WPROWADZENIE
Bulla Incarnationis mysterium,
zapowiadająca Rok Święty 2000 (29 listopada 1998), wskazuje na
oczyszczenie pamięci jako jeden ze znaków, „które mogą dopomóc w
głębszym przeżyciu niezwykłej łaski Jubileuszu”. Polega ono na
procesie zmierzającym do wyzwolenia sumienia osobistego i
kolektywnego ze wszystkich form niechęci lub nacisku, jakie może w
nim zostawić dziedzictwo przeszłości, poprzez odnowioną ocenę
historyczną i teologiczną wydarzeń, których to dotyczy, aby
doprowadziła - jeśli okazałoby się uzasadnione - do należytego
uznania winy i przyczyniła się do podjęcia rzeczywistej wędrówki
pojednania. Taki proces może w znaczącym stopniu wpłynąć na
teraźniejszość właśnie dlatego, że przeszłe winy dają często odczuć
ciężar swoich konsekwencji i pozostają takimi samymi pokusami także
w teraźniejszości.
Oczyszczenie pamięci, jako takie, wymaga,
„aby w akcie odwagi i pokory uznać błędy tych, którzy nosili i noszą
miano chrześcijan”, i opiera się na przekonaniu, że „ze względu na
więź, która w Ciele Mistycznym łączy nas z innymi, my wszyscy, choć
nie ponosimy osobistej odpowiedzialności i nie pragniemy zastępować
sądu Boga, który sam tylko zna ludzkie serca, dźwigamy ciężar błędów
i win tych, którzy byli przed nami”. Jan Paweł II dodaje: „Jako
Następca Piotra proszę, aby w tym roku miłosierdzia Kościół,
umocniony świętością, którą otrzymał od swego Pana, uklęknął przed
obliczem Boga i błagał o przebaczenie za dawne i obecne grzechy
swoich dzieci”‘. Stwierdzając ponownie, że „chrześcijanie są
powołani, aby wobec Boga i wobec ludzi skrzywdzonych przez ich
postępowanie wziąć na siebie ciężar popełnionych błędów”, Papież
kończy: „Niech czynią to, niczego w zamian nie żądając, mocni
jedynie «miłością Bożą rozlaną w sercach naszych» (Rz 5,5)”2.
Prośby o przebaczenie wyrażone w tym duchu autentyczności i
bezinteresowności przez Biskupa Rzymu wzbudziły różne reakcje.
Bezwarunkowa ufność w moc Prawdy, jaką Papież wykazał, spotkała się
na ogół z przychylnym przyjęciem zarówno we wspólnocie kościelnej,
jak i poza nią. Została podkreślona rosnąca wiarygodność wypowiedzi
kościelnych, wynikająca z tej postawy. Nie brakowało jednak pewnych
zastrzeżeń, będących przede wszystkim wyrazem niepokoju związanego z
pewnymi szczególnymi kontekstami historycznymi i kulturowymi, w
których proste stwierdzenie win popełnionych przez synów Kościoła
może być uznane za ustępstwo wobec oskarżeń tych, którzy już
wcześniej byli do niego wrogo nastawieni. Między zgodą i niepokojem
czuje się potrzebę refleksji, która wyjaśniłaby racje, warunki i
właściwą konfigurację próśb o przebaczenie dotyczących win
przeszłości.
Międzynarodowa Komisja Teologiczna, w której są
reprezentowane różne kultury i typy wrażliwości w ramach jednej
wiary Kościoła, podjęła się tego zadania, opracowując niniejszy
tekst. Zostaje w nim podjęta refleksja teologiczna na temat warunków
możliwych aktów „oczyszczenia pamięci”, związanych z uznaniem win
przeszłości. Zamierza się tu odpowiedzieć na następujące pytania:
Dlaczego dokonywać takich aktów? Jakie są ich właściwe podmioty?
Jaki jest ich przedmiot i jak należy go określać, poprawnie łącząc
ocenę historyczną i ocenę teologiczną? Kto jest ich adresatem? Jakie
są konsekwencje moralne? Jakie są możliwe skutki w odniesieniu do
życia Kościoła i społeczeństwa? Celem tekstu nie jest więc analiza
poszczególnych kwestii historycznych, ale wyjaśnienie założeń, które
uzasadniają podjęcie pokuty w odniesieniu do win przeszłości.
Sprecyzowanie na początku typu przedstawianej tu refleksji wyjaśnia
także, do czego się ona odnosi, gdy mówi o Kościele; nie chodzi w
niej ani o samą instytucję historyczną, ani o samą komunię duchową
serc oświeconych przez wiarę. Przez Kościół będzie się zawsze
rozumieć wspólnotę ochrzczonych, nierozdzielnie widzialną i
działającą w historii pod przewodnictwem pasterzy i zjednoczoną w
głębi swojej posługi przez działanie Ducha Ożywiciela; chodzi tu o
ten Kościół, który - według określenia II Soboru Watykańskiego - „na
zasadzie bliskiej analogii upodabnia się do (...) tajemnicy Słowa
wcielonego. Jak bowiem przybrana natura ludzka służy Słowu Bożemu za
żywe narzędzie zbawienia, nierozerwalnie z Nim zjednoczone, nie
inaczej też społeczny organizm Kościoła służy ożywiającemu go
Duchowi Chrystusowemu ku wzrastaniu ciała (por. Ef 4,16)”3.
Ten Kościół - który obejmuje swoich synów z przeszłości, jak i tych
z teraźniejszości w rzeczywistej i głębokiej komunii -jest jedyną
Matką w łasce, która przyjmuje na siebie także ciężar przeszłych
win, aby oczyścić pamięć i przeżywać odnowę serca i życia zgodnie z
wolą Pana. Może to uczynić, skoro Jezus Chrystus - którego jest
ciałem mistycznie przedłużanym w historii - wziął na siebie raz na
zawsze grzechy świata.
Struktura tekstu odzwierciedla
postawione pytania. Wychodzi od krótkiego historycznego spojrzenia
na zagadnienie (rozdział 1), by potem przeanalizować podstawy
biblijne (rozdział 2) i pogłębić warunki teologiczne próśb o
przebaczenie (rozdział 3). Precyzyjna konfiguracja oceny
historycznej i oceny teologicznej jest decydującym elementem,
prowadzącym do poprawnych i skutecznych wypowiedzi, które
uwzględniają odpowiednio czasy, miejsca i konteksty, w których
sytuują się rozważane akty (rozdział 4). Konsekwencjom moralnym
(rozdział 5), duszpasterskim i misyjnym (rozdział 6) tych aktów
pokuty są poświęcone rozważania końcowe, które mają oczywiście
specyficzną wartość dla Kościoła katolickiego. Opierając się jednak
na świadomości, że wymóg uznania własnych win odnosi się do
wszystkich narodów i wszystkich religii, wyraża się życzenie, aby
zaproponowane refleksje mogły pomóc wszystkim w podążaniu drogą
prawdy, braterskiego dialogu i pojednania.
Na zakończenie
tego wprowadzenia będzie użyteczne przypomnieć ostateczny cel
każdego możliwego aktu „oczyszczenia pamięci”, podejmowanego przez
wierzących, gdyż był on także natchnieniem w pracy Międzynarodowej
Komisji Teologicznej. Chodzi o uwielbienie Boga, ponieważ
przeżywanie posłuszeństwa Prawdzie Bożej i jej konsekwencji prowadzi
do wyznania razem z naszymi winami wiecznego miłosierdzia i wiecznej
sprawiedliwości Pana. Confessio peccati - podtrzymywana i
oświecana przez wiarę w Prawdę, która wyzwala i zbawia (confessio
fidei) - staje się confessio laudis skierowaną do
Boga, gdyż tylko wobec Niego można uznać winy przeszłości, jak i
winy teraźniejszości, aby umożliwić pojednanie dokonywane przez
Niego i z Nim w Jezusie Chrystusie, jedynym Zbawicielu świata, i
stać się zdolnymi do ofiarowania przebaczenia tym, którzy nas
obrazili. Ta propozycja przebaczenia okazuje się szczególnie
znacząca, jeśli pomyśli się o tak wielu prześladowaniach znoszonych
przez chrześcijan w toku historii. W tej perspektywie akty dokonane
przez Papieża i akty, o które prosi, w odniesieniu do win
przeszłości nabierają wartości wzorcowej i profetycznej zarówno dla
religii, rządów i narodów, jak również dla Kościoła katolickiego,
któremu w ten sposób pomoże się w skuteczniejszym przeżywaniu
wielkiego Jubileuszu wcielenia jako wydarzenia łaski i pojednania
dla wszystkich.
1. ZAGADNIENIE: WCZORAJ I DZIŚ
1.1. Przed II Soborem Watykańskim
Jubileusz
był zawsze przeżywany w Kościele jako czas radości ze zbawienia
danego w Chrystusie i jako uprzywilejowana okazja do pokuty i
pojednania za grzechy obecne w życiu ludu Bożego. Począwszy od jego
pierwszego obchodu za papieża Bonifacego VIII w 1300 roku,
pielgrzymka pokutna do grobu Apostołów Piotra i Pawła była połączona
z udzieleniem nadzwyczajnego odpustu, aby uzyskać - za pośrednictwem
przebaczenia sakramentalnego - całkowite lub częściowe odpuszczenie
kar doczesnych należnych za grzechy4. Zarówno
przebaczenie sakramentalne, jak odpuszczenie kar ma w tym kontekście
charakter osobisty. W ciągu „roku przebaczenia i łaski”5
Kościół w szczególny sposób udziela ze skarbca łask, jaki Chrystus
dla niego ustanowił6. W żadnym z dotychczas obchodzonych
jubileuszy nie było jednak uświadomienia sobie ewentualnych win z
przeszłości Kościoła ani potrzeby proszenia Boga o przebaczenie za
postawy z bliższej lub dalszej przeszłości.
Co więcej, w
przeszłości Kościoła nie spotyka się jakichś poprzednich próśb o
przebaczenie dotyczących win przeszłości, które zostałyby wyrażone
przez Urząd Nauczycielski Kościoła. Sobory i dekretały papieskie
sankcjonowały oczywiście nadużycia, których winni byli duchowni lub
świeccy, a liczni pasterze szczerze starali się je naprawiać. Bardzo
rzadkie były jednak okazje, w których władze kościelne - papież,
biskupi lub sobory - uznawały otwarcie winy lub nadużycia, których
one same były winne. Sławnego przykładu dostarcza papież reformator
Hadrian VI, który otwarcie uznał w orędziu skierowanym do Sejmu w
Norymberdze z 25 listopada 1522 roku „niegodziwości, nadużycia (...)
i zgorszenia”, których stał się winny „dwór rzymski” jego czasu,
„choroba (...) głęboko zakorzeniona i rozwinięta”, rozciągająca się
„od głowy do członków”7. Hadrian VI ubolewał nad winami
współczesnymi, konkretnie nad winami swojego bezpośredniego
poprzednika Leona X i jego kurii, nie łącząc z tym jednak prośby o
przebaczenie.
Trzeba będzie czekać na Pawła VI, aby zobaczyć
papieża, który wyraża prośbę o przebaczenie, zwróconą zarówno do
Boga, jak i do grupy współczesnych. W przemówieniu otwierającym
drugą sesję Soboru Papież „prosi o przebaczenie Boga (...) i braci
odłączonych” ze Wschodu, którzy czuli się obrażeni „przez nas”
(Kościół katolicki), i deklaruje, że ze swej strony jest gotowy
przebaczyć doznane obrazy. W perspektywie Pawła VI prośba o
przebaczenie i jego propozycja dotyczyły jedynie grzechu podziału
między chrześcijanami i zakładały wzajemność.
1.2. Nauczanie II Soboru Watykańskiego
II Sobór
Watykański sytuuje się w perspektywie Pawła VI. Za winy popełnione
przeciw jedności - stwierdzają Ojcowie soborowi - „z pokorną prośbą
zwracamy się do Boga i odłączonych braci o wybaczenie, jako i my
odpuszczamy naszym winowajcom”8. Oprócz win przeciw
jedności Sobór wspomina inne negatywne epizody z przeszłości, za
które byli odpowiedzialni chrześcijanie. W ten sposób „użala się nad
niektórymi postawami umysłowymi, jakich dawniej (...) nie brakowało
także między chrześcijanami”, które mogły wywołać wrażenie
przeciwstawienia między nauką i wiarą9. Tak samo uważa,
że „w genezie ateizmu” chrześcijanie mogli mieć „pewną
odpowiedzialność”, w takiej mierze, w jakiej swoimi zaniedbaniami
„raczej przesłaniają aniżeli ukazują prawdziwe oblicze Boga i
religii”10. Ponadto Sobór „opłakuje” prześladowania i
przejawy antysemityzmu, jakie miały miejsce „w jakimkolwiek czasie i
przez jakichkolwiek ludzi kierowane’“‘. Z przytoczonymi faktami
Sobór nie łączy jednak prośby o przebaczenie.
Z teologicznego
punktu widzenia II Sobór Watykański robi rozróżnienie między wolną
od braku wiernością Kościoła i słabościami swoich członków,
duchownych bądź świeckich, wczoraj jak i dzisiaj12, a
więc między Kościołem jako Oblubienicą Chrystusa „bez skazy czy
zmarszczki (...) świętą i nieskalaną” (por. Ef 5,27), a jego synami,
grzesznikami, którym ofiarowane jest przebaczenie, powołanymi do
stałego nawrócenia - do odnowy w Duchu Świętym. „Kościół
obejmujący w łonie swoim grzeszników, święty i zarazem ciągle
potrzebujący oczyszczenia, podejmuje ustawicznie pokutę i swoje
odnowienie”13.
Sobór opracował także niektóre
kryteria rozeznawania dotyczące winy lub odpowiedzialności żyjących
za winy z przeszłości. Przywołał więc, w dwóch różnych kontekstach,
niekaralność współczesnych za winy popełnione w przeszłości przez
członków ich wspólnot religijnych:
- „To, co popełniono
podczas Jego [Chrystusa] męki, nie może być przypisane wszystkim bez
różnicy Żydom wówczas żyjącym ani Żydom dzisiejszym”14.
- „Niemałe społeczności odłączyły się od pełnej wspólnoty (communio)
Kościoła katolickiego, często nie bez winy ludzi z jednej i drugiej
strony. Tych zaś, którzy obecnie rodzą się w takich społecznościach
i przepajają się wiarą w Chrystusa, nie można obwiniać o grzech
odłączenia. A Kościół katolicki otacza ich braterskim szacunkiem i
miłością”15.
Pierwszemu Rokowi Świętemu
obchodzonemu po Soborze, w 1975 roku, Paweł VI dał jako temat
„odnowę i pojednanie”16, precyzując w adhortacji
apostolskiej Paterna cum benevolentia, że pojednanie powinno
dokonywać się przede wszystkim między wiernymi Kościoła katolickiego17.
Rok Święty, tak jak na początku, pozostawał okazją do nawrócenia i
pojednania grzeszników z Bogiem za pośrednictwem ekonomii
sakramentalnej Kościoła.
1.3. Prośby o
przebaczenie wyrażone przez Jana Pawła II
Jan Paweł II
nie tylko odnawia ubolewanie z powodu „bolesnych wspomnień”, które
towarzyszą historii podziałów między chrześcijanami, jak uczynił
Paweł VI i II Sobór Watykański18, ale prośbę o
przebaczenie rozciąga także na wiele faktów historycznych, w których
Kościół lub poszczególne grupy chrześcijan zostały z różnych powodów
zaangażowane19. W liście Tertio millennio adveniente20 Papież
życzy sobie, aby Jubileusz Roku 2000 był okazją do oczyszczenia
pamięci Kościoła ze „wszystkich form antyświadectwa i zgorszenia”,
jakie miały miejsce w minionym tysiącleciu21.
Kościół jest wezwany, aby „w sposób bardziej świadomy wziął na
siebie ciężar grzechu swoich synów”. On „zawsze przyznaje się (...)
do grzesznych swoich dzieci” i wzywa je do „oczyszczenia się przez
pokutę z błędów, niewierności, niekonsekwencji i zaniedbań”22.
Jest również przywołana odpowiedzialność chrześcijan za formy zła w
naszym czasie23, chociaż akcent szczególnie pada na
solidarność Kościoła dzisiejszego z winami z przeszłości, pośród
których wymienia się bezpośrednio podział wśród chrześcijan24
lub „metody przemocy i nietolerancji” stosowane w przeszłości w
ewangelizacji25.
Jan Paweł II pobudza do
pogłębienia teologicznego wzięcia na siebie win z przeszłości i
ewentualnej prośby o przebaczenie u współczesnych26, gdy
w adhortacji Reconciliatio et paenitentia stwierdza, że
sakrament pokuty ,Jest najbardziej osobisty, intymny, że w nim sam
grzesznik staje przed obliczem Boga ze swoją winą, żalem i ufnością.
