ADHORTACJA APOSTOLSKA OJCA ŚWIĘTEGO JANA PAWŁA II
O
ZADANIACH RODZINY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ W ŚWIECIE WSPÓŁCZESNYM
FAMILIARIS CONSORTIO
DO BISKUPÓW KAPŁANÓW I
WIERNYCH CAŁEGO KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO
Kościół w służbie rodziny
1. Rodzina w czasach dzisiejszych znajduje się pod wpływem rozległych,
głębokich i szybkich przemian społecznych i kulturowych. Wiele rodzin przeżywa
ten stan rzeczy, dochowując wierności tym wartościom, które stanowią fundament
instytucji rodzinnej. Inne stanęły niepewne i zagubione wobec swych zadań, a
nawet niekiedy zwątpiły i niemal zatraciły świadomość ostatecznego znaczenia i
prawdy życia małżeńskiego i rodzinnego. Inne jeszcze, na skutek doznawanych
niesprawiedliwości, napotykają na przeszkody w korzystaniu ze swoich
podstawowych praw.
Kościół, świadomy tego, że małżeństwo i rodzina stanowią jedno z
najcenniejszych dóbr ludzkości, pragnie nieść swoją naukę i zaofiarować pomoc
tym, którzy znając wartości małżeństwa i rodziny, starają się pozostać im
wierni; tym, którzy w niepewności i niepokoju poszukują prawdy; i tym, którzy
niesłusznie napotykają na przeszkody w realizowaniu własnej wizji rodziny.
Podtrzymując pierwszych, oświecając drugich i wspierając tych, którym stwarzane
bywają trudności, Kościół pragnie służyć każdemu człowiekowi, zatroskanemu o
losy małżeństwa i rodziny1.
W sposób szczególny Kościół zwraca się do ludzi młodych, którzy mają wstąpić
na drogę życia małżeńskiego i rodzinnego, aby ukazać im nowe horyzonty, pomóc
odkryć piękno i wielkość powołania do miłości i służby życiu.
Synod roku 1980 kontynuacją poprzednich Synodów
2. Znakiem tego głębokiego zainteresowania Kościoła problematyką rodziny był
ostatni Synod Biskupów, który odbył się w Rzymie, w dniach od 26 września do 25
października 1980 roku. Był on naturalną kontynuacją dwóch poprzednich Synodów2.
Rodzina chrześcijańska jest bowiem pierwszą wspólnotą powołaną do głoszenia
Ewangelii osobie ludzkiej, która jest w stałym rozwoju, i doprowadzenia jej,
poprzez stopniowe wychowanie i katechezę, do pełnej dojrzałości ludzkiej i
chrześcijańskiej.
Ponadto problematyka ostatniego Synodu wiąże się ściśle z tematyką Synodu o
kapłaństwie służebnym i o sprawiedliwości w świecie współczesnym. Rodzina
bowiem, jako wspólnota wychowawcza, powinna pomóc człowiekowi w rozpoznaniu
własnego powołania i podjęciu koniecznych wysiłków na rzecz większej
sprawiedliwości, przygotowując go od samego początku do relacji międzyosobowych,
opartych na sprawiedliwości i miłości.
Ojcowie Synodu przedstawili mi na zakończenie swych obrad obszerny wykaz
propozycji, w których zebrali owoce refleksji wysnutych w czasie dni intensywnej
pracy, i jednomyślnie prosili, abym wobec całej ludzkości wypowiedział żywe
zainteresowanie Kościoła sprawą rodziny oraz udzielił potrzebnych wskazań
dotyczących nowych zadań pasterskich w tej podstawowej dziedzinie życia
ludzkiego i kościelnego.
Wypełniając to zadanie poprzez niniejszą Adhortację, która jest szczególnym
wyrazem powierzonego mi urzędu apostolskiego, pragnę podziękować wszystkim
uczestnikom Synodu za cenny wkład nauki i doświadczenia oddany do mojej
dyspozycji, zwłaszcza w postaci „Propositiones”; powierzam je Papieskiej Radzie
do Spraw Rodziny celem głębszego studium dla ukazania pełnej wartości zawartego
tam bogactwa.
Wielkie dobro małżeństwa i rodziny
3. Kościół oświecony wiarą, która pozwala mu poznać całą prawdę o wielkiej
wartości małżeństwa i rodziny oraz o ich głębokim znaczeniu, czuje się
przynaglony do głoszenia Ewangelii — „dobrej nowiny” — wszystkim bez wyjątku, a
zwłaszcza ludziom powołanym do małżeństwa i przygotowującym się do niego,
wszystkim małżonkom i rodzicom całego świata.
Jest on głęboko przekonany, że jedynie przyjęcie Ewangelii pozwala na
spełnienie wszystkich nadziei, które człowiek słusznie pokłada w małżeństwie i
rodzinie.
Zamierzone przez Boga w akcie stwórczym3
małżeństwo i rodzina są wewnętrznie skierowane do urzeczywistnienia się w
Chrystusie4 i potrzebują Jego łaski dla uzdrowienia
z ran grzechu5 i nawiązania do „początku”6,
czyli do pełnego poznania i całkowitego wypełnienia zamysłu Bożego.
W obecnym momencie historycznym, gdy rodzina jest przedmiotem ataków ze
strony licznych sił, które chciałyby ją zniszczyć lub przynajmniej
zniekształcić, Kościół jest świadom tego, że dobro społeczeństwa, i jego własne,
związane jest z dobrem rodziny7, czuje silniej i w
sposób bardziej wiążący swoje posłannictwo głoszenia wszystkim zamysłu Bożego
dotyczącego małżeństwa i rodziny, zapewniając im pełną żywotność, rozwój ludzki
i chrześcijański oraz przyczyniając się w ten sposób do odnowy społeczeństwa i
Ludu Bożego.
CZĘŚĆ PIERWSZA
BLASKI I CIENIE RODZINY W
DOBIE OBECNEJ
Potrzeba rozeznania sytuacji
4. Z uwagi na to, że Boży plan względem małżeństwa i rodziny dotyczy
mężczyzny i kobiety w konkretnej codzienności ich bytowania w określonych
sytuacjach społecznych i kulturowych, Kościół chcąc spełnić swoją posługę musi
dołożyć starań, aby poznać stosunki, w których urzeczywistnia się dzisiaj
małżeństwo i rodzina8.
Poznanie takie jest przeto niezbędnym wymogiem dzieła ewangelizacji. Rodzinie
bowiem naszych czasów Kościół ma dzisiaj zanieść niezmienną a zawsze nową
Ewangelię Jezusa Chrystusa, gdyż właśnie rodziny powołane są do przyjęcia i
przeżywania planu Bożego wobec nich, w zależności od obecnych warunków świata, w
jakich żyją. Nadto, skoro wymagania i wezwania Ducha zawarte są także w samych
wydarzeniach historycznych, przeto Kościół może głębiej poznawać niewyczerpaną
tajemnicę małżeństwa i rodziny również poprzez sytuacje, nurtujące pytania,
niepokoje i nadzieje młodzieży, małżonków i rodziców żyjących dzisiaj9.
