. Prawdziwie radosny byl to dzien - dzien
kanonizacji Królowej Jadwigi. Jakze nie wracac do tamtej chwili, w której cale
wieki i cale pokolenia zdawaly sie gromadzic na krakowskich Bloniach, aby
chwalic Boga za dar swietosci tej, która czcily jako "królowe, gorliwa
krzewicielke wiary i milosci, apostolke prawdy i dobra"? (por. Kolekta ze
wspomnienia sw. Jadwigi) Czesto wspominam te uroczysta Msze swieta
kanonizacyjna, dziekujac Opatrznosci Bozej, ze dane mi bylo dopelnic tego aktu,
który byl wyczekiwany od szesciu stuleci. Dzis w sposób szczególny napelnia mnie
ta radosc i wdziecznosc, bo niejako wpisuje sie ona w radosc i wdziecznosc calej
krakowskiej wspólnoty Kosciola, reprezentowanej tu przez was, którzy
przybyliscie tak licznie do progów apostolskich.
Serdecznie was wszystkich witam. Pozdrawiam drogiego Metropolite Kardynala
Franciszka, i dziekuje za slowa, które do nas skierowal. Witam obecnych tu
ksiezy Biskupów, Kaplanów, Braci i Siostry zakonne, Przedstawicieli wladz
poszczególnych miast, wladz terytorialnych i samorzadowych, pana Ambasadora przy
Stolicy Apostolskiej oraz wszystkich zaproszonych gosci . Sercem obejmuje takze
wasze rodziny, zwlaszcza osoby chore i w podeszlym wieku, oraz tych, którzy nie
mogli tu przyjechac, a którzy jednocza sie z nami w myslach i modlitwie. Bóg wam
zaplac za przybycie.
2. Pozwólcie, ze wróce wspomnieniami do tamtych dni, w których swieta Jadwiga
niejako prowadzila mnie w duchowej wedrówce po krakowskiej ziemi. Niech to
wspomnienie ozywi w nas wszystkich ducha dziekczynienia za niezliczone laski,
jakie z Opatrznosci Bozej otrzymalismy.
Mam zywo przed oczami te plonace watry, które rozswietlaly zarysy gór i dolin
Podhala. Trudno oprzec sie bogatej symbolice tego ognia. Czyz nie jest to znak
Bozego Ducha, który unosil sie nad wodami, gdy Stwórca nadawal ksztalt tej
pieknej ziemi; tego samego Ducha, który przed tysiacem lat zstapil na nia
ponownie w wodach chrztu, aby ozywic ja tchnieniem zbawienia? Z drugiej strony
góralska watra jest znakiem czuwania, gotowosci do obrony dobytku. Jak tamtego
wieczoru, tak i dzis, dziekuje Bogu za to, ze ogien wiary, nadziei i milosci nie
wygasa na krakowskiej ziemi, ze sa tam rzesze wiernych, czuwajacych i gotowych
do obrony skarbu Ewangelii, który przyjeli wraz ze Chrztem. Ze wzruszeniem
stawalem w Zakopanem posród tych rzesz, wpatrujac sie w górujacy nad Polska
krzyz na Giewoncie. Nie moglem wtedy nie pamietac o tym wawelskim krzyzu, przed
którym klekala Jadwiga, aby uslyszec od Chrystusa: «Czyn, co widzisz».
Nieustannie prosze Boga, aby spelnialo sie wezwanie «Sursum corda»; aby wierni
ziemi krakowskiej i calej Polski, wzorem Jadwigi, wznosili serca ku Krzyzowi i z
niego czerpali program zycia osobistego i spolecznego.
Wdzieczny jestem Bogu, ze wlasnie na umilowanym Podhalu, w kosciele Matki
Bozej Fatimskiej na Krzeptówkach, moglem odnowic moje «Totus tuus», zawierzajac
Tej, która zachowala mnie w godzinie próby, cala moja posluge Kosciolowi
powszechnemu. Wiem, ze czyniac ten akt oddania nie bylem sam. Wspierala mnie
modlitwa tych, którzy obrali sobie Maryje za Matke i Patronke. Moglem sie o tym
przekonac, nawiedzajac zakopianskie parafie sw. Krzyza i sw. Rodziny, a
szczególnie wlaczajac sie u stóp ludzmierskiej Gazdziny Podhala w wielowiekowy
nurt modlitwy rózancowej. Za to modlitewne wspieranie Papieza dziekuje wam i
wszystkim Rodakom. Prosze tez, nie ustawajcie w tej modlitwie.
3. Pierwsze moje kroki w królewskim Krakowie skierowalem do Sanktuarium
Milosierdzia Bozego. Swieta Jadwiga nie moglazaprowadzic mnie gdzie indziej. Ona
przeciez calym swym zyciem odpowiadala Ukrzyzowanemu: «Jezu, ufam Tobie», a
milosierdzie wobec najbardziej potrzebujacych uczynila programem swego
królowania. Nie zapomnial o tym artysta, który w pietnastowiecznym tryptyku
ozdabiajacym oltarz wawelskiego krzyza umiescil postac milosiernego Chrystusa.
Jak nie dziekowac Bogu za Jego milosierdzie? Ciesze sie, ze kult Milosierdzia
rozszerza sie na wszystkich kontynentach. Z radoscia dowiaduje sie, ze
Archidiecezja Krakowska podejmuje trud rozbudowy Sanktuarium w Lagiewnikach, w
który wlaczaja sie wierni z calego swiata. Ufam, ze stanie sie ono zywym centrum
apostolstwa Milosierdzia Bozego.