Nikt nie może okazać skruchy za niego, nikt też w jego imieniu nie
może prosić o przebaczenie”27. Grzech jest więc zawsze
osobisty, nawet jeśli rani Kościół, który - reprezentowany przez
kapłana, szafarza pokuty - jest sakramentalnym pośrednikiem łaski,
która pojednuje z Bogiem. Także sytuacje „grzechu społecznego” -
jakie pojawiają siew łonie wspólnot ludzkich, gdy zostaje nadużyta
sprawiedliwość, wolność i pokój - „są jednocześnie owocem,
nagromadzeniem i zbiorem wielu grzechów osobistych”. Gdyby
odpowiedzialność moralna rozmywała się w anonimowych przyczynach,
nie można byłoby mówić o grzechu społecznym inaczej, jak tylko
analogicznie28. Wynika z tego, że przypisanie winy nie
może być właściwie rozciągnięte poza grupę osób, które zgodziły się
na nią dobrowolnie, przez działania lub zaniedbania.
1.4. Postawione zagadnienia
Kościół jest żywą
społecznością, która idzie poprzez wieki. Jego pamięć nie jest
złożona tylko z Tradycji, sięgającej Apostołów, normatywnej dla jego
wiary i samego jego życia, ale jest także bogata w prawdę
doświadczeń historycznych, pozytywnych i negatywnych, przez jakie
przeszła. Przeszłość Kościoła w znacznej mierze kształtuje jego
teraźniejszość. Tradycja doktrynalna, liturgiczna, kanoniczna,
ascetyczna karmi życie wspólnoty wierzącej, dostarczając jej
niezrównanego zbioru wzorów do naśladowania. Jednak w ciągu całej
ziemskiej pielgrzymki dobre ziarno pozostaje zawsze nierozdzielnie
zmieszane z chwastem - świętość ociera się o niewierność i grzech29.
W ten właśnie sposób wspomnienie zgorszeń z przeszłości może stać
się przeszkodą dla świadectwa Kościoła dzisiaj, a uznanie win
popełnionych przez synów Kościoła wczoraj może sprzyjać odnowie i
pojednaniu w teraźniejszości.
Pojawiająca się trudność
dotyczy zdefiniowania win z przeszłości, przede wszystkim z powodu
oceny historycznej, jakiej wymaga, ponieważ w tym, co miało miejsce,
należy zawsze odróżnić odpowiedzialność lub winę przypisywaną
członkom Kościoła jako wierzącym od odpowiedzialności i winy
przypisywanej społeczeństwu w wiekach nazywanych „chrześcijańskimi”
lub strukturom władzy, w których to, co doczesne, i to, co duchowe,
było wtedy ściśle powiązane. Hermeneutyka historyczna jest więc
niezwykle konieczna, aby dokonać odpowiedniego rozróżnienia między
działaniem Kościoła jako wspólnoty wiary i działaniem społeczeństwa
w tych czasach, w których przenikały się wzajemnie.
Kroki
podjęte przez Jana Pawła II, aby prosić o przebaczenie za winy z
przeszłości, w wielu środowiskach, kościelnych i nie tylko, zostały
uznane za znaki żywotności i autentyczności Kościoła, mogące umocnić
jego wiarygodność. Jest więc uzasadnione, że Kościół przyczynia się
do zmodyfikowania fałszywych i nie do przyjęcia obrazów siebie,
szczególnie na tych obszarach, na których z powodu ignorancji lub
złych zamiarów niektóre ośrodki opiniotwórcze zadowalają się
utożsamieniem go z obskurantyzmem i nietolerancją. Prośby o
przebaczenie sformułowane przez Papieża wzbudziły także pozytywne
współzawodnictwo w środowisku kościelnym i poza nim; głowy państw
lub rządów, stowarzyszenia prywatne i publiczne, wspólnoty religijne
proszą obecnie o przebaczenie za wydarzenia lub okresy historyczne
naznaczone różnymi formami niesprawiedliwości. Ta praktyka nie jest
retoryką, tym bardziej że niektórzy wahają się z jej podjęciem,
obliczając koszty wynikające - między innymi na poziomie prawnym - z
uznania solidarności z winami z przeszłości. Także z tego punktu
widzenia wyłania się więc potrzeba rygorystycznego rozeznania.
Są jednak także wierni zaniepokojeni, o ile wydaje się ulegać
naruszeniu ich lojalność w stosunku do Kościoła. Niektórzy z nich
pytają, jak przekazać miłość do Kościoła młodym pokoleniom, jeśli
ten sam Kościół jest oskarżany o przestępstwa i winy. Inni
zauważają, że uznanie win jest najwyżej jednostronne i jest
wykorzystywane przez wyrządzających szkody Kościołowi, zadowolonych,
iż widzą go, jak potwierdza te uprzedzenia, jakie oni mają w
stosunku do niego. Inni jeszcze ostrzegają przed obciążaniem winami
obecnych pokoleń chrześcijan za braki, na które oni w żadnym
przypadku nie dali przyzwolenia, mimo iż wyrażają gotowość wzięcia
na siebie odpowiedzialności w takiej mierze, w jakiej różne grupy
ludzkie czułyby się jeszcze dzisiaj zranione przez konsekwencje
niesprawiedliwości, jakie dotknęły ich poprzedników w innych
czasach. Inni uważają, że Kościół będzie mógł oczyścić swoją pamięć
w stosunku do dwuznacznych działań, w które został uwikłany w
przeszłości, po prostu uczestnicząc w pracy krytycznej nad pamięcią,
rozwijającej się w naszym społeczeństwie. W ten sposób mógłby
stwierdzić, że podziela ze swoimi współczesnymi odrzucenie tego, co
odrzuca sumienie moralne aktualne, nie czyniąc się jedynym winnym i
odpowiedzialnym za zło z przeszłości, szukając równocześnie dialogu
we wzajemnym zrozumieniu z tymi, którzy jeszcze dzisiaj czują się
zranieni przez czyny z przeszłości nie przypisane synom Kościoła.
Należy w końcu oczekiwać, że niektóre grupy mogą domagać się prośby
o przebaczenie w stosunku do nich albo na zasadzie analogii, albo
dlatego, że uważają, iż zostali skrzywdzeni. W każdym razie,
oczyszczenie pamięci nigdy nie będzie mogło oznaczać, że Kościół
zrezygnuje z głoszenia prawdy objawionej, która została mu
powierzona, zarówno w dziedzinie wiary, jaki w dziedzinie
moralności.
Wyłaniają się w ten sposób różne pytania. Czy
można obciążyć sumienie aktualne „winą” związaną z niepowtarzalnymi
zjawiskami historycznymi, takimi jak krucjaty czy inkwizycja? Czy
nie jest czymś zbyt łatwym osądzanie protagonistów przeszłości przez
sumienie aktualne (jak czynią uczeni w Piśmie i faryzeusze według Mt
23,29-32), jak gdyby sumienie moralne nie było usytuowane w czasie?
Z drugiej strony, czy można zanegować, że sąd etyczny zawsze wchodzi
w grę na mocy prostego faktu, że prawda Boża i jej wymagania moralne
mają zawsze wartość? Jakąkolwiek postawę przyjęłoby się w tym
przypadku, będzie ona musiała uwzględnić te pytania i szukać
odpowiedzi, które byłyby oparte na objawieniu i na jego żywym
przekazywaniu w wierze Kościoła. Pierwszorzędną więc kwestią jest
wyjaśnienie, w jakiej mierze prośby o przebaczenie za winy z
przeszłości, przede wszystkim jeśli są kierowane do aktualnych grup
ludzkich, sytuują się w biblijnej i teologicznej perspektywie
pojednania z Bogiem i z bliźnim.
2. PODSTAWY
BIBLIJNE
Na różne sposoby można rozwinąć analizę
dotyczącą uznania, jakiego w stosunku do swoich win dokonuje Izrael
w Starym Testamencie, i na temat wyznania win, tak jak jest to
ukazane w tradycjach Nowego Testamentu30. Teologiczna
natura prowadzonej tutaj refleksji każe dać pierwszeństwo analizie o
charakterze tematycznym, wychodząc od następującego pytania: Jakiego
zaplecza dostarcza świadectwo Pisma Świętego wezwaniu do wyznania
win z przeszłości, z jakim Jan Paweł II zwraca się do Kościoła?
2.1. Stary Testament
Wyznania grzechów i
związane z nimi prośby o przebaczenie znajdują się w całym Piśmie
Świętym, tak w opowiadaniach Starego Testamentu, w psalmach, u
proroków i w Ewangeliach, jak również - bardziej sporadycznie - w
literaturze mądrościowej i w listach Nowego Testamentu.
Uwzględniając obfitość i rozpowszechnienie tych świadectw, pojawia
się pytanie, jak wybrać i uporządkować wielość znaczących tekstów.
Można pytać się odnośnie do tekstów biblijnych dotyczących wyznania
grzechów: Kto wyznaje co (i jaki rodzaj win) komu? Takie postawienie
pytania pomaga rozróżnić dwie podstawowe kategorie „tekstów
wyznania”, z których każda obejmuje różne pod-kategorie, a
konkretnie: a) teksty wyznania grzechów indywidualnych oraz b)
teksty wyznania grzechów całego ludu (i grzechów jego przodków).
Nawiązując do najnowszej praktyki kościelnej, od której wychodzi
nasza analiza, trzeba ograniczyć się do drugiej kategorii.
Można w niej wyróżnić różne możliwości, zależnie od tego, kto
wyznaje grzechy ludu i kto jest objęty, lub nie, wspólną winą,
abstrahując od obecności, lub nie, świadomości odpowiedzialności
osobistej (dojrzałej tylko stopniowo: por. Ez 14,12-23; 18,1-32;
33,10-20). Na podstawie tych kryteriów można wyróżnić następujące
przypadki, mające charakter raczej płynny:
- Pierwsza seria
tekstów przedstawia cały lud (niekiedy uosobiony jako pojedyncze,
ja”), który w szczególnej chwili swojej historii wyznaje lub
nawiązuje do swoich grzechów przeciw Bogu bez żadnego
(bezpośredniego) odniesienia do win poprzednich pokoleń3’.
- Druga grupa tekstów sytuuje wyznanie - skierowane do Boga -
grzechów aktualnych na ustach jednego lub wielu przywódców
(religijnych), którzy mogą, lub nie, zaliczać się do grzesznego
ludu, za który się modlą32.
- Trzecia grupa
przedstawia lud lub jednego z jego przywódców w akcie przypominania
grzechów przodków, nie wspominając jednak grzechów pokolenia
obecnego33.
- Bardzo częste wyznania, które
wspominają winy przodków, łącząc je wprost z błędami pokoleń
obecnych34.
Z zebranych świadectw wynika, że we
wszystkich przypadkach wyznanie jest skierowane jedynie do Boga i
grzechy wyznane przez lud lub za lud są raczej grzechami
popełnionymi bezpośrednio przeciw Niemu niż grzechami popełnionymi
(także) przeciw ludziom (tylko w Lb 21,7 jest nawiązanie do strony
ludzkiej - Mojżesza)35. Pojawia się pytanie, dlaczego
pisarze biblijni nie czuli potrzeby proszenia o przebaczenie
skierowanego do obecnych współrozmówców odnośnie do win popełnionych
przez ojców, mimo ich silnego zmysłu solidarności między pokoleniami
w dobrym i złym (wystarczy pomyśleć o idei „osobowości
kolektywnej”). Można by wysunąć różne hipotezy na ten temat. Biblia
opiera się przede wszystkim na teocentryzmie, który daje
pierwszeństwo uznaniu zarówno indywidualnemu, jak i narodowemu win
popełnionych w stosunku do Boga. Co więcej, akty przemocy popełnione
przez Izrael przeciw innym narodom, które wydawałyby się wymagać
prośby o przebaczenie u tych narodów lub ich potomków, są rozumiane
jako wykonanie Boskich wskazań odnośnie do nich, jak na przykład Joz
2-11 i Pwt 7,2 (wyniszczenie Kananejczyków) lub 1 Sm 15 i Pwt 25,19
(zniszczenie Amalekitów). Obecność w tych przypadkach Boskiego
nakazu wydaje się wykluczać wszelką możliwą prośbę o przebaczenie36.
Doświadczenia złego traktowania Izraela przez inne narody i
wzbudzana w ten sposób niechęć także mogłyby sprzeciwiać się idei
proszenia o przebaczenie kierowanego do tych narodów z powodu zła,
jakie wyrządzają37.
W świadectwie biblijnym jest w
każdym razie obecny znaczący zmysł solidarności międzypokoleniowej w
grzechu (i w łasce), który wyraża się w wyznaniu przed Bogiem
„grzechów przodków”, tak że - cytując wspaniałą modlitwę Azariasza -
Jan Paweł II mógł stwierdzić: „«Błogosławiony jesteś, Panie, Boże
naszych przodków. (...) Tak, zgrzeszyliśmy i popełniliśmy
nieprawości, opuszczając Ciebie. Okazaliśmy się przewrotni we
wszystkim, a przykazań Twoich nie słuchaliśmy» (Dn 3,26.29). W ten
sposób modlili się Żydzi po wygnaniu (por. także Ba 2,11 -13),
biorąc na siebie winy popełnione przez ich ojców. Kościół naśladuje
ich przykład i prosi o przebaczenie także za winy historyczne swoich
synów”38.
2.2. Nowy Testament
Podstawowym tematem związanym z ideą winy, szeroko obecnym w Nowym
Testamencie, jest temat absolutnej świętości Boga. Bóg Jezusa jest
Bogiem Izraela (por. J 4,22), wzywanym jako „Ojciec święty” (J
17,11), nazywany „Świętym” w 1 J 2,20 (por. Ap 6,10). Potrójne
ogłaszanie Boga jako „świętego” w Iz 6,3 powraca w Ap 4,8, podczas
gdy 1 P 1,16 kładzie nacisk na fakt, że chrześcijanie powinni być
święci, „gdyż jest napisane: «Świętymi bądźcie, bo Ja jestem
święty»“ (por. Kpł 11,44-45; 19,2). Wszystko to odzwierciedla
starotestamentalne pojęcie absolutnej świętości Boga. Jednak według
wiary chrześcijańskiej Boska świętość weszła w historię w osobie
Jezusa z Nazaretu; starotestamentalne pojęcie nie zostało odrzucone,
ale rozwinięte w tym sensie, że świętość Boga uobecnia się w
świętości wcielonego Syna (por. Mk 1,24; Łk 1,35; 4,34; J 6,69; Dz
3,14; 4,27.30; Ap 3,7), a świętość Syna jest przekazywana tym,
którzy należą do Niego (por. J 17,16-19), uczynionym synami w Synu
(por. Ga 4,4-6; Rz 8,14-17). Nie może być jednak żadnej aspiracji do
synostwa Bożego w Jezusie, dopóki nie ma miłości do bliźniego (por.
Mk 12,29-31; Mt 22,37-38; Łk 10,27-28).
Ten motyw, decydujący
w nauczaniu Jezusa, staje się „nowym przykazaniem” w Ewangelii
świętego Jana: uczniowie powinni kochać tak, jak On ukochał (por. J
13,34-35; 15,12.17), to znaczy doskonale, aż „do końca” (J 13,1).
Chrześcijanin jest więc powołany do miłości i przebaczenia według
miary, która przekracza wszelką ludzką miarę sprawiedliwości i
tworzy wzajemność między ludźmi, która odzwierciedla wzajemność
między Jezusem i Ojcem (por. J 13,34n; 15,1-11; 17,21-26). W tej
perspektywie wielkie znaczenie zostaje nadane zagadnieniu pojednania
i przebaczenia doznanych uraz. Jezus wymaga od swoich uczniów, aby
zawsze byli gotowi przebaczać tym, którzy ich obrazili, tak jak sam
Bóg zawsze ofiaruje swoje przebaczenie: „I przebacz nam nasze winy,
jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili” (Mt 6,12;
por. w. 12-15). Kto jest w stanie przebaczyć bliźniemu, potwierdza,
że zrozumiał, iż on sam potrzebuje przebaczenia Bożego. Uczeń jest
wezwany do przebaczania „aż siedemdziesiąt siedem razy” temu, kto go
obrazi, nawet jeśli ten nie prosiłby o przebaczenie (por. Mt 18,21
-22).
