|
ŚWIĘTA KONGREGACJA NAUKI WIARY
DEKLARACJA O NIEKTÓRYCH ZAGADNIENIACH ETYKI SEKSUALNEJ*
1. Osoba ludzka, zdaniem współczesnych uczonych, jest tak dogłębnie
przeniknięta płciowością, że należy ją uznać za jeden z głównych czynników
kształtujących życie człowieka. Rzeczywiście, z płci wynikają cechy
charakterystyczne, które w dziedzinie biologii, psychologii i duchowości, czynią
osobę mężczyzną i kobietą, i które z tego powodu mają ogromne znaczenie dla
rozwoju dojrzałości poszczególnych ludzi i ich włączenia się w życie społeczne.
Dlatego dzisiaj - jak każdy może łatwo zauważyć - zagadnienia dotyczące
płciowości są przedmiotem częstych i otwartych dyskusji w książkach,
czasopismach i periodykach oraz w środkach społecznego przekazu.
W tym samym czasie nasiliło się zepsucie obyczajów, którego najpoważniejszą
oznaką jest nadawanie przesadnego znaczenia płciowości. Przez środki społecznego
przekazu oraz widowiska zepsucie zaszło tak daleko, że przeniknęło do wychowania
i skaziło mentalność.
W tej sytuacji, gdy z jednej strony wychowawcy, nauczyciele i moraliści
przyczynili się do ukazania w pełniejszym świetle wartości właściwych dla każdej
z płci oraz lepiej zostały włączone w praktykę życia, to z drugiej strony inni
zaprezentowali poglądy i sposoby postępowania, które sprzeciwiają się słusznym
wymaganiom moralnym istoty ludzkiej, a nawet posunęli się tak daleko, że
utorowali drogę do hedonistycznej swobody.
Doszło więc do tego, że także wśród chrześcijan nauczanie, normy moralne i
sposoby postępowania dotąd wiernie zachowywane, w krótkim okresie czasu zostały
gwałtownie zakwestionowane, i wobec tylu rozpowszechnionych poglądów przeciwnych
nauce otrzymanej od Kościoła, wielu stawia sobie dziś pytanie, co należy obecnie
uznawać za prawdę.
2. W tym zamęcie umysłowym i zepsuciu obyczajów Kościół nie może pozostać obojętny.
Chodzi bowiem o zagadnienie rzeczywiście najwyższej wagi zarówno dla osobistego
życia chrześcijan, jak również dla życia społecznego naszych czasów [1].
Na co dzień Biskupi w sposób dotykalny poznają wzrastające trudności, jakich
doznają zarówno chrześcijanie w przyjmowaniu zdrowej nauki moralnej - a
szczególnie dotyczącej płciowości - jak i duszpasterze w skutecznym
przekazywaniu tej nauki. Wiedzą oni dobrze, że posługa duszpasterska zobowiązuje
ich, by w sprawie tak wielkiej wagi odpowiadali na potrzeby swoich wiernych.
Niektórzy Biskupi i Konferencje Episkopatu ogłosili już ważne dokumenty w tej
sprawie. Ponieważ jednak wszędzie szerzą się błędne poglądy i wynikające z nich
wypaczenia w postępowaniu, Święta Kongregacja Nauki Wiary, stosownie do
zleconego jej zadania w Kościele powszechnym [2] i na polecenie Ojca
Świętego, uznała za stosowne ogłoszenie niniejszej Deklaracji.
3. Ludzie naszych czasów coraz bardziej są przekonani, że godność i powołanie
osoby ludzkiej domaga się, by prowadzeni światłem rozumu odkrywali oni wartości
i zdolności wszczepione w swoją naturę, aby ustawicznie je rozwijali i
urzeczywistniali w swoim życiu, służąc w ten sposób sprawie postępu.
W dziedzinie moralności człowiek w żadnym wypadku nie może jednak postępować
samowolnie: W głębi sumienia odkrywa on prawo, którego nie nakłada sam sobie,
lecz któremu powinien być posłuszny... Człowiek ma w swoim sercu wypisane prawo,
któremu posłuszeństwo stanowi o jego godności i według którego będzie sądzony [3].
Ponadto sam Bóg przez Objawienie pozwolił nam, chrześcijanom, poznać swój plan
zbawienia, a jako najwyższą oraz niezmienną normę przedstawił Chrystusa,
Zbawiciela i Uświęciciela, Jego naukę i przykład; Chrystus powiedział o sobie:
Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w
ciemności, lecz będzie miał światło życia [4].
Godność człowieka nie może więc rozwijać się prawdziwie inaczej, jak tylko w
szacunku dla istotnego porządku jego natury. Trzeba przyznać, że wraz z rozwojem
cywilizacji wiele warunków i potrzeb życia ludzkiego uległo zmianie, które będą
miały miejsce także w przyszłości. Każdy postęp obyczajów i wszelki styl życia
powinien jednak mieścić się w granicach wyznaczonych przez niezmienne zasady,
które opierają się na konstytutywnych elementach i istotnych relacjach każdej
osoby ludzkiej, stojących ponad okolicznościami historycznymi.
Te podstawowe zasady, poznawalne przez rozum ludzki, są zawarte w wiecznym,
obiektywnym i powszechnym prawie Bożym, którym Bóg, według swego zamysłu
mądrości i miłości, porządkuje cały świat oraz drogi wspólnoty ludzkiej, kieruje
i rządzi nim. Bóg czyni człowieka uczestnikiem tego, by człowiek - łaskawie
uzdolniony przez Bożą opatrzność - mógł coraz lepiej poznawać niezmienną prawdę [5].