Winna tu dojść do głosu jeszcze inna, szczególnie ważna w naszych czasach
refleksja. Nierzadko się zdarza, że mężczyźnie i kobiecie w ich szczerym i
dogłębnym poszukiwaniu odpowiedzi na codzienne i trudne problemy życia
małżeńskiego i rodzinnego przedkłada się wizje i kuszące propozycje, które w
różny sposób zdradzają prawdę i godność osoby ludzkiej. Propozycje te często
znajdują poparcie ze strony potężnej i rozgałęzionej sieci środków społecznego
przekazu, które niepostrzeżenie narażają na niebezpieczeństwo wolność i zdolność
obiektywnej oceny.
Wielu ludzi już uświadamia sobie niebezpieczeństwo, na jakie narażona jest
osoba ludzka, i podejmuje działanie na rzecz prawdy. Kościół przyłącza się do
nich poprzez swój osąd ewangeliczny i ofiarowuje wolę służebna prawdzie,
wolności i godności każdego mężczyzny i każdej kobiety.
Osąd ewangeliczny
5. To swoje rozeznanie przedstawia Kościół jako kierunek zmierzający do
ocalenia i urzeczywistnienia całej prawdy i pełnej godności małżeństwa i
rodziny.
Ocena ta dokonywana jest przez zmysł wiary10,
który jest darem udzielonym przez Ducha wszystkim wiernym11.
Jest ona zatem dziełem całego Kościoła wedle różnorodności darów i charyzmatów,
które wszystkie razem i wedle właściwej każdemu odpowiedzialności, współdziałają
w głębszym poznaniu i wypełnieniu Słowa Bożego: Kościół zatem dokonuje własnej
oceny ewangelicznej nie tylko poprzez Pasterzy nauczających w imieniu i mocą
Chrystusa, ale także poprzez świeckich: Chrystus ich „po to ustanowił świadkami
oraz wyposażył w zmysł wiary i łaskę słowa, aby moc Ewangelii jaśniała w życiu
codziennym, rodzinnym i społecznym”12. Świeccy
przeto, wezwani do wyjaśniania i wprowadzania ładu do rzeczywistości doczesnej
według zamysłu Boga Stwórcy i Odkupiciela, mają z racji właściwego im powołania
szczególne zadanie odczytywania w świetle Chrystusa dziejów tego świata.
„Nadprzyrodzony zmysł wiary”13 nie polega
jednak wyłącznie i koniecznie na wspólnym odczuciu wiernych. Kościół, idąc za
Chrystusem, naucza prawdy, która nie zawsze jest zgodna z opinią większości.
Słucha on głosu sumienia, a nie „siły”, i w ten sposób broni ubogich i
pogardzanych. Docenia badania socjologiczne i statystyczne, o ile okazują się
pożyteczne dla uchwycenia kontekstu historycznego, w którym ma on rozwijać
działalność pasterską, i dla lepszego poznania prawdy; badania te nie mogą
jednak być uważane za wyraz zmysłu wiary.
Skoro zadaniem posługiwania apostolskiego jest zapewnienie niewzruszonego
trwania Kościoła w Prawdzie Chrystusowej i wprowadzania w nią coraz głębiej,
przeto Pasterze winni rozwijać zmysł wiary u wszystkich wiernych, rozważać
krytycznie i autorytatywnie osądzać prawdziwość jego przejawów oraz wychowywać
wiernych do coraz dojrzalszej oceny ewangelicznej14.
Dla wyprowadzenia autentycznej oceny ewangelicznej w różnorakich sytuacjach i
kulturach, w jakich mężczyzna i kobieta przeżywają swoje małżeństwo i rodzinę,
małżonkowie i rodzice chrześcijańscy mogą i powinni ofiarować swój własny i
niezastąpiony wkład. Uzdalnia ich do tego zadania charyzmat czy właściwy im dar,
dar sakramentu małżeństwa15.
Sytuacja rodziny w świecie współczesnym
6. Sytuacja, w której znalazła się rodzina, posiada aspekty pozytywne i
aspekty negatywne: pierwsze są znakiem zbawienia Chrystusowego działającego w
świecie, drugie — znakiem odrzucenia przez człowieka miłości Boga.
Z jednej strony ma się bowiem do czynienia z żywszym poczuciem wolności
osobistej, jak również ze zwróceniem większej uwagi na jakość stosunków
międzyosobowych w małżeństwie, na podnoszenie godności kobiety, na
odpowiedzialne rodzicielstwo, na wychowanie dzieci; prócz tego obserwuje się
świadomość potrzeby zacieśnienia więzów między rodzinami celem niesienia
wzajemnej pomocy duchowej i materialnej, pełniejsze odkrycie posłannictwa
kościelnego właściwego rodzinie i jej odpowiedzialności za budowanie
społeczeństwa bardziej sprawiedliwego. Z drugiej jednak strony nie brakuje
niepokojących objawów degradacji niektórych podstawowych wartości: błędne
pojmowanie w teorii i praktyce niezależności małżonków we wzajemnych
odniesieniach; duży zamęt w pojmowaniu autorytetu rodziców i dzieci; praktyczne
trudności, na które często napotyka rodzina w przekazywaniu wartości; stale
wzrastająca liczba rozwodów, plaga przerywania ciąży, coraz częstsze uciekanie
się do sterylizacji; faktyczne utrwalanie się mentalności przeciwnej poczęciu
nowego życia.
U korzeni tych negatywnych objawów często leży skażone pojęcie i przeżywanie
wolności, rozumianej nie jako zdolność do realizowania prawdziwego zamysłu
Bożego wobec małżeństwa i rodziny, ale jako autonomiczna siła, utwierdzająca w
dążeniu do osiągnięcia własnego egoistycznego dobra, nierzadko przeciwko innym.
Zasługuje także na uwagę fakt, że w krajach tak zwanego Trzeciego Świata
rodziny nie mają podstawowych środków do życia, takich, jak pożywienie, praca,
mieszkanie, lekarstwa, często brakuje im też najbardziej elementarnych swobód. W
krajach bogatszych natomiast, nadmierny dobrobyt i nastawienie konsumpcyjne,
paradoksalnie połączone z pewnym lękiem i niepewnością co do przyszłości,
odbierają małżonkom wielkoduszność i odwagę do przekazywania życia nowym istotom
ludzkim: w ten sposób życie bywa często pojmowane nie jako błogosławieństwo,
lecz jako niebezpieczeństwo, przed którym należy się bronić.
Sytuacja historyczna, w której żyje rodzina, przedstawia się więc jako
mieszanina blasków i cieni.
Dowodzi to, że historia nie jest po prostu procesem, który z konieczności
prowadzi ku lepszemu, lecz jest wynikiem wolności, a raczej walki pomiędzy
przeciwstawnymi wolnościami, czyli — według znanego określenia św. Augustyna —
konfliktem między dwiema miłościami: miłością Boga, posuniętą aż do wzgardy sobą
i miłością siebie, posuniętą aż do pogardy Boga16.