Jezus kładzie nacisk na postawę osoby obrażonej w
stosunku do tych, którzy ją obrażają; jest ona wezwana do uczynienia
pierwszego kroku, usuwając obrazę przez przebaczenie ofiarowane „z
serca” (por. Mt 18,35; Mk 11,25), będąc świadoma, że ona sama jest
grzeszna wobec Boga, który nigdy nie odrzuca przebaczenia, o które
się szczerze prosi. W Mt 5,23-24 Jezus upomina obrażającego, aby
„najpierw poszedł i pojednał się ze swoim bratem, który ma coś
przeciw niemu”, zanim złoży swój dar na ołtarzu - nie jest miły Bogu
akt kultu podjęty przez tego, kto nie chce najpierw naprawić szkody
wyrządzonej swemu bliźniemu. Tym, co liczy się, jest zmiana własnego
serca i udowodnienie, że rzeczywiście chce się pojednania. Jednak
grzesznik świadomy tego, że jego grzechy ranią równocześnie jego
relację z Bogiem i relację z bliźnim (por. Łk 15,21), może oczekiwać
przebaczenia tylko od Boga, ponieważ tylko Bóg jest zawsze
miłosierny i gotowy odpuszczać grzechy. Takie jest również znaczenie
ofiary Chrystusa, który raz na zawsze oczyścił nas z naszych
grzechów (por. Hbr 9,22; 10,18). W ten sposób obrażony i obrażający
są pojednani z Bogiem w Jego miłosierdziu, które wszystkich
przyjmuje i wszystkim przebacza.
W tych ramach, które można
by poszerzyć przez analizę listów świętego Pawła i listów
katolickich, nie ma żadnych aluzji do tego, że pierwotny Kościół
zwrócił swoją uwagę na grzechy z przeszłości, by prosić o
przebaczenie. To może być wyjaśnione przez silną świadomość nowości
chrześcijańskiej, która kieruje wspólnotę raczej ku przyszłości niż
ku przeszłości. Spotyka się jednak szerszy i subtelniejszy nacisk
obecny w Nowym Testamencie, a mianowicie w Ewangeliach i Listach
wyraźnie uznaje się dwuznaczność własnego doświadczenia
chrześcijańskiego. Dla świętego Pawła, na przykład, wspólnota
chrześcijańska jest ludem eschatologicznym, który przeżywa już „nowe
stworzenie” (por. 2 Kor 5,17; Ga 6,15), ale to doświadczenie,
umożliwione przez śmierć i zmartwychwstanie Jezusa (por. Rz 3,21-26;
5,6-11; 8,1-11; 1 Kor 15,54-57), nie wyzwala nas ze skłonności do
grzechu obecnego w świecie z powodu upadku Adama. Dzięki interwencji
Bożej w oraz przez śmierć i zmartwychwstanie Jezusa są teraz możliwe
dwa scenariusze: historia Adama i historia Chrystusa. Biegną one
obok siebie i wierzący może liczyć na śmierć i zmartwychwstanie Pana
Jezusa (por. na przykład Rz 6,1 -11; Ga 3,27-28; Kol 3,10; 2 Kor
5,14-15), by stanowić część historii, w której „obfituje łaska”
(por. Rz 5,12-21).
Taka relektura teologiczna wydarzenia
paschalnego Chrystusa pokazuje, jak pierwotny Kościół miał
wyostrzoną świadomość możliwych braków u ochrzczonych. Można by
powiedzieć, że cały Corpus Paulinum wzywa wierzących do
pełnego uznania ich godności, chociaż w żywej świadomości kruchości
ich ludzkiej kondycji: „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A
zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo
niewoli!” (Ga 5,1). Analogiczny motyw można znaleźć w opowiadaniach
ewangelicznych. Wyłania się on zwięźle w Ewangelii świętego Marka,
gdzie braki uczniów Jezusa są jednym z wiodących wątków opowiadania
(por. Mk 4,40-41; 6,36-37.51-52; 8,14-21.31-33; 9,5-6.32-41;
10,32-45; 14,10-11.17-21.27-31.50; 16,8). Chociaż ze zrozumiałych
powodów jest wycieniowany, ten sam motyw powraca u wszystkich
Ewangelistów. Judasz i Piotr są odpowiednio zdrajcą i tym, który
zapiera się Nauczyciela, chociaż Judasz kończy w beznadziejności z
powodu dokonanego czynu (por. Dz 1,15-20), podczas gdy Piotr żałuje
(por. Łk 22,6In) i dochodzi do potrójnego wyznania miłości (por. J
21,15-19). W Ewangelii świętego Mateusza, nawet w czasie
ostatecznego ukazania się zmartwychwstałego Pana, podczas gdy
uczniowie Go adorują, „niektórzy jednak wątpili” (Mt 28,17). Czwarta
Ewangelia przedstawia uczniów jako tych, którym jest dana
niezmierzona miłość, chociaż na ich odpowiedź składa się ignorancja,
braki, zaparcie się i zdrada (por. 13,1-38).
To nieustanne
przedstawianie uczniów powołanych do pójścia za Jezusem, którzy
uginają się pod ciężarem grzechu, nie jest po prostu krytyczną
relekturą pierwotnej historii. Opowiadania są zbudowane w taki
sposób, że zwracaj ą się do każdego następnego ucznia Chrystusa
znajdującego się w trudnościach, który patrzy na Ewangelię jako swój
przewodnik i natchnienie. Dlatego Nowy Testament jest pełny zachęt
do dobrego postępowania, do życia na najwyższym poziomie
zaangażowania, do unikania zła (por. na przykład: Jk 1,5-8.19-21;
2,1-7; 4,1-10; 1 P 1,13-25; 2 P 2,1-22; Jd 3-13; 1 J 1,5-10;
2,1-11.18-27; 4,1 -6; 2 J 7-11; 3 J 9-10). Nie ma jednak żadnego
bezpośredniego nawiązania skierowanego do pierwszych chrześcijan,
aby wyznawali winy z przeszłości, nawet jeśli jest oczywiście bardzo
znaczące uznanie rzeczywistości grzechu i zła także w ramach ludu
powołanego do egzystencji eschatologicznej właściwej dla kondycji
chrześcijańskiej (wystarczy pomyśleć o napomnieniach zawartych w
listach do siedmiu Kościołów z Apokalipsy). Zgodnie z prośbą zawartą
w modlitwie Pańskiej ten lud woła: „I przebacz nam nasze grzechy, bo
i my przebaczamy każdemu, kto nam zawini” (Łk 11,4; por. Mt 6,12).
Pierwsi chrześcijanie potwierdzają więc, że są w pełni świadomi
tego, iż mogą działać w sposób nie odpowiadający otrzymanemu
powołaniu, nie przeżywając chrztu śmierci i zmartwychwstania Jezusa,
którym zostali ochrzczeni.
2.3. Jubileusz
biblijny
Znaczącego zaplecza biblijnego dla pojednania
związanego z przezwyciężeniem sytuacji z przeszłości dostarczają
obchody jubileuszu, tak jak są określone w Księdze Kapłańskiej
(rozdz. 25). W strukturze społecznej zbudowanej z plemion, klanów i
rodzin w sposób nieuchronny wytwarzały się sytuacje nieporządku, gdy
jednostki lub rodziny znajdujące się w trudnych warunkach musiały
„wykupić” siebie ze swoich trudności, powierzając swoją własność:
ziemię, dom, sługi lub dzieci, tym, którzy byli w lepszym położeniu.
Skutkiem takiego systemu było to, że niektórzy Żydzi musieli
cierpieć ciężkie sytuacje długu, ubóstwa lub niewoli na tej ziemi,
która została im dana przez Boga, na rzecz innych synów Izraela.
Wszystko to mogło sprawiać, że na dłuższy lub krótszy czas jakieś
terytorium lub jakiś klan wpadały w ręce nielicznych bogatych,
podczas gdy reszta rodzin klanu znajdowała się w sytuacji pewnej
formy długu lub niewoli, tak że musiała żyć w całkowitej zależności
od lepiej sytuowanych.
Przepisy prawne z 25. rozdziału Księgi
Kapłańskiej stanowią próbę dokonania przewrotu w takiej sytuacji
(tak dalece, że należy wątpić, czy kiedykolwiek zostały w pełni
urzeczywistnione!). Ustalały one obchody jubileuszu co pięćdziesiąt
lat, w celu zachowania tkanki społecznej ludu Bożego i przywrócenia
niezależności także najmniejszej rodzinie w kraju. Decydujące dla
25. rozdziału Księgi Kapłańskiej jest regularne powtarzanie wyznania
wiary Izraela w Boga, który wyzwolił swój lud poprzez Wyjście: „Ja
jestem Pan, Bóg wasz, który wyprowadził was z ziemi egipskiej, aby
dać wam ziemię Kanaan i aby być waszym Bogiem!” (Kpł 25,38; por. w.
42.45). Obchody jubileuszu były pośrednim odpuszczeniem winy i próbą
przywrócenia sprawiedliwego porządku. Każdy system, który
alienowałby jakiegoś Izraelitę, kiedyś niewolnika, ale teraz
wyzwolonego przez potężne ramię Boga, faktycznie zaprzeczał
zbawczemu działaniu Boga w wydarzeniu Wyjścia i poprzez Wyjście.
Wyzwolenie ofiar i cierpiących staje się częścią szerszego programu
proroków. Deutero-Izajasz w pieśniach o cierpiącym Słudze (por. Iz
42,1-9; 49,1-6; 50,4-11; 52,13-53,12) rozwija te aluzje w
odniesieniu do obchodów jubileuszu poprzez tematy wykupu i wolności,
powrotu i odkupienia. Rozdział 58. z Księgi Izajasza jest atakiem na
troszczenie się o sprawowanie obrzędów, które nie uwzględnia
sprawiedliwości społecznej; przypomina o wyzwoleniu uciskanych (por.
Iz 58,6), koncentrując się na obowiązkach wynikających z
pokrewieństwa (w. 7). W 61. rozdziale z Księgi Izajasza wyraźniej
używa się obrazów związanych z jubileuszem, by ukazać Namaszczonego
jako herolda Bożego, posłanego, by „ewangelizować” ubogich, głosić
wolność więźniom i ogłaszać rok łaski Pańskiej. Jest znaczące, że
właśnie tego tekstu - z aluzją do Iz 58,6 - używa Jezus, by
przedstawić zadanie swojego życia i swojej posługi w Łk 4,17-21.
2.4. Zakończenie
Po tym, co zostało
powiedziane, można zakończyć stwierdzeniem, że wezwanie skierowane
przez Jana Pawła II do Kościoła, aby cechą charakterystyczną roku
jubileuszowego było uznanie winy za wszystkie cierpienia i obrazy,
za które jego synowie byli odpowiedzialni w przeszłości39,
tak jak praktyka z nim złączona, nie znajdują jednoznacznego
odpowiednika w świadectwie biblijnym. Jednak opierają się one na
tym, co Pismo Święte stwierdza na temat świętości Boga, solidarności
międzypokoleniowej Jego ludu oraz uznania, że jest się grzesznikami.
Wezwanie Papieża ujmuje ponadto poprawnie ducha jubileuszu
biblijnego, który wymaga, aby zostały podjęte działania zmierzające
do przywrócenia porządku zgodnego z pierwotnym zamysłem Boga
odnośnie do stworzenia. Wymaga to, aby głoszenie „dzisiaj”
jubileuszu, zapoczątkowanego przez Jezusa (por. Łk 4,21), było
kontynuowane w obchodach jubileuszowych Jego Kościoła. To szczególne
doświadczenie łaski ponagla ponadto cały lud Boży, jak i każdego
ochrzczonego, do jeszcze lepszego uświadomienia sobie nakazu
otrzymanego od Pana, by być zawsze gotowym do przebaczenia doznanych
obraz.
3. PODSTAWY TEOLOGICZNE
„Gdy
zatem zbliża się ku końcowi drugie tysiąclecie chrześcijaństwa, jest
rzeczą słuszną, aby Kościół w sposób bardziej świadomy wziął na
siebie ciężar grzechu swoich synów, pamiętając o wszystkich tych
sytuacjach z przeszłości, w których oddalili się oni od ducha
Chrystusa i od Jego Ewangelii, i zamiast dać świadectwo życia
inspirowanego wartościami wiary, ukazali światu przykłady myślenia i
działania, będące w istocie źródłem antyświadectwa i zgorszenia.
Kościół, choć jest święty dzięki swemu włączeniu w Chrystusa,
niestrudzenie czyni pokutę: zawsze przyznaje się przed Bogiem
i przed ludźmi do grzesznych swoich dzieci”40.
Te słowa Jana Pawła II podkreślają, jak Kościół jest dotykany przez
grzech swoich dzieci. Kościół - święty, o ile jest uczyniony takim
przez Ojca za pośrednictwem ofiary Syna i daru Ducha Świętego -jest
także w pewnym sensie grzeszny, o ile rzeczywiście przyjmuje na
siebie grzech tych, których zrodził w chrzcie, analogicznie do tego,
jak Chrystus Jezus przyjął grzech świata (por. Rz 8,3; 2 Kor 5,21;
Ga 3,13; 1 P 2,24)41. Należy więc do najgłębszej
samoświadomości eklezjalnej w czasie przekonanie, że Kościół nie
jest tylko wspólnotą wybranych, ale obejmuje w swoim łonie
sprawiedliwych i grzeszników teraźniejszości, jak i przeszłości, w
jedności misterium, które go konstytuuje. W łasce, podobnie jak w
ranie grzechu, współcześni ochrzczeni są bliscy i solidarni z tymi
należącymi do wczoraj. Dlatego można powiedzieć, że Kościół - jeden
w czasie i przestrzeni w Chrystusie i w Duchu - jest rzeczywiście
„święty i zarazem ciągle potrzebujący oczyszczenia”42. Z
tego paradoksu - charakteryzującego misterium eklezjalne - rodzi się
pytanie o to, jak godzą się dwa aspekty: z jednej strony
stwierdzenie wiary dotyczące świętości Kościoła, a z drugiej strony
jego nieustanna potrzeba pokuty i oczyszczenia.
3.1. Misterium Kościoła
„Kościół jest w historii, ale
równocześnie ją przekracza. Jedynie «oczami wiary» można w jego
rzeczywistości widzialnej dostrzec również rzeczywistość duchową,
będącą nośnikiem życia Bożego”43. Całość aspektów
widzialnych i historycznych odnosi się do daru Bożego w sposób
analogiczny do tego, jak we wcielonym Słowie Bożym przyjęte
człowieczeństwo jest znakiem i narzędziem działania Boskiej Osoby
Syna. Dwa wymiary bytu eklezjalnego tworzą, jedną rzeczywistość
złożoną, która zrasta się z pierwiastka Boskiego i ludzkiego”44,
w komunii, która uczestniczy w życiu trynitarnym i sprawia, że
ochrzczeni czują się zjednoczeni między sobą, mimo różnorodności
czasu i miejsc w historii. Na mocy tej komunii Kościół jawi się jako
podmiot absolutnie jedyny w historii ludzkiej, mogący przyjąć dary,
zasługi i winy swoich synów zarówno tych współczesnych, jak i tych
wczorajszych.
Znacząca analogia z misterium Słowa wcielonego
zakłada jednak także podstawową różnicę: „A podczas gdy Chrystus,
«święty, niewinny, niepokalany», nie znał grzechu, lecz przyszedł
dla przebłagania jedynie za grzechy ludu, Kościół obejmujący w łonie
swoim grzeszników, święty i zarazem ciągle potrzebujący
oczyszczenia, podejmuje ustawicznie pokutę i odnowienie”45.
Nieobecność grzechu w Słowie wcielonym nie może być przypisana Jego
Ciału eklezjalnemu, w którym, co więcej, każdy - uczestnik łaski
danej przez Boga -jest tak samo potrzebującym czujności i
nieustannego oczyszczenia oraz jest solidarny ze słabością innych:
„Wszyscy członkowie Kościoła, łącznie z pełniącymi w nim urzędy,
muszą uznawać się za grzeszników. We wszystkich kąkol grzechu jest
jeszcze zmieszany z dobrym ziarnem ewangelicznym aż do końca wieków.
Kościół gromadzi więc grzeszników objętych zbawieniem Chrystusa,
zawsze jednak znajdujących siew drodze do uświęcenia”46.
Już Paweł VI uroczyście stwierdził, że „Kościół jest święty, mimo iż
obejmuje w swoim łonie grzeszników, ponieważ nie posiada innego
życia niż życie łaski. (...) Dlatego Kościół cierpi i pokutuje za
grzeszników, dlatego też posiada władzę leczenia swoich synów krwią
Chrystusa i darem Ducha Świętego”47. Kościół jest więc w
swoim „misterium” spotkania świętości i słabości ciągle odkupowanej
i ciągle na nowo potrzebującej mocy odkupienia. Jak uczy liturgia,
prawdziwa lex credendi, pojedynczy wierny i lud świętych
proszą Boga, aby Jego spojrzenie spoczęło na wierze Jego Kościoła, a
nie na grzechach jednostek, które są zaprzeczeniem tej przeżywanej
wiary: Ne respicias peccata nostra, sed fidem Ecclesiae tuae!