Jakze znakomita i odpowiednia oprawe dla kanonizacji królowej Jadwigi
stanowily obchody 600-lecia jagiellonskiej fundacji Uniwersytetu Krakowskiego, a
w jego ramach Wydzialu Teologicznego. Trzeba bylo i w ten sposób oddac hold
matce nauki polskiej. Bogu dziekuje, ze nastaly czasy, w których wszystkie
polskie uczelnie akademickie - w osobach ich rektorów i profesorów - mogly
uczynic to razem z Papiezem w uniwersyteckiej Kolegiacie sw. Anny. Spotkalismy
sie w imie wspólnej milosci do prawdy. Wierze, ze ta jednoczaca milosc
przyniesie blogoslawione owoce dla nauki polskiej. Nie moglo w tamtych dniach
zabraknac wspomnienia o tych, którzy przez wieki tworzyli klimat naukowy
jagiellonskiej Alma mater, miasta Krakowa i calej Polski. Nie mozna bylo
zapomniec o profesorach i studentach, którzy niejako dla tej uczelni oddali
swoje zycie, szczególnie podczas okupacji. Jak kazdego dnia, tak i dzis modle
sie o pokój wieczny dla tych szacownych ludzi nauki.
Ciesze sie, ze moglem raz jeszcze nawiedzic Collegium Maius - to
miejsce tak mi bliskie i drogie. Nie moge nie wspomniec tez parafii Królowej
Jadwigi na Krowodrzy.
W koncu swieta Królowa przyprowadzila mnie na wawelskie wzgórze, z którym tak
serdecznie jestem zwiazany od lat mlodosci. Byl to dla mnie osobiscie moment
szczególny. Z laskawosci Bozej bylo mi dane powrócic do przezyc zwiazanych z
poczatkiem mojej kaplanskiej poslugi. Po piecdziesieciu latach moglem stanac
przy tym samym oltarzu w Krypcie sw. Leonarda, przy którym po raz pierwszy
sprawowalem eucharystyczna Ofiare. Jakze wdzieczny jestem Bogu za to wyjatkowe
spotkanie z calym Kosciolem skupionym wokól wawelskiej katedry, w której
zakorzenione jest moje kaplanstwo, z która zwiazana byla moja misja biskupia i
która niejako zrodzila mnie do poslugi Piotrowej. Ze wzruszeniem zatrzymywalem
sie przy niezliczonych pamiatkach naszej narodowej historii i chrzescijanskiej
tradycji, jakie ta swiatynia w sobie kryje. Posród tych stacji nie moglo
zabraknac spotkania z czarnym krzyzem sw. Jadwigi.
4. “W krzyzu cierpienie, w krzyzu zbawienie, w krzyzu milosci nauka. Kto
Ciebie Boze raz pojac moze, ten nic nie pragnie ni szuka”.Ten krzyz gleboko
zakorzenil sie w tradycji religijnej Krakowa. Mozna powiedziec, ze duchowosc
Krakowa wyrosla z krzyza. Zawarta w nim tajemnica nieskonczonej milosci Boga,
który bez reszty oddaje sie dla zbawienia czlowieka, niesie w sobie wielkie
wezwanie: «Czyn, co widzisz!» Nie mozna na nie odpowiedziec inaczej, jak tylko
przez podazanie za Chrystusem droga krzyza - droga milosci Boga i blizniego,
która nie zna granic. Dlatego dzis raz jeszcze pragne przypomniec to, co mówilem
tamtego pamietnego dnia na Bloniach: "Opatrznosc stawia przed nami nowe zadanie:
milowac i sluzyc. Milowac czynem i prawda. Sw. Jadwiga Królowa uczy nas tak
wlasnie korzystac z daru wolnosci. Ona wiedziala, ze spelnieniem wolnosci jest
milosc, dzieki której czlowiek gotów jest zawierzyc siebie Bogu i braciom, do
nich przynalezec. (...) Calemu narodowi dala przyklad umilowania Chrystusa i
czlowieka - czlowieka spragnionego zarówno wiary, jak i nauki, jak tez
codziennego chleba i odzienia". Jest to wielkie wyzwanie. Trzeba, aby Kosciól w
Krakowie nie ustawal w podejmowaniu tego wyzwania, zwlaszcza w perspektywie
swego tysiaclecia. Trzeba, by trwal w wiernosci drodze wyznaczonej przez swieta
Pania Wawelska i przez tylu innych "krakowskich" swietych.
“Swieta nasza Królowo, Jadwigo, ucz nas dzisiaj - na progu trzeciego
tysiaclecia - tej madrosci i tej milosci, która uczynilas droga swojej
swietosci. Zaprowadz nas, Jadwigo, przed wawelski krucyfiks, abysmy jak ty
poznali, co znaczy milowac czynem i prawda, i co znaczy byc prawdziwie wolnym.
Wez w opieke swój naród i Kosciól, który mu sluzy, i wstawiaj sie za nami u
Boga, aby nie ustala w nas radosc”.
Z wielka wdziecznoscia mysle dzis o wszytkich, którzy w jakikolwiek sposób
przyczynili sie do tego, aby moje ubiegloroczne spotkanie z Kosciolem w Krakowie
moglo sie uskutecznic. Pragne na rece Ksiedza Kardynala Franciszka i na wasze
rece zlozyc raz jeszcze moje podziekowanie calej Archidiecezji Krakowskiej.
Dziekuje wam tez za to dzisiejsze spotkanie. Zawiezcie, prosze, moje
pozdrowienie i blogoslawienstwo do waszych domów, przekazcie je swoim
najblizszym i calej wspólnocie krakowskiego Kosciola.