To właśnie prawo jest dostępne naszemu poznaniu.
4. Niesłusznie więc wielu twierdzi dzisiaj, że ani w naturze ludzkiej, ani w prawie
objawionym nie można znaleźć innej absolutnej i niezmiennej normy postępowania
oprócz tej, którą wyraża ogólne prawo miłości i szacunku dla godności ludzkiej.
Na potwierdzenie tego stwierdzają, że to, co zwykło nazywać się normami prawa
naturalnego lub przykazaniami Pisma Świętego, należy raczej uważać za wyraz
pewnej, konkretnej formacji kulturowej, w określonym momencie historycznym.
W rzeczywistości jednak, gdy Objawienie Boże, a także - we właściwym sobie
porządku rzeczy - mądrość rozumu naturalnego docierają do autentycznych potrzeb
rodzaju ludzkiego, przez co w sposób konieczny ukazują niezmienne prawa
wszczepione w konstytutywne elementy natury ludzkiej, które to prawa okazują się
identyczne u wszystkich istot obdarzonych rozumem.
Trzeba do tego dodać, że Chrystus ustanowił Kościół filarem i podporą prawdy [6].
Kościół z pomocą Ducha Świętego nieustannie strzeże i bez błędu przekazuje
prawdy dotyczące porządku moralnego oraz autentycznie wyjaśnia nie tylko
objawione prawo pozytywne, lecz także zasady porządku moralnego wynikające z
samej natury ludzkiej [7], które dotyczą pełnego rozwoju
człowieka i jego uświęcenia. Kościół rzeczywiście w ciągu swojej historii
niezmiennie uważał, że pewne nakazy prawa naturalnego mają wartość absolutną i
niezmienną, i widział w ich naruszeniu sprzeciwienie się nauce i duchowi
Ewangelii.
5. Ponieważ więc etyka seksualna dotyczy pewnych podstawowych wartości życia
ludzkiego i chrześcijańskiego, dlatego również i do niej odnosi się to, mające
ogólny charakter, nauczanie. W tej dziedzinie istnieją zasady i normy, które
Kościół bez żadnej wątpliwości zawsze przekazywał w swoim nauczaniu, chociażby
stały im na przeszkodzie poglądy i obyczaje świata. Te właśnie zasady i normy
nie wynikły bynajmniej z pewnego typu kultury, lecz z poznania prawa Bożego i
natury ludzkiej. Z tego powodu nie można uważać, że utraciły one moc, albo też
poddawać je w wątpliwość pod pretekstem nowej sytuacji kulturowej.
Są to właśnie te zasady, na które wskazywały zalecenia i normy Soboru
Watykańskiego II, mające na celu takie ukształtowanie i uporządkowanie życia
społecznego, w którym uwzględniono by równą godność mężczyzny i kobiety przy
szacunku dla ich odmienności [8].
Mówiąc o płciowym charakterze człowieka oraz o jego zdolności do prokreacji,
Sobór stwierdza, że przedziwnie górują one nad tym wszystkim, co znajduje się
na niższych szczeblach życia [9]. Następnie szczegółowo
zajmuje się zasadami i normami, które dotyczą życia seksualnego w małżeństwie, a
które wynikają z właściwej mu celowości.
Sobór stwierdza w tym względzie, że godziwość aktów życia małżeńskiego,
uporządkowanych zgodnie z prawdziwą godnością człowieka, nie zależy wyłącznie
od samej szczerej intencji i oceny motywów, lecz musi być określona w świetle
obiektywnych kryteriów, uwzględniających naturę osoby ludzkiej i jej czynów,
które to kryteria w kontekście prawdziwej miłości strzegą pełnego sensu
wzajemnego oddawania się sobie i ludzkiego przekazywania życia [10].
Te ostatnie słowa streszczają nauczanie Soboru - przedstawione wcześniej w tej
samej Konstytucji [11] - o celowości aktu płciowego i głównym kryterium
jego wartości moralnej; godziwość tego aktu zostaje zabezpieczona wówczas, gdy
zachowuje się tę celowość.
Ta właśnie zasada, którą Kościół wyprowadza z Objawienia Bożego i z własnej
autentycznej interpretacji prawa naturalnego, stanowi również podstawę
tradycyjnej nauki Kościoła, według której aktywność seksualna uzyskuje swoje
prawdziwe znaczenie i godziwość moralną tylko w prawowitym małżeństwie [12].
6. Niniejsza Deklaracja nie zamierza zajmować się wszystkimi nadużyciami
seksualnymi, ani wyjaśniać wszystkiego, co niesie z sobą praktykowanie
czystości, ale raczej powtórzyć normy dotyczące pewnych szczegółowych punktów
nauki Kościoła, gdyż wydaje się rzeczą konieczną przeciwstawienie się szeroko
rozpowszechniającym się poważnym błędom i wypaczeniom życia seksualnego.
7. Wielu domaga się dzisiaj prawa do współżycia seksualnego przed zawarciem
małżeństwa, przynajmniej wtedy, gdy poważny zamiar zawarcia małżeństwa i już
poniekąd małżeńskie związanie się uczuciem domagają się tego dopełnienia, które
uważają za naturalne; ma to zwłaszcza miejsce, gdy zawarciu małżeństwa
przeszkadzają okoliczności zewnętrzne, lub gdy uważa się, że to wewnętrzne
zespolenie jest konieczne do utrwalenia samej miłości.