W jedności misterium eklezjalnego w czasie i przestrzeni można więc
rozważać aspekt świętości, potrzebę pokuty i reformy oraz ich
wyrażenie w działaniu Kościoła Matki.
3.2.
Świętość Kościoła
Kościół jest święty, ponieważ -
uświęcony przez Chrystusa, który go nabył, wydając się za niego na
śmierć -jest utrzymywany w świętości przez Ducha Świętego, który
nieustannie go prowadzi: „Kościół... uznawany jest przez wiarę za
niezachwianie święty. Albowiem Chrystus, Syn Boży, który wraz z
Ojcem i Duchem Świętym doznaje czci jako «sam jeden Święty»,
umiłował Kościół jako oblubienicę swoją, siebie samego zań wydając,
aby go uświęcić; złączył go też ze sobą jako ciało swoje i hojnie
obdarzył darem Ducha Świętego na chwałę Bożą. Dlatego wszyscy w
Kościele są powołani do świętości”48. W tym znaczeniu od
początku członkowie Kościoła są nazywani „świętymi” (por. Dz 9,13; 1
Kor 6,ln; 16,1). Można jednak odróżnić świętość Kościoła od
świętości w Kościele. Pierwsza - oparta na posłaniach Syna i
Ducha- gwarantuje ciągłość posłania ludu Bożego aż do końca czasu
oraz pomaga wierzącym osiągnąć świętość podmiotową i osobistą. W
powołaniu, jakie każdy otrzymuje, jest natomiast zakorzeniona forma
świętości, która została mu dana i której od niego się wymaga,
polegająca na pełnym wypełnieniu własnego powołania i posłania.
Świętość osobista w każdym przypadku ma odniesienie do Boga i do
innych, i dlatego ze swej istoty ma charakter społeczny.
Świętości Kościoła powinna więc odpowiadać świętość w Kościele:
„Wyznawcy Chrystusa, powołani przez Boga i usprawiedliwieni w Panu
Jezusie nie ze względu na swoje uczynki, lecz wedle zamiaru i łaski
Bożej, w chrzcie wiary stali się prawdziwie synami Bożymi i
uczestnikami natury Bożej, a przez to rzeczywiście świętymi. Toteż
powinni oni zachować w życiu i w pełni urzeczywistniać świętość,
którą otrzymali z daru Bożego”49. Ochrzczony jest
powołany do stania się z całą swoją egzystencją tym, czym stał się
na mocy konsekracji chrzcielnej, a to nie dokonuje się bez zgody
jego wolności i pomocy łaski, która pochodzi od Boga. Gdy to
następuje, można poznać w historii nową ludzkość według Boga. Nikt
nie staje się sobą w takiej pełni, jak święty, który przyjmuje Boży
plan i z pomocą łaski upodabnia cały swój byt do zamysłu
Najwyższego! W tym znaczeniu święci są jakby światłami zapalonymi
przez Pana pośród Jego Kościoła, aby go oświecać, są jakby
proroctwem dla całego świata.
3.3. Konieczność
ciągłej odnowy
Nie zaciemniając tej świętości, należy
uznać, że z powodu obecności grzechu zachodzi potrzeba ciągłej
odnowy oraz stałego nawrócenia ludu Bożego. Kościół na ziemi jest
„naznaczony prawdziwą świętością”, która jednak jest „niedoskonała”50.
Święty Augustyn zauważa przeciw pelagianom: „Cały Kościół mówi:
Odpuść nam nasze winy! Ma więc skazy i zmarszczki. Ale przez
wyznanie zmarszczki zostają usunięte, przez wyznanie skazy zostają
obmyte. Kościół modli się, aby być oczyszczonym przez wyznanie, i
będzie tak czynił, dopóki będą żyli ludzie na ziemi”51. A
święty Tomasz precyzuje, że pełnia świętości należy do czasu
eschatologicznego, podczas gdy Kościół pielgrzymujący nie powinien
łudzić się, stwierdzając, że jest bez grzechu: „Aby Kościół był
chwalebny, bez skazy czy zmarszczki, jest celem ostatecznym, do
którego dążymy na mocy męki Chrystusa. To nastąpi dopiero w wiecznej
ojczyźnie, a nie w pielgrzymowaniu; tutaj (...) łudzilibyśmy się,
gdybyśmy powiedzieli, że nie mamy żadnego grzechu”52.
Rzeczywiście, „chociaż zostaliśmy obleczeni w szatę chrzcielną, nie
przestajemy jednak grzeszyć i odwracać się od Boga. Teraz, w tej
nowej prośbie („Odpuść nam nasze winy”), na nowo przychodzimy do
Niego jak syn marnotrawny (por. Łk 15,11 -32) i uznajemy się przed
Nim za grzeszników, podobnie jak celnik (por. Łk 18,13). Nasza
prośba zaczyna się od «wyznania», w którym wyznajemy równocześnie
naszą nędzę i Jego miłosierdzie”53.
Dlatego cały
Kościół -przez wyznanie grzechu swoich synów - wyznaje swoją wiarę w
Boga i oddaje cześć Jego nieskończonej dobroci i zdolności
przebaczenia. Dzięki więzi utworzonej przez Ducha Świętego komunia,
jaka istnieje między wszystkimi ochrzczonymi w czasie i przestrzeni,
jest tego rodzaju, że w niej każdy jest sobą, ale równocześnie jest
uwarunkowany przez innych i wywiera na nich swój wpływ w żywotnej
wymianie dóbr duchowych. W ten sposób świętość jednych wpływa na
wzrastanie w dobrym innych, ale także grzech nigdy nie ma tylko
znaczenia wyłącznie indywidualnego, gdyż obciąża i stawia opór
wędrówce zbawienia wszystkich i w tym sensie rzeczywiście dotyka
cały Kościół w różnorodności czasów i miejsc. To przekonanie skłania
Ojców Kościoła do stwierdzeń takich, jak to świętego Ambrożego:
„Zwracajmy dużą uwagę na to, aby nasz upadek nie wyrządził rany
Kościołowi”54. On więc, „choć jest święty dzięki swemu
włączeniu w Chrystusa, niestrudzenie czyni pokutę: zawsze
przyznaje się przed Bogiem i przed ludźmi do grzesznych
swoich dzieci”55, tych dzisiejszych, jak i tych
wczorajszych.
3.4. Macierzyństwo Kościoła
Przekonanie, że Kościół może wziąć na siebie grzechy swoich synów na
mocy solidarności istniejącej między nimi w czasie i przestrzeni
dzięki ich wszczepieniu w Chrystusa i za sprawą Ducha Świętego, jest
wyrażone w sposób szczególnie dogłębny za pośrednictwem idei
„Kościoła Matki” (Mater Ecclesia), która w „wizji
protopatrystycznej jest centralnym pojęciem całego dążenia
chrześcijańskiego”56. Kościół - stwierdza II Sobór
Watykański - „dzięki przyjmowanemu z wiarą słowu Bożemu sam także
staje się matką: przez przepowiadanie bowiem i chrzest rodzi do
nowego i nieśmiertelnego życia synów z Ducha Świętego poczętych i z
Boga zrodzonych”57. Bardzo szerokiej tradycji, której te
idee są echem, daje wyraz na przykład święty Augustyn, mówiąc:
„Kościół, ta święta i czcigodna matka, jest podobna do Maryi. Rodzi
i jest dziewicą; z niej narodziliście się- ona rodzi Chrystusa,
ponieważ wy jesteście członkami Chrystusa”58. Święty
Cyprian z Kartaginy stwierdza zwięźle: „Nie może mieć Boga za Ojca,
kto nie ma Kościoła za matkę”59. A święty Paulin z Noli
tak opiewa macierzyństwo Kościoła:, Jako matka przyjmuje ziarno
Słowa wiecznego, nosi narody w łonie i wydaje je na świat”60.
Według tej wizji Kościół realizuje się nieustannie w wymianie i
udzielaniu się Ducha od jednego do drugiego z wierzących jako
środowisku rodzącym wiarę i świętość w komunii braterskiej, w
modlitewnej jednomyślności, w solidarnym uczestniczeniu w krzyżu, we
wspólnym świadectwie. Na mocy tego żywego udzielania się każdy
ochrzczony może być uważany równocześnie za syna Kościoła, o ile
jest zrodzony przez niego do życia Bożego, i za Kościół Matkę, o ile
współdziała z jego wiarą i jego miłością w rodzeniu nowych synów dla
Boga; co więcej, tym bardziej jest Kościołem Matką, im większa jest
jego świętość i gorliwszy wysiłek przekazywania innym otrzymanego
daru. Z drugiej strony, nie przestaje być synem Kościoła ten
ochrzczony, który z powodu grzechu odłączyłby się od jego serca -
zawsze na nowo będzie mógł przystąpić do źródeł łaski i usunąć
ciężar, jaki jego wina wywiera na całą wspólnotę Kościoła Matki. Ze
swej strony Kościół, jako prawdziwa Matka, będzie mógł być raniony
grzechem jej dzisiejszych synów, tak jak tych wczorajszych,
kontynuując swoją miłość do nich do tego stopnia, że w każdym czasie
bierze na siebie ciężar spowodowany ich winami. Jako taki Kościół
jest widziany przez Ojców jako Matka bolesna, nie tylko z powodu
prześladowań zewnętrznych, lecz przede wszystkim z powodu zdrad,
upadków, zaniedbań i skażeń swoich synów.
Świętość i grzech w
Kościele wywierają więc swoje skutki na całym Kościele, nawet jeśli
wiara jest przekonana, że świętość jest silniejsza niż grzech, gdyż
jest owocem łaski Bożej. Najjaśniejszym tego dowodem są postacie
świętych, uznanych za wzór i pomoc dla wszystkich! Między grzechem i
łaską nie ma paralelizmu czy też czegoś w rodzaju symetrii bądź
relacji dialektycznej. Wpływ zła nigdy nie będzie mógł zwyciężyć
mocy łaski i promieniowania dobra, nawet tego najbardziej ukrytego!
W tym sensie Kościół uznaje się za istotnie święty w swoich
świętych. Jednak podczas gdy cieszy się z tej świętości i zauważa
jej dobroczynny wpływ, wyznaje również, że jest Kościołem grzesznym,
nie jako podmiot grzechu, ale o ile z macierzyńską solidarnością
bierze na siebie ciężar win swoich synów, by współdziałać w ich
przezwyciężeniu na drodze pokuty i nowości życia. Dlatego Kościół
święty dostrzega obowiązek „wyrażenia głębokiego ubolewania z powodu
słabości licznych swoich synów, którzy zniekształcili jego oblicze i
nie pozwolili mu być doskonałym odzwierciedleniem wizerunku jego
ukrzyżowanego Pana, niezrównanego świadka cierpliwej miłości i
pokornej łagodności”61.
W szczególny sposób może
to być uczynione przez tego, kto na mocy charyzmatu i posługi w
najwyższym stopniu wyraża komunię ludu Bożego; w imieniu Kościołów
lokalnych będą mogły nastąpić ewentualne wyznania win i prośby o
przebaczenie dokonane przez odpowiednich pasterzy; w imieniu całego
Kościoła, jednego w czasie i przestrzeni, będzie mógł wypowiedzieć
się ten, kto pełni powszechną posługę jedności, Biskup Kościoła,
który „przewodzi w miłości”62, Papież. Dlatego też jest
szczególnie znaczące, że to on wzywa, aby „Kościół w sposób bardziej
świadomy wziął na siebie ciężar grzechu swoich synów” i uznał
konieczność „naprawienia jego skutków, prosząc usilnie Chrystusa o
przebaczenie”63.
4. OCENA HISTORYCZNA
I OCENA TEOLOGICZNA
Określenie przeszłych win, które
należy uznać, zakłada przede wszystkim poprawny sąd historyczny,
który stanowi także podstawę oceny teologicznej. Należy zapytać: Co
się konkretnie wydarzyło? Co zostało właściwie powiedziane i
uczynione? Tylko wtedy, gdy na te pytania zostanie udzielona
właściwa odpowiedź, będąca owocem rygorystycznej oceny historycznej,
będzie także można zapytać, czy to, co się wydarzyło, to, co zostało
powiedziane lub uczynione, może być interpretowane jako zgodne lub
niezgodne z Ewangelią, a w przypadku, gdyby nie było, czy synowie
Kościoła, którzy działali w taki sposób, mogli zdać sobie z tego
sprawę w kontekście, w którym działali. Jedynie jeśli osiągnie się
pewność moralną, że to, co zostało uczynione przeciw Ewangelii przez
niektórych synów Kościoła i w jego imieniu, mogło być zrozumiane
przez nich jako takie i uniknięte, może mieć znaczenie dla
dzisiejszego Kościoła, aby uznać winy przeszłości.
Relacja
między „oceną historyczną” i „oceną teologiczną” okazuje się więc
tak złożona, jak konieczna i determinująca. Dlatego należy ją
konsekwentnie zastosować w jednym i drugim przypadku. Tym, czego
należy uniknąć, jest zarówno apologetyka, która chce wszystko
usprawiedliwić, jak i niewłaściwe obciążanie winami, oparte na
przypisaniu odpowiedzialności w sposób nieuzasadniony z
historycznego punktu widzenia. Odnosząc się do oceny
historyczno-teologicznej dzieła Inkwizycji, Jan Paweł II stwierdził:
„Urząd Nauczycielski Kościoła nie może oczywiście podjąć aktu o
charakterze etycznym, jakim jest prośba o przebaczenie, bez
uprzedniego poprawnego zapoznania się z sytuacją owego czasu. Jednak
nie może oprzeć się na obrazach z przeszłości przekazywanych przez
opinię publiczną, gdyż często są one obciążone gorącymi emocjami,
które przeszkadzają w spokojnej i obiektywnej diagnozie. (...)
Dlatego właśnie pierwszy krok polega na analizie dokonanej przez
historyków, których nie prosi się o ocenę o charakterze etycznym,
przekraczającą ich kompetencje, ale o udzielenie pomocy w możliwie
jak najpełniejszej rekonstrukcji wydarzeń, zwyczajów, mentalności, w
świetle kontekstu historycznego danej epoki”64.
4.1. Interpretacja historii
Jakie są warunki poprawnej
interpretacji przeszłości z punktu widzenia historii jako nauki? W
celu ich określenia, należy uwzględnić złożoność relacji, jaka
zachodzi między podmiotem, który interpretuje, a przeszłością,
będącą przedmiotem interpretacji65. Na pierwszym miejscu
należy podkreślić wzajemną obcość między nimi. Wydarzenia lub
słowa z przeszłości są przede wszystkim „przeszłe”, a jako takie nie
są sprowadzalne do instancji aktualnych, ale mają obiektywną nośność
i złożoność, które uniemożliwiają dysponowanie nimi w sposób jedynie
funkcjonalny w stosunku do zainteresowań teraźniejszości. Trzeba
więc zbliżać się do nich za pośrednictwem analizy
historyczno-krytycznej, która zamierza wykorzystać wszystkie
dostępne informacje, w celu rekonstrukcji środowiska, sposobów
myślenia, uwarunkowań i procesu życiowego, w którym sytuują się owe
wydarzenia i owe słowa, by wydobyć w ten sposób treści i wyzwania,
jakie - właśnie w ich zróżnicowaniu - proponują naszej
teraźniejszości.
Na drugim miejscu należy uznać pewną
współprzynależność między tym, kto interpretuje, i tym, co jest
interpretowane, bez której nie mógłby istnieć żaden związek i żadna
komunikacja między przeszłością i teraźniejszością. Ten związek
komunikacyjny wynika z tego, że każdy człowiek wczoraj lub dziś
sytuuje się w pewnym kompleksie relacji historycznych i w celu ich
przeżycia potrzebuje pewnego pośrednictwa lingwistycznego, zawsze
określonego historycznie. Wszyscy należymy do historii! Ukazanie
współprzynależności między interpretatorem i przedmiotem
interpretowanym - która powinna być osiągnięta za pośrednictwem
różnych form, w których przeszłość zostawiła świadectwo o sobie
(teksty, źródła, tradycje itd.) - oznacza ocenę poprawności
możliwych odpowiedniości i ewentualnych trudności w komunikacji z
teraźniejszością, wynikających z własnego rozumienia przeszłych słów
lub wydarzeń. Wymaga to uwzględnienia pytań, które motywują analizę,
i ich wpływu na otrzymane odpowiedzi, żywego kontekstu, w którym
dokonuje się, i wspólnoty interpretującej, której językiem się mówi
i do której zamierza się mówić. W tym celu jest konieczne uczynienie
jak najbardziej refleksyjnym i świadomym prazrozumienie, które jest
faktycznie zawsze włączone w każdą interpretację, by mierzyć i
ograniczać jej rzeczywisty wpływ na proces interpretacyjny.