Wynika z powyższego, że tylko wychowanie do miłości zakorzenionej w wierze
może doprowadzić do osiągnięcia zdolności odczytywania „znaków czasu”, które są
historycznym wyrazem tej podwójnej miłości.
Wpływ sytuacji na sumienie wiernych
7. Żyjąc w takim świecie, pod presją płynącą głównie ze środków społecznego
przekazu, wierni nie zawsze potrafili i potrafią uchronić się przed
zaciemnianiem podstawowych wartości i stać się krytycznym sumieniem kultury
rodzinnej i aktywnymi podmiotami budowy autentycznego humanizmu rodzin.
Wśród najbardziej niepokojących znaków tego zjawiska Ojcowie Synodu
uwydatnili w szczególny sposób szerzenie się rozwodów i tworzenie nowych
związków także wśród wierzących; zawieranie jedynie cywilnych kontraktów
małżeńskich, wbrew powołaniu ochrzczonych do „poślubienia się w Panu”;
przyjmowanie sakramentu małżeństwa bez żywej wiary, dla innych motywów;
odrzucanie norm moralnych, które regulują współżycie małżeńskie i nadają mu
ludzki i chrześcijański wymiar.
Nasza epoka potrzebuje mądrości
8. Przed całym Kościołem staje zadanie głębokiego przemyślenia i
zaangażowania, by nowa kultura, która się rodzi, została na wskroś przeniknięta
Ewangelią, by uznane zostały prawdziwe wartości, by bronione były prawa
mężczyzny i kobiety i szerzona sprawiedliwość wewnątrz samych struktur
społecznych. W ten sposób „nowy humanizm” nie będzie odciągał ludzi od Boga,
lecz bardziej do Niego zbliżał.
Do budowania takiego humanizmu nauka i jej praktyczne zastosowanie stwarzają
nowe i niezmierzone możliwości. Niestety, nauka, w następstwie decyzji
politycznych, które określają kierunek badań i jej zastosowanie, bywa często
wykorzystywana wbrew jej pierwotnemu przeznaczeniu, którym jest rozwój osoby
ludzkiej.
Niezbędne staje się zatem odzyskanie powszechnej świadomości prymatu wartości
moralnych, które są wartościami osoby ludzkiej jako takiej. Uświadomienie sobie
na nowo ostatecznego celu życia i jego podstawowych wartości jest wielkim
zadaniem dnia dzisiejszego, mającym na celu odnowę społeczeństwa. Tylko
świadomość prymatu tych wartości pozwoli na takie wykorzystanie ogromnych
możliwości, jakie nauka złożyła w ręce człowieka, które będzie naprawdę
nastawione na rozwój osoby ludzkiej w całej jej wewnętrznej prawdzie, w jej
wolności i godności. Nauka winna sprzymierzyć się z mądrością.
Do problematyki rodziny można zatem odnieść następujące słowa Soboru
Watykańskiego II: „Epoka nasza bardziej niż czasy ubiegłe potrzebuje takiej
mądrości, która by wszelkie rzeczy nowe, jakie człowiek odkrywa, czyniła
bardziej ludzkimi. Przyszłym losom świata grozi bowiem niebezpieczeństwo, jeśli
ludzie nie staną się mądrzejsi”17.
Kształtowanie sumienia moralnego, które uzdalnia każdego człowieka do
osądzania i do rozpoznania właściwych sposobów urzeczywistniania siebie wedle
swej pierwotnej prawdy, staje się wymaganiem nieodzownym i pierwszoplanowym.
To właśnie przymierze z Mądrością Bożą winno być głębiej przywrócone
dzisiejszej kulturze. Każdy człowiek staje się uczestnikiem tej Mądrości w samym
akcie stwórczym Boga. Tylko dochowując wierności temu przymierzu, rodziny
dzisiejsze będą mogły przyczynić się do budowania świata opartego na większej
sprawiedliwości i braterstwie.
Stopniowość a nawrócenie
9. Niesprawiedliwości zapoczątkowanej przez grzech, który głęboko przeniknął
w struktury dzisiejszego świata i często nie pozwala rodzinie na pełne
urzeczywistnienie siebie samej i swoich podstawowych praw, musimy się
przeciwstawić wszyscy przez nawrócenie umysłu i serca, w wyrzeczeniu się
własnego egoizmu, naśladując Chrystusa ukrzyżowanego. Takie nawrócenie wywrze na
pewno dobroczynny wpływ także na odnowę struktur społecznych.
Potrzebne jest ciągłe, nieustanne nawracanie, które wymaga wewnętrznego
oderwania się od wszelkiego zła i przylgnięcia do dobra w jego pełni, a które w
praktyce dokonuje się często etapami, prowadzącymi coraz dalej. Rozwija się w
ten sposób proces dynamiczny, przebiegający powoli przez stopniowe włączanie
darów Bożych i wymagań Jego ostatecznej i najdoskonalszej Miłości w całe życie
osobiste i społeczne człowieka. Dlatego też konieczny jest pedagogiczny proces
wzrostu, w którym poszczególni wierni, rodziny i ludy, a nawet sama cywilizacja,
będą prowadzeni cierpliwie dalej, od tego, co już przejęli z Tajemnicy Chrystusa
— dochodząc do coraz bogatszego poznania i pełniejszego włączenia tej Tajemnicy
w ich życie.
Asymilacja kultur
10. Kościół, zgodnie z całą swoją tradycją, przyjmuje z kultur poszczególnych
ludów, to wszystko, co może lepiej wyrazić niezgłębione bogactwa Chrystusowe18.
Tylko przy współdziałaniu wszystkich kultur owe bogactwa będą mogły znaleźć
coraz pełniejszy wyraz, a Kościół z każdym dniem będzie mógł dochodzić do
doskonalszego i głębszego poznania tej Prawdy, którą już w całości otrzymał od
Pana.
Podwójna zasada: zgodności z Ewangelią tych kultur, które Kościół pragnie
asymilować i jedności Kościoła powszechnego, musi znajdować się zawsze u podstaw
studium, podejmowanego zwłaszcza przez Konferencje Episkopatów i kompetentne
Dykasterie Kurii Rzymskiej, oraz duszpasterskich wysiłków zmierzających do
pełniejszego ubogacenia chrześcijańskiej wiary innymi kulturami, także w
dziedzinie małżeństwa i rodziny.
Taka właśnie asymilacja kultur prowadzi do pełnej odbudowy przymierza z
Mądrością Bożą, którą jest sam Chrystus. Cały Kościół będzie ubogacony także
przez te kultury, które jakkolwiek pozbawione technologii, są bogate mądrością
ludzką i ożywione głębokimi wartościami moralnymi.