Taki pogląd sprzeciwia się nauce chrześcijańskiej, która głosi, że wszelka
aktywność seksualna powinna mieścić się w ramach małżeństwa. Bez względu na to,
jak poważny byłby zamiar tych, którzy wiążą się przez te przedwczesne stosunki,
to jednak stosunki te bynajmniej nie są w stanie zabezpieczyć szczerości i
wierności wzajemnego związku przed niestałością pożądania i samowoli. Chrystus
Pan chciał związku trwałego i przywrócił go do stanu pierwotnego, mającego
podstawę w samym zróżnicowaniu płciowym. Czy nie czytaliście, ze Stwórca od
początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? I rzekł: Dlatego opuści człowiek
ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już
nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie
rozdziela [13]. Jeszcze wyraźniej mówi św. Paweł pouczając, że
jeśliby nieżonaci lub owdowiali nie mogli żyć w powściągliwości, to nie mają
innego wyboru, jak trwały związek małżeński: Lepiej jest bowiem żyć w
małżeństwie, niż płonąć [14]. Przez małżeństwo bowiem miłość między
małżonkami zostaje włączona w tę miłość, którą Chrystus w sposób nieodwołalny
miłuje Kościół [15]. Natomiast zjednoczenie się cielesne w nieczystości [16]
bezcześci świątynię Ducha Świętego, którą jest chrześcijanin. Współżycie
cielesne jest zatem godziwe tylko w ramach trwałej wspólnoty życia mężczyzny i
kobiety. Było to zawsze tak rozumiane przez Kościół [17] i zgodne z jego
nauczaniem.
Doświadczenie uczy, że miłość należy zabezpieczyć przez trwałość małżeństwa, by
współżycie seksualne rzeczywiście odpowiadało wymaganiom jego celowości, która
odpowiada ludzkiej godności. Wymaga to, by umowa małżeńska była potwierdzona i
chroniona przez społeczeństwo, ponieważ zaprowadza stan życia o wielkim
znaczeniu, tak dla wyłącznego związku mężczyzny i kobiety, jak i dla dobra ich
rodziny oraz całej społeczności ludzkiej. Tymczasem stosunki seksualne
poprzedzające prawowite małżeństwo najczęściej wykluczają perspektywę potomstwa.
Taka miłość, błędnie przedstawiana jako małżeńska, nie może rozwinąć się w
miłość ojcowską i macierzyńską. Jeżeli ma to miejsce, powoduje niewątpliwe
szkody dzieciom, ponieważ zostają one pozbawione trwałego środowiska, które
zapewniałoby im odpowiednie warunki wychowania i włączenia się w pełne życie
społeczne.
Zgoda, którą wymieniają osoby, chcące zjednoczyć się w małżeństwie, musi więc
być wyrażona na zewnątrz, i to w taki sposób, by mogła być ważna również wobec
społeczeństwa. Jeżeli chodzi o chrześcijan, to powinni oni wyrażać swoją zgodę
na zawarcie związku małżeńskiego zgodnie z prawem Kościoła, która sprawia, że
małżeństwo staje się sakramentem Chrystusa.
8. W naszych czasach niektórzy, idąc za pewnymi racjami natury psychologicznej,
zaczęli - wbrew stałej nauce Urzędu Nauczycielskiego Kościoła i zmysłowi
moralnemu ludu chrześcijańskiego - pobłażliwie osądzać, a nawet całkowicie
uniewinniać stosunki homoseksualne.
Rozróżniają oni - co nie wydaje się nieuzasadnione - między homoseksualistami,
których skłonność wynikająca z błędnego wychowania lub z braku dojrzałości
seksualnej, bądź z przyzwyczajenia lub złego przykładu, czy z innych podobnych
przyczyn, występuje tylko okresowo lub przynajmniej nie jest nieuleczalna, a
homoseksualistami, którzy są takimi na stałe z powodu pewnego rodzaju wrodzonego
popędu lub patologicznej konstytucji uznanej za nieuleczalną.
Jeśli chodzi o tę drugą kategorię ludzi, to niektórzy dowodzą, że ich skłonność
jest tak bardzo naturalna, iż usprawiedliwia uprawianie przez nich stosunków
homoseksualnych w ramach podobnej do małżeństwa szczerej wspólnoty życia i
miłości, jeżeli wydaje się im, że nie są w stanie prowadzić życia samotnego.
Z pewnością w sprawowaniu posługi duszpasterskiej należy takich homoseksualistów
przyjmować z rozważną łagodnością i wzbudzać w nich nadzieję, że kiedyś
przezwyciężą trudności w dostosowaniu społecznym. Należy również roztropnie
osądzać problem ich winy. Nie wolno jednak posługiwać się żadną metodą
duszpasterską, która dawałaby im moralne usprawiedliwienie z tego powodu, że
akty homoseksualne uznano by za zgodne z sytuacją tych osób. Według obiektywnego
porządku moralnego stosunki homoseksualne są pozbawione niezbędnego i istotnego
uporządkowania. W Piśmie Świętym są one potępione jako poważna deprawacja, a
nawet są przedstawione jako zgubne następstwo odrzucenia Boga [18]. Sąd
ten nie uprawnia do stwierdzenia, że wszyscy dotknięci tą nieprawidłowością,
mają tym samym winę osobistą; świadczy jednak, że akty homoseksualizmu są
wewnętrznie nieuporządkowane i w żadnym przypadku nie mogą zostać zaaprobowane.