W
końcu między tym, kto interpretuje, i przeszłym przedmiotem
interpretacji dokonuje się - za pośrednictwem wysiłku poznawczego i
oceniającego - osmoza („przeniknięcie horyzontów”), na
której w sensie ścisłym polega akt zrozumienia. W niej, jak się
przyjmuje, wyraża się poprawne zrozumienie wydarzeń lub słów z
przeszłości, które jest równoznaczne z uchwyceniem znaczenia, jakie
one mogą mieć dla interpretującego i dla jego świata. Dzięki temu
spotkaniu żywych światów zrozumienie przeszłości wyraża się w jego
zastosowaniu do teraźniejszości - przeszłość jest ujmowana w
możliwościach, które otwiera, w inspiracji, jakiej dostarcza w celu
modyfikowania teraźniejszości. Pamięć staje się zdolna do wzbudzenia
nowej przyszłości.
Do owocnej osmozy z przeszłością dochodzi
się poprzez splot niektórych podstawowych działań hermeneutycznych,
odpowiadających wskazanym momentom obcości, współprzynależności oraz
poprawnego i właściwego zrozumienia. W odniesieniu do „tekstu” z
przeszłości - rozumianego w ogóle jako świadectwo pisane, mówione,
pomnikowe lub figuratywne - te działania mogą być wyrażone w taki
sposób: „ 1) zrozumieć tekst, 2) ocenić poprawność własnego
zrozumienia tekstu i 3) wyrazić to, co uważa się za poprawne
zrozumienie tekstu”66. Zrozumienie świadectwa z
przeszłości oznacza uchwycenie możliwie w najwyższym stopniu jego
obiektywności za pośrednictwem wszystkich źródeł, którymi można
dysponować; ocena poprawności własnej interpretacji oznacza uczciwe
i rygorystyczne sprawdzenie, w jakiej mierze mogło być ukierunkowane
lub jakkolwiek uwarunkowane przez prazrozumienie i przez możliwe
uprzedzenia interpretatora; wyrażenie osiągniętej interpretacji
oznacza uczynienie innych uczestnikami podjętego dialogu z
przeszłością, zarówno po to, by zweryfikować znaczenie, jak i po to,
by poddać się konfrontacji z ewentualnymi innymi interpretacjami.
4.2. Badanie historyczne i ocena teologiczna
Jeśli te działania są zawarte w każdym akcie hermeneutycznym, to nie
może ich także zabraknąć w interpretacji, w której zbiega się ocena
historyczna i ocena teologiczna. Wymaga to na pierwszym miejscu, aby
w takim typie interpretacji zwrócono najwyższą uwagę na elementy
zróżnicowania i obcości między teraźniejszością i przeszłością.
W szczególności, gdy zamierza się oceniać możliwe winy z
przeszłości, należy uwzględnić, że różnią się czasy historyczne,
różnią się czasy socjologiczne i kulturowe działania eklezjalnego, i
dlatego własne paradygmaty i oceny jakiejś społeczności i jakiejś
epoki mogłyby być błędnie zastosowane w ocenie innych faz historii,
rodząc wiele dwuznaczności; różnią się osoby, instytucje i
odpowiadające im kompetencje; różnią się sposoby myślenia i
uwarunkowania. Dlatego należy sprecyzować odpowiedzialność za
wydarzenia i wypowiedziane słowa, uwzględniając fakt, że eklezjalna
prośba o przebaczenie dotyczy tego samego podmiotu teologicznego,
którym jest Kościół, w prawdzie sposobów i stopni, z jakimi
jednostki reprezentują wspólnotę kościelną, oraz w różnorodności
sytuacji historycznych i geograficznych, często bardzo różniących
się między sobą. Każda ewentualna wypowiedź aktualna powinna być
usytuowana i powinna być opracowana przez podmioty jak najściślej do
tego powołane (Kościół powszechny, episkopaty narodowe, Kościoły
partykularne itd.).
Na drugim miejscu zbieżność oceny
historycznej i oceny teologicznej powinna uwzględnić fakt, że - dla
interpretacji wiary - więź między przeszłością i teraźniejszością
nie jest motywowana tylko przez aktualne zainteresowanie lub wspólną
przynależność każdego człowieka do historii i do jej form wyrazu,
ale opiera się na jednoczącym działaniu Ducha Bożego i na stałej
tożsamości konstytutywnej zasady komunii wierzących, którą jest
objawienie. Kościół - na mocy komunii tworzonej w nim przez Ducha
Chrystusa w czasie i przestrzeni - musi uznać się w swojej zasadzie
nadprzyrodzonej i działającej we wszystkich czasach za podmiot
jedyny w swoim rodzaju, powołany do odpowiadania na dar Boży w
różnych formach i sytuacjach poprzez wybory swoich synów, chociaż z
wszystkimi brakami, jakie mogą je charakteryzować. Komunia w jedynym
Duchu Świętym daje także w sposób diachroniczny podstawę komunii
„świętych”, na mocy której dzisiejsi ochrzczeni czują się związani z
ochrzczonymi wczorajszymi, i jak korzystają z ich zasług i karmią
się ich świadectwem świętości, tak też czują się zobowiązani do
przyjęcia ewentualnego aktualnego ciężaru ich win, po dokonaniu
uważnego rozeznania historycznego i teologicznego.
Dzięki tej
obiektywnej i transcendentnej podstawie komunii ludu Bożego w
różnych sytuacjach historycznych, interpretacja opierająca się na
wierze uznaje w przeszłości Kościoła całkowicie szczególne znaczenie
na dzisiaj. Spotkanie z nią, dokonujące siew akcie interpretacji,
może okazać się szczególnie ważne dla teraźniejszości, bogate w
skuteczność „kształtującą”, nie zawsze dającą się wcześniej
wyliczyć. Oczywiście, mocna jednostronność horyzontu
hermeneutycznego i interpretującego podmiotu eklezjalnego łatwiej
naraża na ryzyko ustępstwa wobec lektur apologetycznych lub
instrumentalnych. Właśnie w tym przypadku postępowanie
hermeneutyczne, zmierzające do zrozumienia wydarzeń i słów z
przeszłości oraz do sprawdzenia poprawności ich interpretacji
aktualizujących, jest konieczne jak nigdy dotąd. Odczytanie oparte
na wierze wykorzysta w tym celu wszelki możliwy wkład, jakiego
dostarczają nauki historyczne i metody interpretacji. Wykorzystanie
hermeneutyki historycznej nie będzie jednak mogło przeszkodzić
ocenie opartej na wierze, by interpretować teksty według ich
szczególnego charakteru, a więc wprowadzając współdziałanie
teraźniejszości i przeszłości w świadomości podstawowej jedności
podmiotu eklezjalnego, jaki jest w nich założony. Chroni to przed
wszelkim historycyzmem, który relatywizowałby ciężar przeszłych win
i który uważałby, że historia wszystko usprawiedliwia. Jan Paweł II
zauważa, „że aby prawidłowo ocenić przeszłość, trzeba wziąć pod
uwagę kontekst kulturowy danej epoki. (...) Jednakże te okoliczności
łagodzące nie zwalniają Kościoła od obowiązku wyrażenia głębokiego
ubolewania z powodu słabości licznych swoich synów”67.
Kościół „nie boi się prawdy, która wyłania się z historii, i jest
gotowy uznać błędy tam, gdzie są stwierdzone, przede wszystkim jeśli
chodzi o szacunek należny osobom i wspólnotom. Jest skłonny nie ufać
uogólnionym wypowiedziom uniewinniającym lub potępiającym w stosunku
do różnych epok historycznych. Powierza badania nad przeszłością
cierpliwej i uczciwej rekonstrukcji naukowej, wolnej od uprzedzeń o
charakterze wyznaniowym lub ideologicznym, zarówno jeśli chodzi o
zarzuty, jakie są mu stawiane, jak i o krzywdy przez niego znoszone”68.
Wykażą to przykłady podane w następnym rozdziale.
5. ROZEZNANIE ETYCZNE
Aby Kościół mógł przeprowadzić
odpowiedni historyczny rachunek sumienia przed obliczem Boga w celu
swojej odnowy wewnętrznej oraz wzrostu w łasce i świętości, jest
konieczne, ażeby umiał uznać „formy antyświadectwa i zgorszenia”,
jakie miały miejsce w jego historii, szczególnie w kończącym się
tysiącleciu. Nie można wypełnić takiego zadania, nie uświadamiając
sobie jego nośności moralnej i duchowej. Wymaga to zdefiniowania
niektórych kluczowych pojęć, jak również wprowadzenia pewnych
sprecyzowań koniecznych na poziomie etycznym.
5.1. Niektóre kryteria etyczne
Prośba o przebaczenie
zawsze zakłada na poziomie etycznym uznanie odpowiedzialności,
a konkretnie odpowiedzialności dotyczącej winy popełnionej przeciw
innym. Odpowiedzialność moralna odnosi się zazwyczaj do
relacji między działaniem i osobą, która je wypełnia. Ona ustala
przynależność jakiegoś czynu, jego przypisanie pewnej osobie lub
grupie osób. Odpowiedzialność może być obiektywna lub
subiektywna - pierwsza odnosi się do wartości moralnej czynu w
sobie, do jego dobroci lub złości, a więc do przypisania działania;
druga dotyczy rzeczywistego uchwycenia przez sumienie indywidualne
dobroci lub złości dokonanego czynu. Odpowiedzialność subiektywna
kończy się wraz ze śmiercią tego, kto wypełnił czyn, to znaczy nie
jest przekazywana przez pokolenia, dzięki czemu potomstwo nie
dziedziczy odpowiedzialności (subiektywnej) za czyny swoich
przodków. W tym znaczeniu prośba o przebaczenie zakłada
równoczesność między tymi, którzy są obrażeni przez działanie, i
tymi, którzy się go dopuścili. Jedyną odpowiedzialnością, jaka może
trwać w historii, jest odpowiedzialność o charakterze obiektywnym,
na którą można zawsze dobrowolnie zgodzić się albo nie zgodzić. W
ten sposób popełnione zło często przeżywa tego, kto je uczynił,
poprzez konsekwencje postaw, które mogą stać się dużym obciążeniem
sumienia i pamięci potomstwa.
W takim kontekście można mówić
“o solidarności, jaka łączy przeszłość i teraźniejszość w
relacji wzajemności. W pewnych sytuacjach ciężar, jaki obciąża
sumienie, może być tak ciężki, że stanowi coś w rodzaju pamięci
moralnej i religijnej o popełnionym złu, jaką ze swej natury jest
pamięć wspólna. Świadczy ona wymownie o solidarności obiektywnie
istniejącej między tymi, którzy uczynili zło w przeszłości, i ich
dziedzicami w teraźniejszości. Wtedy staje się możliwe mówienie o
wspólnej odpowiedzialności obiektywnej. Z ciężaru takiej
odpowiedzialności wyzwala nas przede wszystkim prośba o przebaczenie
skierowana do Boga za winy przeszłości, a więc - gdzie zachodzi taki
przypadek - przez „oczyszczenie pamięci”, wypełniające się we
wzajemnym przebaczeniu grzechów i uraz w teraźniejszości.
Oczyszczenie pamięci oznacza usunięcie z sumienia osobistego i
kolektywnego wszystkich form niechęci lub agresji, jakie zostawiło w
nim dziedzictwo przeszłości, na podstawie nowej i rygorystycznej
oceny historyczno-teologicznej, która stanowi podstawę odnowionej
postawy moralnej. Następuje to w tych wszystkich przypadkach, w
których dochodzi do nadania minionym aktom historycznym innej
jakości, która zakłada ich nowy i różny wpływ na teraźniejszość,
mający na celu wzrost pojednania w prawdzie, sprawiedliwości i
miłości między ludźmi, a w szczególności między Kościołem i różnymi
wspólnotami religijnymi, kulturowymi lub cywilnymi, z jakimi ma
związki. Emblematycznymi wzorami tego wpływu, jaki późniejsza
autorytatywna ocena interpretacyjna może mieć na całe życie
Kościoła, jest recepcja soborów lub czyny takie jak zniesienie
wzajemnych ekskomunik, które wyrażają nowe spojrzenie na minioną
historię, będące w stanie doprowadzić do nowego określenia relacji
przeżywanych w teraźniejszości. Pamięć podziału i kontrastu jest
oczyszczana i zastępowana przez pamięć pojednaną, a wszyscy w
Kościele są wezwani do otwarcia się na nią i do wychowywania się do
niej.
Połączenie oceny historycznej i oceny teologicznej w
procesie interpretacyjnym przeszłości łączy się tutaj z
konsekwencjami etycznymi, jakie może mieć w teraźniejszości, a które
domagają się pewnych zasad odpowiadających na poziomie moralnym
zasadom hermeneutycznym relacji między oceną historyczną i oceną
teologiczną. Są one następujące:
a. Zasada sumienia.
Sumienie, zarówno jako „ocena moralna”, jak również jako „nakaz
moralny”, stanowi ostateczną ocenę czynu odnośnie do jego dobroci
lub złości przed Bogiem. Rzeczywiście, tylko Bóg zna wartość moralną
każdego czynu ludzkiego, chociaż Kościół, podobnie jak Jezus, może i
powinien klasyfikować, osądzać, a niekiedy potępiać niektóre typy
działania (por. Mt 18,15-18).
b. Zasada historyczności.
Ponieważ każdy czyn ludzki należy konkretnie do tego, kto go
dokonuje, każde sumienie indywidualne i każda społeczność wybiera i
działa w ramach określonego horyzontu czasu i przestrzeni. Aby
rzeczywiście zrozumieć czyny ludzkie lub związaną z nimi dynamikę,
musimy wejść w świat właściwy dla tych, którzy ich dokonali. Tylko w
ten sposób będziemy mogli poznać ich motywacje i ich zasady moralne.
Należy to powiedzieć bez uprzedzenia odnośnie do solidarności, jaka
łączy członków konkretnej społeczności w upływającym czasie.
c. Zasada zmiany „paradygmatu”. Podczas gdy przed Oświeceniem
istniało coś w rodzaju osmozy między Kościołem i państwem, między
wiarą i kulturą, moralnością i prawem, to począwszy od XVIII wieku
ta relacja została znacząco zmodyfikowana. W wyniku przejścia od
społeczeństwa sakralnego do społeczeństwa pluralistycznego lub - jak
nastąpiło to w niektórych przypadkach - do społeczeństwa świeckiego
zmieniły się wzorce myślenia i działania, a przez to tak zwane
„paradygmaty” działania i oceny. Takie przejście oddziałuje
bezpośrednio na oceny moralne, chociaż ten wpływ w żaden sposób nie
usprawiedliwia relatywistycznej idei zasad moralnych lub samej
natury moralności.
W każdym razie cały proces oczyszczenia
pamięci, o ile wymaga poprawnego połączenia oceny historycznej i
spojrzenia teologicznego, powinien być przeżywany przez synów
Kościoła nie tylko w sposób rygorystyczny, który precyzyjnie
uwzględnia wskazane kryteria i zasady, lecz także powinien być
połączony z ciągłym wzywaniem asystencji Ducha Świętego, aby nie
popaść w urazy lub samobiczowanie, ale by dojść do wyznania Boga,
którego „miłosierdzie z pokolenia na pokolenie” (Łk 1,50), który
chce życia, a nie śmierci, przebaczenia, a nie potępienia, miłości,
a nie strachu. Należy tu uwypuklić także wzorcowe znaczenie,
jakie uczciwe uznanie przeszłych win może wywrzeć na mentalność w
Kościele i w społeczeństwie cywilnym, wzbudzając odnowione
zobowiązanie do posłuszeństwa Prawdzie, a w konsekwencji na godność
i prawa innych, przede wszystkim najsłabszych. W takim przypadku
liczne prośby o przebaczenie sformułowane przez Jana Pawła II
stanowią przykład, który ukazuje dobro i pobudza do jego
naśladowania, wzywając jednostki i narody do uczciwego i owocnego
rachunku sumienia, prowadzącego do podjęcia pojednania.
W
świetle tych wyjaśnień na poziomie etycznym można teraz pogłębić
niektóre przykłady sytuacji - wśród nich te wspomniane w liście
Tertio millennio adveniente69 - w których postawa
synów Kościoła wydaje się w znaczącej mierze być sprzeczną z
Ewangelią Jezusa Chrystusa.
5.2. Podział
chrześcijan
Jedność jest prawem życia Boga trynitarnego
objawionym światu przez Syna (por. J 17,21), który w mocy Ducha
Świętego, miłując do końca (por. J 13,1), udziela tego życia swoim.
