|
Kongregacja Nauki Wiary
INSTRUKCJA O CHRZEŚCIJAŃSKIEJ WOLNOŚCI I WYZWOLENIU
"Prawda was wyzwoli"
WPROWADZENIE
1. Świadomość wolności i godności, idąca w parze z uznaniem niezbywalnych praw
osoby i społeczeństw, jest jedną z głównych cech charakteryzujących nasze czasy.
Wolność wymaga jednak warunków w porządku ekonomicznym, politycznym i
kulturalnym, umożliwiających jej pełną realizację. Żywe odczucie trudności,
hamujących jej rozwój i obrażających godność ludzką, leży u źródeł usilnych
dążeń do wyzwolenia, kształtujących naszą rzeczywistość.
Kościół Chrystusowy podziela te dążenia, dokonując jednak ich oceny w świetle
Ewangelii, która z samej swojej natury jest orędziem wolności i wyzwolenia. W
rzeczywistości dążenia te przyjmują czasem formy, na płaszczyźnie teoretycznej i
praktycznej, nie zawsze będące w zgodzie z prawdą o człowieku, jaka ujawnia się
w świetle jego stworzenia i odkupienia. Z tego powodu Kongregacja Nauki Wiary
uważała za celowe zwrócić uwagę "na szkodliwe dla wiary i życia
chrześcijańskiego błędy i niebezpieczeństwo
błędów"(1).Wskazania te są dzisiaj jeszcze bardziej konieczne i trafne.
2. Instrukcja o niektórych aspektach "teologii wyzwolenia" (Libertatis nuntius)
zapowiadała zamiar Kongregacji opublikowania drugiego dokumentu, który
uwydatniłby główne elementy nauki chrześcijańskiej o wolności i wyzwoleniu.
Niniejsza Instrukcja realizuje tę zapowiedź. Między obydwoma dokumentami
zachodzi organiczny związek. Należy je czytać jeden w świetle drugiego.
Na tematy wolności i wyzwolenia, należące do istoty orędzia ewangelicznego,
Urząd Nauczycielski Kościoła wypowiadał się przy wielu okazjach(2)
Niniejszy dokument ogranicza się do wskazania ich głównych aspektów
teoretycznych i praktycznych. Co do zastosowań odnoszących się do różnych
sytuacji lokalnych jest obowiązkiem Kościołów partykularnych, we wzajemnej
wspólnocie między nimi i ze Stolicą Świętą, bezpośrednia troska o ich
wypracowanie(3).
Zagadnienie wolności i wyzwolenia posiada oczywistą doniosłość ekume-niczną.
Należy w sposób istotny do tradycyjnego dziedzictwa Kościoła i wspólnot
eklezjalnych. Także niniejszy dokument może pomóc wszystkim uczniom Chrystusa,
wezwanym do odpowiedzi na wielkie wyzwanie naszych czasów, w dawaniu świadectwa
i w działaniu.
3. Zapewnienie Jezusa: "Prawda was wyzwoli" (J 8, 32), powinno oświecać i
kierować w tej dziedzinie wszelką refleksją teologiczną i każdą decyzją
duszpasterską.
Prawda ta, pochodząca od Boga, ma swoje zasadnicze odniesienie do Jezusa
Chrystusa, Zbawiciela świata(4). Od Niego, który jest "drogą, prawdą i życiem" (J 14, 6), Kościół otrzymuje to,
co ofiaruje ludziom. Z misterium Słowa Wcielonego i Odkupiciela świata czerpie
on prawdę o Ojcu i Jego miłości do nas oraz prawdę o człowieku i jego wolności.
Przez swój Krzyż i swoje Zmartwychwstanie Chrystus dokonał naszego Odkupienia,
które jest wyzwoleniem w najpełniejszym znaczeniu, ponieważ wyzwoliło nas od zła
najbardziej radykalnego, to znaczy od grzechu i spod władzy śmierci. Ilekroć
Kościół pouczony przez swojego Nauczyciela, zanosi do Ojca swoją modlitwę "wybaw
nas od złego", błaga, by Misterium Zbawienia działało z mocą w naszej codziennej
egzystencji. Wie on, że Krzyż Odkupienia rzeczywiście jest źródłem światła i
życia oraz ośrodkiem historii. Płonąca w nim miłość pobudza go do głoszenia
Dobrej Nowiny o Nim i do rozdzielania przez sakramenty Jego ożywiających owoców.
To od Chrystusa Odkupiciela wychodzą jego myśli i jego działanie, ilekroć w
obliczu dramatów rozdzierających świat, zastanawia się nad znaczeniem i drogami
wyzwolenia oraz nad prawdziwą wolnością.
Prawda, począwszy od prawdy o Odkupieniu, leżąca w samym sercu misterium wiary,
jest w ten sposób źródłem i regułą wolności, podstawą i miarą wszelkiego
działania wyzwoleńczego.
4. Otwarcie na pełnię prawdy zobowiązuje sumienie człowieka; winien on jej
poszukiwać i być gotowym na jej przyjęcie, ilekroć pojawi się ona przed nim.
Zgodnie z wolą Chrystusa(5) prawdę ewangeliczną należy przedstawiać wszystkim ludziom, a ci mają
prawo, by ona była im głoszona. Jej przepowiadanie, w mocy Ducha, zakłada pełne
poszanowanie wolności każdego i wykluczenie wszelkich form nacisku i przymusu(6).
Duch Święty prowadzi Kościół "do całej prawdy" (J 16, 13). On kieruje biegiem
czasów i "odnawia oblicze ziemi" (Ps 104, 30). To On jest obecny w dojrzewaniu
świadomości bardziej szanującej godność osoby ludzkiej(7). Duch Święty jest źródłem odwagi, śmiałości i heroizmu; "a gdzie jest Duch
Pański, tam wolność" (2 Kor 3, 17).
Rozdział I
SYTUACJA WOLNOŚCI W ŚWIECIE WSPÓŁCZESNYM
I. Osiągnięcia i zagrożenia współczesnego procesu wyzwolenia
5. Objawiając człowiekowi to, że jest osobą wolną, powołaną do komunii z Bogiem,
Ewangelia Jezusa Chrystusa obudziła świadomość, wcześniej niedostrzegalnych,
głębokich podstaw ludzkiej wolności.
Tym samym poszukiwanie wolności i dążenie do wyzwolenia, będące pierwszorzędnymi
znakami czasu w świecie współczesnym, mają swoje pierwsze źródła w dziedzictwie
chrześcijańskim. Pozostaje to prawdą nawet tam, gdzie obie tendencje przyjmują
formy błędne i posuwają się do przeciwstawienia się chrześcijańskiej wizji
człowieka i jego przeznaczenia. Bez tego odwołania się do Ewangelii historia
ostatnich stuleci na Zachodzie pozostaje niezrozumiała.
6. Od początku czasów nowożytnych, od epoki Renesansu, uważano, że powrót do
starożytności w filozofii i naukach przyrodniczych pozwoli człowiekowi na
zdobycie wolności myśli i działania dzięki poznaniu i opanowaniu praw natury.
Luter, opierając się na własnym rozumieniu świętego Pawła, postanowił walczyć o
wyzwolenie spod jarzma Prawa, którego przedstawicielem - jego zdaniem - był
Kościół jego epoki.
Przede wszystkim jednak w wieku Oświecenia i Rewolucji Francuskiej wezwanie do
wolności zabrzmiało z całą mocą. Odtąd wielu patrzy na przyszłą historię jako na
nieodwracalny proces wyzwolenia, prowadzący do epoki, w której człowiek,
wreszcie całkowicie wyzwolony, cieszyłby się szczęściem już na tej ziemi.
7. W perspektywie tego typu ideologii postępu człowiek chciał stać się panem
przyrody. Zniewolenie, jakiemu do tej pory podlegał, było następstwem ignorancji
i przesądów. Wydzierając przyrodzie jej tajemnice, człowiek miałby ją sobie
podporządkować. Stąd walka o wolność stanowiła cel dążeń, do którego zmierzano
przez rozwój nauki i techniki. Podjęte wysiłki doprowadziły do znacznych
sukcesów. Chociaż człowiek nie zdołał uchronić się przed kataklizmami, to jednak
wiele zagrożeń ze strony przyrody zdołano oddalić. Zapewniono żywność dla
wzrastającej liczby jednostek. Możliwości transportowe i handlowe sprzyjają
wymianie zasobów żywnościowych, surowców, siły roboczej i zdolności technicznych
do tego stopnia, że ludzie mają rzeczywistą szansę na życie godne i wolne od
nędzy.
8. Współczesny ruch wyzwolenia postawił sobie pewien cel polityczny i społeczny.
Miał położyć kres panowaniu człowieka nad człowiekiem, a upowszechnić równość i
braterstwo wszystkich ludzi. Jest faktem niezaprzeczalnym, że uzyskano w tej
dziedzinie pozytywne rezultaty. Niewolnictwo i prawne poddaństwo zostały
zniesione. Uczyniło znaczne postępy prawo wszystkich do kultury. W wielu krajach
uznaje się równość mężczyzny i kobiety, udział wszystkich obywateli w
sprawowaniu władzy politycznej oraz równość uprawnień dla wszystkich. Rasizm
został odrzucony jako sprzeczny z prawem i sprawiedliwością. Sformułowanie praw
człowieka oznacza żywszą świadomość godności wszystkich ludzi. W porównaniu z
wcześniejszymi systemami dominacji jest niezaprzeczalny wzrost wolności i
równości w wielu społeczeństwach.
9. W końcu i przede wszystkim, nowożytny ruch wyzwolenia miał przynieść
człowiekowi wolność wewnętrzną w postaci wolności myśli i wolności inicjatywy.
Zamierzał wyzwolić człowieka od przesądów i pierwotnych lęków, uznawanych za
przeszkody w jego rozwoju. Stawiał sobie za cel wyposażyć go w odwagę i śmiałość
w posługiwaniu się rozumem tak, by nie wstrzymywał go lęk przed granicami tego,
co nieznane. Stąd, zwłaszcza w naukach historycznych i w naukach
humanistycznych, powstała nowa wiedza o człowieku, powołana do tego, by pomóc mu
w lepszym poznaniu siebie, w tym, co dotyczy jego rozwoju osobistego oraz
podstawowych warunków kształtowania się społeczeństwa.
10. Gdy chodzi o opanowanie przyrody, życia społecznego i politycznego lub
kontrolę człowieka nad samym sobą, na płaszczyźnie jednostkowej i społecznej,
każdy może stwierdzić, że osiągnięty postęp nie tylko daleki jest od pierwotnych
zamierzeń, lecz że ponadto, wraz z rozszerzaniem się nowożytnego ruchu
wyzwolenia, zrodziły się nowe zagrożenia, nowe zniewolenia i nowe lęki. Jest to
dowodem na to, że poważne niejasności dotyczące sensu wolności od samego
początku osłabiły ten ruch od wewnątrz.
11. Tak więc w miarę, jak człowiek wyzwalał się od zagrożeń ze strony przyrody,
doświadczał narastającego lęku przed samym sobą. Technika podporządkowująca
sobie coraz bardziej przyrodę niesie ryzyko zniszczenia podstaw naszej własnej
przyszłości do tego stopnia, że człowiek współczesny staje się wrogiem
przyszłych pokoleń. Czyż nie niszczy się wolności człowieka jutra sprowadzając
do niewolniczej roli siły przyrody przez ich ślepe opanowanie? Jakie siły mogą
ochronić człowieka przed niewolnictwem ze strony jego własnego panowania? Staje
się koniecznością całkowicie nowe zrozumienie wolności i wyzwolenia, domagające
się zupełnie odnowionego ruchu wyzwolenia.
12. Wyzwalająca moc wiedzy naukowej uprzedmiotawia się w wielkich realizacjach
technologicznych. Kto dysponuje technologiami, posiada władzę nad ziemią i nad
ludźmi. Stąd zrodziły się, nieznane do tej pory, formy nierówności między
posiadaczami wiedzy a zwyczajnymi użytkownikami techniki. Nowa władza
technologiczna jest związana z władzą ekonomiczną i prowadzi do jej
centralizacji. Tak więc w łonie społeczeństw, jak i między nimi, ukształtowały
się stosunki zależności, które w ostatnich dwudziestu latach stały się okazją
nowego żądania wyzwolenia. Jak zapobiec, by potęga technologiczna nie
przerodziła się w potęgę uciskającą grupy ludzkie lub całe narody?
13. W dziedzinie zdobyczy społecznych i politycznych jedna z podstawowych
niejasności jest związana z afirmacją wolności w wieku Oświecenia, która wywodzi
się z koncepcji podmiotu tej wolności, jako jednostki samowystarczalnej i
mającej na celu zaspokojenie swojego własnego interesu przez korzystanie z dóbr
ziemskich. Ideologia indywidualistyczna, czerpiąca natchnienie z tej koncepcji
człowieka, przysłużyła się do tego stopnia nierównomiernemu podziałowi bogactw
na początku epoki przemysłowej, że pracownicy zostali wykluczeni od dostępu do
istotnych dóbr, do których produkcji przyczyniali się i do których mieli prawo.
Stąd zrodziły się silne ruchy zmierzające do wyzwolenia z nędzy, podtrzymywanej
przez społeczeństwo przemysłowe. Chrześcijanie świeccy i duszpasterze nie
zaniedbali walki o sprawiedliwe uznanie słusznych dążeń robotników. Urząd
Nauczycielski Kościoła wielokrotnie zabierał głos w tej sprawie.
Niestety, bardzo często słuszne żądania ruchu robotniczego doprowadzały do
nowych form zniewolenia, gdyż podlegały wpływowi koncepcji odrzucającej
transcendentne powołanie osoby ludzkiej, a przyznawały człowiekowi cel wyłącznie
doczesny. Żądania te niejednokrotnie były nastawione na projekty
kolektywistyczne, które doprowadziły do pojawienia się niesprawiedliwości równie
dotkliwych jak te, którym zamierzały położyć kres.
14. W ten sposób nasza epoka była świadkiem narodzin systemów totalitarnych i
form tyranii, które nie były możliwe we wcześniejszym okresie rozwoju
technologicznego. Z jednej strony mistrzostwo w zakresie techniki zostało użyte
do ludobójstwa; z drugiej zaś, mniejszości chcą utrzymać w zagrożeniu całe
narody uciekając się do terroryzmu, który powoduje śmierć wielu niewinnych
ludzi.
Dzisiaj kontrola może dojść aż do opanowania wewnętrznego świata jednostek, a
uzależnienia stworzone przez prewencyjne systemy bezpieczeństwa mogą przerodzić
się nawet w potencjalne zagrożenie uciskiem. Poszukuje się złudnego wyzwolenia z
ograniczeń obowiązujących w społeczeństwie przez ucieczkę do narkotyków, które
prowadzą wielu młodych ludzi na całym świecie do samozniszczenia oraz pogrążają
całe rodziny w niepokoju i bólu.
15. Poszanowanie ładu prawnego jako gwaranta stosunków w łonie wielkiej rodziny
ludów ulega postępującemu rozkładowi. Kiedy wydaje się, że zaufanie do prawa nie
daje już wystarczającej ochrony, poszukuje się bezpieczeństwa i pokoju na drodze
wzajemnego zagrożenia, przeradzającego się w niebezpieczeństwo dla całej
ludzkości. Siły, które powinny służyć rozwojowi wolności, służą rozwojowi
zagrożenia. Stojące dzisiaj naprzeciw siebie narzędzia śmierci są w stanie
zniszczyć całkowicie życie na ziemi.
16. Między narodami wyposażonymi w siłę, a tymi, które są jej pozbawione,
powstały nowe stosunki nierówności i ucisku. Pogoń za własnym interesem uchodzi
za regułę w stosunkach międzynarodowych, bez oglądania się na dobro wspólne
ludzkości. Równowaga wewnętrzna narodów biednych została złamana przez import
broni, wprowadzający podział i prowadzący do dominacji jednej grupy nad inną.
Jakie siły mogłyby wykluczyć systematyczne uciekanie się do broni i przywrócić
autorytet prawa?