9. Często poddaje się dziś w wątpliwość lub bezpośrednio kwestionuje tradycyjną
naukę Kościoła katolickiego, według której masturbacja stanowi poważne
nieuporządkowanie moralne. Mówi się, że psychologia i socjologia wskazują, że
zwłaszcza u młodzieży masturbacja jest powszechnym elementem dojrzewania
seksualnego, a więc nie ma w niej rzeczywistej i ciężkiej winy, jak tylko w
wypadku, gdyby ktoś rozmyślnie oddawał się przyjemności zamkniętej w sobie («ipsatio»),
ponieważ w takim przypadku czyn całkowicie przeciwstawia się wspólnocie miłości
między osobami różnej płci, która jest właściwym miejscem użycia władz
seksualnych.
Taki jednak pogląd jest sprzeczny z nauczaniem i praktyką duszpasterską Kościoła
katolickiego. Bez względu na wartość niektórych uzasadnień o charakterze
biologicznym lub fizjologicznym, którymi niekiedy posługiwali się teologowie, w
rzeczywistości zarówno Urząd Nauczycielski Kościoła wraz z niezmienną Tradycją,
jak i zmysł moralny chrześcijan stanowczo stwierdzają, że masturbacja jest aktem
wewnętrznie i ciężko nieuporządkowanym [19]. Twierdzenie to bierze się z
przeświadczenia, że bez względu na świadomy i dobrowolny motyw użycie władz
seksualnych poza prawidłowym pożyciem małżeńskim w sposób istotny sprzeciwia się
ich celowości. W takich przypadkach brakuje bowiem relacji seksualnej wymaganej
przez porządek moralny, która urzeczywistnia w kontekście prawdziwej miłości
pełny sens wzajemnego oddania się sobie i przekazywania życia ludzkiego [20].
Do tej prawidłowej relacji należy odnieść ocenę wszelkiej świadomej i
dobrowolnej aktywności seksualnej. Chociażby nie dało się ustalić, że Pismo
Święte wyraźnie potępia ten grzech, to słusznie jednak Tradycja Kościoła
przyjęła, że w Nowym Testamencie odrzuca się go tam, gdzie jest mowa o
«nieczystości» lub «niewstydliwości», czy innym postępowaniu przeciwnym
czystości i powściągliwości.
Badania socjologiczne mogą pokazać częstotliwość tego wypaczenia w zależności od
zróżnicowania ludności, czasu czy innych okoliczności; w taki sposób zbiera się
dane faktyczne. Nie stanowią one jednak kryterium, przy pomocy którego można by
oceniać godziwość czynów ludzkich [21]. Rozmiary zjawiska masturbacji
trzeba oczywiście rozpatrywać w świetle wrodzonej człowiekowi słabości
pochodzącej z grzechu pierworodnego, a także w związku z utratą wrażliwości na
Boga, z zepsuciem obyczajów na skutek komercjalności występków, z nieskrępowaną
swobodą wielu widowisk i publikacji, jak również z zapominaniem o wstydliwości,
będącej strażniczką czystości.
Dzisiejsza psychologia dostarcza zagadnieniu masturbacji wielu ważnych i
pożytecznych wskazówek, w oparciu o które należy wydawać bardziej właściwy sąd o
odpowiedzialności moralnej i ukierunkować działalność duszpasterską. Psychologia
może też pomóc w zrozumieniu, w jakiej mierze niedojrzałość wieku młodzieńczego
- niekiedy przeciągająca się poza ten wiek - lub brak równowagi psychicznej, lub
też nabyte przyzwyczajenie mogą zaważyć na sposobie działania człowieka,
zmniejszając dobrowolność czynów i sprawiając, że subiektywnie nie zawsze
zaciąga się ciężką winę. W ogólności nie powinno się jednak domniemywać braku
poważnej odpowiedzialności; jeśli ma to miejsce, to kwestionuje się możliwość
działania człowieka w sposób moralny.
W posłudze duszpasterskiej, celem wydania w poszczególnych przypadkach słusznego
osądu, powinno ocenić się cały normalny sposób działania konkretnej osoby, nie
tylko co do praktykowania miłości i sprawiedliwości, lecz także co do wysiłku, z
jakim zachowuje ona przykazanie czystości. Przede wszystkim należy więc
przekonać się, czy zostały zastosowane niezbędne środki, zarówno naturalne, jak
i nadprzyrodzone, jakie na podstawie wielowiekowego doświadczenia asceza
chrześcijańska zaleca dla opanowania pożądliwości i osiągnięcia postępu w
cnocie.
10. Zachowywanie prawa moralnego w obrębie ludzkiej płciowości oraz
praktykowanie czystości znalazło się w dużym niebezpieczeństwie - zwłaszcza u
chrześcijan mało gorliwych - z powodu współczesnej tendencji do minimalizowania
grzechu ciężkiego, a niekiedy nawet do zupełnego kwestionowania go, przynajmniej
w konkretnym życiu ludzi.
Niektórzy posunęli się nawet do twierdzenia, że za grzech śmiertelny,
odłączający człowieka od Boga, należy uważać tylko bezpośrednie i formalne
odrzucenie wezwania Bożego, lub gdy ktoś, nastawiony egoistycznie, całkowicie
świadomie i dobrowolnie wyklucza miłość bliźniego. Twierdzą oni mianowicie, że
tylko w tym wypadku zachodzi «wybór podstawowy» («optio fundamentalis»), to
znaczy decyzja woli, która angażuje całą osobę ludzką i której wymaga się do
zaistnienia grzechu śmiertelnego; przez ten bowiem wybór człowiek z głębi swojej
osobowości zajmuje lub uznaje jakąś zasadniczą postawę wobec Boga lub ludzi.