Dla jasnego ukazania celu tego procesu i bezpiecznej drogi do niego, Synod
słusznie zgłębił w pierwszym rzędzie pierwotny zamysł Boży wobec małżeństwa i
rodziny; zgodnie ze wskazaniem Chrystusa powrócił do „początku”19.
CZĘŚĆ DRUGA
ZAMYSŁ BOŻY WZGLĘDEM
MAŁŻEŃSTWA I RODZINY
Człowiek obrazem Boga-Miłości
11. Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo20;
powołując go do istnienia z miłości, powołał go jednocześnie do
miłości.
Bóg jest miłością21 i w samym sobie przeżywa
tajemnicę osobowej komunii miłości. Stwarzając człowieka na swój obraz i
nieustannie podtrzymując go w istnieniu, Bóg wpisuje w człowieczeństwo mężczyzny
i kobiety powołanie, a więc zdolność i odpowiedzialność za miłość i wspólnotę22.
Miłość jest zatem podstawowym i wrodzonym powołaniem każdej istoty ludzkiej.
Człowiek jako duch ucieleśniony, czyli dusza, która się wyraża poprzez ciało,
i ciało formowane przez nieśmiertelnego ducha, powołany jest do miłości w tej
właśnie swojej zjednoczonej całości. Miłość obejmuje również ciało ludzkie, a
ciało uczestniczy w miłości duchowej.
Objawienie chrześcijańskie zna dwa właściwe sposoby urzeczywistnienia
powołania osoby ludzkiej — w jej jedności wewnętrznej — do miłości: małżeństwo i
dziewictwo. Zarówno jedno, jak i drugie, w formie im właściwej, są konkretnym
wypełnieniem najgłębszej prawdy o człowieku, o jego istnieniu „na obraz Boży”.
W następstwie tego płciowość, poprzez którą mężczyzna i kobieta oddają się
sobie wzajemnie we właściwych i wyłącznych aktach małżeńskich, nie jest
bynajmniej zjawiskiem czysto biologicznym, lecz dotyczy samej wewnętrznej istoty
osoby ludzkiej jako takiej. Urzeczywistnia się ona w sposób prawdziwie ludzki
tylko wtedy, gdy stanowi integralną część miłości, którą mężczyzna i kobieta
wiążą się z sobą aż do śmierci. Całkowity dar z ciała byłby zakłamaniem, jeśliby
nie był znakiem i owocem pełnego oddania osobowego, w którym jest obecna cała
osoba, również w swym wymiarze doczesnym. jeżeli człowiek zastrzega coś dla
siebie lub rezerwuje sobie możliwość zmiany decyzji w przyszłości, już przez to
samo nie oddaje się całkowicie.
Ta całkowitość, jakiej wymaga miłość małżeńska, odpowiada również wymogom
odpowiedzialnego rodzicielstwa, które będąc w rzeczywistości nastawione na
zrodzenie istoty ludzkiej, przewyższa swą naturą porządek czysto biologiczny i
nabiera w całej pełni wartości osobowych, a dla jej harmonijnego wzrostu
konieczny jest trwały i zgodny wkład obojga rodziców.
Jedynym „miejscem” umożliwiającym takie oddanie w całej swej prawdzie jest
małżeństwo, czyli przymierze miłości małżeńskiej lub świadomy i wolny wybór,
poprzez który mężczyzna i kobieta przyjmują wewnętrzną wspólnotę życia i
miłości, zamierzoną przez samego Boga23, która
jedynie w tym świetle objawia swoje prawdziwe znaczenie. Instytucja małżeństwa
nie jest wynikiem jakiejś niesłusznej ingerencji społeczeństwa czy władzy, ani
zewnętrznym narzuceniem jakiejś formy, ale stanowi wewnętrzny wymóg przymierza
miłości małżeńskiej, które potwierdza się publicznie jako jedyne i wyłączne, dla
dochowania w ten sposób pełnej wierności wobec zamysłu Boga Stwórcy. Wierność
ta, daleka od krępowania wolności osoby, zabezpiecza ją od wszelkiego
subiektywizmu i relatywizmu i daje jej uczestnictwo w stwórczej Mądrości.
Małżeństwo — komunią między Bogiem i ludźmi
12. Komunia miłości pomiędzy Bogiem i ludźmi, stanowiąca zasadniczą. treść
Objawienia i doświadczenia wiary Izraela, znajduje swój wymowny wyraz w
przymierzu oblubieńczym zawartym pomiędzy mężczyzną i kobietą.
Stąd też główny przekaz Objawienia: „Bóg miłuje swój lud”, zostaje
wypowiedziany również żywymi i konkretnymi słowami, poprzez które mężczyzna i
kobieta wyrażają swoją miłość małżeńską. Więź ich miłości staje się obrazem i
znakiem Przymierza łączącego Boga z Jego ludem24.
I ten sam grzech, który może zranić przymierze małżeńskie, staje się obrazem
niewierności ludu wobec swego Boga; bałwochwalstwo jest prostytucją25,
niewierność jest cudzołóstwem, nieposłuszeństwo wobec prawa jest odrzuceniem
miłości oblubieńczej Pana. Jednakże niewiemość Izraela nie niszczy odwiecznej
wierności Pana, a zatem miłość Boża zawsze wierna staje się wzorem więzów
wiernej miłości, jakie powinny łączyć małżonków26.
Jezus Chrystus, Oblubieniec Kościoła a sakrament małżeństwa
13. Komunia między Bogiem i ludźmi znajduje swoje ostateczne wypełnienie w
Jezusie Chrystusie, Oblubieńcu, który miłuje ludzkość i oddaje się jej jako
Zbawiciel, jednocząc ją w swoim ciele.
Objawia On pierwotną prawdę małżeństwa, prawdę o „początku”27
i, wyzwalając człowieka od twardości serca, uzdalnia go do urzeczywistnienia w
pełni tej prawdy.
Objawienie to osiąga swą pełnię ostateczną w darze miłości, który Słowo Boże
daje ludzkości, przyjmując naturę ludzką i w ofierze, którą Jezus Chrystus
składa z siebie samego na Krzyżu dla swej oblubienicy, Kościoła. W ofierze tej
odsłania się całkowicie ów zamysł, który Bóg wpisał w człowieczeństwo mężczyzny
i kobiety od momentu stworzenia28; małżeństwo
ochrzczonych staje się w ten sposób rzeczywistym znakiem Nowego i Wiecznego
Przymierza, zawartego we krwi Chrystusa. Duch, którego Pan użycza, daje nowe
serce i uzdalnia mężczyznę i kobietę do miłowania się tak, jak Chrystus nas
umiłował. Miłość małżeńska osiąga tę pełnię, której jest wewnętrznie
podporządkowana, ową „caritas” małżeńską, będącą właściwym i szczególnym
sposobem, w jaki małżonkowie uczestniczą i są powołani do przeżywania samej
miłości Chrystusa, ofiarującego się na Krzyżu.