17. W kontekście nierówności sił w stosunkach między narodami pojawiły się już
ruchy dążące do emancypacji młodych narodów, z reguły ubogich, niedawno jeszcze
poddanych dominacji kolonialnej. Zbyt często jednak lud jest rozczarowany
zdobytą z wielkim trudem niepodległością z powodu reżimów lub tyranii nie
mających skrupułów, szydzących bezkarnie z praw człowieka. Lud doprowadzony w
ten sposób do bezsilności zmienia jedynie panów. Jednym z najdonioślejszych
zjawisk naszych czasów w skali całych kontynentów pozostaje przebudzenie się
świadomości społeczeństwa, które uginając się pod ciężarem wiekowej nędzy,
tęskni do życia w godności i sprawiedliwości, a także wykazuje gotowość do walki
o swoją wolność.
18. W odniesieniu do nowożytnego ruchu wewnętrznego wyzwolenia człowieka trzeba
stwierdzić, że wysiłek mający na względzie wyzwolenie myśli i woli z ich
ograniczeń, doprowadził niektórych do przekonania, że moralność jako taka
stanowi irracjonalną przeszkodę, którą człowiek zdecydowany, by stać się panem
samego siebie, ma prawo przezwyciężyć.
Co więcej, zdaniem wielu, to sam Bóg byłby specyficzną alienacją człowieka.
Między afirmacją Boga a wolnością ludzką zachodziłaby radykalna niezgodność.
Odrzucając wiarę w Boga, człowiek stawałby się rzeczywiście wolny.
19. W tym wszystkim tkwi źródło tragedii towarzyszących nowożytnej wolności.
Dlaczego ta historia mimo wielu osiągnięć, które zresztą zawsze są kruche, zna
częste nawroty do alienacji i bywa świadkiem nowych form zniewolenia? Dlaczego
ruchy na rzecz wyzwolenia, obudziwszy olbrzymie nadzieje, doprowadziły do
reżimów, które wolność obywateli(8)., począwszy od pierwszej z tych wolności, jaką jest wolność religijna(9)., uważają za pierwszego wroga?
Ilekroć człowiek pragnie wyzwolić się od prawa moralnego i uniezależnić się od
Boga, bynajmniej nie uzyskuje wolności, lecz ją niszczy. W miarę oddalania się
od prawdy staje się łupem samowoli; stosunki braterskie między ludźmi ulegają
zniszczeniu ustępując miejsca terrorowi, nienawiści i lękowi.
Głęboki nowożytny ruch na rzecz wyzwolenia ma charakter niejednoznaczny dlatego,
że został zarażony śmiertelnymi błędami dotyczącymi losu człowieka i jego
wolności. Obciążony jest równocześnie obietnicami prawdziwej wolności i
zagrożeniami śmiertelnego poddaństwa.
II. Wolność w doświadczeniu Ludu Bożego
20. Kościół, będąc świadomy tej bardzo groźnej niejednoznaczności, w ciągu
ostatnich wieków zabierał głos przez swój Urząd Nauczycielski, by ostrzec przed
wypaczeniami, które niosły ryzyko skierowania zapału wyzwoleńczego ku gorzkim
rozczarowaniom. Często nawet w danej chwili bywał niezrozumiany. Z perspektywy
czasu można przyznać rację jego osądowi.
Kościół interweniował w imię prawdy o człowieku stworzonym na obraz Boży(10). Tymczasem oskarża się go, że sam stanowi przeszkodę na drodze do wyzwolenia.
Jego struktura hierarchiczna rzekomo ma być sprzeczna z zasadą równości, a jego
Urząd Nauczycielski ma przeciwstawiać się wolności myśli. Z pewnością zdarzały
się błędne oceny lub poważne zaniedbania, za które chrześcijanie byli
odpowiedzialni w ciągu wieków(11). Zarzuty te nie uznają jednak prawdziwej istoty rzeczy. Różnorodność
charyzmatów w Ludzie Bożym, które są charyzmatami posługi, nie sprzeciwia się
równej godności osób i ich wspólnemu powołaniu do świętości.
Wolność myśli, warunkująca poszukiwania prawdy we wszystkich dziedzinach wiedzy
ludzkiej, nie oznacza, że rozum ludzki winien zamknąć się na światło Objawienia,
które Chrystus przekazał jako depozyt swojemu Kościołowi. Otwierając się na Bożą
prawdę, rozum stworzony rozwija się i doskonali, co stanowi bardzo
charakterystyczną formę wolności. Sobór Watykański II w pełni zresztą uznał
słuszną autonomię nauk(12), jak również działalności w dziedzinie polityki(13).
21. Jeden z głównych błędów, który od czasów Oświecenia poważnie zaciążył na
procesie wyzwolenia, wiąże się z szeroko rozpowszechnionym przekonaniem, że to
właśnie osiągnięcia uzyskane w dziedzinie nauki, techniki czy ekonomii, miałyby
stać się podstawą zdobycia wolności. Na skutek tego nie zauważono głębokich
wymiarów tej wolności i jej wymogów.
Tej najgłębszej prawdy o wolności Kościół zawsze doświadczał przede wszystkim
poprzez życie rzeszy wiernych, szczególnie maluczkich i ubogich. Przez swoją
wiarę wiedzą oni, że są przedmiotem nieskończonej miłości Boga. Każdy z nich
może powiedzieć: "Obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który
umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie" (Ga 2, 20). Ich godność jest tak
wielka, że nikt z możnych nie jest w stanie jej ich pozbawić i tak wielka jest
obecna w nich wyzwalająca radość. Wiedzą, że również do nich odnoszą się słowa
Jezusa: "Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale
nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od
Ojca mego" (J 15, 15). To uczestnictwo w poznaniu Boga wynosi ich ponad
roszczenia do dominacji, przejawiane przez dysponentów wiedzy: "Wszyscy
jesteście napełnieni wiedzą... i nie potrzebujecie pouczenia od nikogo" (1 J 2,
20.27). Są więc w ten sposób świadomi, że uczestniczą w najbardziej wzniosłym
poznaniu, do jakiego ludzkość została powołana(14). Wiedzą, że są kochani przez Boga jak wszyscy inni, a nawet bardziej niż
wszyscy inni, dlatego żyją w wolności wypływającej z prawdy i miłości.
22. Przez ten sam zmysł wiary, Lud Boży w swojej pobożności, napełniony ufnością
w Krzyż Jezusa, dostrzega moc zawartą w misterium Chrystusa Odkupiciela.
Pozostając daleko od niedoceniania lub chęci likwidacji przejawów religijności
ludowej, w których wyraża się ta pobożność, trzeba jednak odkryć i pogłębić
zarazem całe jej znaczenie i wszystkie konsekwencje(15). Ma tu miejsce fakt o zasadniczej doniosłości teologicznej i duszpasterskiej -
to biedni, będący przedmiotem Bożego upodobania, najlepiej i niejako
instynktownie rozumieją, że najbardziej radykalne wyzwolenie, którym jest
wyzwolenie z grzechu i śmierci, zostało dokonane przez Śmierć i Zmartwychwstanie
Chrystusa.
23. Moc tego wyzwolenia przenika i przekształca dogłębnie człowieka i jego
teraźniejszość oraz ożywia jego gorliwość eschatologiczną. Pierwszy i zasadniczy
sens wyzwolenia, który przejawia się w ten sposób, to sens soteriologiczny:
człowiek został wyzwolony z podstawowego zniewolenia przez zło i grzech.
W tym doświadczeniu zbawienia człowiek odkrywa prawdziwe znaczenie swojej
wolności, gdyż wyzwolenie polega na przywróceniu wolności. Jest ono także
wychowaniem do wolności, to znaczy wychowaniem do właściwego korzystania z niej.
Stąd do wymiaru soteriologicznego zbawienia dochodzi jego wymiar etyczny.
24. W różnym stopniu zmysł wiary, będący u źródeł zasadniczego doświadczenia
wyzwolenia i wolności, naznaczył kulturę i obyczaje społeczeństw
chrześcijańskich.
Dzisiaj jednak, w zupełnie nowy sposób, z uwagi na groźne wyzwania, jakim
ludzkość powinna stawić czoła, stało się rzeczą konieczną i pilną, by miłość
Boga oraz wolność w prawdzie i sprawiedliwości wycisnęły swoje znamię na
stosunkach między ludźmi i między narodami oraz ożywiały życie kultur.
Tam bowiem, gdzie brak prawdy i miłości, proces wyzwolenia prowadzi do
uśmiercenia wolności, pozbawionej wszelkiego wsparcia.
Otwiera się przed nami nowy okres w historii wolności. Wyzwalające możliwości
nauki, techniki, pracy, ekonomii i działalności politycznej nie przyniosą
owoców, jeśli nie znajdą swojego natchnienia i swojej miary w prawdzie i
miłości, silniejszych niż cierpienie, objawionych ludziom przez Jezusa
Chrystusa.
Rozdział II
POWOŁANIE CZŁOWIEKA DO WOLNOŚCI A DRAMAT GRZECHU
I. Pierwsze ujęcie wolności
25. Spontaniczna odpowiedź na pytanie: "co to znaczy być wolnym?", jest
następująca: wolnym jest ten, kto może czynić to, co chce, nie napotykając na
przeszkody ze strony przymusu zewnętrznego, czyli jest nim w zasadzie ten, kto
cieszy się pełną niezależnością. Przeciwieństwem wolności byłaby zatem zależność
naszej woli od woli zewnętrznej.
Ale czy człowiek zawsze wie, czego chce? Czy może czynić to wszystko, co chce?
Czy jest zgodne z naturą człowieka ograniczać się do swojego własnego "ja" i
odseparować się od woli kogoś drugiego? Często chwilowe pragnienie nie jest
rzeczywistą wolą. W tym samym człowieku mogą współistnieć sprzeczne zamiary.
Przede wszystkim jednak potyka się o ograniczenia swojej własnej natury; pragnie
więcej, niż może zrealizować. Stąd przeszkoda utrudniająca jego zamiary nie
zawsze pochodzi z zewnątrz, ale z ograniczeń jego bytu. Z tego powodu, aby
uniknąć samozagłady, człowiek musi nauczyć się harmonizowania swojej woli ze
swoją naturą.
26. Co więcej, każdy człowiek ukierunkowany jest ku innym ludziom i odczuwa
potrzebę ich wspólnoty. Jedynie ucząc się uzgadniania swojej woli z wolą innych,
mając na uwadze prawdziwe dobro, człowiek nauczy się prawdziwej prawości woli.
Tak więc dzięki harmonii z wymogami natury ludzkiej wola staje się wolą ludzką.
W istocie rzeczy potrzebuje ona kryterium prawdy i właściwego stosunku do woli
drugiego człowieka. Prawda i sprawiedliwość są więc miarą prawdziwej wolności.
Oddalając się od tej podstawy, człowiek, uważając się za Boga, popada w kłamstwo
i zamiast realizować się, niszczy siebie. W całkowitej samowystarczalności
swojego "ja" i przy braku stosunków międzyludzkich nie osiąga się wolności;
istnieje ona jedynie tam, gdzie wzajemne więzy normowane są przez prawdę i
sprawiedliwość, które jednoczą osoby. By jednak takie więzy były możliwe, każda
osobowość winna być prawdziwa.
Wolność nie polega na możliwości czynienia czegokolwiek; jest ona wolnością ku
Dobru, w którym jedynie znajduje się szczęście. Dobro jest więc jej celem. A
zatem człowiek staje się wolny o tyle, o ile dochodzi do poznania prawdy, o ile
ono - a nie jakiekolwiek inne siły - kieruje jego wolą. Wyzwolenie, mające na
względzie poznanie prawdy, która sama kieruje wolą, jest koniecznym warunkiem
wolności godnej tej nazwy.
II. Wolność i wyzwolenie
27. Innymi słowy, wolność, będąca wewnętrznym panowaniem nad własnymi aktami i
samodeterminacją, zakłada bezpośrednie odniesienie do porządku etycznego.
Znajduje swój prawdziwy sens w wyborze dobra moralnego. Jawi się więc jako
oswobodzenie się z więzów zła moralnego.
Przez swoje wolne działanie człowiek powinien zmierzać ku najwyższemu Dobru
przez dobra zgodne z wymogami swojej natury i swojego Bożego powołania.
Korzystając ze swojej wolności, decyduje o sobie samym i sam się kształtuje. W
tym znaczeniu człowiek jest przyczyną siebie. Ale jest nią z tego tytułu, że
jest stworzeniem i obrazem Boga. Taka jest prawda jego bytu, kontrastująca z
tym, co jest całkowicie błędne w teoriach wywyższających wolność człowieka albo
jego "praxis historyczną", czyniąc z niej absolutną zasadę jego bytu i jego
urzeczywistniania się. Teorie te są wyrazem ateizmu lub, przez swoją wewnętrzną
logikę, prowadzą do niego. Indyferentyzm i świadomy agnostycyzm prowadzą w tym
samym kierunku. To obraz Boga w człowieku daje podstawy wolności i godności
osoby ludzkiej(16).
28. Stwarzając człowieka wolnego, Bóg wycisnął na nim swój obraz i podobieństwo(17). Człowiek słyszy wezwanie ojego Stwórcy w skłonności i dążeniu jego natury do
Dobra, a jeszcze bardziej słyszy je w Słowie Objawienia, które zostało
wypowiedziane w Chrystusie. Zostało mu więc objawione, że Bóg stworzył go
wolnym, by mógł dzięki łasce nawiązać z Nim przyjaźń i uczestniczyć w Jego
Życiu.
29. Początki człowieka nie sięgają jego własnej działalności jednostkowej lub
zbiorowej, lecz daru Boga, który go stworzył. Takie jest pierwsze wyznanie
naszej wiary, które potwierdzają najwznioślejsze intuicje ludzkiej myśli.
Wolność człowieka jest wolnością uczestniczącą. Jego zdolność realizowania się
bynajmniej nie ulega zakwestionowaniu przez zależność od Boga. To właśnie ateizm
odznacza się przekonaniem, że zachodzi nie dająca się usunąć sprzeczność między
przyczynowością wolności Bożej i przyczynowością wolności człowieka, jak gdyby
afirmacja Boga oznaczała negację człowieka lub jak gdyby Jego interwencja w
historię czyniła daremnymi ludzkie wysiłki. W rzeczywistości wolność ludzka
nabiera znaczenia i spójności dzięki Bogu i przez odniesienie do Niego.
30. Historia człowieka rozwija się na podłożu natury, którą otrzymał od Boga,
przez swobodną realizację celów, do których go skierowują skłonności tej natury
i łaska Boża.
Wolność człowieka jest jednak ograniczona i omylna. Jego pragnienie może
dotyczyć dobra pozornego; dokonując wyboru dobra rzekomego, chybia powołaniu do
swojej wolności. Człowiek dzięki swej wolnej woli dysponuje sobą: może to czynić
w sensie pozytywnym lub w sensie destrukcyjnym. Będąc posłusznym prawu Bożemu,
wyciśniętemu w jego sumieniu i otrzymanemu jako natchnienie Ducha Świętego,
prawdziwie panuje on nad samym sobą i w ten sposób realizuje swoje królewskie
powołanie dziecka Bożego. "Prawdziwie panować można tylko służąc"(18). Prawdziwa wolność jest "służbą sprawiedliwości", przeciwnie zaś, wybór
nieposłuszeństwa i zła jest "niewolą grzechu"(19).
31. Opierając się na takim pojęciu wolności, uściśla się zasięg pojęcia
wyzwolenia doczesnego. Chodzi w nim o całość procesów zmierzających do
stworzenia i zagwarantowania warunków wymaganych do funkcjonowania autentycznej
wolności ludzkiej.
A zatem to nie wyzwolenie samo z siebie rodzi wolność człowieka. Ogólne
przekonanie, potwierdzone przez zmysł chrześcijański, wskazuje, że wolność,
nawet poddana ograniczeniom, bynajmniej nie ulega całkowitemu zniszczeniu.
Ludzie poddani straszliwym naciskom są w stanie okazać swoją wolność i zabiegać
o swoje wyzwolenie. Dokonany proces wyzwolenia może stworzyć tylko lepsze
warunki dla skuteczniejszego funkcjonowania wolności. Toteż wyzwolenie nie
uwzględniające wolności osobistej tych, którzy o nią walczą, jest z góry skazane
na niepowodzenie.