Uważają oni, że przeciwnie ma się rzecz z tak zwanymi czynami «peryferyjnymi»,
zaprzeczając na ogół istnieniu w nich wyboru rozstrzygającego. Czyny peryferyjne
nie zmieniają według nich wyboru podstawowego, i to tym mniej, że najczęściej
pochodzą z przyzwyczajenia. Mogą one osłabić wybór podstawowy, jednak nie w
takim stopniu, by zupełnie go przekreśliły. Według tych autorów zmiana wyboru
podstawowego w stosunku do Boga trudniej zachodzi w sferze życia seksualnego,
gdzie człowiek na ogół nie narusza porządku moralnego jakimś aktem w pełni
wolnym i świadomym, lecz raczej pod wpływem swojej namiętności, ze słabości lub
niedojrzałości, a niekiedy także z powodu fałszywego mniemania, że w ten sposób
świadczy o swojej miłości wobec bliźnich. Do tych przyczyn często dodaje się
nacisk środowiska społecznego.
Wybór podstawowy rzeczywiście w sposób ostateczny określa odpowiednio dyspozycję
moralną człowieka. Można go jednak gruntownie zmienić poszczególnymi aktami,
zwłaszcza gdy te - jak zdarza się często - już zostały przygotowane uprzednimi
czynnościami spełnionymi w sposób bardziej powierzchowny. W każdym razie,
twierdzi się niesłusznie, że poszczególne akty nie wystarczają do popełnienia
grzechu śmiertelnego.
Według nauki Kościoła grzech śmiertelny, który polega na przeciwstawieniu się
Bogu, nie zawiera się tylko w samym formalnym i bezpośrednim odrzuceniu
przykazania miłości. Znajduje się on także w tym sprzeciwie wobec prawdziwej
miłości, jaki niesie z sobą wszelkie dobrowolne przekroczenie każdego prawa
moralnego w rzeczy ważnej.
Sam Chrystus wskazał podwójne przykazanie miłości jako podstawę życia moralnego.
Na tym przykazaniu opiera się całe prawo i prorocy [22], dlatego
obejmuje inne przykazania szczegółowe. I rzeczywiście, pytającemu młodzieńcowi:
Co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne? Jezus odpowiedział:
Jeśli chcesz osiągnąć tycie wieczne, zachowaj przykazania... Nie zabijaj, nie
cudzołóż, nie zeznawaj fałszywie, czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego
jak siebie samego [23].
Człowiek grzeszy więc śmiertelnie nie tylko wtedy, gdy jego czyn pochodzi z
bezpośredniej pogardy Boga i bliźniego, lecz także wówczas gdy, świadomie i
dobrowolnie - z jakiejkolwiek przyczyny - wybiera to, co jest poważnym
nieporządkiem moralnym. W tym bowiem wyborze - jak wyżej zostało powiedziane -
jest już zawarta pogarda przykazania Bożego: człowiek odwraca się od Boga i
traci miłość. A przecież według tradycji chrześcijańskiej i nauki Kościoła oraz
wskazań rozumu, porządek moralny w obrębie ludzkiej płciowości obejmuje dobra
życia ludzkiego tak wielkiej wartości, że jakiekolwiek bezpośrednie naruszenie
tego porządku jest obiektywnie wykroczeniem ciężkim [24].
Należy oczywiście przyznać, że ze względu na rodzaj i przyczyny grzechów natury
seksualnej, zdarza się, że nie występuje w nich w pełni wolne przyzwolenie. W
wyniku tego wymaga się tu roztropności i ostrożności w wydawaniu jakiegokolwiek
sądu o odpowiedzialności człowieka. Należy tu przypomnieć przede wszystkim słowa
Pisma Świętego: ...człowiek bierze pod uwagę to, co widoczne dla oczu, Bóg
natomiast patrzy w serce [25]. Jeśli jednak zaleca się roztropność w
osądzaniu stopnia subiektywnej winy poszczególnych wykroczeń, to bynajmniej nie
wynika z tego, że w obrębie ludzkiej płciowości nie popełnia się grzechów
śmiertelnych.
Duszpasterze powinni więc działać z cierpliwością i dobrocią; nie wolno im
jednak ani unieważniać przykazań Bożych, ani pomniejszać obowiązków ludzi.
Jeżeli wybitną formą miłości do dusz jest nie pomniejszać w niczym zbawczej
nauki Chrystusa, niech ta postawa zawsze łączy się z wyrozumiałością i miłością,
których przykład dawał sam Chrystus, rozmawiając i przebywając z ludźmi.
Przyszedłszy bowiem nie po to, by świat sądzić, lecz by go zbawić, był On
wprawdzie nieprzejednany wobec grzechu, ale cierpliwy i miłosierny dla
grzeszników [26].
11. Jak wyżej zostało powiedziane, zadaniem niniejszej Deklaracji jest
przypomnienie w dzisiejszych okolicznościach wiernym o niektórych błędach i
postawach, których powinni unikać. Jednak pełna cnota czystości nie polega tylko
na unikaniu wspomnianych grzechów; zakłada ona pewne pozytywne i wyższe
wymagania. Jest ona cnotą, która odnosi się do całej osoby, w jej postawie
wewnętrznej i zewnętrznej.
Tą właśnie cnotą powinni odznaczać się ludzie stosownie do różnych stanów swego
życia: jedni przyrzekając Bogu dziewictwo lub święty celibat oraz mogąc na tej
znakomitej drodze łatwiej, sercem niepodzielonym poświęcić się wyłącznie Bogu [27];
inni natomiast prowadząc życie w taki sposób, jaki prawo moralne określa dla
wszystkich, zależnie od tego, czy są związani małżeństwem czy nie. Jednak w
żadnym stanie życia czystość nie ogranicza się tylko do postawy zewnętrznej,
samo serce człowieka powinno stać się czyste, stosownie do słów Chrystusa:
Słyszeliście, ze powiedziano: Nie cudzołóż. A ja wam powiadam: Każdy, kto
pożądliwie patrzy na kobietę, już w swoim sercu dopuścił się z nią cudzołóstwa [28].