Tertulian, w jednym ze swych pism o zasłużonej sławie, dobrze wyraził
wielkość i piękno życia małżeńskiego w Chrystusie: „Jakże potrafię wysłowić
szczęście tego małżeństwa, które wiąże Kościół, ofiara eucharystyczna umacnia, a
błogosławieństwo pieczętuje, aniołowie ogłaszają, a Ojciec potwierdza? ... Cóż
za jarzmo dwojga wiernych złączonych w jednej nadziei, jednym dochowaniu
wierności, w jednej służbie! Oboje są braćmi i oboje wspólnie służą; nie ma
pomiędzy nimi podziału ani co do ciała, ani co do ducha. Owszem, są prawdziwie
dwoje w jednym ciele, a gdzie jest jedno ciało, jeden też jest duch”29.
Przyjmując i rozważając wiernie Słowo Boże, Kościół uroczyście nauczał i
naucza, że małżeństwo między ochrzczonymi jest jednym z siedmiu sakramentów
Nowego Przymierza30.
Poprzez Chrzest bowiem mężczyzna i kobieta zostają definitywnie włączeni w
Nowe i Wieczne Przymierze, w Przymierze oblubieńcze Chrystusa z Kościołem.
Właśnie z racji tego niezniszczalnego włączenia, ta głęboka wspólnota życia i
miłości małżeńskiej ustanowiona przez Stwórcę31,
doznaje wywyższenia i włączenia w miłość oblubieńczą Chrystusa, zostaje wsparta
i wzbogacona Jego mocą zbawczą.
Na mocy sakramentalnego charakteru małżeństwa, wzajemny związek małżonków
staje się tym bardziej nierozerwalny. Poprzez sakramentalny znak, ich wzajemna
przynależność jest rzeczywistym obrazem samego stosunku Chrystusa do Kościoła.
Małżonkowie są zatem stałym przypomnieniem dla Kościoła tego, co dokonało się
na Krzyżu; wzajemnie dla siebie i dla dzieci są świadkami zbawienia, którego
uczestnikami stali się poprzez sakrament. Małżeństwo, podobnie jak każdy
sakrament, jest pamiątką, uobecnieniem i proroctwem tego zbawczego dzieła: „Jako
pamiątka, sakrament daje im łaskę i zadanie upamiętniania wielkich dzieł Bożych
i świadczenia o nich wobec swych dzieci; jako uobecnienie, daje im łaskę i
zadanie wprowadzania w życie, wzajemnie wobec siebie i wobec dzieci, wymogów
miłości, która przebacza i darzy odkupieniem; jako proroctwo, daje im łaskę i
zadanie życia i świadczenia o nadziei przyszłego spotkania z Chrystusem”32.
Podobnie jak każdy z siedmiu sakramentów, również małżeństwo we właściwy
sobie sposób jest rzeczywistym znakiem dzieła zbawienia. „Zaślubieni, jako
małżonkowie, uczestniczą w nim we dwoje, jako para, do tego stopnia, że
pierwszym i bezpośrednim skutkiem małżeństwa (res et sacramentum) nie
jest sama łaska nadprzyrodzona, ale chrześcijańska więź małżeńska, komunia
dwojga typowo chrześcijańska, ponieważ przedstawia tajemnicę Wcielenia Chrystusa
i tajemnicę Jego Przymierza. Szczególna jest także treść uczestnictwa w życiu
Chrystusa; miłość małżeńska zawiera jakąś całkowitość, w którą wchodzą wszystkie
elementy osoby — impulsy ciała i instynktu, siła uczuć i przywiązania, dążenie
ducha i woli. Miłość zmierza do jedności głęboko osobowej, która nie tylko łączy
w jedno ciało, ale prowadzi do tego, by było tylko jedno serce i jedna dusza.
Wymaga ona nierozerwalności i wierności w całkowitym wzajemnym obdarowaniu i
otwiera się ku płodności (por. Humanae vitae, 9). Jednym słowem chodzi o
normalne cechy charakterystyczne każdej naturalnej miłości małżeńskiej, ale w
nowym znaczeniu, gdyż sakrament nie tylko je oczyszcza i wzmacnia, ale wynosi
tak, że stają się wyrazem wartości prawdziwie chrześcijańskich”33.
Dzieci, najcenniejszy dar małżeństwa
14. Wedle zamysłu Bożego, małżeństwo jest podstawą szerszej wspólnoty
rodzinnej, ponieważ sama instytucja małżeństwa i miłość małżeńska są skierowane
ku rodzeniu i wychowaniu potomstwa, w którym znajdują swoje uwieńczenie34.
W swej najgłębszej rzeczywistości miłość jest istotowo darem, a miłość
małżeńska, prowadząc małżonków do wzajemnego „poznania”, które czyni z nich
„jedno ciało”35, nie wyczerpuje się wśród nich
dwojga, gdyż uzdalnia ich do największego oddania, dzięki któremu stają się
współpracownikami Boga, udzielając daru życia nowej osobie Judzkiej. W ten
sposób małżonkowie, oddając się sobie, wydają z siebie nową
rzeczywistość-dziecko, żywe odbicie ich miłości, trwały znak jedności
małżeńskiej oraz żywą i nierozłączną syntezę ojcostwa i macierzyństwa.
Stawszy się rodzicami, małżonkowie otrzymują od Boga dar nowej
odpowiedzialności. Ich miłość rodzicielska ma się stać dla dzieci widzialnym
znakiem tej samej miłości Boga, „od której bierze nazwę wszelkie ojcostwo na
niebie i na ziemi”36.
Nie należy jednakże zapominać, że także wówczas, kiedy zrodzenie potomstwa
nie jest możliwe, życie małżeńskie nie traci z tego powodu swojej wartości.
Niepłodność fizyczna może bowiem dostarczyć małżonkom sposobności do innej,
ważnej służby na rzecz życia osoby ludzkiej, jak na przykład adopcja, różne
formy pracy wychowawczej, niesienie pomocy innym rodzinom czy dzieciom ubogim
lub upośledzonym.
Rodzina — komunią osób
15. W małżeństwie i w rodzinie wytwarza się cały zespół międzyosobowych
odniesień: oblubieńczość, ojcostwo-macierzyństwo, synostwo, braterstwo, poprzez
które każda osoba wchodzi do „rodziny ludzkiej” i do „rodziny Bożej”, którą jest
Kościół.
Małżeństwo i rodzina chrześcijańska budują Kościół. W rodzinie bowiem osoba
ludzka nie tylko rodzi się i stopniowo, poprzez wychowanie, wprowadzana jest we
wspólnotę ludzką, ale także poprzez odrodzenie chrzcielne i wychowanie w wierze
wprowadzana jest w rodzinę Bożą, jaką jest Kościół.
Rodzina ludzka, rozdarta przez grzech, została na nowo zjednoczona zbawczą
mocą śmierci i zmartwychwstania Chrystusa37.
Małżeństwo chrześcijańskie, uczestnicząc w zbawczych skutkach tej tajemnicy,
stanowi naturalne środowisko, w którym dokonuje się włączenie osoby ludzkiej do
wielkiej rodziny Kościoła.