III. Wolność i społeczność ludzka
32. Bóg nie stworzył człowieka jako "istotę samotną", lecz pragnął, by był
"istotą społeczną"(20). Życie społeczne nie jest więc czymś zewnętrznym w stosunku do człowieka; może
on rozwijać i realizować swoje powołanie jedynie pozostając w stosunkach z
innymi. Człowiek należy do różnych wspólnot: rodzinnej, narodowej, politycznej,
i to właśnie w ich łonie winien korzystać ze swojej wolności w sposób
odpowiedzialny. Właściwy porządek społeczny daje człowiekowi niezastąpioną pomoc
w realizacji jego wolności osobistej. Natomiast niewłaściwy porządek społeczny
jest zagrożeniem i przeszkodą, które mogą narazić jego przeznaczenie.
W życiu społecznym wolność wyraża się i realizuje w działaniach, strukturach i
instytucjach, dzięki którym ludzie pozostają ze sobą w kontakcie i organizują
swoje wspólne życie. Rozwój wolnej osobowości, będącej dla każdego obowiązkiem i
prawem, powinien być wspomagany, a nie utrudniany przez społeczeństwo.
Występuje tutaj wymóg natury moralnej, który znalazł swój wyraz w sformułowaniu
Praw człowieka. Przedmiotem niektórych z nich jest to, co zwykło nazywać się
"wolnościami", to znaczy sposobami uznawania w każdej istocie ludzkiej jej
charakteru osoby odpowiedzialnej za siebie samą i za swoje transcendentne
przeznaczenie, jak również nietykalności jej sumienia(21).
33. Wymiar społeczny istoty ludzkiej nabiera jeszcze innego znaczenia: tylko
wielka liczebność i bogate zróżnicowanie ludzi zdoła wyrazić w jakiś sposób
nieskończone bogactwo Boga.
W końcu ten wymiar może dopełnić się w Ciele Chrystusa, którym jest Kościół. Oto
dlaczego życie społeczne w różnorodności swych form, w miarę jak pozostaje w
zgodzie z prawem Bożym, stanowi odblask chwały Bożej w świecie(22).
IV. Wolność człowieka a panowanie nad przyrodą
34. Z uwagi na swój wymiar cielesny człowiek potrzebuje dla swego rozwoju
osobowego i społecznego zasobów świata materialnego. W tym powołaniu do
panowania nad ziemią przez poddanie jej na swoją służbę przez pracę, można
dostrzec ślad obrazu Boga(23). Ale interwencja ludzka nie ma charakteru "stwórczego"; oddziaływuje ona na
przyrodę materialną, której początek sięga również Boga Stwórcy, a której
człowiek został ustanowiony "rozumnym i szlachetnym stróżem"(24).
35. Przemiany techniczne i ekonomiczne odbijają się na organizacji życia
społecznego; nie dokonują tego bez dotykania w pewnej mierze życia kulturalnego
a także religijnego.
Równocześnie jednak, dzięki swojej wolności, człowiek pozostaje panem swej
działalności. Wielkie i gwałtowne przeobrażenia współczesnej epoki stawiają
jednak przed nami dramatyczne wyzwanie: potrzebę opanowania i kontroli za pomocą
swego rozumu i wolności, sił, które uruchomił w służbie prawdziwie ludzkich
celów.
36. Przymiotem dobrze ukierunkowanej wolności jest taka działalność, która nie
podporządkowywałaby zdobyczy naukowych i technicznych, troski o ich efektywność,
owoców pracy i ram struktury organizacji gospodarczej i społecznej, planom
mogącym ich pozbawić ludzkiego przeznaczenia i obrócić się przeciw samemu
człowiekowi.
Działalność naukowa i działalność techniczna, każda na swój sposób, stawia
swoiste wymagania. Nie uzyskują one jednak swego znaczenia i swojej prawdziwie
humanistycznej wartości, jeżeli nie zostaną podporządkowane zasadom moralnym. Te
postulaty powinny być szanowane, natomiast chęć przyznania im absolutnej i
koniecznej autonomii, niezgodnej z naturą rzeczy, jest równoznaczna z wejściem
na zgubną drogę dla autentycznej wolności człowieka.
V. Grzech źródłem podziału i ucisku
37. Bóg wzywa człowieka do wolności. W każdym jest żywa wola bycia wolnym. Mimo
to prowadzi ona niemal zawsze do niewolnictwa i ucisku; wszelkie zaangażowanie
na rzecz wyzwolenia i wolności zakłada więc konfrontację z tym dramatycznym
paradoksem.
Grzech człowieka, to znaczy zerwanie więzi z Bogiem, jest główną przyczyną
tragedii znaczących historię wolności. Aby zrozumieć tę prawdę, wielu naszych
współczesnych winno przede wszystkim odkryć na nowo sens grzechu.
W ludzkim pragnieniu wolności kryje się przede wszystkim pokusa zaprzeczenia
jego własnej naturze. O ile człowiek pragnie wszystko chcieć i wszystko móc, a
przez to zapomnieć, że jest istotą ograniczoną i stworzoną, o tyle czyni siebie
bogiem. "Będziecie jak Bóg" (Rdz 3, 5) - słowa te wypowiedziane przez węża
ujawniają sedno pokusy człowieka; przeinaczają sens jego własnej wolności. Taka
jest najgłębsza natura grzechu - człowiek odrywa się od prawdy, przedkładając
nad nią swoją własną wolę. Pragnąc wyzwolić się od Boga i sam stać się nim,
oszukuje i niszczy samego siebie.
W tym pragnieniu, by stać się bogiem i wszystko podporządkować swojej
przyjemności, kryje się nawet wypaczenie idei Boga. Bóg jest miłością i prawdą w
pełni wzajemnego daru Osób Bożych. To prawda, że człowiek jest powołany, aby być
jak Bóg. Jednak jest jak Bóg nie przez samowolną i zwyczajną przyjemność, ale w
stopniu, w jakim uznaje, że prawda i miłość są równocześnie zasadą i celem
wolności.
38. Grzesząc, człowiek okłamuje siebie i odchodzi od swojej prawdy. Poszukując
całkowitej autonomii i samowystarczalności neguje Boga i neguje samego siebie.
Alienacja w stosunku do prawdy o istocie człowieka jako stworzenia umiłowanego
przez Boga jest źródłem wszelkich innych alienacji.
Negując lub usiłując zanegować Boga jako Zasadę i jako Cel, człowiek głęboko
narusza swój ład i swoją wewnętrzną równowagę, a także równowagę społeczeństwa,
a nawet widzialnego stworzenia(25).
To w powiązaniu z grzechem Pismo Święte rozpatruje całość nieszczęść spadających
na człowieka jako istotę jednostkową i społeczną.
Ukazuje ono, że cała historia zachowuje tajemnicze powiązanie z postępowaniem
człowieka, który od początku nadużył swojej wolności występując przeciw Bogu i
usiłując bez Niego osiągnąć swoje cele(26). Księga Rodzaju wskazuje na skutki grzechu pierworodnego, mówiąc o uciążliwym
charakterze pracy i macierzyństwa, o panowaniu mężczyzny nad kobietą i o
śmierci. Ludzie pozbawieni łaski Bożej odziedziczyli w ten sposób śmiertelną
naturę, niezdolną do wierności względem dobra i wydaną na łup pożądliwości(27).
39. Bałwochwalstwo jest skrajną formą nieładu zrodzonego przez grzech.
Zastąpienie adoracji Boga żywego kultem oddawanym stworzeniu wypacza stosunki
między ludźmi i pociąga za sobą różne rodzaje ucisku.
Zawinione nieuznawanie Boga wyzwala namiętności, powoduje nierównowagę i
wewnętrzne konflikty człowieka. Stąd w sposób nieunikniony rodzi się nieład
naruszający życie rodzinne i społeczne, swoboda seksualna, niesprawiedliwość,
zabójstwo. W ten sposób Apostoł Paweł opisuje świat pogański, doprowadzony przez
bałwochwalstwo do najgorszych aberracji, rujnujących życie jednostki i
społeczeństwa(28).
Już przed nim Prawo i Mędrcy Izraela widzieli w nieszczęściach spadających na
lud karę za jego grzechy bałwochwalstwa i widzieli w tym, że "serce synów
ludzkich jest pełne zła" (Koh 9, 3)(29)., źródła całkowitego zniewolenia człowieka i ucisku, jakiemu poddał swoich
bliźnich.
40. Tradycja chrześcijańska zawarta w pismach Ojców i Doktorów Kościoła
uwydatniła tę naukę Pisma Świętego o grzechu. Zgodnie z nią, grzech jest pogardą
Boga (contemptus Dei). Zawiera on pragnienie ucieczki od stosunku zależności
sługi od swego Pana lub jeszcze więcej, syna od Ojca. W rzeczywistości zaś sam
czyni siebie niewolnikiem, gdyż odrzucając Boga, niszczy w sobie wolę dążenia do
nieskończoności i swoje powołanie do uczestnictwa w życiu Bożym. Oto dlaczego
jego serce trapi niepokój.
Człowiek grzeszny, odrzucając przynależność do Boga, siłą rzeczy ulega
zwodniczemu i destrukcyjnemu przywiązaniu do stworzenia (conversio ad
creaturam), na którym koncentruje on swoje niezaspokojone pragnienie
nieskończoności. Dobra stworzone mają bowiem charakter ograniczony, i dlatego
serce człowieka goni za coraz innym, stale próbując osiągnąć pokój niemożliwy do
osiągnięcia.
Kiedy człowiek przypisuje stworzeniom charakter nieskończony, traci poczucie, że
jest istotą stworzoną. Uważa, że jego centrum i jego jedność znajdują się w nim
samym. Nieuporządkowana miłość samego siebie jest innym odbiciem pogardy Boga.
Człowiek zamierza opierać się tylko na sobie, pragnie zrealizować się sam i sam
sobie wystarczyć w swojej ograniczoności(30).
41. Staje się to szczególnie oczywiste, gdy grzesznik uważa, że nie jest w
stanie potwierdzić swej własnej wolności inaczej, jak tylko na drodze wyraźnej
negacji Boga. Zależność stworzenia od Swórcy lub sumienia moralnego od prawa
Bożego równałaby się - jego zdaniem - niewoli nie do zniesienia. Ateizm jest
więc - w jego przekonaniu - prawdziwą formą emancypacji i wyzwolenia człowieka,
podczas gdy religia, a nawet uznanie prawa moralnego, utożsamiałyby się z
alienacją. Człowiek chciałby więc suwerennie decydować o dobru i złu lub o
wartościach, a równocześnie odrzuca on ideę Boga i pojęcie grzechu. Zamierza
usamodzielnić się i uwolnić na drodze zuchwałego przestępstwa i domaga się tego
rodzaju emancypacji nie tylko dla siebie, ale i dla całej ludzkości.
42. Uznając siebie za własne centrum, grzesznik stara się potwierdzić siebie
samego i zaspokoić swoje pragnienie nieskończoności posługując się rzeczami:
bogactwem, władzą, przyjemnościami i pogardą innych ludzi, których
niesprawiedliwie ograbia i traktuje jako rzeczy lub narzędzia. Tym sposobem
przyczynia się ze swej strony do tworzenia struktur wyzysku i zniewolenia, które
skądinąd starał się piętnować.
Rozdział III
WYZWOLENIE I WOLNOŚĆ CHRZEŚCIJAŃSKA
43. Historia ludzkości, naznaczona doświadczeniem grzechu, mogłaby doprowadzić
nas do rozpaczy, gdyby Bóg pozostawił swoje stworzenie samemu sobie. Jednak Boże
obietnice wyzwolenia i ich zwycięskie spełnienie się w Śmierci i
Zmartwychwstaniu Chrystusa stanowią podstawę "radosnej nadziei", z której
wspólnota chrześcijańska czerpie siłę do zdecydowanego i skutecznego działania w
służbie miłości, sprawiedliwości i pokoju. Ewangelia jest orędziem wolności i
mocą wyzwalającą(31)., która spełnia nadzieję Izraela wyrażoną w zapewnieniach Proroków. Nadzieja ta
opierała się na działaniu Jahwe, który zanim wkroczył w historię jako "Goel"(32)., Wyzwoliciel, Odkupiciel, Zbawca swego ludu, wybrał go w Abrahamie bez żadnych
jego zasług(33).
I. Wyzwolenie w Starym Testamencie
44. W Starym Testamencie działanie wyzwoleńcze Jahwe, służące za model dla
wszystkich innych, to Wyjście z Egiptu, z "domu niewoli". Jeśli Bóg wyprowadza
lud z ciężkiej niewoli ekonomicznej, politycznej i kulturowej, to dokonuje tego,
by przez przymierze na Górze Synaj uczynić go "królestwem kapłanów, ludem
świętym" (Wj 19, 6). Bóg chce być uwielbiony przez ludzi wolnych. Wszystkie
następne wyzwolenia narodu izraelskiego mają na uwadze tę pełnię wolności, do
której nie może on dojść inaczej, jak tylko w łączności ze swoim Bogiem.
Doniosłe i zasadnicze wydarzenie, jakim było Wyjście, posiada więc znaczenie
zarówno religijne, jak i polityczne. Bóg wybawia swój lud, daje mu potomstwo,
ziemię, prawo, ale w ramach Przymierza i dla Przymierza. Nie można więc
traktować oddzielnie aspektu politycznego jako takiego; trzeba go rozpatrywać w
świetle powołania o charakterze religijnym, w jakie jest on włączony(34).
45. W swym planie zbawienia Bóg dał Izraelowi swoje Prawo. Zawierało ono obok
nakazów moralnych o charakterze uniwersalnym, stanowiących Dekalog, normy
kultowe i świeckie mające regulować życie ludu wybranego przez Boga, by był on
jego świadkiem pośród narodów.
W tym zbiorze praw, miłość Boga ponad wszystko(35) i miłość bliźniego jak siebie samego(36) stanowią już jego centrum. Także sprawiedliwość, mająca regulować stosunki
między ludźmi oraz prawo, będące jej wyrazem jurydycznym, należą do najbardziej
charakterystycznego nurtu w prawie biblijnym. Kodeksy i nauczanie Proroków, a
także Psalmy odwołują się bądź do jednego, bądź do drugiego nurtu, a często do
obydwu(37). To w tym kontekście powinna zostać oceniona troska prawa biblijnego o ubogich,
wydziedziczonych, wdowy i sieroty; im należy oddać sprawiedliwość zgodnie z
postanowieniem prawnym Ludu Bożego(38). Istnieje więc już ideał i zrąb społeczeństwa skoncentrowanego na kulcie Pana i
opartego na sprawiedliwości i prawie, ożywianych przez miłość.
46. Prorocy nie przestają przypominać Izraelowi wymagań Prawa Przymierza.
Wskazują, że w zatwardziałym sercu człowieka mieści się źródło powtarzających
się wykroczeń i zapowiadają Nowe Przymierze, kiedy Bóg odmieni serca i wszczepi
w nie Prawo Ducha(39).
Zapowiadając i przygotowując tę nową erę, Prorocy z naciskiem piętnują
niesprawiedliwość uderzającą w ubogich; występując w ich obronie, stają się
rzecznikami Boga. Jahwe jest ostateczną ucieczką maluczkich i uciśnionych, a
misją Mesjasza będzie wziąć ich w obronę(40).
Położenie ubogiego jest stanem niesprawiedliwości społecznej, sprzecznej z
Przymierzem. Dlatego Prawo Przymierza broni go przez przykazania, dające wyraz
postawy samego Boga, wybawiającego Izrael z niewoli egipskiej(41). Niesprawiedliwość wobec maluczkich i ubogich jest ciężkim grzechem, łamiącym
wspólnotę z Jahwe.
47. "Sprawiedliwi" i "ubodzy Jahwe", znoszący wszelkie formy ubóstwa,
niesprawiedliwości, zanoszą do Niego swoje błagania w Psalmach(42). W swym sercu cierpią z powodu niewoli, do jakiej został doprowadzony "lud o
twardym karku" na skutek swych grzechów. Znoszą prześladowania, męczeństwo,
śmierć, ale żyją w nadziei na wybawienie. Ponad wszystko swoją nadzieję
pokładają w Jahwe, któremu przedkładają całe swe położenie(43).