Czystość jest rozumiana jako powściągliwość, którą św. Paweł zalicza do darów
Ducha Świętego, potępiając rozwiązłość jako wadę, która w sposób szczególny
przynosi ujmę chrześcijaninowi i wyklucza go z Królestwa niebieskiego [29].
Albowiem wolą Bożą jest wasze uświęcenie: powstrzymajcie się od rozpusty, aby
każdy umiał utrzymać ciało własne w świętości i we czci, a nie w pożądliwej
namiętności, jak to czynią nie znający Boga poganie. Niech nikt w tej sprawie
nie wykracza i nie oszukuje brata swego... Nie powołał nas Bóg do nieczystości,
ale do świętości. A więc kto to odrzuca, nie człowieka odrzuca, lecz Boga, który
przecież daje wam swego Ducha Świętego [30]. O nierządzie zaś i
wszelkiej nieczystości albo chciwości niechaj nawet mowy nie będzie wśród was,
jak przystoi świętym, ani o tym, co haniebne, ani o niedorzecznym gadaniu lub
nieprzyzwoitych żartach, bo to wszystko jest niestosowne. Raczej winno być
wdzięczne usposobienie. O tym bowiem bądźcie przekonani, że żaden rozpustnik ani
nieczysty, ani chciwiec - to jest bałwochwalca - nie ma
dziedzictwa w Królestwie Chrystusa i Boga. Niechaj was nikt nie zwodzi próżnymi
słowami, bo przez te (grzechy) nadchodzi gniew Boży na buntowników. Nie miejcie
więc z nimi nic wspólnego! Niegdyś bowiem byliście ciemnością, lecz teraz
jesteście światłością w Panu: postępujcie jak dzieci światłości? [31].
Ponadto Apostoł podaje właściwe chrześcijańskie uzasadnienie obowiązku
praktykowania czystości, gdy piętnuje grzech rozwiązłości nie tylko jako
działanie szkodzące bliźnim lub porządkowi społecznemu, lecz także dlatego, że
rozpustnik obraża Chrystusa, którego Krwią został nabyty i którego jest
członkiem oraz dlatego, że znieważa Ducha Świętego, którego jest świątynią:
Czyż nie wiecie, że ciała wasze są członkami Chrystusa?... Wszelki grzech
popełniony przez człowieka jest na zewnątrz ciała, kto zaś grzeszy rozpustą,
przeciwko własnemu ciału grzeszy. Czyż nie wiecie, ze ciało wasze jest świątynią
Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie
należycie do samych siebie? Za wielką bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie
więc Boga w waszym ciele [32].
Im bardziej wierni zrozumieją znaczenie czystości i jej konieczność w swym życiu
jako mężczyzn i kobiet, tym lepiej - wiedzeni pewnego rodzaju instynktem
duchowym - zaakceptują to, co ta cnota wymaga lub zaleca. Łatwiej także, będąc
posłuszni Urzędowi Nauczycielskiemu Kościoła, będą umieli przyjąć i wypełnić to,
co prawe sumienie nakaże im w poszczególnych przypadkach.
12. Apostoł Paweł przy pomocy dramatycznych słów opisuje bolesną walkę, jakiej
wewnętrznie doświadcza człowiek, będąc niewolnikiem grzechu; walkę między
prawem swojego umysłu, a innym prawem, mieszkającym w członkach,
biorącym go w niewolę [33]. Człowiek jednak może zostać wyzwolony z
ciała śmierci przez łaskę Jezusa Chrystusa [34]. Tą właśnie łaską
cieszą się ludzie, którzy zostali przez nią usprawiedliwieni i których prawo do
życia w Jezusie Chrystusie wyzwoliło spod grzechu i śmierci [35].
Dlatego też św. Paweł przestrzega ich: Niech więc grzech nie króluje w waszym
śmiertelnym ciele, poddając was pożądliwościom [36].
Chociaż to wyzwolenie czyni nas zdolnymi do służenia Bogu w nowości życia, to
nie usuwa jednak pożądliwości zrodzonej z grzechu pierworodnego, ani pokus do
czynienia zła na tym świecie, który cały leży w mocy Złego [37].
Dlatego Apostoł zachęca wiernych, by pokusy zwyciężali mocą Bożą [38] i
by wobec podstępnych zakusów diabła [39], zdołali wytrwać w
oparciu o wiarę, gorliwe poświęcanie się modlitwie [40] i surowości
życia, z pomocą której ciało zostałoby poddane niewoli ducha [41].
Życie chrześcijańskie prowadzone na wzór Chrystusa, domaga się, by każdy
zaparł się samego siebie i każdego dnia brał swój krzyż [42],
umocniony nadzieją nagrody: Jeżeliśmy bowiem razem z Nim współumarli, to i
razem z Nim żyć będziemy. Jeśli trwamy w cierpliwości, razem z Nim też królować
będziemy [43].