Przykazanie skierowane na początku do mężczyzny i kobiety, aby rośli i
rozmnażali się, osiąga w ten sposób swoją całkowitą prawdę i pełne
urzeczywistnienie.
Tak więc Kościół znajduje w rodzinie, zrodzonej z sakramentu, swoją kolebkę i
miejsce, w którym wchodzi w pokolenia ludzkie, a one w Kościół.
Małżeństwo a dziewictwo
16. Dziewictwo i celibat dla Królestwa Bożego nie tylko nie stoją w
sprzeczności z godnością małżeństwa, ale ją zakładają i potwierdzają. Małżeństwo
i dziewictwo to dwa sposoby wyrażenia i przeżywania jedynej Tajemnicy Przymierza
Boga ze swym ludem. Bez poszanowania małżeństwa nie może także istnieć
dziewictwo konsekrowane; jeżeli płciowość ludzka nie jest traktowana jako wielka
wartość dana przez Stwórcę, traci sens wyrzeczenie się jej dla Królestwa
Niebieskiego.
Bardzo słusznie stwierdza św. Jan Chryzostom: „Kto potępia małżeństwo,
pozbawia także dziewictwo jego chwały; kto natomiast je chwali, czyni dziewictwo
bardziej godnym podziwu i chwalebnym. To, co wydaje się dobrem tylko w
porównaniu ze złem, nie może być wielkim dobrem; ale to, co jest lepsze od tego,
co wszyscy uważają za dobro, jest z pewnością dobrem w stopniu najwyższym”38.
Żyjąc w dziewictwie człowiek trwa także cieleśnie w oczekiwaniu na
eschatologiczne zaślubiny Chrystusa z Kościołem, oddając się całkowicie
Kościołowi w nadziei, że Chrystus odda się Kościołowi w pełnej prawdzie życia
wiecznego. Człowiek bezżenny antycypuje w ten sposób w swym ciele nowy świat
„przyszłego zmartwychwstania”39.
Na mocy tego świadectwa dziewictwo podtrzymuje w Kościele żywą świadomość
tajemnicy małżeństwa i chroni je przed wszelkim pomniejszeniem i zubożeniem.
Czyniąc w specjalny sposób wolnym serce człowieka40
tak, aby zapalić je bardziej miłością do Boga i do wszystkich ludzi41,
dziewictwo świadczy o tym, że Królestwo Boże i jego sprawiedliwość są ową cenną
perłą pożądaną nad wszelkie, nawet największe wartości, której człowiek winien
szukać jako jedynej wartości ostatecznej. Dlatego też Kościół w ciągu swych
dziejów zawsze bronił wyższości tego charyzmatu w stosunku do charyzmatu
małżeństwa, z uwagi na jego szczególne powiązanie z Królestwem Bożym42.
Człowiek bezżenny, chociaż wyrzeka się płodności fizycznej, staje się płodny
duchowo, staje się ojcem i matką wielu, współpracując w dziele kształtowania się
rodziny wedle zamysłu Bożego.
Małżonkowie chrześcijańscy mają zatem prawo oczekiwać od osób bezżennych
dobrego przykładu i świadectwa dozgonnej wierności swemu powołaniu. Jak dla
małżonków dochowanie wierności bywa niekiedy trudne i wymaga ofiary, umartwienia
i zaparcia się siebie, tak samo może być ono trudne dla osób bezżennych.
Wierność ich, także w czasie ewentualnej próby, winna być zbudowaniem dla
wierności małżonków43.
Refleksje powyższe na temat dziewictwa mogą być światłem i pomocą tym, którzy
z przyczyn niezależnych od swej woli nie mogli wstąpić w związki małżeńskie i
przyjęli swoje położenie w duchu służby.
CZĘŚĆ TRZECIA
ZADANIA RODZINY
CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
Rodzina winna stać się tym, czym jest ze swej natury
17. W zamyśle Boga Stworzyciela i Odkupiciela rodzina odkrywa nie tylko swoją
„tożsamość”, to czym „jest”, ale również swoje „posłannictwo”, to, co może i
powinna „czynić”. Zadania, które z powołania Bożego ma wypełniać w historii,
wypływają z samej jej istoty i ukazują jej dynamiczny i egzystencjalny rozwój.
Każda rodzina odkrywa i znajduje w sobie samej nie dające się stłumić wezwanie,
które jednocześnie określa jej godność i odpowiedzialność: rodzino, „stań się”
tym, czym „jesteś”!
Sięganie do „początku” stwórczego aktu Boga jest koniecznością dla rodziny,
jeżeli pragnie ona poznać i urzeczywistnić siebie wedle prawdy wewnętrznej nie
tylko swego istnienia, ale także swego działania historycznego. A ponieważ wedle
zamysłu Bożego rodzina została utworzona jako „głęboka wspólnota życia i
miłości”44, przeto na mocy swego posłannictwa ma
ona stawać się coraz bardziej tym, czym jest, czyli wspólnotą życia i miłości „w
dążeniu”, które — podobnie jak każda rzeczywistość stworzona i odkupiona —
znajdzie swoje ostateczne spełnienie w Królestwie Bożym. W perspektywie
sięgającej samych korzeni rzeczywistości małżeńskiej i rodzinnej trzeba
następnie powiedzieć, że istota i zadania rodziny są ostatecznie określone przez
miłość. Rodzina dlatego otrzymuje misję strzeżenia, objawiania i
przekazywania miłości, będącej żywym odbiciem i rzeczywistym udzielaniem się
miłości Bożej ludzkości oraz miłości Chrystusa Pana Kościołowi, Jego
oblubienicy.
Każde poszczególne zadanie rodziny jest wyrazem i konkretnym wypełnieniem
tego podstawowego posłannictwa. Trzeba zatem bardziej wnikać w to szczególne
bogactwo posłannictwa rodziny i zgłębiać jego wielorakie i jednorodne treści.
W tym sensie, zaczynając od miłości i stale do niej się odwołując, ostatni
Synod naświetlił cztery podstawowe zadania rodziny:
1. tworzenie wspólnoty osób,
2. służba życiu,
3. udział w rozwoju społeczeństwa,
4. uczestnictwo w życiu i posłannictwie Kościoła.
Miłość zasadą i mocą komunii
18. Rodzina, założona i ożywiana przez miłość, jest wspólnotą osób: mężczyzny
i kobiety jako małżonków, rodziców, dzieci i krewnych. Pierwszym jej zadaniem
jest wierne przeżywanie rzeczywistości komunii w ciągłym działaniu na rzecz
rozwijania prawdziwej wspólnoty osób.