"Ubodzy Jahwe" wiedzą, że wspólnota z Nim(44) jest najcenniejszym dobrem, w którym człowiek odnajduje swoją wolność(45). W ich przekonaniu najbardziej tragicznym złem jest jej utrata. Dlatego ich
walka przeciw niesprawiedliwości nabiera najgłębszego sensu i staje się
najbardziej skuteczna w ich pragnieniu wyzwolenia się z niewoli grzechu.
48. U progu Nowego Testamentu "ubodzy Jahwe" stanowią zalążek ludu "pokornego i
biednego", żyjącego w nadziei na wyzwolenie Izraela(46). Maryja - uosobienie tej nadziei - przekracza próg Starego Testamentu. Z
radością zapowiada Ona nadejście Mesjasza i wielbi Pana przygotowującego się do
wyzwolenia swojego ludu(47). W swoim hymnie na cześć Bożego miłosierdzia, pokorna Dziewica, do której
spontanicznie z taką ufnością zwraca się ubogi lud, wysławia Misterium Zbawienia
i jego przemieniającą moc. Zmysł wiary, tak żywy u maluczkich, jest w stanie
natychmiast dostrzec w Magnificat(48) całe bogactwo soteriologiczne i równocześnie etyczne.
II. Znaczenie chrystologiczne Starego Testamentu
49. Wyjście z Egiptu, Przymierze, Prawo, głos Proroków i duchowość "ubogich
Jahwe" uzyskują pełne znaczenie dopiero w Chrystusie.
Kościół odczytuje Stary Testament w świetle Chrystusa, który dla nas umiera i
zmartwychwstaje. Dostrzega zapowiedź siebie samego w Ludzie Bożym Starego
Przymierza, wcielonego w konkretną postać jednego narodu uformowanego
politycznie i kulturalnie, który aż do wypełnienia czasu przygotowań i
zapowiedzi, został włączony w nurt historii jako świadek Jahwe wobec narodów. W
pełni czasu, która nastała wraz z przyjściem Chrystusa, potomkowie Abrahama
zostają wezwani do wejścia z wszystkimi innymi narodami do Kościoła
Chrystusowego, by ukształtować razem z nimi jeden, duchowy i powszechny Lud Boży(49).
III. Wyzwolenie chrześcijańskie
50. Jezus głosi Dobrą Nowinę Królestwa Bożego i wzywa ludzi do nawrócenia(50). "Ubogim głosi się Ewangelię" (Mt 11, 5); przyjmując słowa Proroka(51)., podejmuje On swoją działalność mesjańską na rzecz tych, którzy oczekują
Bożego zbawienia.
Co więcej, Syn Boży, który stał się ubogim z miłości do nas(52)., pragnie być dostrzegany w ubogich, cierpiących i prześladowanych(53): "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych moich braci najmniejszych, Mnieście
uczynili" (Mt 25, 40)(54).
51. Przede wszystkim jednak Chrystus wybawił nas mocą swego Misterium
Paschalnego(55)., Baranek Boży przez swoje doskonałe posłuszeństwo na Krzyżu i chwałę swego
Zmartwychwstania, zmazał grzech świata i otworzył drogę do ostatecznego
wyzwolenia.
Przez naszą służbę i naszą miłość, ale także przez ofiarę naszych doświadczeń i
naszych cierpień, uczestniczymy w tej jedynej zbawczej ofierze Chrystusa,
dopełniając "braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół"
(Kol 1, 24), oczekując wskrzeszenia umarłych.
52. Istota chrześcijańskiego doświadczenia wolności leży w usprawiedliwieniu
przez łaskę wiary i przez sakramenty Kościoła. Łaska ta wybawia nas od grzechu i
prowadzi do przyjaźni z Bogiem. Przez Śmierć i Zmartwychwstanie Chrystusa
uzyskujemy przebaczenie. Doświadczenie naszego pojednania z Ojcem jest owocem
Ducha Świętego. Bóg objawia się nam jako Ojciec miłosierdzia, przed którym
możemy stanąć z największą ufnością.
Pojednani z Nim(56) i otrzymawszy pokój Chrystusowy, którego świat nie może nam dać(57)., jesteśmy powołani, by być wśród wszystkich ludzi twórcami pokoju(58).
W Chrystusie możemy przezwyciężyć grzech; śmierć już więcej nie oddziela nas od
Boga, zostanie ona ostatecznie pokonana w chwili naszego zmartwychwstania,
podobnego do Zmartwychwstania Jezusa(59). Sam "Kosmos", którego człowiek stanowi centrum i ukoronowanie, oczekuje
wyzwolenia "z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci
Bożych" (Rz 8, 21). Ale już teraz szatan skazany jest na niepowodzenie; on,
który ma moc zadawania śmierci, stał się bezsilny dzięki śmierci Chrystusa(60). Zostały dane znaki uprzedzające przyszłą chwałę.
53. Wolność przyniesiona przez Chrystusa w Duchu Świętym przywróciła nam
zdolność miłowania Boga nade wszystko, której pozbawił nas grzech, i
pozostawania w jedności z Nim.
Zostaliśmy wyzwoleni z nieuporządkowanej miłości własnej, będącej źródłem
pogardy bliźniego i stosunków dominacji między ludźmi.
Niemniej jednak, aż do powtórnego przyjścia Zmartwychwstałego w chwale,
misterium nieprawości stale uobecnia się w świecie. Św. Paweł przestrzega nas
przed nią: "Ku wolności wyswobodził nas Chrystus" (Ga 5, 1). Trzeba więc wytrwać
i walczyć, by nie popaść w jarzmo niewoli. Nasza egzystencja jest duchową walką
o życie zgodne z Ewangelią przy użyciu Bożych mocy(61). Otrzymaliśmy jednak siłę i pewność naszego zwycięstwa nad złem, zwycięstwa
miłości Chrystusa, której nic nie zdoła się oprzeć(62).
54. Św. Paweł głosi dar Nowego Prawa Ducha, będącego w opozycji do prawa ciała
lub pożądliwości, skłaniającej człowieka do zła i utrudniającej mu wybór dobra(63). Ten brak harmonii i ta wewnętrzna słabość nie pozbawiają człowieka wolności i
odpowiedzialności, lecz odwodzą od działania na rzecz dobra. To pozwala
Apostołowi powiedzieć: "Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to
zło, którego nie chcę" (Rz 7, 19). Słusznie mówi więc o "niewoli grzechu" i o
"zniewoleniu prawem", gdyż grzesznikowi, który nie może przyswoić sobie tego
prawa, wydaje się ono uciskiem.
Jednak Św. Paweł uznaje, że Prawo zachowuje swoją wartość dla człowieka i
chrześcijanina, gdyż jest ono "święte; święte i sprawiedliwe i dobre jest też
przykazanie" (Rz 7, 12)(64). Potwierdza on Dekalog, wiążąc go z miłością, która jest jego prawdziwą pełnią(65). Ponadto wie on dobrze, że porządek prawny jest konieczny dla rozwoju życia
społecznego(66). Nowością głoszoną przez niego jest jednak fakt, że Bóg dał nam swego Syna,
"aby to, co nakazuje Prawo, wypełniło się w nas" (Rz 8, 4).
Pan Jezus ogłosił Przykazanie Nowego Prawa w Kazaniu na Górze; przez swoją
ofiarę złożoną na Krzyżu i swoje chwalebne Zmartwychwstanie pokonał moce grzechu
i wyjednał nam łaskę Ducha Świętego, umożliwiającą doskonałe zachowywanie Bożego
Prawa(67) i uzyskanie przebaczenia, jeśli popadniemy na nowo w grzech. Duch
mieszkający w naszych sercach jest źródłem prawdziwej wolności.
Przez ofiarę Chrystusa zostały zniesione przepisy kultowe Starego Testamentu. Co
do form prawnych życia społecznego i politycznego Izraela, Kościół apostolski
jako Królestwo Boże ustanowione na ziemi, posiadał świadomość, że nie jest już
nimi związany. Uświadomiło to wspólnocie chrześcijańskiej, że prawa i decyzje
władz w różnych społeczeństwach, chociaż prawomocne i zasługujące na
posłuszeństwo(68)., nie mogły jednak nigdy, jako przez nie wydane, pretendować do charakteru
sakralnego. W świetle Ewangelii wiele praw i struktur wydaje się być
naznaczonych grzechem i przedłużeniem jego destruktywnego wpływu na
społeczeństwo.
IV. Nowe przykazanie
55. Miłość Boża, rozlana w sercach naszych przez Ducha Świętego, implikuje
miłość bliźniego. Przypominając pierwsze przykazanie, Jezus zaraz dodaje:
"Drugie podobne jest do niego. Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie
samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy" (Mt 22,
39-40). A św. Paweł stwierdza, że miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa(69).
Miłość bliźniego nie zna granic oraz obejmuje nieprzyjaciół i prześladowców.
Doskonałość, obraz doskonałości Ojca, do której uczeń powinien zmierzać, polega
na miłosierdziu(70). Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie dowodzi, że miłość pełna współczucia,
oddająca się posłudze bliźniemu, obala przesądy wzajemnie przeciwstawiające
sobie grupy etniczne i społeczne(71). Wszystkie księgi Nowego Testamentu dają świadectwo niewyczerpanego bogactwa
uczuć, których nośnikiem jest chrześcijańska miłość bliźniego(72).
56. Bezinteresowna i powszechna miłość chrześcijańska zawdzięcza swoją naturę
miłości Chrystusa, który oddał za nas swoje życie: "... abyście się wzajemnie
miłowali tak, jak ja was umiłowałem" (J 13, 34)(73). Takie jest "nowe przykazanie" dane uczniom.
W świetle tego przykazania św. Jakub surowo przypomina bogatym ich obowiązek(74)., a św. Jan potwierdza, że ten, kto dysponuje bogactwami a zamyka swoje serce
przed bratem pozostającym w potrzebie, nie może mieć miłości Bożej w sobie(75). Miłość brata jest miarą miłości Boga: "Albowiem, kto nie miłuje brata swego,
którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi" (1 J 4, 20). Św. Paweł
podkreśla z naciskiem związek zachodzący między uczestnictwem w sakramencie
Ciała i Krwi Chrystusa, a dzieleniem się z bratem znajdującym się w potrzebie(76).
57. Miłość ewangeliczna i powołanie do synostwa Bożego, do którego wszyscy
ludzie zostali wezwani, mają jako bezpośrednio następujący postulat i nakaz
poszanowanie każdej istoty ludzkiej w jej prawach do życia i godności. Nie ma
przedziału między miłością bliźniego i pragnieniem sprawiedliwości.
Przeciwstawienie ich sobie oznacza równocześnie wypaczenie sprawiedliwości i
miłości. Co więcej, sens miłosierdzia uzupełnia sens sprawiedliwości,
uniemożliwiając jej zamknięcie się w kręgu zemsty.
Rażące niesprawiedliwości, nierówności i ucisk wszelkiego rodzaju, uderzające
dzisiaj w miliony mężczyzn i kobiet, pozostają w jawnej sprzeczności z Ewangelią
Chrystusa i nie mogą pozostawiać w spokoju sumienia żadnego chrześcijanina.
Kościół w swojej uległości Duchowi Świętemu postępuje wiernie drogą
autentycznego wyzwolenia. Jego członkowie są świadomi swoich braków i swoich
opóźnień w tych poszukiwaniach. Jednak cała rzesza chrześcijan od czasów
apostolskich angażowała swoje siły i swoje życie na rzecz wyzwolenia z wszelkiej
formy ucisku celem promocji godności ludzkiej. Doświadczenie świętych i przykład
tylu dzieł oddanych na służbę bliźniego stanowią bodziec i rzucają światło na
konieczne dzisiaj inicjatywy wyzwoleńcze.
V. Kościół - Lud Boży Nowego Przymierza
58. Lud Boży Nowego Przymierza jest Kościołem Chrystusowym. Jego prawem jest
przykazanie miłości. W sercu jego członków Duch mieszka jak w świątyni. Jest on
na ziemi zalążkiem i początkiem Królestwa Bożego, które zostanie wypełnione u
kresu czasów wraz ze wskrzeszeniem zmarłych i odnowieniem całego stworzenia(77 ).
Posiadając w ten sposób zadatki Ducha(78)., Lud Boży jest prowadzony ku pełni wolności. Nowe Jeruzalem, którego z
gorliwością oczekujemy, słusznie nazwane jest miastem wolności w
najwznioślejszym znaczeniu tego słowa(79). Wtedy to Bóg "otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już odtąd nie będzie.
Ani żałoby, ani krzyku, ni trudu już (odtąd) nie będzie, bo pierwsze rzeczy
przeminęły" (Ap 21, 4). Nadzieja jest pełnym oczekiwaniem "nowego nieba i ziemi
nowej, w których będzie mieszkała sprawiedliwość" (2 P 3, 13).
59. Przemienienie przez Chrystusa zmartwychwstałego Kościoła dochodzącego do
kresu swego pielgrzymowania, bynajmniej nie znosi przeznaczenia osobistego
każdego przy końcu jego życia indywidualnego. Każdy człowiek uznany za godnego
przed trybunałem Chrystusa za dobre korzystanie w łasce Bożej ze swojej wolnej
woli otrzyma szczęście(80). Upodobni się do Boga, gdyż ujrzymy Go takim, jakim jest(81). Boży dar szczęścia wiecznego jest najwyższym wyniesieniem wolności, jakie
możemy sobie wyobrazić.
60. Nadzieja ta nie osłabia zaangażowania na rzecz postępu "miasta ziemskiego",
ale przeciwnie, nadaje mu sens i moc. Należy więc dokładnie rozróżnić między
postępem doczesnym a wzrostem Królestwa, które nie należą do tego samego
porządku. Takie rozróżnienie nie polega na ich separacji, gdyż powołanie
człowieka do życia doczesnego nie znosi, lecz potwierdza jego zadanie włączenia
energii i środków, jakie otrzymał od Stwórcy, dla rozwoju swego życia doczesnego(82).
Oświecony przez Ducha Pańskiego Kościół Chrystusa może rozpoznawać znaki czasu,
i te, które są zwiastunami wyzwolenia, i te, które mają charakter zwodniczy i
iluzoryczny. Kościół wzywa człowieka i społeczeństwa do przezwyciężenia stanu
grzechu i niesprawiedliwości oraz do ustanowienia warunków prawdziwej wolności.
Jest on świadomy, że takie dobra, jak godność ludzka, więź braterska, wolność,
stanowiące owoc wysiłków odpowiadających woli Bożej, odnajdziemy oczyszczone i
przemienione, gdy Chrystus odda Ojcu "wieczne i powszechne Królestwo"(83)., które jest Królestwem wolności.
Czujne i aktywne oczekiwanie nadejścia Królestwa jest także oczekiwaniem na
sprawiedliwość ostatecznie doskonałą, tak dla żywych, jak i dla zmarłych, dla
ludzi wszystkich czasów i wszystkich miejsc, którą ustanowi Chrystus będący
najwyższym Sędzią(84). Taka obietnica, przekraczająca wszystkie ludzkie możliwości, dotyczy
bezpośrednio naszego życia na tym świecie, gdyż prawdziwa sprawiedliwość powinna
objąć wszystkich, przynieść odpowiedź na ogrom cierpień znoszonych przez
wszystkie pokolenia. W rzeczywistości bez zmartwychwstania zmarłych i Sądu
Pańskiego nie ma sprawiedliwości w pełnym znaczeniu tego słowa. Darmowa
obietnica zmartwychwstania wychodzi na spotkanie pragnieniu prawdziwej
sprawiedliwości mieszkającej w ludzkim sercu.
Rozdział IV
WYZWOLEŃCZA MISJA KOŚCIOŁA
61. Kościół żywi zdecydowaną wolę udzielenia odpowiedzi na niepokój
współczesnego człowieka, doznającego ciężkich cierpień i spragnionego wolności.
Do jego bezpośredniej misji nie należy kierowanie życiem politycznym i
ekonomicznym społeczeństwa(85). Jednakże Pan Jezus powierzył mu słowo prawdy zdolnej oświecać sumienia. Miłość
Boża, która jest życiem Kościoła, przynagla go, by rzeczywiście był solidarny z
każdym cierpiącym człowiekiem. Jeśli jego członkowie pozostają wierni tej misji,
Duch Święty, źródło wolności, zamieszka w nich i wydadzą owoce sprawiedliwości
oraz pokoju w swoim środowisku rodzinnym, zawodowym i społecznym.