Poza stosowaniem tych mocnych napomnień, chrześcijanie naszych czasów - dziś
nawet bardziej niż kiedykolwiek - winni użyć zawsze zalecanych przez Kościół
środków do prowadzenia czystego życia, jakimi są: karność zmysłów i ducha,
czujność i roztropność w wystrzeganiu się okazji do grzechu, zachowanie
wstydliwości, umiar w oddawaniu się rozrywkom, odpowiednie zajęcia, wytrwała
modlitwa oraz częste korzystanie z sakramentów pokuty i Eucharystii. Zwłaszcza
młodzież powinna gorliwie pielęgnować nabożeństwo do Niepokalanej Bożej
Rodzicielki oraz naśladować życie świętych i innych chrześcijan - przede
wszystkim młodych - którzy wyróżnili się praktykowaniem czystości.
Szczególnie potrzeba, by wszyscy mieli wzniosłą ideę cnoty czystości, jej piękna
i promieniującego blasku. Ta właśnie cnota stawia w szczególnym świetle
człowieka i otwiera go na prawdziwą i wielkoduszną miłość, nie zabiegającą o
własne korzyści i szanującą innych.
13. Jest właściwym obowiązkiem Biskupów podawać wiernym naukę moralną dotyczącą
życia seksualnego, bez względu na to, jakie zachodziłyby trudności przy
wypełnianiu tego zadania powodowane szerzącymi się poglądami i obyczajami. Tę
tradycyjną naukę należy pogłębiać; należy ją też podawać w taki sposób, by
oświecała sumienia w nowych warunkach życia. Powinno się wreszcie mądrze
wzbogacać ją tym wszystkim, co prawdziwe i co z pożytkiem można powiedzieć o
znaczeniu i wartości ludzkiej płciowości. Należy jednak wiernie zachowywać i
podawać zasady oraz normy życia moralnego, potwierdzone przez niniejszą
Deklarację. Szczególnie trzeba starać się, by wierni zrozumieli, że Kościół
broni tych zasad nie jako przestarzałych i nietykalnych zagadnień, których
trzeba zabobonnie strzec, ani - jak twierdzi się często - na skutek jakichś
uprzedzeń tchnących manicheizmem, ale dlatego, że wie na pewno, iż te zasady w
pełni odpowiadają Boskiemu porządkowi rzeczy stworzonych i duchowi Chrystusa, a
więc także i godności człowieka.
Do Biskupów należy również czuwanie, by na Wydziałach Teologicznych i w
Seminariach wykładano zdrową naukę, w świetle i pod kierunkiem Urzędu
Nauczycielskiego Kościoła. Powinni zatroszczyć się również o to, by wiernie i w
pełni przedstawiano naukę katolicką, tak oświecając sumienia w konfesjonale, jak
i w nauczaniu katechetycznym.
Do Biskupów, kapłanów i ich pomocników należy upominanie wiernych, by
wystrzegali się błędnych poglądów, jakie często wypowiada się w książkach, w
czasopismach i na zebraniach publicznych.
Przede wszystkim zaś rodzice, a także wychowawcy młodzieży powinni dokładać
starań, by przez integralne wychowanie prowadzić dzieci i uczniów do
odpowiedniej dojrzałości umysłowej, uczuciowej i moralnej. Dlatego powinni
pouczać ich o tej dziedzinie roztropnie i w sposób dostosowany do ich wieku oraz
wytrwale kształtować ich wolę do zachowania obyczajów chrześcijańskich, nie
tylko przez rady, lecz także - i przede wszystkim - przez przykład swego życia,
wsparci pomocą Bożą, wypraszaną dla siebie przez modlitwę. Będą umieli ich także
bronić przed wieloma niebezpieczeństwami, z których młodzież nie zdaje sobie
sprawy.
Artyści, pisarze i ci wszyscy, którzy dysponują środkami społecznego przekazu,
powinni wykonywać swój zawód zgodnie ze swoją wiarą chrześcijańską, w pełni
świadomi ogromnego wpływu, jaki mogą wywierać. Powinni pamiętać, że prymat
obiektywnego porządku moralnego… powinien być bezwzględnie uznawany przez
wszystkich [44] oraz że nie wolno przedkładać nad niego rzekomych
racji estetycznych, korzyści materialnych czy też powodzenia. Jeśli chodzi o
dzieła sztuki lub literatury, o widowiska, lub rozpowszechnianie informacji,
niech każdy we właściwej sobie dziedzinie wykazuje rozwagę, roztropność, umiar i
słuszną ocenę wartości. W ten sposób nie tylko nie będą przyczyniać się do
wzrostu swobody obyczajów, ale doprowadzą do jej zahamowania, a nawet do
uzdrowienia sytuacji moralnej w społeczeństwie.
Przedmiotem troski wszystkich wiernych świeckich, stosownie do ich prawa i
obowiązku apostolstwa, niech będzie udział w realizacji tego programu.
Będzie czymś właściwym przypomnieć wszystkim słowa Soboru Watykańskiego II:
Święty Sobór oświadcza też, że dzieci i młodzież mają prawo, by pobudzano ich do
oceny wartości moralnych według prawego sumienia i do przyjmowania tych wartości
przez osobisty wybór, jak również do doskonalszego poznawania i miłowania Boga.
Dlatego usilnie prosi wszystkich, którzy sprawują władzę nad narodami, albo też
kierują wychowaniem, by dzięki ich trosce nigdy nie pozbawiono młodzieży tego
świętego prawa [45].
W czasie Audiencji udzielonej niżej podpisanemu Kardynałowi Prefektowi Świętej
Kongregacji Nauki Wiary, 7 listopada 1975 r., Ojciec Święty Paweł VI przyjął i zatwierdził niniejszą
Deklarację oraz polecił ją opublikować.
Rzym, w siedzibie Świętej Kongregacji Nauki Wiary, 29 grudnia 1975 r.