Wewnętrzną zasadą, trwałą mocą i celem ostatecznym tego zadania jest miłość:
tak jak bez miłości rodzina nie jest wspólnotą osób, tak samo bez miłości nie
może ona żyć, wzrastać i doskonalić się jako wspólnota osób. To, co
napisałem w Encyklice Redemptor hominis, znajduje swój początek i
najwłaściwsze zastosowanie w rodzinie jako takiej: „Człowiek nie może żyć bez
miłości. Człowiek pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą, jego życie jest
pozbawione sensu, jeśli nie objawi mu się Miłość, jeśli nie spotka się z
Miłością, jeśli jej nie dotknie i nie uczyni w jakiś sposób swoją, jeśli nie
znajdzie w niej żywego uczestnictwa”45.
Miłość pomiędzy mężczyzną i kobietą w małżeństwie i, w formie pochodnej i
rozszerzonej, miłość pomiędzy członkami tej samej rodziny — pomiędzy rodzicami i
dziećmi, pomiędzy braćmi i siostrami, pomiędzy krewnymi i domownikami — jest
ożywiana i podtrzymywana przez wewnętrzny, nieustający dynamizm, prowadzący
rodzinę do coraz głębszej i mocniejszej komunii, która jest fundamentem i
zasadą wspólnoty małżeńskiej i rodzinnej.
Niepodzielna jedność komunii małżeńskiej
19. Jako pierwsza, powstaje i rozwija się komunia pomiędzy małżonkami; na
mocy przymierza miłości małżeńskiej, mężczyzna i kobieta „już nie są dwoje, lecz
jedno ciało”46 i powołani są do ciągłego wzrostu w
tej komunii poprzez codzienną wierność małżeńskiej obietnicy obopólnego
całkowitego daru.
Owa komunia małżeńska ma swoje korzenie w naturalnym uzupełnianiu się
mężczyzny i kobiety, i jest wzmacniana przez osobistą wolę małżonków dzielenia
całego programu życia, tego, co mają i tego, czym są. Stąd taka komunia jest
owocem i znakiem potrzeby głęboko ludzkiej. Jednakże w Chrystusie Panu, Bóg
przyjmuje tę potrzebę ludzką, potwierdza ją, oczyszcza i podnosi, prowadząc ją
do doskonałości w sakramencie małżeństwa. Duch Święty, udzielony podczas
uroczystości sakramentalnej, użycza małżonkom chrześcijańskim daru nowej
komunii, komunii miłości, która jest żywym i rzeczywistym obrazem tej
najszczególniejszej jedności, która czyni z Kościoła niepodzielne Ciało
Mistyczne Chrystusa Pana.
Dar Ducha jest życiowym przykazaniem dla małżonków chrześcijańskich, a
zarazem podnietą, by z każdym dniem zmierzali ku coraz głębszej więzi pomiędzy
sobą na każdym poziomie: na poziomie związku ciał, charakterów, serc, umysłów i
dążeń, związku dusz47, ukazując w ten sposób
Kościołowi i światu nową komunię miłości jako dar łaski Chrystusowej.
Takiej komunii zaprzecza radykalnie poligamia; przekreśla ona bowiem wprost
zamysł Boży, który został objawiony nam na początku, gdyż jest przeciwna równej
godności osobowej mężczyzny i kobiety, oddających się sobie w miłości
całkowitej, a przez to samo jedynej i wyłącznej. Według Soboru Watykańskiego II,
„przez równą godność osobistą kobiety i mężczyzny, która musi być uwzględniona
przy wzajemnej i pełnej miłości małżonków, ukazuje się także w pełnym świetle
potwierdzona przez Pana jedność małżeństwa”48.
Komunia nierozerwalna
20. Komunia małżeńska charakteryzuje się nie tylko swoją jednością, ale
również swoją nierozerwalnością: „To głębokie zjednoczenie będące wzajemnym
oddaniem się sobie dwóch osób, jak również dobro dzieci, wymaga pełnej wierności
małżonków i prze ku nieprzerwalnej jedności ich współżycia”49.
Podstawowym obowiązkiem Kościoła jest potwierdzanie z mocą — jak to uczynili
Ojcowie Synodu — nauki o nierozerwalności małżeństwa. Tym, którzy w naszych
czasach uważają za trudne lub niemożliwe wiązanie się z jedną osobą na całe
życie, i tym, którzy mają poglądy wypaczone przez kulturę odrzucającą
nierozerwalność małżeństwa i wręcz ośmieszającą zobowiązanie małżonków do
wierności, należy na nowo przypomnieć radosne orędzie o bezwzględnie wiążącej
mocy owej miłości małżeńskiej, która w Jezusie Chrystusie znajduje swój
fundament i swoją siłę50.
Zakorzeniona w osobowym i całkowitym obdarowaniu się małżonków i wymagana dla
dobra dzieci nierozerwalność małżeństwa znajduje swoją ostateczną prawdę w
zamyśle Bożym, wyrażonym w Objawieniu: Bóg chce nierozerwalności małżeństwa i
daje ją jako owoc, jako znak i wymóg miłości absolutnie wiernej, którą On darzy
człowieka i którą Chrystus Pan żywi dla swego Kościoła.
Chrystus odnawia pierwotny zamysł, który Stworzyciel wpisał w serce mężczyzny
i kobiety, a w sakramencie małżeństwa daje „serce nowe” tak, że małżonkowie nie
tylko mogą przezwyciężyć „zatwardziałość serc”51,
ale równocześnie i nade wszystko dzielić pełną i ostateczną miłość Chrystusa,
nowe i wieczne Przymierze, które stało się ciałem. Tak jak Chrystus jest
„świadkiem wiernym”52, jest owym „tak” obietnicy
Bożej53 i przez to najwyższym urzeczywistnieniem
bezwarunkowej wierności, z jaką Bóg miłuje swój lud, tak samo małżonkowie
chrześcijańscy powołani są do rzeczywistego uczestnictwa w nieodwołalnej
nierozerwalności, która łączy Chrystusa z Kościołem, Jego oblubienicą, umiłowaną
przez Niego aż do końca54.
Dar sakramentu jest jednocześnie powołaniem i przykazaniem dla małżonków
chrześcijańskich, aby pozostali sobie wierni na zawsze, ponad wszelkie próby i
trudności, w wielkodusznym posłuszeństwie świętej woli Pana: „Co więc Bóg
złączył, niech człowiek nie rozdziela”55.
Dawanie świadectwa bezcennej wartości nierozerwalności i wierności
małżeńskiej jest jednym z najcenniejszych i najpilniejszych zadań małżonków
chrześcijańskich naszych czasów. Dlatego wraz ze wszystkimi Braćmi, którzy brali
udział w Synodzie Biskupów, pochwalam owe liczne pary małżeńskie, które choć
napotykają na niemałe trudności, to jednak zachowują i rozwijają dobro
nierozerwalności, wypełniając w ten sposób pokornie i odważnie powierzone im
zadanie; zachęcam je, aby były w świecie „znakiem” — maleńkim i cennym znakiem,
niekiedy poddanym próbie, lecz zawsze odnawiającym się — tej niestrudzonej
wierności, z którą Bóg i Jezus Chrystus miłują wszystkich ludzi i każdego
człowieka. Koniecznie trzeba podnieść też wartość świadectwa tych małżonków,
którzy, opuszczeni przez partnera, dzięki mocy wiary i nadziei chrześcijańskiej
nie wstąpili w nowy związek.