I. O integralne zbawienie świata
62. Ewangelia jest mocą życia wiecznego, dawanego od zaraz tym, którzy ją
przyjmują(86). Jednak rodząc nowych ludzi(87) moc ta przenika do wspólnoty ludzkiej i jej historii, oczyszczając i
ożywiając tym samym jej działania. W ten sposób jest ona "korzeniem kultury"(88).
Błogosławieństwa głoszone przez Jezusa wyrażają doskonałość miłości
ewangelicznej i nie przestały być przeżywane w historii Kościoła przez liczne
rzesze ochrzczonych, a w sposób szczególny przez świętych.
Począwszy od pierwszego błogosławieństwa, błogosławieństwa ubogich, stanowią one
pewną całość, której nie należy oddzielać od całości Kazania na Górze(89). Jezus, będący nowym Mojżeszem, komentuje tutaj Dekalog, Prawo Przymierza,
nadając mu jego ostateczny i pełny sens. Błogosławieństwa odczytywane i
interpretowane w całym swym kontekście, wyrażają ducha Królestwa Bożego, które
nadchodzi. Jednak w świetle ostatecznego przeznaczenia historii ludzkiej
ukazanej w ten sposób, ujawniają się równocześnie z żywszą oczywistością
podstawy sprawiedliwości w porządku doczesnym.
Ucząc bowiem zaufania opartego na Bogu, nadziei na życie wieczne, umiłowania
sprawiedliwości, miłosierdzia dochodzącego do przebaczenia i pojednania,
Błogosławieństwa pozwalają usytuować porządek doczesny w odniesieniu do porządku
transcendentnego, który, nie pozbawiając go jego własnej spoistości, nadaje mu
właściwy i prawdziwy wymiar.
W ich świetle konieczne zaangażowanie w sprawy doczesne, będące służbą bliźniemu
i wspólnocie ludzkiej, jest równocześnie pilnie postulowane i utrzymywane we
właściwej perspektywie. Błogosławieństwa chronią przed ubóstwianiem dóbr
doczesnych i przed niesprawiedliwościami, do jakich prowadzi niepohamowana pogoń
za nimi(90). Odwodzą od utopijnego i szkodliwego poszukiwania świata doskonałego: "Przemija
bowiem postać tego świata" (1 Kor 7, 31).
63. Zasadniczym posłannictwem Kościoła, który idzie śladami Chrystusa, jest
misja ewangelizacyjna i zbawcza(91). Swoją moc czerpie on z miłości Bożej. Ewangelizacja polega na głoszeniu
zbawienia, daru Bożego. Przez Słowo Boże i sakramenty człowiek jest uwalniany
przede wszystkim spod ciemiężącej władzy grzechu i szatana oraz zostaje
wprowadzony do wspólnoty miłości z Bogiem. Naśladując swego Pana, "który
przyszedł na świat zbawić grzeszników" (1 Tm 1, 15), Kościół pragnie zbawienia
wszystkich ludzi.
Kościół, pełniąc tę misję, wskazuje drogę, jaką człowiek powinien iść na tym
świecie, by wejść do Królestwa Bożego. Jego nauka rozciąga się więc na cały
porządek moralny, a zwłaszcza na sprawiedliwość, która winna regulować stosunki
międzyludzkie. Należy to do przepowiadania Ewangelii.
Miłość skłaniająca Kościół do przekazywania wszystkim łaski życia Bożego
nakazuje mu także, przez skuteczne działanie jego członków, realizować prawdziwe
dobro doczesne ludzi, dbać o ich kulturę i pozytywnie oddziaływać na integralne
wyzwolenie z tego wszystkiego, co utrudnia rozwój osób. Kościół pragnie dobra
człowieka we wszystkich jego wymiarach, najpierw jako obywatela "miasta Bożego",
a następnie jako obywatela "miasta ziemskiego".
64. Kiedy więc Kościół wypowiada się na temat promocji sprawiedliwości w
społeczeństwach ludzkich lub kiedy angażuje świeckich do tej pracy, zgodnie z
ich własnym powołaniem, nie wychodzi poza granice swojej misji. Równocześnie
jednak troszczy się, aby jego własne posłannictwo nie zostało pochłonięte przez
problemy porządku ziemskiego, albo po prostu ograniczało się do nich. Dlatego
Kościół bardzo zabiega o jasne i jednoznaczne utrzymanie jedności i rozróżnienia
między ewangelizacją i promocją ludzką: jedności, gdyż troszczy się o dobro
całego człowieka; rozróżnienia, gdyż te dwa zadania z różnych tytułów należą do
jego misji.
65. Tak więc, realizując swój własny cel, Kościół rzuca światło Ewangelii na
rzeczywistości doczesne w ten sposób, by osoba ludzka została uzdrowiona ze
swoich niedoli i podniesiona w swojej godności. Dzięki temu rozwija się i
umacnia integracja społeczeństwa zgodna ze sprawiedliwością i pokojem(92). Kościół jest także wierny swojemu posłannictwu, gdy piętnuje nadużycia,
zniewolenia i ucisk, których ofiarami stają się ludzie.
Jest wierny swojej misji, gdy przeciwstawia się próbom wprowadzenia takiej formy
życia społecznego, w której Bóg nie jest obecny, bądź wskutek świadomej negacji,
bądź też wskutek zawinionego zaniedbania(93).
Wreszcie, jest wierny swojej misji, gdy dokonuje oceny ruchów politycznych
zamierzających walczyć z nędzą i uciskiem, kierujących się teoriami i metodami
sprzecznymi z Ewangelią i przeciwstawiających się samemu człowiekowi(94).
Zapewne wraz z mocami łaski, moralność ewangeliczna daje człowiekowi nowe
perspektywy i stawia nowe wymagania. Ale doskonali ona i uszlachetnia wymiar
społeczny należący już do natury ludzkiej, którym zajmuje się Kościół wiedząc,
że ma tu do czynienia z dziedzictwem wspólnym dla wszystkich ludzi jako takich.
II. Szczególne umiłowanie ubogich
66. Jezus Chrystus, będąc bogaty, stał się ubogi, by nas ubogacić przez swoje
ubóstwo(95). Św. Paweł mówi tu o Misterium Wcielenia odwiecznego Syna, który przychodzi, by
przyjąć ludzką naturę i wybawić człowieka z nędzy, w którą pogrążył się przez
grzech. Co więcej, przyjmując postać ludzką, Chrystus wybrał ubóstwo i
niedostatek(96)., by wskazać, na czym polega prawdziwe bogactwo, którego należy poszukiwać,
czyli komunii życia z Bogiem. Uczył oderwania się od bogactw ziemskich po to, by
pozyskać dobra niebieskie(97). Apostołowie, których wybrał, także musieli opuścić wszystko i podzielić Jego
niedostatek(98).
Zapowiedziany przez Proroka jako Mesjasz ubogich(99)., właśnie wśród tych pokornych, "ubogich Jahwe", spragnionych sprawiedliwości
Królestwa, znalazł serca, które Go przyjęły. Ponieważ przyszedł także, by wzywać
do nawrócenia, dlatego chciał być blisko tych, którzy pomimo zamożności w dobra
tego świata zostali wykluczeni ze wspólnoty jako "celnicy i grzesznicy"(100). Takie właśnie ubóstwo, polegające na wyrzeczeniu się, ufności w Bogu,
prostocie, gotowości dzielenia się, Jezus nazwał błogosławionym.
67. Jednak Jezus nie tylko przyniósł łaskę i pokój Boży, uzdrowił także
niezliczonych chorych, współczuł tłumowi, który nie miał co jeść i nakarmił go,
razem z uczniami chodzącymi za Nim rozdawał jałmużnę(101). Błogosławieństwo ubóstwa, jakie ogłosił, bynajmniej nie może oznaczać, że
chrześcijanie nie mieliby interesować się ubogimi, pozbawionymi tego, co
niezbędne do życia ludzkiego na tym świecie. Ta nędza, będąca owocem i
następstwem ludzkiego grzechu i naturalnej słabości człowieka, jest złem, z
którego trzeba - o ile to możliwe - wyzwolić istoty ludzkie.
68. Nędza ludzka pod swymi różnorodnymi postaciami, takimi jak niedostatek
materialny, niesprawiedliwy ucisk, choroby fizyczne i psychiczne, a wreszcie
śmierć, jest jawnym znakiem wrodzonej słabości człowieka, w jakiej znajduje się
od pierwszego grzechu oraz potrzeby zbawienia. Dlatego przyciągnęła ona
współczucie Chrystusa Zbawiciela, który chciał wziąć ją na siebie(102) i utożsamić się "z najmniejszymi ze swych braci" (por. Mt 25, 40.45). Stąd
ci, których przygniata nędza, są przedmiotem szczególnej miłości ze strony
Kościoła, który od zarania swego istnienia, mimo grzechów wielu swoich członków,
nie przestał pracować, by przynieść im ulgę, bronić ich i wyzwalać. Czynił to
przez niezliczone dzieła miłosierdzia, które zawsze i wszędzie są niezbędne(103). Następnie przez swoją naukę społeczną, której zastosowanie zaleca, starał się
wpływać na zmiany strukturalne w społeczeństwie, by stworzyć warunki życia godne
osoby ludzkiej.
Dzięki oderwaniu się od bogactw, które pozwala na dzielenie się nimi i otwiera
Królestwo(104)., uczniowie Jezusa przez miłość ubogich i nieszczęśliwych dają świadectwo
miłości samego Ojca, objawionej w Zbawicielu. Miłość ta pochodzi od Boga i ku
Niemu zmierza. W darach złożonych na ołtarzu uczniowie Chrystusa uznawali zawsze
dar złożony samemu Bogu.
Miłując ubogich, Kościół świadczy wreszcie o godności człowieka. Jednoznacznie
uznaje, że więcej znaczy on przez to, kim jest, niż przez to, co posiada. Daje
świadectwo, że ta godność nie może być zniszczona niezależnie od tego, jaka
byłaby sytuacja nędzy, pogardy, odrzucenia, bezsilności, do jakiej człowiek
został sprowadzony. Kościół okazuje się solidarny z tymi, którzy nie liczą się w
społeczeństwie, przez które zostali odrzuceni duchowo, a czasem nawet fizycznie.
Kościół pochyla się w szczególności z matczynym uczuciem nad dziećmi, które na
skutek złości ludzkiej nie zobaczą nigdy światła, jak również nad ludźmi
starymi, opuszczonymi i samotnymi.
Opcja preferencjalna na rzecz ubogich, daleka od tego, by być znakiem
partykularyzmu i sekciarstwa, ukazuje uniwersalizm istoty i posłannictwa
Kościoła. Opcja ta nie zna wyjątków.
Jest to powód, dla którego Kościół nie może jej wyrazić przy pomocy redukcyjnych
kategorii socjologicznych i ideologicznych, które uczyniłyby z tej preferencji
wybór stronniczy czy konfliktowy.
69. Nowe kościelne wspólnoty podstawowe lub inne ugrupowania chrześcijan
powołane do istnienia, by być świadkami tej miłości ewangelicznej, są dla
Kościoła powodem wielkiej nadziei. Jeśli rzeczywiście żyją w jedności z
Kościołem lokalnym i Kościołem powszechnym, będą one prawdziwym wydarzeniem
braterstwa i środkiem budowania do jego rozwijania na szerszą skalę(105). Będą one wierne swojej misji o tyle, o ile będą dbały o wychowanie swoich
członków do integralności wiary chrześcijańskiej przez słuchanie Słowa Bożego,
wierność nauczaniu Urzędu Nauczycielskiego, porządkowi hierarchicznemu Kościoła
i życiu sakramentalnemu. Pod tym warunkiem ich doświadczenie, zakorzenione w
zaangażowaniu na rzecz integralnego wyzwolenia człowieka staje się bogactwem
całego Kościoła.
70. W podobny sposób refleksja teologiczna, rozwinięta na podstawie
doświadczenia partykularnego, może stanowić bardzo pozytywny wkład przez to, że
pozwala uwydatnić aspekty Słowa Bożego, którego całe bogactwo nie zostało
jeszcze w pełni zauważone. Aby ta refleksja była rzeczywiście lekturą Pisma
Świętego, a nie przypisywaniem Słowu Bożemu sensu, którego w nim brak, teolog
będzie troszczył się, by interpretować doświadczenie, od którego wychodzi, w
świetle doświadczenia samego Kościoła. To doświadczenie świeci szczególnym
blaskiem i z całą czystością w życiu świętych. Do Pasterzy Kościoła, w łączności
z następcą św. Piotra, należy rozpoznanie jej autentyczności.
Rozdział V
NAUKA SPOŁECZNA KOŚCIOŁA: O CHRZEŚCIJAŃSKĄ PRAXIS WYZWOLENIA
71. Wymiar soteriologiczny wyzwolenia nie może być redukowany do wymiaru
społeczno-etycznego, będącego jego konsekwencją. Przywracając człowiekowi
prawdziwą wolność, pełne wyzwolenie dokonane przez Chrystusa, wyznacza mu pewne
zadanie - chrześcijańską praxis, która jest realizacją wielkiego przykazania
miłości. Jest ono najwyższą zasadą chrześcijańskiej moralności społecznej,
opartej na Ewangelii i całej Tradycji, począwszy od czasów apostolskich i okresu
Ojców Kościoła aż do ostatnich wystąpień Urzędu Nauczycielskiego.
Wielkie wyzwania naszej epoki stanowią pilny apel o wcielenie w życie tej nauki
praktycznej.
I. Charakter nauki społecznej Kościoła
72. Nauczanie społeczne Kościoła zrodziło się ze spotkania orędzia
ewangelicznego i jego wymogów, wyrażonych zwięźle w najwyższym przykazaniu
miłości Boga i bliźniego oraz sprawiedliwości(106) - z problemami wynikającymi z życia społeczeństwa. Uformowało się ono jako
nauka korzystająca z zasobów mądrości i nauk humanistycznych; dotyczy strony
etycznej tego życia i uwzględnia aspekty etyczne problemów, ale zawsze pod kątem
ich oceny moralnej.
Zasadniczo ukierunkowane na działanie nauczanie to rozwija się w miarę
zmieniających się okoliczności historycznych. Dlatego obok zasad zawsze
obowiązujących zawiera także oceny okolicznościowe. Dalekie od tworzenia systemu
zamkniętego, pozostaje stale otwarte na nowe zagadnienia, które nie przestają
się wyłaniać; wymaga wkładu wszystkich charyzmatów, doświadczeń i kompetencji.
Kościół, będąc ekspertem w sprawach ludzkości, daje przez swoją naukę społeczną
całość zasad refleksji i kryteriów ocen(107)., a także dyrektyw działania(108)., by głębokie zmiany, jakich domagają się sytuacje nędzy i niesprawiedliwości,
zostały przeprowadzone, i to w sposób służący prawdziwemu dobru ludzi.
73. Najwyższe przykazanie miłości prowadzi do pełnego uznania godności każdego
człowieka stworzonego na obraz Boży. Z tej godności wywodzą się prawa człowieka
i obowiązki naturalne. Wolność - zasadnicze uprawnienie osoby ludzkiej - w
świetle obrazu Bożego jawi się w całej swojej głębi. Osoby są czynnymi i
odpowiedzialnymi podmiotami życia społecznego(109).
Z podstawą, którą jest godność osoby, ściśle są związane zasada solidarności i
zasada pomocniczości.
Z tytułu pierwszej - człowiek winien przyczyniać się wraz ze swoimi bliźnimi do
wspólnego dobra społeczeństwa, na wszystkich jego poziomach(110). Dzięki niej nauka Kościoła sprzeciwia się wszystkim formom indywidualizmu
społecznego lub politycznego.
Z tytułu drugiej, ani państwo, ani inna społeczność nie mogą nigdy zastępować w
inicjatywie i w odpowiedzialności osób i wspólnot pośrednich na tym poziomie, na
którym mogą one działać, ani niszczyć przestrzeni koniecznej dla ich wolności(111). Dzięki niej nauka społeczna Kościoła sprzeciwia się wszelkim formom
kolektywizmu.