FRANJO Kard. ŠEPER
Prefekt
+ JÉRÔME HAMER
Abp tyt. Loreny
Sekretarz
* AAS 68 (1976) 77-96.
[1] Por. SOB. WAT. II, Konst. Gaudium et spes, 47.
[2] Por. PAWEŁ VI, Konst. Apost. Regimini Ecclesiae universae (15 sierpnia 1967), 29: AAS 59
(1967) 897.
[3] SOB. WAT. II, Konst. Gaudium et spes, 16.
[4] J 8,12.
[5] SOB. WAT. II, Dekl. Dignitatis humanae, 3.
[6] 1 Tm 3,15.
[7] SOB. WAT. II, Dekl. Dignitatis humanae, 14. Por. także: PIUS XI, Encykl.
Casti connubii: AAS 22 (1930) 579-580; PIUS XII, Przemówienie (2 listopada 1954):
AAS 46 (1954) 671-672; JAN XXIII, Encykl. Mater et Magistra: AAS 53 (1961) 457; PAWEŁ VI,
Encykl. Humanae vitae, 4: AAS 60 (1968) 483.
[8] Por. SOB. WAT. II, Dekl. Gravissimum educationis, 8; Konst. Gaudium et
spes, 29, 60, 67.
[9] Por. SOB. WAT. II, Konst. Gaudium et spes, 51.
[10] Tamże, por. także 49.
[11] Tamże, 49-50.
[12] Niniejsza Deklaracja nie podejmuje wszystkich norm moralnych
dotyczących życia małżeńskiego, które zostały wyłożone w encyklikach Casti
connubii i Humanae vitae.
[13] Mt 19,4-6.
[14] 1 Kor 7,9.
[15] Por. Ef 5,25-32.
[16] Pozamałżeńskie zjednoczenie płciowe zostało potępione wprost: 1 Kor 5,1; 6,9;
7,2; 10,8; Ef 5,5-7; 1 Tm 1,10; Hbr 13,4; poparte argumentami: 1 Kor 6,12-20.
[17] Por. INNOCENTY IV, List Sub Catholicae professione (6 marca 1254): DS
835; ŚW. OFICJUM, Dekret (24 września 1665): DS 2045, oraz Dekret (2
marca 1679): DS 2148; PIUS XI, Encykl. Casti connubii: AAS 22 (1930) 558-559.
[18] Rz 1,24-27: Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup
nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał. Prawdę Bożą
przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast
służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. Dlatego to wydał ich
Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie
zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy
normalne pożycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z
mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za
zboczenie. Por. także co mówi św. Paweł o mężczyznach żyjących ze sobą w 1
Kor 6,10; 1 Tm 1,10.
[19] Por. LEON IX, List Ad splendidum nitentis (1054): DS 687-688; ŚW.
OFICJUM, Dekret (2 marca 1679): DS 2149; PIUS XII, Przemówienie
do uczestników XXVI Kongresu Włoskiego Stowarzyszenia Urologii (8
października 1953): AAS 45 (1953) 677-678; TENŻE, Przemówienie do
uczestników Kongresu na temat płodności i bezpłodności ludzkiej (19 maja
1956): AAS 58 (1956) 472-473.
[20] SOB. WAT. II, Konst. Gaudium et spes, 51.
[21] Jeśli badania socjologiczne są użyteczne dla lepszego poznania
mentalności środowiska, trosk i potrzeb tych, którym głosimy słowo Boże, jak
również oporów, które przeciwstawia mu rozum ludzki w naszych czasach przez
szeroko rozpowszechnioną ideę, jakoby poza nauką nie istniała żadna uprawniona
forma poznania, to jednak wnioski takich badań nie mogłyby stanowić same przez
się określonego kryterium prawdy. PAWEŁ VI, Adhort. Apost. Quinque iam
annis (8 grudnia 1970): AAS 63 (1971) 102.
[22] Mt 22,40.
[23] Mt 19,16-19.
[24] Por. przypisy 17, 19. Por. także ŚW. OFICJUM, Dekret (18 marca 1666):
DS 2060; PAWEŁ VI, Encykl. Humanae vitae, 13-14: AAS 60 (1968) 489-491.
[25] 1 Sm 16,7.
[26] PAWEŁ VI, Encykl. Humanae vitae, 29: AAS 60 (1968) 501.
[27] Por. 1 Kor 7,7.34; SOB. TRYD., Sess. XXIV, can. 10: DS 1810; SOB. WAT. II, Konst.
Lumen gentium, 42, 43, 44; SYNOD BISKUPÓW (1971), De sacerdotio ministeriali, II, 4 b:
AAS 3 (1971) 915-916.
[28] Mt 5,27-28.
[29] Por. Ga 5,19-23; 1 Kor 6,9-11.
[30] 1 Tes 4,3-8; por. Kol 3,5-7; 1 Tm 1,10.
[31] Ef 5,3-8; por. 4,18-19.
[32] 1 Kor 6,15.18-20.
[33] Por. Rz 7,23.
[34] Por. Rz 7,24-25.
[35] Por. Rz 8,2.
[36] Rz 6,12.
[37] 1 J 5,19.
[38] Por. 1 Kor 10,13.
[39] Ef 6,11.
[40] Por. Ef 6,16-18.[41]Por. 1 Kor 9,27.
[42]Łk 9,23.
[43]2 Tm 2,11-12.
[44]SOB. WAT. II, Dekr. Inter mirifica, 6.
[45]SOB. WAT. II, Dekl. Gravissimum educationis, 1.
|