Ta jedność będzie musiała być źródłem i formą komunii życia
ludzkości z Trójjedynym Bogiem. Jeśli chrześcijanie będą przeżywać
to prawo wzajemnej miłości w taki sposób, aby być jedno,, jak Ojciec
i Syn są jedno”, to będzie z tego wynikać, iż „świat uwierzy, że Syn
został posłany przez Ojca” (J 17,21), i „wszyscy zobaczą, że oni są
Jego uczniami” (J 13,35). Tak niestety sienie stało, szczególnie w
tym tysiącleciu, które dobiega końca, w którym pojawiły się wśród
chrześcijan wielkie podziały, będące w otwartej sprzeczności z jasną
wolą Chrystusa, jak gdyby On sam został podzielony (por. 1 Kor
1,13). II Sobór Watykański tak ocenia ten fakt: Jawnie sprzeciwia
się woli Chrystusa, jest zgorszeniem dla świata, a przy tym szkodzi
najświętszej sprawie przepowiadania Ewangelii wszelkiemu stworzeniu”70.
Zasadniczymi podziałami w mijającym tysiącleciu, „godzącymi w
całodzianą szatę Chrystusową”71, są schizma między
Kościołem wschodnim i Kościołem zachodnim na początku tego
tysiąclecia oraz na Zachodzie - cztery wieki później - rozłam
spowodowany przez te wydarzenia, które są „określane powszechnie
nazwą reformacji”72. To prawda, że „te rozmaite odłamy
bardzo się między sobą różnią nie tyle ze względu na powstanie,
miejsce i czas, ile przede wszystkim w istotnych i doniosłych
zagadnieniach dotyczących wiary i struktury Kościoła”73.
W schizmie z XI wieku ważną rolę odegrały czynniki kulturowe i
historyczne, podczas gdy aspekt doktrynalny dotyczył władzy w
Kościele i Biskupa Rzymu, a więc dziedziny, która w tamtym czasie
nie osiągnęła jeszcze jasności, z jaką przedstawia się dzisiaj
dzięki rozwojowi doktrynalnemu, jaki nastąpił w tym tysiącleciu.
Natomiast w czasie reformacji przedmiotem kontrowersji były inne
dziedziny objawienia i doktryny.
Drogą, jaka się otwarła, by
przezwyciężyć te różnice, jest dialog doktrynalny ożywiany wzajemną
miłością. Wspólny obydwu rozłamom wydaje się być brak miłości
nadprzyrodzonej - agape. Od chwili, gdy ta miłość jest
najwyższym przykazaniem Ewangelii, bez którego wszystko inne jest
tylko „miedzią brzęczącą i cymbałem brzmiącym” (1 Kor 13,1), taki
brak powinien być widziany w całej swojej powadze wobec
Zmartwychwstałego, Pana Kościoła i historii. Poprzez uznanie tego
braku papież Paweł VI prosił o przebaczenie Boga i „braci
odłączonych”, którzy czuliby się obrażeni „przez nas” (Kościół
katolicki)74.
W 1965 roku, w klimacie wytworzonym
przez II Sobór Watykański, patriarcha Atenagoras w swoim dialogu z
papieżem Pawłem VI zwrócił uwagę na temat przywrócenia (apokatastasis)
wzajemnej miłości, istotnej po historii tak obfitującej w kontrasty,
wzajemną nieufność i antagonizmy75. Tym, co wchodziło w
grę, była przeszłość jeszcze oddziałująca poprzez pamięć; wydarzenia
z 1965 roku (zwieńczone 7 grudnia 1965 roku zdjęciem ekskomunik z
1054 roku między Wschodem i Zachodem) stanowią wyznanie winy
zawartej we wcześniejszym wzajemnym wykluczeniu, mogące oczyścić
pamięć i dokonać jej odrodzenia. Podstawą tej nowej pamięci
może być tylko wzajemna miłość lub - mówiąc lepiej - odnowione
zaangażowanie w jej przeżywaniu. To jest przykazanie ante omnia
(1P 4,8) dla Kościoła tak na Wschodzie, jak i na Zachodzie. W ten
sposób pamięć wyzwala z niewoli przeszłości oraz zaprasza katolików
i prawosławnych, jak również katolików i protestantów, by byli
architektami przyszłości bardziej odpowiadającej nowemu przykazaniu.
Świadectwo dane tej nowej pamięci przez papieża Pawła VI i
patriarchę Atenagorasa ma w tym sensie wzorcowe znaczenie.
Szczególnie znacząca w wędrówce do jedności chrześcijan może okazać
się pokusa, by kierować się lub nawet być zdeterminowanymi
czynnikami kulturowymi, uwarunkowaniami historycznymi lub
uprzedzeniami, które utrwalają podział i wzajemną nieufność między
chrześcijanami, chociaż nie mają nic wspólnego z dziedziną wiary.
Synowie Kościoła powinni uważnie zbadać swoje sumienie, aby
zobaczyć, czy są czynnie zaangażowani w posłuszeństwo imperatywowi
jedności i czy przeżywają „wewnętrzną przemianę”, ponieważ „z
zaparcia się samego siebie i z nieskrępowanego wylania miłości rodzą
się i dojrzewają pragnienia jedności”76. W czasie, jaki
upłynął od zakończenia Soboru do dzisiaj, wzajemny opór na jego
orędzie na pewno zasmucił Ducha Świętego (por. Ef 4,30). W takiej
mierze, w jakiej niektórzy katolicy zadowalają się pozostawaniem
związanymi z podziałami z przeszłości, nie czyniąc niczego w celu
usunięcia przeszkód stojących na drodze do jedności, można by w
uzasadniony sposób mówić o solidarności w grzechu podziału (por. 1
Kor 1,10-16). W takim kontekście można by przywołać słowa z dekretu
o ekumenizmie: „Z pokorną więc prośbą zwracamy się do Boga i do
odłączonych braci o wybaczenie, jako i my odpuszczamy naszym
winowajcom”77.
5.3. Użycie przemocy w
służbie prawdy
Do antyświadectwa, jakim jest podział
między chrześcijanami, dochodzi antyświadectwo związane z tymi
sytuacjami, w których w minionym tysiącleciu zostały zaangażowane
wątpliwe środki, by osiągnąć słuszne cele, jakimi są zarówno
przepowiadanie Ewangelii, jak i obrona jedności wiary: „Innym
bolesnym zjawiskiem, nad którym synowie Kościoła muszą się pochylić
z sercem pełnym skruchy, jest przyzwolenie - okazywane zwłaszcza w
niektórych stuleciach - na stosowanie w obronie prawdy metod
nacechowanych nietolerancją, a nawet przemocą”78.
Chodzi o formy ewangelizacji, w których zostały zaangażowane
niewłaściwe narzędzia do głoszenia prawdy objawionej, w których nie
dokonano odpowiedniego rozeznania ewangelicznego wartości
kulturowych narodów lub nie szanowano sumienia osób, którym była
przedstawiana wiara, jak również o formy przemocy stosowane w
zwalczaniu lub korygowaniu błędów.
Analogiczną uwagę należy
zwrócić na możliwe zaniedbania, za które są odpowiedzialni synowie
Kościoła w najbardziej różnorodnych sytuacjach historii, odnośnie do
demaskowania niesprawiedliwości i przemocy: „U wielu chrześcijan
brakowało rozeznania odnośnie do sytuacji naruszania podstawowych
praw ludzkich. Prośba o przebaczenie odnosi się do tego, co zostało
zaniedbane lub przemilczane z powodu słabości lub błędnej oceny, w
stosunku do tego, co zostało uczynione lub powiedziane w sposób
niezdecydowany lub mało dostosowany”79.
Jak
zwykle, decydujące znaczenie ma tutaj ustalenie na drodze badania
historyczno-krytycznego prawdy historycznej. Po ustaleniu faktów
będzie konieczna ocena ich wartości duchowej i moralnej, jak również
ich obiektywnego znaczenia. Tylko w ten sposób będzie można uniknąć
wszelkiej pamięci mitycznej i dojść do właściwej pamięci krytycznej,
zdolnej - w świetle wiary - do wydania owoców nawrócenia i odnowy:
„Te bolesne doświadczenia przeszłości stają się lekcją, która winna
skłonić każdego chrześcijanina do ścisłego przestrzegania złotej
zasady sformułowanej przez Sobór: «Prawda nie inaczej się narzuca,
jak tylko siłą samej prawdy, która wnika w umysły jednocześnie
łagodnie i silnie»”80.
5.4.
Chrześcijanie i Żydzi
Jednym z obszarów, który wymaga
szczególnego rachunku sumienia, jest relacja między chrześcijanami i
Żydami81. Relacja Kościoła z narodem żydowskim różni się
od relacji, jaka łączy go z innymi religiami82. Mimo to
„historia relacji między Żydami i chrześcijanami jest pełna
cierpień. (...) Wniosek (...) jest taki, że na przestrzeni dwóch
tysięcy lat rezultat naszych relacji jest raczej negatywny”83.
Wrogość i nieufność wielu chrześcijan w stosunku do Żydów w historii
jest bolesnym faktem historycznym oraz jest przyczyną głębokiego
rozgoryczenia dla chrześcijan świadomych faktu, że „Jezus był
potomkiem Dawida, że Maryja Dziewica i Apostołowie należeli do ludu
Izraela, że Kościół czerpie życie z korzenia owego krzewu winnego, w
który zostały wszczepione dzikie gałęzie ludów pogańskich (por. Rz
11,17-24), i wreszcie, że Żydzi są naszymi umiłowanymi braćmi, i
rzeczywiście w dosłownym sensie «naszymi starszymi braćmi»“84.
Shoah był oczywiście wynikiem pogańskiej ideologii, jaką był nazizm,
ożywianej przez bezlitosny antysemityzm, który nie tylko lekceważył
wiarę, ale odrzucał także samą ludzką godność narodu żydowskiego.
„Można jednak zapytać, czy nazistowskie prześladowania Żydów nie
zostały ułatwione przez antyżydowskie uprzedzenia obecne w umysłach
i sercach niektórych chrześcijan. (...) Czy chrześcijanie udzielili
wszelkiej możliwej pomocy prześladowanym, zwłaszcza Żydom”85.
Byli niewątpliwie liczni chrześcijanie, którzy narażali życie dla
ocalenia i pomagania znanym im Żydom. Wydaje się jednak, że jest
także prawdą, iż „obok działań tych wszystkich odważnych ludzi
obecny był także duchowy opór i działania innych chrześcijan, które
nie zawsze były działaniami, jakich można było oczekiwać od
naśladowców Chrystusa”86. Ten fakt stanowi wezwanie dla
sumienia wszystkich dzisiejszych chrześcijan, domagając się „aktu
pokuty (teshuva)87i podjęcia działań zmierzających
do pomnożenia wysiłków w celu „przemienienia się przez odnowienie
umysłu” (Rz 12,2) oraz zachowania „moralnej i religijnej pamięci” o
ranie zadanej Żydom. Znaczące działanie, jakie wykonano na tym polu,
będzie mogło być potwierdzone i pogłębione.
5.5.
Nasza odpowiedzialność za współczesne formy zła
„W naszej
epoce bowiem, choć rozjaśnionej licznymi światłami, nie brak również
cieni”88. Na pierwszym planie wśród tych cieni może być
zaznaczone zjawisko negacji Boga, wyrażające się w różnych formach.
Tym, co szczególnie uderza, jest to, że ta negacja, szczególnie w
swoich najbardziej teoretycznych aspektach, jest procesem, jaki
wyłonił siew świecie zachodnim. Związana z zaciemnianiem Boga, łączy
się potem z całym szeregiem zjawisk negatywnych, takich jak
obojętność religijna, rozpowszechniony brak transcendentnego sensu
życia ludzkiego, klimat sekularyzmu i relatywizmu etycznego,
odmawianie prawa do życia dzieciom nienarodzonym, uznane nawet w
prawach o dopuszczalności przerywania ciąży, oraz szeroka obojętność
na wołanie ubogich na szerokich obszarach rodziny ludzkiej.
Pojawia się więc niepokojąca kwestia: w jakiej mierze wierzący są
odpowiedzialni za te formy teoretycznego i praktycznego ateizmu.
Konstytucja Gaudium et spes odpowiada właściwie dobranymi
słowami: „Jednakże i sami wierzący ponoszą często za to pewną
odpowiedzialność. Ateizm bowiem wzięty w całości nie jest czymś
pierwotnym, lecz raczej powstaje z różnych przyczyn, do których
zalicza się też krytyczna reakcja przeciw religiom, a w niektórych
krajach szczególnie przeciw religii chrześcijańskiej. Dlatego w
takiej genezie ateizmu niemały udział mogą mieć wierzący”89.
Od chwili, gdy w Chrystusie Jezusie zostało objawione autentyczne
oblicze Boga, chrześcijanom jest ofiarowana niezmierzona łaska
poznania tego Oblicza. Są oni jednak także odpowiedzialni za
życie w taki sposób, aby ukazywać innym prawdziwe Oblicze Boga
żywego. Są powołani do promieniowania w świecie prawdą, że „Bóg jest
miłością (agape)” (1J 4,8.16). Ponieważ Bóg jest miłością, jest
także Trójcą Osób, których życie polega na Ich nieskończonej
wzajemnej komunikacji w miłości. Wynika z tego, że najlepszą drogą,
aby chrześcijanie promieniowali prawdą o Bogu miłości, jest wzajemna
miłość: „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli
będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13,35). A to aż do tego
stopnia, że można powiedzieć, iż chrześcijanie często „skutkiem
zaniedbań w wychowaniu religijnym albo fałszywego przedstawiania
nauki wiary, albo też braków w ich własnym życiu religijnym,
moralnym i społecznym (...), raczej przysłaniają aniżeli pokazują
prawdziwe oblicze Boga i religii”90.
Należy w
końcu podkreślić, że wspomnienie tych win chrześcijan z przeszłości
jest nie tylko wyznaniem Chrystusa Zbawiciela, ale także
uwielbieniem Pana historii za miłość miłosierną. Chrześcijanie
bowiem nie tylko wierzą w istnienie grzechu, ale także i przede
wszystkim w „odpuszczenie grzechów”. Przywołanie tych win oznacza
również zaakceptowanie naszej solidarności z tymi, którzy w dobrym i
złym poprzedzili nas na drodze prawdy; oznacza ofiarowanie
teraźniejszości mocnego motywu nawrócenia do wymagań Ewangelii oraz
wyznacza konieczne preludium w prośbie o przebaczenie skierowanej do
Boga, która otwiera drogę do wzajemnego pojednania.
6. PERSPEKTYWY DUSZPASTERSKIE I MISYJNE
W świetle
przeprowadzonych rozważań można teraz zapytać: Jakie są cele
duszpasterskie, ze względu na które Kościół bierze na siebie winy
popełnione w przeszłości przez swoich synów w jego imieniu i za nie
przeprasza? Jakie są tego konsekwencje w życiu ludu Bożego? Jaki
mają oddźwięk w odniesieniu do misji Kościoła i jego dialogu z
różnymi kulturami i religiami?
6.1. Cele
duszpasterskie
Wśród wielu celów duszpasterskich uznania
win z przeszłości można wymienić następujące:
- Na pierwszym
miejscu te akty zmierzają do oczyszczenia pamięci, które -
jak zostało powiedziane -jest procesem odnowionej oceny przeszłości,
mogącym znacznie wpłynąć na teraźniejszość, ponieważ przeszłe
grzechy często sprawiają, że czuje się jeszcze ich ciężar, oraz jako
podobne pokusy są obecne także dzisiaj. Zwłaszcza jeśli dojrzałe w
dialogu i cierpliwym poszukiwaniu wzajemności z tym, kto mógłby czuć
się obrażony za wydarzenia lub słowa z przeszłości, usunięcie z
pamięci osobistej i kolektywnej wszelkich przyczyn możliwej niechęci
z powodu odniesionego zła i każdego negatywnego wpływu tego faktu
może przede wszystkim przyczynić się do wzrostu wspólnoty kościelnej
w świętości na drodze pojednania i pokoju w posłuszeństwie Prawdzie.
„Uznanie słabości dnia wczorajszego - podkreśla Papież - to akt
lojalności i odwagi, który pomaga nam umocnić naszą wiarę, pobudza
czujność i gotowość do stawienia czoła dzisiejszym pokusom i
trudnościom”91. W tym celu byłoby dobrze, aby pamięć winy
objęła wszystkie możliwe związane z nią braki, nawet jeśli tylko
niektóre z nich są dzisiaj częściej wspominane. Nie należy w każdym
razie nigdy zapomnieć o cenie płaconej przez wielu chrześcijan za
ich wierność Ewangelii i służbę bliźniemu w miłości92.
- Drugi cel duszpasterski, ściśle związany z poprzednim, może być
widziany w promocji stałej reformy ludu Bożego, gdyż „trzeba
w porę odnowić w rzetelny i właściwy sposób to, co nie dość pilnie w
danych okolicznościach i czasie było dostrzegane w dziedzinie zasad
obyczajowych, kościelnego ustawodawstwa czy sposobu wyrażania
doktryny, który należy stanowczo odróżnić od samego depozytu wiary”93.