74. Zasady te tworzą podstawę dokonywania oceny sytuacji, struktur i systemów
społecznych.
Stąd Kościół nie waha się piętnować warunków życia uwłaczających godności i
wolności człowieka.
Powyższe kryteria pozwalają także ocenić wartość struktur. Te ostatnie są
zbiorem instytucji i praktyk, które ludzie już zastają bądź je tworzą, na
płaszczyźnie narodowej i międzynarodowej, a które nadają kierunek lub organizują
życie ekonomiczne, społeczne i polityczne. Same w sobie konieczne, często
wykazują skłonność do skostnienia i usztywnienia w postaci mechanizmów
stosunkowo niezależnych od woli ludzkiej, paraliżując tym samym lub wypaczając
rozwój społeczny oraz rodząc niesprawiedliwość. Niemniej zawsze wywodzą się one
z odpowiedzialności człowieka, który może je modyfikować, a nie z rzekomego
determinizmu historii.
Instytucje i prawa, gdy są zgodne z prawem naturalnym i ukierunkowane ku dobru
wspólnemu, są gwarantami wolności osób i jej promocji. Nie można potępiać
wszystkich przymuszających cech prawa, ani stabilności państwa zasługującego na
to imię. Można więc mówić o strukturze naznaczonej grzechem, ale nie można
potępiać struktur jako takich.
Kryteria oceny dotyczą także systemów ekonomicznych, społecznych i politycznych.
Nauka społeczna Kościoła nie proponuje żadnego systemu, ale w świetle swoich
zasad podstawowych pozwala przede wszystkim dostrzec, w jakiej mierze istniejące
systemy są zgodne lub nie z wymogami godności ludzkiej.
75. Kościół jest oczywiście świadomy problemów stojących przed społeczeństwami i
trudności, by znaleźć ich adekwatne rozwiązanie. Sądzi on jednak, że trzeba
najpierw odwołać się do duchowych i moralnych możliwości osoby oraz do potrzeby
stałego nawrócenia wewnętrznego, jeśli pragnie się doprowadzić do zmian
ekonomicznych i społecznych, które rzeczywiście służyłyby człowiekowi.
Prymat przyznawany strukturom i organizacji technicznej przed osobą i wymogami
jej godności, jest wyrazem antropologii materialistycznej, sprzecznej z
budowaniem sprawiedliwego porządku społecznego(112).
Uznany priorytet wolności i nawrócenia serca, bynajmniej nie eliminuje
konieczności zmiany niesprawiedliwych struktur. Jest więc rzeczą w pełni
prawomocną, by ci, którzy cierpią ucisk ze strony dysponentów bogactw lub władzy
politycznej, działali przy pomocy środków moralnie dozwolonych w celu utworzenia
struktur i instytucji, w których ich prawa byłyby prawdziwie poszanowane.
W każdym razie pozostaje faktem, że same struktury powołane dla dobra osób nie
są w stanie go stworzyć i zabezpieczyć. Dowodem tego jest korupcja ogarniająca w
niektórych krajach rządzących i administrację państwową oraz niszcząca wszelkie
uczciwe życie społeczne. Prawość obyczajów jest warunkiem zdrowia społecznego.
Trzeba więc działać równocześnie na rzecz nawrócenia serc i ulepszenia struktur,
gdyż grzech, będący początkiem niesprawiedliwych sytuacji w pierwszym i
właściwym znaczeniu jest aktem dobrowolnym, mającym swoje źródło w wolności
osoby. Tylko w znaczeniu pochodnym i wtórnym, w odniesieniu do struktur, można
mówić o "grzechu społecznym"(113).
W procesie wyzwolenia nie można ponadto abstrahować od historycznej sytuacji
narodu ani naruszać tożsamości kulturowej ludu. W konsekwencji, nie można
biernie akceptować ani tym bardziej aktywnie popierać grup, które przy użyciu
siły lub manipulacji opinią publiczną, przejmują aparat państwowy i nieprawnie
narzucają społeczności importowaną ideologię, sprzeczną z prawdziwymi
wartościami kulturowymi ludu(114). W tym względzie trzeba przypomnieć wielką odpowiedzialność moralną i
polityczną intelektualistów.
76. Zasady podstawowe i kryteria oceny inspirują dyrektywy działania: skoro
dobro wspólne społeczności ludzkiej pozostaje na służbie osób, środki działania
powinny być zgodne z godnością człowieka i sprzyjać wychowaniu do wolności. Tu
znajduje się pewne i niepodważalne kryterium oceny działania: nie ma prawdziwego
wyzwolenia, jeżeli od początku nie uwzględnia się praw wolności.
Trzeba napiętnować destrukcyjną iluzję otwierającą bramy dla nowych zniewoleń,
występującą w systematycznym uciekaniu się do przemocy przedstawianej jako
nieunikniona droga wyzwolenia. Należy również energicznie potępić przemoc
właścicieli wobec ubogich, samowola policji, podobnie jak wszystkie formy
przemocy zinstytucjonalizowanej w postaci systemu administracyjnego. W tych
dziedzinach trzeba umieć wyciągnąć naukę z tragicznych doświadczeń, jakich
doznała i jeszcze doznaje historia naszego stulecia. Nie można również
zaakceptować zawinionej bierności władz publicznych w systemach demokratycznych,
gdzie sytuacja społeczna wielkiej liczby mężczyzn i kobiet daleka jest od tego,
by odpowiadała temu, czego wymagają uprawnienia jednostkowe i społeczne
zagwarantowane konstytucją.
77. Jakkolwiek Kościół zachęca do tworzenia i popierania działania takich
stowarzyszeń, jak związki zawodowe, które walczą o obronę praw i słusznych
interesów robotniczych oraz sprawiedliwość społeczną, to jednak nie uznaje on
jako takiej teorii dopatrującej się w walce klasowej dynamizmu strukturalnego
życia społecznego. Uprzywilejowanym przezeń działaniem nie jest walka jednej
klasy przeciw drugiej celem wyeliminowania przeciwnika; nie jest także dyktowana
ślepą uległością rzekomemu prawu historii. Jest to walka szlachetna i
zrównoważona, mająca na względzie sprawiedliwość i solidarność społeczną(115). Chrześcijanin zawsze powinien dążyć do dialogu i porozumienia.
Chrystus dał nam przykazanie miłości nieprzyjaciół(116). Wyzwolenie w duchu Ewangelii nie da się pogodzić z nienawiścią do drugiego,
rozumianego czy to jednostkowo czy zbiorowo, łącznie z nienawiścią do
nieprzyjaciela.
78. Sytuacje poważnej niesprawiedliwości wymagają odwagi, by przeprowadzić
głębokie reformy i znieść nieuzasadnione przywileje. Jednakże ci, którzy
dyskredytują metodę reform opowiadając się za mitem rewolucji, nie tylko żywią
iluzję, że sama likwidacja sytuacji krzywdzącej wystarczy do utworzenia
społeczeństwa bardziej ludzkiego, ale ponadto sprzyjają pojawieniu się reżimów
totalitarnych(117). Walka przeciw niesprawiedliwości ma sens tylko wtedy, gdy prowadzi do
ustanowienia nowego porządku politycznego i społecznego odpowiadającego wymogom
sprawiedliwości. Ale ta ostatnia powinna być widoczna już na etapach jej
wprowadzania. Obowiązuje moralność środków(118).
79. Zasady te powinny być stosowane zwłaszcza w skrajnym przypadku ucieczki do
walki zbrojnej wskazanej przez Urząd Nauczycielski jako ostateczny środek, by
położyć kres "oczywistej i długotrwałej tyranii poważnie naruszającej podstawowe
prawa osoby i niebezpiecznie szkodliwej dla wspólnego dobra kraju"(119). Jednak konkretne zastosowanie tego środka może być brane pod uwagę jedynie po
bardzo dokładnej analizie sytuacji. Rzeczywiście na skutek stałego rozwoju
używanych technik oraz poważnego wzrostu zagrożeń związanych z odwołaniem się do
przemocy, to, co określa się dzisiaj mianem "biernego oporu", otwiera drogę
bardziej odpowiadającą zasadom moralnym i równie skuteczną.
Nigdy nie można zaakceptować, ani ze strony władzy państwowej, ani ze strony
grup opozycyjnych, uciekania się do środków zbrodniczych, takich jak represje
stosowane wobec ludności, tortury, metody terroryzmu i wyrachowanej prowokacji,
by spowodować śmierć człowieka podczas masowych manifestacji. Niedopuszczalne są
również nienawistne oszczercze kampanie zdolne zniszczyć człowieka psychicznie i
moralnie.
80. Nie należy do pasterzy Kościoła bezpośrednia interwencja w strukturę
polityczną i w organizację życia społecznego. To zadanie należy do powołania
świeckich, działających z ich własnej inicjatywy, razem z innymi
współobywatelami(120). Powinni je spełniać w przekonaniu, że celem Kościoła jest szerzenie Królestwa
Chrystusowego w taki sposób, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i by przez nich
świat został faktycznie poddany Chrystusowi(121).
Dzieło zbawienia jawi się w ten sposób jako nierozerwalnie złączone z zadaniem
ulepszania i uszlachetniania warunków życia ludzkiego na świecie.
Rozróżnienie między nadprzyrodzonym porządkiem zbawienia i doczesnym porządkiem
życia ludzkiego powinno być ujmowane w ramach jednego Bożego planu rekapitulacji
całego świata w Chrystusie. Dlatego w jednej i drugiej dziedzinie człowiek
świecki, jako wierzący i obywatel, powinien stale kierować się swoim
chrześcijańskim sumieniem(122).
Działalność społeczna, mogąca implikować wielość konkretnych metod, będzie miała
zawsze na uwadze dobro wspólne oraz będzie harmonizować z orędziem ewangelicznym
i nauczaniem Kościoła. Należy zadbać o to, by różnica w dokonywanych wyborach
nie szkodziła poczuciu współpracy, by nie paraliżowała wysiłków lub nie
powodowała nieładu w życiu chrześcijańskim.
Wskazania wypracowane przez naukę społeczną Kościoła powinny pobudzać do
przyswojenia sobie niezbędnych kompetencji technicznych i naukowych. Pobudzą one
także dbałość o kształtowanie charakteru i pogłębienie życia duchowego. Nauka
ta, dostarczając zasad i rozsądnych rad, nie zwalnia od wychowania do
roztropności politycznej wymaganej przy zarządzaniu i kierowaniu
rzeczywistościami ludzkimi.
II. Ewangeliczne wymogi głębokich przemian
81. Bezprecedensowe wyzwanie zostało dzisiaj rzucone chrześcijanom działającym
na rzecz urzeczywistniania się cywilizacji miłości, która streszcza całe
etyczno-kulturowe dziedzictwo Ewangelii. To zadanie wymaga nowej refleksji nad
tym, co wypływa ze stosunku największego przykazania miłości do porządku
społecznego, branego w całej swojej złożoności.
Bezpośrednim celem tej dogłębnej refleksji jest wypracowanie i wdrożenie
odważnego programu działania, prowadzącego do społeczno-ekonomicznego wyzwolenia
milionów mężczyzn i kobiet, którzy znajdują się w nieznośnym stanie ucisku
ekonomicznego, społecznego i politycznego.
Działanie to powinno rozpocząć się od wielkiego wysiłku wychowawczego:
wychowania do cywilizacji miłości, wychowania do solidarności i dostępu
wszystkich do kultury.
82. Życie Jezusa w Nazarecie, prawdziwa "Ewangelia pracy", daje nam żywy
przykład i zasadę radykalnego przeobrażenia kulturowego, niezbędnego dla
rozwiązania trudnych problemów, jakim musi stawić czoła nasza epoka. Ten, który,
będąc Bogiem, stał się do nas podobny we wszystkim, najdłuższy okres swojego
ziemskiego życia poświęcił pracy fizycznej(123). Nasza epoka oczekuje na kulturę charakteryzującą się pełnym uznaniem godności
pracy ludzkiej, której cała wielkość i bogactwo ukazuje się w świetle misteriów
Stworzenia i Odkupienia(124). Praca uznana za wyraz osoby staje się źródłem sensu i twórczego wysiłku.
83. Tym samym rozwiązanie większości bardzo trudnych problemów nędzy leży w
popieraniu rozwoju cywilizacji pracy. Praca w pewnym stopniu stanowi klucz całej
kwestii społecznej(125). A zatem w dążeniu do wolności należy na pierwszym miejscu podjąć działalność
wyzwoleńczą w dziedzinie pracy. Związek zachodzący między osobą ludzką a pracą
ma zasadniczy i życiowy charakter, dlatego formy i sposoby, według których ten
związek będzie regulowany, wywrą pozytywny wpływ na rozwiązanie całości
problemów społecznych i politycznych, jakie stoją przed każdą społecznością.
Sprawiedliwe stosunki pracy będą zapowiedzią systemu wspólnoty politycznej
zdolnej do zagwarantowania integralnego rozwoju każdej osoby ludzkiej.
Jeśli system stosunków pracy, wprowadzony w życie przez bezpośrednich jej
uczestników, to znaczy pracowników i pracodawców, przy niezbędnym poparciu władz
publicznych, doprowadzi do powstania cywilizacji pracy, dojdzie wówczas do
głębokiej pokojowej rewolucji w sposobie patrzenia na społeczeństwa, i to w
odniesieniu aż do ich podstaw instytucjonalnych i politycznych.
84. Taka kultura pracy powinna wprowadzać w życie niektóre istotne wartości.
Uzna, że osoba pracownika jest zasadą, podmiotem i celem działalności
pracowniczej. Potwierdzi prymat pracy nad kapitałem i powszechne przeznaczenie
dóbr materialnych. Będzie ją ożywiać poczucie solidarności, które zawiera nie
tylko prawa jako przedmiot rewindykacji, ale i obowiązki do spełnienia. Kultura
ta zakłada uczestnictwo rozwijające narodowe i międzynarodowe dobro wspólne, a
nie tylko obronę interesów jednostkowych czy związkowych. Przyjmie ona metodę
pokojowej konfrontacji oraz szczerego i otwartego dialogu.
Skutkiem tego władze polityczne w większym stopniu przyczynią się do działania
na rzecz poszanowania prawomocnych wolności jednostek, rodzin, grup
pomocniczych, tworząc tym samym warunki wymagane do tego, by człowiek mógł
zdobyć swoje prawdziwe i integralne dobro łącznie z jego celem duchowym(126).
85. Kultura, uznająca wzniosłą godność pracownika, podkreśli podmiotowy
charakter pracy(127). Wartość wszelkiej pracy ludzkiej nie jest przede wszystkim funkcją rodzaju
wykonywanej pracy; ma swoją podstawę w fakcie, że ten, kto ją wykonuje, jest
osobą(128). Mieści się w tym kryterium etyczne, którego wymogów nie można pominąć.
Tym samym każdy człowiek ma prawo do pracy, które musi być uznane w praktyce
przez skuteczne zabiegi prowadzące do rozwiązania dramatycznego problemu
bezrobocia. Fakt, że spycha ono na margines znaczne grupy ludności, a zwłaszcza
młodzieży, nie może być tolerowany. Dlatego tworzenie miejsc pracy jest
naczelnym zadaniem społecznym, ciążącym zarówno na jednostkach i na inicjatywie
prywatnej, jak i na państwie. To ostatnie z zasady ogólnej, tu, jak i gdzie
indziej, posiada funkcję pomocniczą; często jednak może być zobowiązane do
interwencji bezpośredniej, jak w przypadku umów międzynarodowych między różnymi
państwami. Takie porozumienia powinny szanować prawa emigrantów i ich rodzin(129).
86. Płaca, której nie można traktować jak zwyczajnego towaru, powinna umożliwić
pracownikowi i jego rodzinie uzyskanie dostępu do poziomu życia prawdziwie
ludzkiego w porządku materialnym, społecznym, kulturalnym i duchowym. To godność
osoby ludzkiej stanowi kryterium oceny pracy, a nie odwrotnie. O jakikolwiek typ
pracy by chodziło, pracownik powinien móc przeżywać ją jako wyraz własnej
osobowości. Wynika stąd postulat uczestnictwa, które oznaczając więcej niż
podział owoców pracy, powinno obejmować także prawdziwe wspólnotowe
współdziałanie na poziomie projektów, inicjatyw i odpowiedzialności(130).
87. Prymat pracy nad kapitałem nakłada na pracodawców obowiązek sprawiedliwości,
by stawiać dobro pracowników nad dążeniem do powiększania zysków. Mają obowiązek
moralny nie pozostawiania kapitałów bezproduktywnymi, a w inwestycjach powinni
zmierzać przede wszystkim do dobra wspólnego. Wymaga ono, by w pierwszym rzędzie
starać się o ustabilizowanie lub stworzenie nowych miejsc pracy, podejmując
produkcję dóbr rzeczywiście użytecznych.
Prawo do własności prywatnej jest niewyobrażalne bez obowiązków w stosunku do
dobra wspólnego. Jest ono podporządkowane wyższej zasadzie powszechnego
przeznaczenia dóbr(131).
88. Nauka ta powinna inspirować reformy zanim będzie za późno. Dostęp wszystkich
do dóbr koniecznych do życia ludzkiego, osobistego i rodzinnego, godnego tego
imienia, jest pierwszym wymogiem sprawiedliwości społecznej. Powinien on być
zastosowany w odniesieniu do pracy przemysłowej i w sposób szczególny do pracy
na roli(132). Rolnicy rzeczywiście, zwłaszcza w krajach Trzeciego Świata, stanowią
przeważającą rzeszę biednych(133).
III. Promocja solidarności
89. Solidarność jest bezpośrednim wymogiem ludzkiego i nadprzyrodzonego
braterstwa. Rodzące się dzisiaj trudne problemy społeczno-ekonomiczne nie
zostaną rozwiązane, jeśli nie stworzy się nowych frontów solidarności:
solidarności ubogich między sobą, solidarności z ubogimi, do której wezwani są
bogaci, solidarności pracowników między sobą i solidarności z innymi kategoriami
pracowników. Instytucje i organizacje społeczne, na różnych poziomach, jak
również państwo, powinny uczestniczyć w ogólnym ruchu sprawiedliwości. Wzywając
do tego, Kościół wie, że w szczególny sposób dotyczy to właśnie jego.
90. Zasada powszechnego przeznaczenia dóbr, idąca w parze z zasadą ludzkiego i
nadprzyrodzonego braterstwa, wyznacza krajom najbogatszym ich obowiązki wobec
krajów ubogich. Są to obowiązki solidarności wyrażającej się w pomocy krajom
znajdującym się na drodze rozwoju; są to obowiązki sprawiedliwości społecznej,
polegającej na prawdziwej rewizji umów handlowych między Północą i Południem
oraz na budowaniu świata bardziej ludzkiego dla wszystkich, w którym każdy
mógłby dawać i otrzymywać, i gdzie postęp jednych nie będzie już przeszkodą w
rozwoju innych ani pretekstem do ich zniewolenia(134).
91. Solidarność międzynarodowa jest wymogiem porządku moralnego. Obowiązuje ona
nie tylko w przypadku krańcowej konieczności, lecz także w pomocy na rzecz
prawdziwego rozwoju. Jest to dzieło wspólne, wymagające zharmonizowanego i
stałego wysiłku, by znaleźć konkretne rozwiązanie techniczne, ale także, by
ukształtować nową mentalność współczesnych ludzi. Od niej w dużej mierze zależy
pokój na świecie(135).
IV. Zadania kulturalne i wychowawcze
92. Nierównościom w posiadaniu i używaniu dóbr materialnych, sprzecznym ze
sprawiedliwością, towarzyszą wzmagające je, tak samo niesprawiedliwe nierówności
w dostępie do kultury. Każdy człowiek ma prawo do kultury, będącej specyficznym
typem prawdziwie ludzkiego bytowania, do którego ma on dostęp przez rozwój
swoich zdolności poznawczych, swoich cnót moralnych, swoich możliwości
współżycia społecznego z innymi ludźmi i swoich możliwości tworzenia dzieł
użytecznych i pięknych. Wypływa stąd potrzeba rozwoju i upowszechniania
wykształcenia, do czego każdy ma niezaprzeczalne prawo. Jego pierwszym warunkiem
jest likwidacja analfabetyzmu(136).
93. Prawo każdego człowieka do kultury jest zagwarantowane tylko wówczas, gdy
szanowana jest wolność kultury. Zbyt często kultura zanurza się w ideologię, a
wychowanie przeradza się w narzędzie oddane na usługi władzy politycznej lub
ekonomicznej. Nie leży w kompetencjach władzy publicznej wyłączne decydowanie o
kulturze. Jej funkcją jest pozytywne współdziałanie i ochrona życia kulturalnego
wszystkich, łącznie z mniejszościami(137).
94. Zadanie wychowawcze należy zasadniczo i na pierwszym miejscu do rodziny.
Funkcja państwa ma charakter pomocniczy; jego rolą jest zabezpieczenie, ochrona,
wspomaganie i uzupełnianie. Kiedy państwo rezerwuje sobie monopol na prowadzenie
szkół, przekracza ono swoje uprawnienia i narusza sprawiedliwość. Rodzice mają
prawo wyboru szkoły, do której będą posyłać swoje dzieci i prawo do tworzenia
oraz wspierania ośrodków wychowawczych zgodnie ze swoimi własnymi przekonaniami.
Państwo, bez naruszania sprawiedliwości, nie może jedynie zadowalać się
tolerowaniem tak zwanych szkół prywatnych. Pełnią one służbę publiczną i w
konsekwencji przysługuje im prawo do wsparcia ekonomicznego(138).
95. Wykształcenie umożliwiające dostęp do kultury jest także wychowaniem do
odpowiedzialnego korzystania z wolności. Dlatego nie ma autentycznego rozwoju,
jak tylko w systemie społecznym i politycznym szanującym wolność i ułatwiającym
uczestnictwo wszystkich. Takie uczestnictwo może przyjąć różne formy; jest
konieczne, by zagwarantować słuszny pluralizm w instytucjach i inicjatywach
społecznych. Zapewnia ono, zwłaszcza przez rzeczywisty rozdział organów władz
państwowych, realizowanie się praw człowieka, chroniąc je równocześnie przed
możliwymi nadużyciami ze strony władz publicznych. Od tego uczestnictwa w życiu
społecznym i politycznym nikt nie może być wykluczony ze względu na płeć, rasę,
kolor skóry, stan społeczny, język lub religię(139). Utrzymywanie ludu na marginesie życia kulturalnego, społecznego i politycznego
w wielu narodach należy do największych niesprawiedliwości naszych czasów.
Gdy władze polityczne regulują korzystanie z wolności, nie mogą pod pretekstem
wymogów porządku publicznego i bezpieczeństwa systematycznie ograniczać tych
wolności. Ani rzekoma zasada "bezpieczeństwa narodowego", ani wizja ściśle
ekonomiczna, ani koncepcja totalitarna życia społecznego, nie powinny przeważać
nad wolnością i jej prawami(140).
96. Wiara jest inspirującym kryterium formułowania ocen, zasadniczych wartości,
linii myślenia i modeli życia, wiążących wspólnotę ludzką(141). Dlatego Kościół, wyczulony na niepokoje naszej epoki, wskazuje drogi do
kultury, w której praca byłaby uznana zgodnie z jej pełnym ludzkim charakterem,
i gdzie każdy człowiek znalazłby możliwości spełnienia się jako osoba. Czyni on
to na mocy swojego otwarcia misyjnego na integralne zbawienie świata, w
poszanowaniu tożsamości każdego ludu i narodu.
Kościół jako wspólnota łącząca różnorodność i jedność, dzięki swojej obecności w
całym świecie, przyjmuje z każdej kultury to, co w niej znajduje pozytywnego.
Inkulturacja nie jest jednakże zwyczajną zewnętrzną akceptacją; jest ona
wewnętrznym przekształceniem autentycznych wartości kulturowych, poprzez ich
włączenie w chrześcijaństwo; jest zakorzenieniem się chrześcijaństwa w różnych
kulturach ludzkich(142). Rozdział między Ewangelią i kulturą jest dramatem, którego wspomniane problemy
są smutną ilustracją. Potrzebny jest więc wielkoduszny wysiłek ewangelizacji
kultur. Te ostatnie zostaną odrodzone przez swoje spotkanie z Ewangelią.
Spotkanie to jednak zakłada, że Ewangelia będzie rzeczywiście głoszona(143). Kościół, pouczony przez Sobór Watykański II, pragnie poświęcić temu cały swój
wysiłek celem pobudzenia ogromnego zapału wyzwoleńczego.
ZAKOŃCZENIE
97. "Błogosławiona jesteś, która uwierzyłaś..." (Łk 1, 45). Matka Boża odpowiada
w hymnie Magnificat na pozdrowienie Elżbiety okrzykiem swojego serca. Pokazuje
nam, że jedynie przez wiarę i w wierze Lud Boży, idąc za Jej przykładem, będzie
zdolny wyrazić w słowach i wcielić w swoje życie misterium planu zbawienia i
jego wyzwoleńcze odniesienie na płaszczyźnie jednostkowej i społecznej.
Rzeczywiście, to w świetle wiary dostrzega się, w jaki sposób historia zbawienia
jest historią wyzwolenia ze zła występującego w najbardziej radykalnej formie i
wprowadzeniem ludzkości do prawdziwej wolności dzieci Bożych. Maryja całkowicie
oddana Bogu i zupełnie zwrócona ku Niemu, u boku swojego Syna, jest
najdoskonalszą ikoną wolności oraz wyzwolenia ludzkości i wszechświata. To ku
Niej Kościół, którego jest Matką i Wzorem, powinien zwracać swój wzrok, by
zrozumieć w pełni sens swojego posłannictwa.
Jest rzeczą charakterystyczną, że zmysł wiary ubogich, idący w parze z
jednoznacznym zrozumieniem misterium zbawczego Krzyża, prowadzi do miłości i
niezachwianej ufności do Matki Syna Bożego czczonej w licznych sanktuariach.
98. Pasterze Kościoła i ci wszyscy, którzy często pracują w bardzo trudnych
warunkach nad ewangelizacją i promocją człowieka, czyli kapłani i świeccy,
zakonnicy i zakonnice, powinni napełnić się nadzieją, wiedząc, jakie
nadzwyczajne zasoby świętości tkwią w żywej wierze Ludu Bożego. Trzeba sprawić,
by te bogactwa sensus fidei mogły w pełni rozkwitnąć i przynieść obfite owoce.
Wzniosłe eklezjalne zadanie czekające na teologa polega na udzieleniu ubogiemu
ludowi pomocy w jasnym wyrażeniu jego wiary i wprowadzeniu jej w życie przez
dogłębną medytację planu Bożego realizującego się w odniesieniu do Dziewicy w
Magnificat. Tym samym teologia wolności i wyzwolenia jako wierne echo Maryjnego
Magnificat, zachowanego w pamięci Kościoła, jest wymogiem naszych czasów. Byłoby
jednakże wielką przewrotnością podstępne pozyskiwanie zasobów energii
religijności ludowej, by następnie skierować je ku projektowi czysto ziemskiego
wyzwolenia, które bardzo szybko okazałoby się iluzją i przyczyną nowych
zniewoleń. Ci, którzy w ten sposób ulegają świeckim ideologiom i rzekomej
konieczności przemocy, nie są już wierni nadziei, jej śmiałości i jej odwadze,
takim, jakie wysławia hymn zwrócony ku miłosiernemu Bogu, o którym poucza
Dziewica.
99. Zmysł wiary dostrzega całą głębię wyzwolenia dokonanego przez Odkupiciela.
Od zła najbardziej zasadniczego, od grzechu i śmierci, wyzwolił nas, by
przywrócić wolności jej właściwy wymiar i ukazać jej własną drogę. Drogę tę
nakreślił Odkupiciel przez największe przykazanie, jakim jest przykazanie
miłości.
Wyzwolenie w swoim pierwszym - soteriologicznym - znaczeniu rozciąga się tym
samym na zadanie wyzwoleńcze, na wymóg etyczny. Tu znajduje swoje miejsce nauka
społeczna Kościoła, objaśniająca chrześcijańską praxis na poziomie
społeczeństwa.
Chrześcijanin jest powołany do działania zgodnie z prawdą(144)., a tym samym i do pracy nad urzeczywistnianiem "cywilizacji miłości", o której
mówił Paweł VI(145). Nie będąc wykładem całościowym, dokument obecny wykazał jedynie niektóre z
kierunków, w których należy pilnie podjąć głębokie reformy. Pierwszoplanowe
zadanie, warunkujące powodzenie wszystkich innych, leży w sferze wychowawczej.
Miłość rodząca podstawę zaangażowania powinna od zaraz doprowadzić do nowych
solidarności. Do tych zadań, z taką gwałtownością stających przed sumieniem
chrześcijańskim, są wezwani wszyscy ludzie dobrej woli.
To prawda o Misterium Zbawienia, kształtująca dzień dzisiejszy historii, by
doprowadzić odkupioną ludzkość do doskonałości Królestwa, nadaje niezbędnym
wysiłkom na rzecz wyzwolenia w porządku ekonomicznym, społecznym i politycznym
ich prawdziwe znaczenie oraz uniemożliwia im pogrążenie się w nowych
zniewoleniach.
100. Jest prawdą, że wobec wielkości i złożoności zadania, mogącego zażądać
ofiary z siebie aż do heroizmu, wielu staje przed pokusą zniechęcenia,
sceptycyzmu lub rozpaczliwego ryzyka. Ogromne wyzwanie zostało rzucone
teologalnej i ludzkiej nadziei. Wielkoduszna Dziewica z Magnificat, ogarniając w
swojej modlitwie ludzkość i Kościół, jest mocnym wsparciem nadziei. W niej
rzeczywiście wysławiamy zwycięstwo miłości Bożej, której nie jest w stanie
powstrzymać żadna przeszkoda i odkrywamy do jak wzniosłej wolności Bóg wynosi
pokornych. Drogą wyznaczoną przez Maryję powinna postępować pełna żarliwości
wiara działająca przez miłość(146).
W czasie audiencji, udzielonej niżej podpisanemu Kardynałowi Prefektowi, Jego
Świątobliwość Jan Paweł II zatwierdził niniejszą Instrukcję, przyjętą na
zwyczajnym posiedzeniu Kongregacji, i nakazał jej opublikowanie.
Rzym, w siedzibie Kongregacji Nauki Wiary, 22 marca 1986 r., w Uroczystość
Zwiastowania Pańskiego.
JOSEPH Kard. RATZINGER
Prefekt
+ ALBERTO BOVONE
Abp tyt. Cezarei Numidyjskiej
Sekretarz
1. KONGREGACJA NAUKI WIARY, Instr. Libertatis nuntius, Wprowadzenie: AAS 76
(1984) 876-877.
2. Por. SOB. WAT. II, Konst. Gaudium et spes, Dekl. Dignitatis humanae;
Encykliki Mater et Magistra, Pacem in terris, Populorum progressio, Redemptor
hominis, Laborem exercens; Adhortacje Apostolskie Evangelii nuntiandi oraz
Reconciliatio et poenitaentia; List Apostolski Octogesima
3.Por. PAWEŁ VI, List Apost. Octogesima adveniens, 1-4: AAS 63 (1971) 401-404.
4.Por. J 4, 42; 1 J 4, 14.
5.Por. Mt 28, 18-20; Mk 16, 15.
6.Por. SOB. WAT. II, Dekl. Dignitatis humanae, 10.
7. Por. PAWEŁ VI, Adhort. Apost. Evangelii nuntiandi, 78-80: AAS 68 (1976)
70-75; SOB. WAT. II, Dekl. Dignitatis humanae, 3; JAN PAWEŁ II, Encykl.
Redemptor hominis, 12: AAS 71 (1979) 278-281.
8. Por. KONGREGACJA NAUKI WIARY, Instr. Libertatis nuntius, XI, 10: AAS 76
(1984) 905-906.
9. Por. JAN PAWEŁ II, Encykl. Redemptor hominis, 17: AAS 71 (1979) 296-297;
Przemówienie do uczestników V Międzynarodowego Sympozjum Prawników (10 marca
1984): Insegnamenti di Giovanni Paolo II VII/1 (1984) 654-658.