Wszyscy ochrzczeni są powołani do „zdania sobie sprawy z wierności
wobec woli Chrystusa co do Kościoła i w razie potrzeby wzięcia na
siebie rzetelnego dzieła odnowy”94. Kryterium prawdziwej
reformy i autentycznej odnowy może być tylko wierność woli Boga w
stosunku do Jego ludu95, która zakłada szczery wysiłek
wyzwolenia się od tego wszystkiego, co od niej oddala, zarówno jeśli
chodzi o winy obecne, jak i dziedzictwo przeszłości.
-
Kolejny cel może być widziany w świadectwie, które w taki
sposób Kościół daje miłosiernemu Bogu i Jego Prawdzie, która wyzwala
i zbawia, wychodząc z doświadczenia Boga, jakie było i jest udziałem
Kościoła w historii, i w służbie, jaką w ten sposób pełni w
stosunku do ludzkości, aby przyczyniać się do przezwyciężenia
współczesnych przejawów zła. Jan Paweł II stwierdza, że „zgodnie z
postulatem wielu Kardynałów i Biskupów poważny rachunek sumienia
powinien objąć przede wszystkim Kościół chwili obecnej. U
progu nowego millennium chrześcijanie winni stanąć w pokorze przed
Panem, aby zastanowić się nad odpowiedzialnością, jaką i oni
ponoszą za różne przejawy zła w dzisiejszym świecie”96,
i aby przyczynić się dzięki temu do ich przezwyciężenia w
posłuszeństwie blaskowi zbawczej Prawdy.
6.2.
Konsekwencje eklezjalne
Jakie konsekwencje ma eklezjalny
akt prośby o przebaczenie w życiu samego Kościoła? Wyłaniają się
różne aspekty.
- Należy przede wszystkim uwzględnić
różnorodność procesów recepcji aktów pokuty kościelnej, gdyż
zmieniają się one w zależności od kontekstów religijnych,
kulturowych, politycznych, społecznych, osobistych itd. W tym
świetle trzeba zauważyć, iż wydarzenia lub słowa związane z
konkretnym kontekstem historycznym niekoniecznie mają nośność
powszechną lub - na odwrót - że akty uwarunkowane przez określoną
perspektywę teologiczną i duszpasterską wywarły znaczący wpływ na
rozpowszechnienie Ewangelii (wystarczy na przykład pomyśleć o
różnych modelach historycznych teologii misji). Należy ponadto
ocenić relację między korzyściami duchowymi i możliwymi kosztami
takich aktów, także uwzględniając niewłaściwe akcenty, jakie „media”
mogą nadać niektórym aspektom wypowiedzi kościelnych; należy zawsze
brać pod uwagę napomnienie apostoła Pawła, aby przyjąć, rozważyć
oraz podtrzymywać roztropnie i z miłością „słabych w wierze” (por.
Rz 14,1). Szczególnie należy zwrócić uwagę na historię, tożsamość i
konteksty Kościołów wschodnich oraz Kościołów, które działają na
kontynentach lub w krajach, gdzie obecność chrześcijańska jest
bardzo ograniczona.
- Należy określić właściwy podmiot
powołany do wypowiadania się na temat win z przeszłości, zarówno
jeśli chodzi o pasterzy lokalnych, traktowanych osobno lub
kolektywnie, jak również jeśli chodzi o Pasterza powszechnego,
Biskupa Rzymu. W tej perspektywie będzie czymś właściwym
uwzględnienie - w uznaniu win z przeszłości i wskazaniu tych, którzy
obecnie mogliby je lepiej wziąć na siebie - rozróżnienia między
Urzędem Nauczycielskim Kościoła i władzą w Kościele. Nie każdy akt
władzy w Kościele jest aktem Urzędu Nauczycielskiego, przez co
postawa przeciwna Ewangelii jednej osoby lub grupy osób
posiadających władzę nie zakłada sama przez się zaangażowania
charyzmatu Urzędu Nauczycielskiego, zapewnionego przez Pana
pasterzom Kościoła, a tym samym nie domaga się żadnego aktu
wynagrodzenia ze strony Urzędu Nauczycielskiego.
- Należy
podkreślić, że adresatem każdej możliwej prośby o
przebaczenie jest Bóg i że ewentualni adresaci ludzcy, przede
wszystkim jeśli są kolektywni, we wspólnocie kościelnej lub poza
nią, powinni być określeni na drodze właściwego rozeznania
historycznego i teologicznego, zarówno w celu podjęcia odpowiednich
aktów wynagrodzenia, jak również świadczenia wobec nich dobrej woli
i miłości do prawdy synów Kościoła. Będzie to uczynione tym lepiej,
im więcej będzie dialogu i wzajemności między zaangażowanymi
stronami w ewentualnej wędrówce pojednania, związanej z uznaniem win
i pokutą za nie, nie zapominając, że wzajemność - niekiedy
niemożliwa z powodu przekonań religijnych współrozmówcy - nie może
być w każdym razie uważana za nieodzowny warunek i że darmowość
miłości często wyraża się w jednostronnej inicjatywie.
Ewentualne gesty wynagrodzenia są związane z uznaniem
odpowiedzialności trwającej w czasie i będą mogły mieć zarówno
charakter symboliczno-profetyczny, jak również wartość rzeczywistego
pojednania (na przykład między podzielonymi chrześcijanami). Także w
określeniu tych aktów należy życzyć sobie wspólnego poszukiwania z
ewentualnymi adresatami, słuchając uzasadnionych próśb, jakie mogą
przedstawić.
- Na poziomie pedagogicznym należy
uniknąć utrwalania negatywnych obrazów drugiej strony, jak również
uaktywniania procesów niewłaściwego obwiniania się, podkreślając, że
wzięcie na siebie win z przeszłości jest pewnym rodzajem
uczestniczenia w misterium Chrystusa ukrzyżowanego i
zmartwychwstałego, który wziął na siebie winy wszystkich. Ta
perspektywa paschalna okazuje się szczególnie przystosowana do
przyniesienia owoców wyzwolenia, pojednania i radości dla tych
wszystkich, którzy z żywą wiarą są zaangażowani w prośbę o
przebaczenie, zarówno jako jej autorzy, jak również jako jej
adresaci.
6.3. Konsekwencje na poziomie dialogu i
misji
Przewiduje się różne konsekwencje kościelnego
uznania win z przeszłości na poziomie dialogu i misji:
- Na
poziomie misyjnym należy przede wszystkim zwrócić uwagę na
to, aby takie akty nie przyczyniły się do osłabienia zapału
ewangelizacyjnego przez położenie przesadnego nacisku na aspekty
negatywne. W nie mniejszym stopniu należy uwzględnić fakt, że te
same akty będą mogły przyczynić się do wzrostu wiarygodności
orędzia, o ile rodzą się z posłuszeństwa prawdzie i zmierzają do
przyniesienia rzeczywistych owoców pojednania. Szczególnie
misjonarze ad gentes powinni zwrócić uwagę na kontekst
proponowanych tematów w stosunku do rzeczywistej zdolności ich
recepcji w środowiskach, w których działają (na przykład w ten
sposób aspekty Kościoła w Europie będą mogły okazać się mało
znaczące dla wielu narodów nieeuropejskich).
- Na poziomie
ekumenicznym celem ewentualnych kościelnych aktów pokuty może
być tylko jedność chciana przez Pana. W tej perspektywie szczególnie
należy życzyć sobie, aby dokonały się one we wzajemności, nawet
jeśli niekiedy gesty profetyczne będą wymagały jednostronnej i
absolutnie darmowej inicjatywy.
- Na poziomie
międzyreligijnym należy podkreślić, w jaki sposób dla wierzących
w Chrystusa uznanie win z przeszłości jest zgodne z wymaganiami
wierności Ewangelii, a więc stanowi świetlane świadectwo ich wiary w
prawdę i w miłosierdzie Boga objawionego przez Jezusa. Należy w tym
wypadku uniknąć utożsamienia ich z potwierdzeniem ewentualnych
uprzedzeń w stosunku do chrześcijaństwa. Należałoby ponadto życzyć
sobie, aby te czyny pokuty pobudzały także wiernych z innych religii
do uznania win z własnej przeszłości. Jak historia ludzkości jest
pełna przemocy, mordów, naruszania praw ludzkich i praw narodów,
wykorzystywania słabych i ubóstwiania panujących, tak historia
religii jest naznaczona nietolerancją, zabobonem, popieraniem
niesprawiedliwych władz oraz negowaniem godności i wolności
sumienia. Chrześcijanie nie byli wyjątkiem i są świadomi, jak bardzo
wszyscy są grzesznikami przed Bogiem!
- W dialogu z
kulturami należy przede wszystkim uwzględnić złożoność i wielość
mentalności, z którymi prowadzi się dialog, odnośnie do idei pokuty
i przebaczenia. W każdym przypadku obciążenie się Kościoła za winy
przeszłe powinno być wyjaśniane w świetle orędzia ewangelicznego, a
szczególnie ukazywania ukrzyżowanego Pana, będącego objawieniem
miłosierdzia i źródłem przebaczenia, jak również szczególnej natury
komunii eklezjalnej, jednej w czasie i przestrzeni. Tam, gdzie
jakiejś kulturze byłaby całkowicie obca idea prośby o przebaczenie,
powinny być właściwie przedstawione racje teologiczne i duchowe,
które motywują ten akt wychodząc z orędzia chrześcijańskiego oraz
należy uwzględnić jego charakter krytyczno-profetyczny. Gdzie
miałoby się do czynienia z uprzedzającą obojętnością wobec słowa
wiary, należy uwzględnię podwójny możliwy skutek tych aktów pokuty
kościelnej, które -jeśli z jednej strony mogą potwierdzić negatywne
uprzedzenia lub postawy lekceważenia i wrogości - z drugiej strony
są udziałem w tajemniczym przyciąganiu charakterystycznym dla
„ukrzyżowanego Boga”97. Należy ponadto wziąć pod uwagę
fakt, że w aktualnym kontekście kulturowym, przede wszystkim na
Zachodzie, wezwanie do oczyszczenia pamięci włącza we wspólne
zadanie wierzących i niewierzących. Już ta wspólna praca stanowi
pozytywne świadectwo uległości prawdzie.
- W stosunku, w
końcu, do społeczności cywilnej należy uwzględnić różnicę,
jaka istnieje między Kościołem jako misterium łaski i każdą
społecznością doczesną, ale należy równie mocno podkreślić wzorcowy
charakter, jaki może mieć kościelna prośba o przebaczenie i jakiej
wynikającej z tego inspiracji może dostarczyć dla podjęcia
analogicznych kroków do oczyszczenia pamięci i pojednania w
najbardziej zróżnicowanych sytuacjach, w których mogłaby zostać
stwierdzona jej potrzeba. Jan Paweł II stwierdza: „Prośba o
przebaczenie (...) dotyczy na pierwszym miejscu Kościoła, jego misji
głoszenia zbawienia, jego świadectwa dawanego Chrystusowi, jego
zaangażowania na rzecz jedności, jednym słowem spójności, jaka
powinna charakteryzować życie chrześcijańskie. Jednak światło i moc
Ewangelii, którą żyje Kościół, mają zdolność oświecenia i
umocnienia, jakby w sposób na-dobfity, wyborów i działań
społeczności cywilnej, w pełnym szacunku dla ich autonomii. (...) Na
progu trzeciego tysiąclecia można więc mieć uzasadnioną nadzieję, że
odpowiedzialni politycy i narody, przede wszystkim te uwikłane w
dramatyczne konflikty, żywione nienawiścią i wspomnieniem często
dawno odniesionych ran, pozwolą się prowadzić duchowi przebaczenia i
pojednania, o którym świadczy Kościół, oraz podejmą wysiłki w celu
rozwiązania napięć na drodze lojalnego i otwartego dialogu”98.
ZAKOŃCZENIE
Na zakończenie przeprowadzonej
refleksji będzie czymś właściwym jeszcze raz podkreślić, że we
wszystkich formach pokuty za winy przeszłości i w każdym geście z
nimi związanym Kościół zwraca się przede wszystkim do Boga oraz chce
uwielbiać Go i Jego miłosierdzie. Właśnie w ten sposób on wie, że
czci także godność osoby ludzkiej powołanej do pełni życia w wiernym
przymierzu z Bogiem żywym: „Chwałą Boga jest człowiek żyjący -
życiem człowieka jest oglądanie Boga”99. Działając w ten
sposób, Kościół świadczy także o swojej ufności w moc Prawdy, która
wyzwala (por. J 8,32); jego „prośba o przebaczenie nie powinna być
rozumiana jako przejaw udawanej pokory ani jako zaparcie się swojej
dwutysiącletniej historii bogatej oczywiście w zasługi w dziedzinie
miłości, kultury i świętości. Odpowiada ona natomiast mocnemu
wymaganiu prawdy, która obok aspektów pozytywnych, uznaje ludzkie
ograniczenia i słabości różnych pokoleń uczniów Chrystusa”100.
Uznana Prawda jest źródłem pojednania i pokoju, ponieważ -jak
stwierdza sam Papież - „miłość prawdy, szukanej z pokorą, jest jedną
z wielkich wartości zdolnych do zjednoczenia wszystkich ludzi
poprzez różne kultury”101. Także z racji swojej
odpowiedzialności wobec Prawdy, Kościół „nie może (...) przekroczyć
progu nowego tysiąclecia, nie przynaglając swoich synów do
oczyszczenia się przez pokutę z błędów, niewierności,
niekonsekwencji i zaniedbań. Uznanie słabości dnia wczorajszego to
akt lojalności i odwagi”102. Ono otwiera wszystkich na
nowe jutro.
* Studium zagadnienia Kościół i winy
przeszłości zostało zaproponowane Międzynarodowej Komisji
Teologicznej (MKT) przez jej przewodniczącego kard. J. Ratzingera,
ze względu na obchody Jubileuszu 2000. Aby przygotować to studium,
powołano podkomisję, w skład której weszli: Christopher Begg, Bruno
Forte (przewodniczący), Sebastian Karotemprel, Roland Minnerath,
Thomas Norris, Rafael Salazar Cárdenas i Anton Štrukelj. Dyskusje
nad tym zagadnieniem były prowadzone w czasie licznych spotkań
podkomisji oraz na sesjach plenarnych Międzynarodowej Komisji
Teologicznej w Rzymie w 1998 i 1999 roku. Niniejszy tekst został
zatwierdzony przez Międzynarodową Komisję Teologiczną in forma
specifica przez głosowanie na piśmie, a potem przedłożony jej
przewodniczącemu kard. J. Ratzingerowi, prefektowi Kongregacji Nauki
Wiary, który wyraził zgodę na jego publikację.
___________________________
1 Jan Paweł II, Bulla Incarnationis mysterium, 11.
2 Tamże. Już w licznych wypowiedziach, a w szczególności w
numerze 33. listu apostolskiego Tertio millennio adveniente,
Papież wskazał Kościołowi drogę, jaką ma przebyć, by oczyścić swoją
pamięć z win przeszłości i dać przykład pokuty jednostkom i
społecznościom cywilnym.
3 II Sobór Watykański,
Konst. Lumen gentium, 8.
4 Por.
Extravagantes communes, lib. V, tit. IX, c. 1 (A. Friedberg,
Corpus iuris canonici, t. II, c. 1304).
5 Por.
Benedykt XIV, List Salutis nostrae (30 kwietnia 1774), § 2.
Leon XII, List Quod hoc ineunte (24 maja 1824), § 2 mówi o
„roku ekspiacji, pokuty i odkupienia, łaski odpuszczenia grzechów i
odpustów”.
6 Takie znaczenie zakłada definicja
odpustów, jaką daje Klemens VI, ustalając w 1343 roku, że jubileusze
będzie się obchodzić co pięćdziesiąt lat. Klemens VI widzi w
jubileuszu kościelnym „wypełnienie duchowe” Jubileuszu darowania i
radości” w Starym Testamencie (Kpł 25).
7 „Każdy z
nas powinien głęboko przemyśleć, w czym upadł, i zastanowić się nad
sobą bardziej rygorystycznie niż to uczyni Bóg w dzień swego
gniewu”, w: Deutsche Reichstagsakten, Nuova serie, II,
390-399, Gotha 1893.
8 II Sobór Watykański, Dekr.
Unitatis redintegratio, 7.
9 II Sobór
Watykański, Konst. Gaudium et spes, 36.
10
Tamże, 19.
11 II Sobór Watykański, Deki. Nostra
aetae, 4.
12 II Sobór Watykański, Konst.
Gaudium et spes, 43.
13 II Sobór Watykański,
Konst. Lumen gentium, 8. Por. Dekr. Unitatis redintegratio,
6: „Do pielgrzymującego Kościoła kieruje Chrystus wołanie o
nieustanną reformę, której Kościół wciąż potrzebuje jako ziemska i
ludzka instytucja”.
14 II Sobór Watykański, Deki.
Nostra aetae, 4.
15 II Sobór Watykański, Dekr.
Unitatis redintegratio, 3.
16 Por. Paweł VI,
List apost. Apostolorum limina (23 maja 1974): Enchiridion
Vaticanum 5, 305 (dalej: EV).
17 Por. Paweł
VI, Adhort. apost. Paterna cum benevolentia (8 grudnia 1974):
EV 5, 526-553.
18 Por. Jan Paweł II, Enc. Ut
unum sint (25 maja 1995), 88: „Proszę o przebaczenie za
wszystko, za co jesteśmy odpowiedzialni”.
19 Na
przykład Papież „prosi o przebaczenie, w imieniu wszystkich
katolików, za krzywdy wyrządzone nie-katolikom w ciągu historii” u
Morawian (por. kanonizacja Jana Sarkandra w Republice Czeskiej, 25
maja 1995 roku). Pragnął dokonać „aktu espiacji” i prosić o
przebaczenie Indian z Ameryki Łacińskiej i Afrykańczyków
wywiezionych jako niewolników(Orędzie do Indian w Ameryce, San
Domingo, 13 października 1992 roku, i Przemówienie w czasie
audiencji ogólnej, 21 października 1992 roku). Już dziesięć lat
wcześniej prosiło przebaczenie Afrykańczyków za ich traktowanie
(Przemówienie w Yaounde, 13 sierpnia1985 roku).
20
Por. Tertio millennio adveniente, 33-36.
21
Por. tamże, 33.
22 Tamże, 33.
23
Por. tamże, 36.
24 Por. tamże, 34.
25
Por. tamże, 35.
26 Ten ostatni aspekt pojawia się
w Tertio millennio adveniente tylko w numerze 33., tam, gdzie
jest mowa, że Kościół uznaje za swoich własnych synów grzeszników
„przed Bogiem i przed ludźmi”.
27 Jan Paweł II,
Adhort. apost. Reconciliatio etpaenitentia (2 grudnia 1984),
31.
28 Por. tamże, 16.
29 Por.
Mt 13,24-30.36-43; św. Augustyn, De civitate Dei 1,35: CCL
47, 33; XI, 1: CCL 48,321; XIX, 26: CCL 48, 696.
30
O różnych metodach czytania Pisma Świętego por. Papieska Komisja
Biblijna, Interpretacja Pisma Świętego w Kościele (1993).
31 Można w tej serii wymienić na przykład: Pwt 1,41 (pokolenie
na pustyni uznaje, że zgrzeszyło, odrzucając kontynuowanie wędrówki,
by wejść do ziemi obiecanej); Sdz10,10.12 (w czasach sędziów naród
dwa razy mówi „zgrzeszyliśmy” przeciw Panu, odnosząc się do służby
Baalom); 1 Sm 7,6 (lud za czasów Samuela stwierdza: „Zgrzeszyliśmy
przeciw Panu”); Lb 21,7 (ten tekst wyróżnia się, gdyż tu lud
pokolenia mojżeszowego wyznaje, że szemrząc z powodu braku chleba
stał się winny „grzechu”, gdyż wypowiadał się przeciw Panu, a także
przeciw swemu ludzkiemu przewodnikowi, Mojżeszowi); 1 Sm12,19 (Żydzi
za czasów Samuela uznają, że prosząc o króla dodali to „do
wszystkich swoich win”); Ezd 10,13 (lud uznaje przed Ezdraszem, że
„w tej sprawie zawiniło” [poślubiając kobiety cudzoziemskie]); Ps
65,2-2; 90,8; 103,10 (107,10-11.17); Iz 59,9-15; 64,5-9; Jr 8,14;
14,7; Lm l,14.18a.22 („Ja” = uosobienie Jerozolimy); 3,42 (4,13); Ba
4,12-13(Syjon powołuje się na grzechy swoich synów, które
doprowadziły do jego zniszczenia);Ez 33,10; Mi 7,9 („Ja”).18-19.
32 Na przykład: Wj 9,27 (faraon mówi do Mojżesza i Aarona:
„Zgrzeszyłem tym razem: Pan jest sprawiedliwy, a ja i lud mój
jesteśmy winni”); 34,9 (Mojżesz woła: „Przebaczysz winy nasze i
grzechy nasze”); Kpł 16,21 (najwyższy kapłan wkłada grzechy ludu na
„kozła ofiarnego” w Dniu Przebłagania); Wj 32,11-13 (por. Pwt
9,26-29: Mojżesz) 32,31 (Mojżesz) 1 Kri 8,33n (2 Krn 6,22n: Salomon
modli się, aby Bóg przebaczył ewentualne przyszłe grzechy ludu) 2
Kri 28,13 (przywódcy Żydów stwierdzają: „Wina nasza (...) jest
wielka”); Ezd 10,2 (Szekaniasz mówi do Ezdrasza: „Myśmy popełnili
przestępstwo przeciw Bogu naszemu, żeśmy wzięli za żony kobiety
obcoplemienne spośród narodów tej krainy”); Ne 1,5-11(Nehemiasz
wyznaje grzechy popełnione przez naród żydowski, przez siebie i dom
swego ojca); Est 4,17n (Estera wyznaje: „A teraz zgrzeszyliśmy
przedobliczem Twoim i wydałeś nas w ręce wrogów naszych za to, żeśmy
czcili ich bóstwa”; 2 Mch 7,18.32 (męczennicy judejscy stwierdzają,
iż cierpią z powodu „swoich grzechów” przeciw Bogu).
33
Wśród przykładów tego typu wyznania narodowego można odesłać do: 2
Kri 22,13 (por. 2 Krn 34,21: Jozjasz boi się gniewu Pana, ponieważ
„przodkowie nasi nie słuchali słów tej księgi”); 2 Krl 29,6-7
(Ezechiasz stwierdza: „sprzeniewierzyli się nasi przodkowie”); Ps
78,8n („Ja” streszcza grzechy pokoleń przeszłych począwszy od
Wyjścia). Por. także powiedzenie ludowe cytowane w Jr 31,29 i Ez
18,2: „Ojcowie jedli zielone winogrona, a zęby ścierpły synom”.
34 W tym przypadku można wskazać następujące teksty: Kpł 26,40
(wygnani są wezwani do „uznania przestępstwa swego i przestępstwa
swoich przodków”); Ezd 9,5b-15 (modlitwa pokutna Ezdrasza, w. 7: „Od
dni ojców naszych aż po dziś dzień ciąży na nas wielka wina”; por.
Ne 9,6-37); Tb 3,1-5 (Tobiasz w swojej modlitwie woła: „Nie karz
mnie za grzechy moje ani za zapomnienia moje, ani za moich przodków”
[w. 3 J, a potem stwierdza: „nie wypełniliśmy Twoich przykazań” [w.
5]); Ps 79,8-9 (ten kolektywny lament zwraca się do Boga: „Nie
pamiętaj nam win naszych przodków [...] wyzwól nas, i odpuść nasze
grzechy”); Ps 106,6 („Zgrzeszyliśmy, wraz z naszymi przodkami”); Jr
14,19-22 („Uznajemy, Panie, naszą niegodziwość, przewrotność naszych
przodków” [w. 20]); Lm 5 („Przodkowie nasi zgrzeszyli - ich nie ma,
a my dźwigamy ich grzechy” [w. 7]; „biada nam, bośmy zgrzeszyli” [w.
16b]); Ba 1,15-3,18 („Zgrzeszyliśmy przed Panem” [1,17; por.
1,19.21; 2,5.24]; „Nie pamiętaj o grzechach przodków naszych” [3,5;
por. 2,33; 3,4.7]); Dn 3,26-45 (modlitwa Azariasza: „Bo według
sprawiedliwego wyroku sprowadziłeś to wszystko na nas z powodu
naszych grzechów” [w. 28]); Dn 9,4-19 („Bo z powodu naszych grzechów
i przewinień naszych przodków stała się Jerozolima i Twój naród
przedmiotem szyderstwa u wszystkich wokół nas”, [w. 16]).
35 Obejmują one braki ufności wobec Boga (na przykład Pwt
1,41; Lb 14,10), bałwochwalstwo (jak w Sdz 10,10-15), domaganie się
króla ludzkiego (1 Sm 12,9), małżeństwa z kobietami cudzoziemskimi
sprzeczne z prawem Bożym (Ezd 9-10). W Iz 59,13b lud mówi o sobie,
że „namawiał do przeniewierstwa i buntu, obmyślał i wypowiadał z
serca słowa kłamstwa”.
36 Por. analogiczny
przypadek odrzucenia przez Żydów żon cudzoziemskich, o którym
opowiada Ezd 9-10, ze wszystkimi negatywnymi konsekwencjami, jakie
miałoby to dla owych kobiet. Kwestia prośby o przebaczenie
skierowanej do nich (i/lub ich potomstwa) nie jest stawiana, gdyż
ich odrzucenie jest przedstawiane jako wymaganie prawa Bożego (por.
Pwt 7,3) w tych wszystkich rozdziałach.
37
Przychodzi tu na myśl przypadek stale napiętych relacji między
Izraelem i Edomem. Ten naród - mimo iż jest „bratem” Izraela -
uczestniczył i radował się z upadku Jerozolimy, którego autorami
byli Babilończycy (por. np. Ab 10-14). Izrael, na znak zniewagi za
tę zdradę, nie czuł żadnej potrzeby proszenia o przebaczenie za
pogrom bezbronnych więźniów edomickich, przygotowaną przez króla
Amazjasza według 2 Krn 25,12).
38 Jan Paweł II,
Przemówienie (1 września 1999), „L’Osservatore Romano”, 2 września
1999, s. 4.
39Por. Tertio millennio adveniente,
33-36.
40 Tertio millennio adveniente, 33.
41 Wystarczy pomyśleć o motywie, obecnym u autorów
chrześcijańskich z różnych epok, upominania Kościoła za jego winy,
wśród których najbardziej reprezentatywnym jest Liber asceticus
św. Maksyma Wyznawcy: PG 90, 912-956.
42II Sobór
Watykański, Konst. Lumen gentium, 8.
43 Katechizm
Kościoła Katolickiego, 770.
44 II Sobór
Watykański, Konst. Lumen gentium, 8.
45
Tamże. Por. także: Dekr. Unitatis redintegratio, 3 i 6.
46 Katechizm Kościoła Katolickiego, 827.
47
Paweł VI, Credo Populi Dei (30 czerwca 1968), 19: EV 3,264.
48 II Sobór Watykański, Konst. Lumen gentium, 39.
49 Tamże, 40.
50 Tamże, 48.
51
Św. Augustyn, Sermo 181, 5, 7: PL 38, 982.
52
Św. Tomasz z Akwinu, Summa Theologiae III q. 8 a. 3 ad 2.
53 Katechizm Kościoła Katolickiego, 2839.
54
Św. Ambroży, De virginitate 8,48: PL 16,278D: Caveamus
igitur, ne lapsus noster vulnus Ecclesiae fiat. O „ranie”
zadawanej Kościołowi przez grzech jego dzieci mówi także Konst.
Lumen gentium, 11.
55 Tertio millennio
adveniente, 33.
56 K. Delahaye, La
Comunità, Madre dei credenti, Cassano M. (Bari) 1974, s. 110.
Por. Także H. Rahner, Mater Ecclesia. Inni di lode alla Chiesa
tratti dal primo millennio della letteratura cristiana, Milano
1972.
57 II Sobór Watykański, Konst. Lumen
gentium, 64.
58 Św. Augustyn, Sermo 25,
8: PL 46, 938: Mater ista sancta, Honorata, Mariae similis,
etparit et virgo est Ex illa nati estis et Christum parit: nam
membra Christi estis.
59 Św. Cyprian, De
Ecclesiae unitate 6: CCL 3,253: Habere iam non potest Deum
patrem qui ecclesiam non habet matrem. W innym miejscu święty
Cyprian stwierdza: Ut habere quis possit Deum Patrem, habeat ante
ecclesiam matrem (Epistula 74,7: CCL 3C, 572). A św.
Augustyn: Tenete ergo, carissimi, tenete omnes unanimiter Deum
patrem, et matrem Ecclesiam (In Ps 88, Sermo 2, 14: CCL
39, 1244).
60 Św. Paulin z Noli, Carmen 25,
171-172: CSEL 30, 243: Inde manet mater aeterni semine verbi /
concipiens populos et pariter pariens.
61
Tertio millennio adveniente, 35.
62 Św. Ignacy
Antiocheński, Ad Romanos, Prooemium: Sch 10,124.
63 Tertio millennio adveniente, 33.34.
64
Jan Paweł II, Przemówienie do uczestników międzynarodowego sympozjum
na temat Inkwizycji, przygotowanego przez Komisję
Teologiczno-Historyczną Komitetu Centralnego ds. Jubileuszu (31
października 1998), 4.
65 Por. H. G. Gadamer,
Verita e metodo, Milano 1985.
66 B. Lonergan,
II metodo in teologia, Brescia 1975, s. 173.
67
Tertio millennio adveniente, 35.
68 Jan Paweł
II, Przemówienie (1 września 1999), „L’Osservatore Romano”, 2
września 1999, s. 4.
69 Por. Tertio millennio
adveniente, 34-36.
70 II Sobór Watykański,
Dekr. Unitatis redintegratio, 1.
71 Tamże,
13. TMA 34 mówi, że „w tysiącleciu dobiegającym końca, jeszcze
bardziej aniżeli w pierwszym millennium, wspólnota Kościoła (...)
doświadczyła bólów podziałów”.
72 II Sobór
Watykański, Dekr. Unitatis redintegratio, 13.
73
Tamże.
74 Por. Paweł VI, Przemówienie otwierające
drugą sesję II Soboru Watykańskiego (29 września 1964): EV 1, [106],
176.
75 Por. dokumentację dialogu miłości między
Stolicą Świętą i Patriarchatem Ekumenicznym w Konstantynopolu w:
Tomos agapes: Vatican - Fanar (1958-1970), Roma -
Istanbul 1971.
76 II Sobór Watykański, Dekr.
Unitatis redintegratio, 7.
77 Tamże.
78 Tertio millennio adveniente, 35.
79
Jan Paweł II, Przemówienie (1 września 1999), „L’Osservatore
Romano”, 2 września 1999, s. 4.
80 Tertio
millennio adveniente, 35. Cytat z deklaracji soborowej
Dignitatis humanae, 1.
81 Zagadnienie jest
dokładnie omówione w deklaracji II Soboru Watykańskiego Nostra
aetate.
82 Por. Jan Paweł II, Przemówienie w
synagodze w Rzymie (13 kwietnia 1986), 4: AAS 78(1986), s. 1120.
83 Taka jest ocena niedawnego dokumentu Komisji ds. Kontaktów
Religijnych z Judaizmem, Pamiętamy: refleksja nad Shoah (16
marca 1998), 3.
84 Tamże, 7.
85
Tamże, 5.
86 Tamże, 6.
87Tamże,
5.
88 Tertio millennio adveniente, 36.
89 II Sobór Watykański, Konst. Gaudium et spes, 19.
90Tamże.
9, Tertio millennio adveniente,
33.
92Wystarczy pomyśleć o znaku męczeństwa; por.
Tertio millennio adveniente, 37.
93 II Sobór
Watykański, Dekr. Unitatis redintegratio, 6. W tym samym
punkcie stwierdza się: „Do pielgrzymującego Kościoła kieruje
Chrystus wołanie o nieustanną reformę (adhancperennem
reformationem), której Kościół wciąż potrzebuje jako ziemska i
ludzka instytucja”.
94Tamże, 4: Opus
renovationis nec non reformationis.
95 Tamże,
6: „Każda odnowa Kościoła z istoty swej polega na wzroście wierności
jego powołaniu”.
96 Tertio millennio adveniente,
36.
97 Ta szczególnie silna formuła pochodzi od
św. Augustyna: De Trinitate I, 13,28: CCL 50,69,13;
Epistula 169,2: CSEL 44,617; Sermo 341 A, 1: Misc.
Agost. 314,22.
98 Jan Paweł II, Przemówienie
do uczestników międzynarodowego sympozjum na temat Inkwizycji,
przygotowanego przez Komisję Teologiczno-Historyczną Komitetu
Centralnego ds. Jubileuszu (31 października 1998), 5.
99
Św. Ireneusz, Adversus haereses IV, 20, 7: Sch 100, 648:
Gloria Dei vivens homo: vita autem hominis visio Dei.
100 Jan Paweł II, Przemówienie (1 września 1999),
„L’Osservatore Romano”, 2 września 1999, s.4.
101
Jan Paweł II, Przemówienie w Europejskim Centrum Badań Nuklearnych w
Genewie (15 czerwca 1982), Insegnamenti di Giovanni Paolo IIV/2
(1982), s. 2321.
102 Tertio millennio
adveniente, 33.