10. Por. KONGREGACJA NAUKI WIARY, Instr. Libertatis nuntius, XI, 5: AAS 76
(1984) 904; JAN PAWEŁ II, Przemówienie na otwarcie Konferencji CELAM w Puebla:
AAS 71 (1979) 189.
11. Por. SOB. WAT. II, Konst. Gaudium et spes, 36.
12. Tamże.
13. Por. tamże, 41.
14. Por. Mt 11, 25; Łk 10, 21.
15. Por. PAWEŁ VI, Adhort. Apost. Evangelii nuntiandi, 48: AAS 68 (1976) 37-38.
16. Por. KONGREGACJA NAUKI WIARY, Instr. Libertatis nuntius, VII, 9; VIII, 1-9: AAS 76 (1984) 892; 894-895.
17. Por. Rdz 1, 26.
18. JAN PAWEŁ II, Encykl. Redemptor hominis, 21: AAS 71 (1979) 316.
19. Por. Rz 6, 6; 7, 23.
20. Por. Rdz 2, 18.23: "Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam... Ta dopiero
jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała". Tym słowom Pisma Świętego,
dotyczącym bezpośrednio związku mężczyzny z kobietą, można przyznać zasięg
bardziej uniwersalny. Por. Kpł 19, 18.
21. Por. JAN XXIII, Encykl. Pacem in terris, 5-15: AAS 55 (1963) 259-265; JAN
PAWEŁ II, List do Sekretarza Generalnego ONZ Pana Kurta Waldheima z okazji
trzydziestej rocznicy ogłoszenia Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka: AAS 71
(1979) 122; Przemówienie w ONZ (11 października 1979), 9: AAS 71 (1979) 1149.
22. Por. ŚW. AUGUSTYN, Ad Macedonium, II, 7-17: PL 33, 669-673 (CSEL 44,
437-447).
23. Por. Rdz 1, 27-28.
24. Por. JAN PAWEŁ II, Encykl. Redemptor hominis, 15: AAS 71 (1979) 286.
25. Por. SOB. WAT. II, Konst. Gaudium et spes, 13.
26. Por. JAN PAWEŁ II, Adhort. Apost. Reconciliatio et Poenitentia, 13: AAS 77
(1985) 208-211.
27. Por. Rdz 3, 16-19; Rz 5, 12; 7, 14-24; PAWEŁ VI, Wyznanie wiary Ludu Bożego
(30 VI 1968), 16: AAS 60 (1968) 439.
28. Por. Rz 1, 18-32.
29. Por. Jr 5, 23; 7, 24; 17, 9; 18, 12.
30. Por. ŚW. AUGUSTYN, De civitate Dei, XIV, 28: PL 41, 435; (CSEL 40/2, 56-57).
31. Por. KONGREGACJA NAUKI WIARY, Instr. Libertatis nuntius, Wprowadzenie: AAS
76 (1984) 876.
32. Por. Iz 41, 14; Jr 50, 34. Słowo "Goel" zawiera w sobie więź pokrewieństwa
między tym, który wyzwala, a tym, który jest wyzwalany; por. Kpł 25, 25.47-49;
Rt 3, 12; 4, 1. "Padah" oznacza "nabyć dla siebie"; por. Wj 13, 13; Pwt 9, 26;
15, 15; Ps 130, 7-8.
33. Por. Rz 12, 1-3.
34. Por. KONGREGACJA NAUKI WIARY, Instr. Libertatis nuntius, IV, 3: AAS 76
(1984) 882.
35. Por. Pwt 6, 5.
36. Por. Kpł 19, 18.
37. Por. Pwt 1, 16-17; 16, 18-20; Jr 22, 3-15; 23, 5; Ps 33, 5; 72, 1; 99, 4.
38. Por. Wj 22, 20-23; Pwt 24, 10-22.
39. Por. Jr 31, 31-34; Ez 36, 25-27.
40. Por. Iz 11, 1-5; Ps 72, 4.12-14; KONGREGACJA NAUKI WIARY, Instr. Libertatis
nuntius, IV, 6: AAS 76 (1984) 883.
41. Por. Wj 23, 9; Pwt 24, 17-22.
42. Por. Ps 25; 31; 35; 55; KONGREGACJA NAUKI WIARY, Instr. Libertatis nuntius,
IV, 5: AAS 76 (1984) 883.
43. Por. Jr 11, 20; 20, 12.
44. Por. Ps 73, 26-28.
45. Por. Ps 16; 62; 84.
46. Por. Sof 3, 12-20; KONGREGACJA NAUKI WIARY, Instr. Libertatis nuntius, IV,
5: AAS 76 (1984) 883.
47. Por. Łk 1, 46-55.
48. Por. PAWEŁ VI, Adhort. Apost. Marialis cultus, 37: AAS 66 (1974) 148-149.
49. Por. Dz 2, 39; Rz 10, 12; 15, 7-12; Ef 2, 14-18.
50. Por. Mk 1, 15.
51. Por. Iz 61, 9.
52. Por. 2 Kor 8, 9.
53. Por. Mt 25, 31-46; Dz 9, 4-5.
54. Por. KONGREGACJA NAUKI WIARY, Instr. Libertatis nuntius, IV, 9: AAS 76
(1984) 884.
55. Por. JAN PAWEŁ II, Przemówienie na otwarcie Konferencji CELAM w Puebla (28
stycznia 1979), 1, 5: AAS 71 (1979) 191.
56. Por. Rz 5, 10; 2 Kor 5, 18-20.
57. Por. J 14, 27.
58. Por. Mt 5, 9; Rz 12, 18; Hbr 12, 14.
59. Por. 1 Kor 15, 26.
60. Por. J 12, 31; Hbr 2, 14-15.
61. Por. Ef 6, 11-17.
62. Por. Rz 8, 37-39.
63. Por. Rz 8, 2.
64. Por. 1 Tm 1, 8.
65. Por. Rz 13, 8-10.
66. Por. Rz 13, 1-7.
67. Por. Rz 8, 2-4.
68. Por. Rz 13, 1.
69. Por. Rz 13, 8-10; Ga 5, 13-14.
70. Por. Mt 5, 43-48; Łk 6, 27-38.
71. Por. Łk 10, 25-37.
72. Por. np.: 1 Tes 2, 7-12; Flp 2, 1-4; Ga 2, 12-20; 1 Kor 13, 4-7; 2 J 12; 3 J
14; J 11, 1-5.35-36; Mk 6, 34; Mt 9, 36; 18, 21n.
73. Por. J 15, 12-13; 1 J 3, 16.
74. Por. Jk 5, 1-4.
75. Por. 1 J 3, 17.
76. Por. 1 Kor 11, 17-34. KONGREGACJA NAUKI WIARY, Instr. Libertatis nuntius,
IV, 11: AAS 76 (1984) 884. Sam św. Paweł zorganizował składkę "na rzecz świętych
w Jerozolimie" (Rz 15, 26).
77. Por. Rz 8, 11-21.
78. Por. 2 Kor 1, 22.
79. Por. Ga 4, 26.
80. Por. 1 Kor 13, 12; 2 Kor 5, 10.
81. Por. 1 J 3, 2.
82. Por. SOB. WAT. II, Konst. Gaudium et spes, 39.
83. Tamże.
84. Por. Mt 24, 29-44.46; Dz 10, 42; 2 Kor 5, 10.
85. Por. SOB. WAT. II, Konst. Gaudium et spes, 42.
86. Por. J 17, 3.
87. Por. Rz 6, 4; 2 Kor 5, 17; Kol 3, 9-11.
88. Por. PAWEŁ VI, Adhort. Apost. Evangelii nuntiandi, 18, 20: AAS 68 (1976) 17,
19.
89. Por. Mt 5, 3.
90. Por. SOB. WAT. II, Konst. Gaudium et spes, 37.
91. Por. SOB. WAT. II, Konst. Lumen gentium, 1; PAWEŁ VI, Adhort. Apost.
Evangelii nuntiandi, 14: AAS 68 (1976) 13.
92. Por. SOB. WAT. II, Konst. Gaudium et spes, 40.
93. Por. JAN PAWEŁ II, Adhort. Apost. Reconciliatio et Poenitentia, 14: AAS 77 (1985) 211-212.
94. Por. KONGREGACJA NAUKI WIARY, Instr. Libertatis nuntius, XI, 10: AAS 76 (1984) 901.
95. Por. 2 Kor 8, 9.
96. Por. Łk 2, 7; 9, 58.
97. Por. Mt 6, 19-20.24-34; 19, 21.
98. Por. Łk 5, 11.28; Mt 19, 27.
99. Por. Iz 11, 4; 61, 1; Łk 4, 18.
100. Por. Mk 2, 13-17; Łk 19, 1-10.
101. Por. Mt 8, 16; 14, 13-21; J 13, 29.
102. Por. Mt 8, 17.
103. Por. PAWEŁ VI, Encykl. Populorum progressio, 12, 46: AAS 59 (1967) 262-263,
280; Dokument z Puebla, 476.
104. Por. Dz 2, 44-45.
105.Por. II NADZWYCZAJNY SYNOD BISKUPÓW (1985), Relatio finalis, II, C, 6; PAWEŁ
VI, Adhort. Apost. Evangelii nuntiandi, 58: AAS 68 (1976) 46-49; JAN PAWEŁ II,
Orędzie do wspólnot podstawowych, wręczone w Manaus (10 lipca 1980).
106.Por. Mt 22, 37-40; Rz 13, 8-10.
107. Por. PAWEŁ VI, List. Apost. Octogesima adveniens, 4: AAS 63 (1971) 403-404;
JAN PAWEŁ II, Przemówienie na otwarcie Konferencji CELAM w Puebla, III, 7: AAS
71 (1979) 203.
108.Por. JAN XXIII, Encykl. Mater et Magistra: AAS 53 (1961) 461.
109.Por. SOB. WAT. II, Konst. Gaudium et spes, 25.
110.Por. JAN XXIII, Encykl. Mater et Magistra: AAS 53 (1961) 437.
111.Por. PIUS XII, Encykl. Quadragesimo anno: AAS 23 (1931) 203; JAN XXIII,
Encykl. Mater et Magistra: AAS 53 (1961) 439; Encykl. Pacem in terris, 74: AAS 55 (1963)
294-295.
112. Por. PAWEŁ VI, Adhort. Apost. Evangelii nuntiandi, 18: AAS 68 (1976) 17-18;
KONGREGACJA NAUKI WIARY, Instr. Libertatis nuntius, XI, 9: AAS 76 (1984) 901.
113.Por. JAN PAWEŁ II, Adhort. Apost. Reconciliatio et Poenitentia, 16: AAS 77
(1985) 213-217.
114.Por. PAWEŁ VI, List Apost. Octogesima adveniens, 25: AAS 63 (1971) 419-420.
115. Por. JAN PAWEŁ II, Encykl. Laborem exercens, 20: AAS 73 (1981) 629-632;
KONGREGACJA NAUKI WIARY, Instr. Libertatis nuntius, VII, 8; VIII, 5-9; XI,
11-14: AAS 76 (1984) 891-892, 894-895, 901-902.
116. Por. Mt 5, 44; Łk 6, 27-28.35.
117. Por. KONGREGACJA NAUKI WIARY, Instr. Libertatis nuntius, XI, 10: AAS 76
(1984) 905-906.
118. Por. Dokument z Puebla, 533-534; JAN PAWEŁ II, Homilia w Drogheda (30
września 1979): AAS 71 (1979) 1076-1085.
119. PAWEŁ VI, Encykl. Populorum progressio, 31: AAS 59 (1967) 272-273; por. PIUS XI, Encykl. Nos es muy concida: AAS 29 (1937) 208-209.
120. Por. SOB. WAT. II, Konst. Gaudium et spes, 76; Dekr. Apostolicam actuositatem, 7.
121. Por. SOB. WAT. II, Dekr. Apostolicam actuositatem, 20.
122. Por. tamże, 5.
123. Por. JAN PAWEŁ II, Encykl. Laborem exercens, 6: AAS 73 (1981) 589-592.
124. Por. tamże, rozdz. V (s. 637-647).
125. Por. tamże, 3 (s. 583-584). Por. także Przemówienie w Loreto (10 maja
1985): AAS 77 (1985) 967-969.
126. Por. PAWEŁ VI, List Apost. Octogesima adveniens, 46: AAS 63 (1971) 633-635.
127. Por. JAN PAWEŁ II, Encykl. Laborem exercens, 6: AAS 73 (1981) 589-592.
128. Por. tamże.
129. Por. JAN PAWEŁ II, Adhort. Apost. Familiaris consortio, 46: AAS 74 (1982)
137-139; Encykl. Laborem exercens, 23: AAS 73 (1981) 635-637; por. także STOLICA
ŚWIĘTA, Karta Praw Rodziny, art. 12: L'Osservatore Romano, 25 XI 1983.
130. Por. SOB. WAT. II, Konst. Gaudium et spes, 68; JAN PAWEŁ II, Encykl. Laborem exercens, 15: AAS 73 (1981) 616-618; Przemówienie (3 lipca 1980):
L'Osservatore Romano, 5 VII 1980.
131. Por. SOB. WAT. II, Konst. Gaudium et spes, 69; JAN PAWEŁ II, Encykl.
Laborem exercens, 12, 14: AAS 73 (1981) 605-608, 612-616.
132. Por. PIUS XI, Encykl. Quadragesimo anno: AAS 23 (1931) 200; JAN PAWEŁ II,
Encykl. Laborem exercens, 19: AAS 73 (1981) 625-629.
133. Por. Dokument z Medellin, Sprawiedliwość, I, 9; Dokument z Puebla, 31, 35,
1245.
134. Por. JAN XXIII, Encykl. Mater et Magistra: AAS 53 (1961) 443; PAWEŁ VI,
Encykl. Populorum progressio, 51: AAS 59 (1967) 282; JAN PAWEŁ II, Przemówienie
do Korpusu Dyplomatycznego (11 stycznia 1986): Insegnamenti di Giovanni Paolo II
IX/1 (1986) 60-76.
135. Por. PAWEŁ VI, Encykl. Populorum progressio, 55: AAS 59 (1967) 284.
136. Por. SOB. WAT. II, Konst. Gaudium et spes, 60; JAN PAWEŁ II, Przemówienie w
UNESCO (2 czerwca 1980), 8: AAS 72 (1980) 739-740.
137. Por. SOB. WAT. II, Konst. Gaudium et spes, 59.
138. Por. SOB. WAT. II, Dekl. Gravissimum educationis, 3.6; PIUS XI, Encykl.
Divini Illius Magistri: AAS 22 (1930) 59.63.68; STOLICA ŚWIĘTA, Karta Praw
Rodziny, art. 5: L'Osservatore Romano, 25 XI 1983.
139. Por. SOB. WAT. II, Konst. Gaudium et spes, 29; JAN XXIII, Encykl. Pacem
in terris, 73-74.79: AAS 55 (1963) 294-296.
140. Por. SOB. WAT. II, Dekl. Dignitatis humanae, 7; Konst. Gaudium et spes, 75; Dokument z Puebla, 311-314, 317-318, 548.
141. Por. PAWEŁ VI, Adhort. Apost. Evangelii nuntiandi, 19: AAS 68 (1976) 18.
142. Por. II NADZWYCZAJNY SYNOD BISKUPÓW (1985), Relatio finalis, II, D, 4.
143. Por. PAWEŁ VI, Adhort. Apost. Evangelii nuntiandi, 20: AAS 68 (1976) 18-19.
144. Por. J 3, 21.
145. Por. PAWEŁ VI, Przemówienie w czasie Audiencji Ogólnej (31 grudnia 1976):
L'Osservatore Romano, 1 I 1976. JAN PAWEŁ II podjął tę myśl w Przemówieniu
podczas "Spotkania przyjaźni między narodami" (29 sierpnia 1982): Insegnamenti
di Giovanni Paolo II V/3 (1982) 330-336. Biskupi Ameryki Łacińskiej nawiązali do
niej w Orędziu do Narodów Ameryki Łacińskiej, 8, oraz w Dokumencie z Puebla,
1188, 1192.
146. Por. Ga 5, 6.
|