Oni również dają autentyczne świadectwo wierności, której świat dzisiejszy
tak potrzebuje. Dlatego winni doznawać zachęty i pomocy ze strony pasterzy i
wiernych Kościoła.
Szerszy zakres komunii rodziny
21. Komunia małżeńska stanowi fundament, na którym powstaje szersza komunia
rodziny, rodziców i dzieci, braci i sióstr pomiędzy sobą, domowników i innych
krewnych.
Komunia ta zakorzenia się w naturalnych więzach ciała i krwi, rozwija się i
doskonali w sposób prawdziwie ludzki poprzez zawiązywanie i rozwijanie głębszych
jeszcze i bogatszych więzów ducha. Miłość ożywiająca stosunki międzyosobowe
poszczególnych członków rodziny, stanowi siłę wewnętrzną, która kształtuje i
wzmacnia komunię i wspólnotę rodzinną.
Rodzina chrześcijańska jest też powołana do tego, by doświadczyła nowej i
szczególnej komunii, która wzmacnia i doskonali komunię naturalną i ludzką. W
rzeczywistości łaska Jezusa Chrystusa, „pierworodnego między wielu braćmi”56,
jest, przez swoją naturę i wewnętrzny dynamizm, „łaską braterstwa”, jak ją
nazywa św. Tomasz z Akwinu57. Duch Święty,
udzielany poprzez sprawowanie sakramentów, jest żywym źródłem i niewyczerpanym
pokarmem nadprzyrodzonej komunii, która gromadzi i wiąże wierzących z Chrystusem
i między sobą w jedności Kościoła Bożego. Objawienie i właściwe
urzeczywistnienie komunii kościelnej ma miejsce w rodzinie chrześcijańskiej,
która również z tego powodu może i powinna nazywać się „Kościołem domowym”58.
Wszyscy członkowie rodziny, każdy wedle własnego daru, mają łaskę i
odpowiedzialny obowiązek budowania dzień po dniu komunii osób, tworząc z rodziny
„szkołę bogatszego człowieczeństwa”59. Dokonuje
się to poprzez łaskę i miłość wobec dzieci, wobec chorych i starszych; poprzez
wzajemną codzienną służbę wszystkich; poprzez dzielenie się dobrami, radościami
i cierpieniami.
Podstawowym czynnikiem w budowaniu takiej komunii jest wymiana wychowawcza
między rodzicami i dziećmi60, w której każdy daje
i otrzymuje. Dzieci, poprzez miłość, szacunek, posłuszeństwo dla rodziców wnoszą
swój szczególny i niezastąpiony wkład w budowanie rodziny autentycznie ludzkiej
i chrześcijańskiej61. Zadanie to będzie ułatwione,
jeśli rodzice będą wykonywać swoją niezbywalną władzę jako prawdziwą i właściwą
„służbę”, czyli posługę podporządkowaną dobru ludzkiemu i chrześcijańskiemu
dzieci, a w szczególności umożliwieniu im osiągnięcia prawdziwie odpowiedzialnej
wolności, oraz jeśli rodzice zachowają żywą świadomość „daru”, który stale
otrzymują w dzieciach.
Komunia rodzinna może być zachowana i doskonalona jedynie w wielkim duchu
ofiary. Wymaga bowiem szlachetnej gotowości każdego i wszystkich do zrozumienia,
tolerancji, przebaczenia i pojednania. Każda rodzina zdaje sobie sprawę jak
napięcia i konflikty, egoizm, niezgoda gwałtownie uderzają w tę komunię, a
niekiedy śmiertelnie ją ranią. Stąd wielorakie i liczne formy rozbicia życia
rodzinnego. Ale każda rodzina jest równocześnie zawsze powołana przez Boga
pokoju do radosnego i odnawiającego doświadczania „pojednania”, to jest do
odbudowanej komunii i odnalezionej jedności. W szczególności uczestnictwo w
sakramencie pojednania i w uczcie jednego Ciała Chrystusa obdarza rodzinę
chrześcijańską łaską i odpowiedzialnym zadaniem przezwyciężania wszelkich
podziałów i dążenia do pełnej prawdy komunii, zamierzonej przez Boga,
odpowiadając w ten sposób pragnieniu Pana, „aby wszyscy stanowili jedno”62.
Prawa i obowiązki kobiety
22. Rodzina, która jest ze swej natury, i powinna się stawać komunią i
wspólnotą osób, znajduje w miłości żywe źródło i stały bodziec do przyjęcia,
szanowania i popierania rozwoju każdego z członków, w jego najwyższej godności
jako osoby, czyli żywego obrazu Boga. Jak słusznie potwierdzili Ojcowie Synodu,
kryterium moralne autentyczności więzów małżeńskich i rodzinnych polega na
rozwijaniu godności i powołania poszczególnych osób, które odnajdują swoją
pełnię w bezinteresownym darze z siebie samych63.
W tej perspektywie Synod pragnął zwrócić szczególną uwagę na kobietę, na jej
prawa i obowiązki w rodzinie i w społeczeństwie. W tej samej perspektywie
spojrzał także na mężczyznę jako małżonka i ojca, na dziecko i osoby starsze.
Należy przede wszystkim podkreślić godność i odpowiedzialność kobiety, równe
godności i odpowiedzialności mężczyzny. Równość ta realizuje się w szczególności
we właściwym małżeństwu i rodzinie dawaniu się drugiemu współmałżonkowi i
dawaniu się obojga dzieciom. To, co sam rozum ludzki wyczuwa i poznaje, zostało
w pełni objawione przez Słowo Boże. Dzieje zbawienia są bowiem ciągłym i
chwalebnym świadectwem godności kobiety.
Stwarzając człowieka „mężczyzną i niewiastą”64.
Bóg obdarza godnością osobową w równej mierze mężczyznę i kobietę, ubogacając
ich w niezbywalne prawa i odpowiedzialne zadania właściwe osobie ludzkiej. Z
kolei Bóg w najwyższym stopniu objawia godność kobiety, gdy On sam przyjmuje
ciało Judzkie z Maryi Dziewicy, którą Kościół czci jako Matkę Bożą, nazywając Ją
nową Ewą i stawiając jako wzór kobiety odkupionej. Subtelny szacunek Chrystusa
dla kobiet, które wezwał do pójścia za sobą i do przyjaźni, Jego ukazanie się po
zmartwychwstaniu kobiecie przed innymi uczniami, misja powierzona kobietom, aby
zaniosły Apostołom dobrą nowinę o zmartwychwstaniu — to znaki potwierdzające
szczególne uznanie Chrystusa Pana dla kobiety. Powie Apostoł Paweł: „Wszyscy ...
dzięki ... wierze jesteście synami Bożymi — w Chrystusie Jezusie ... Nie ma już
Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już
mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie
Jezusie”65.
Kobieta a społeczeństwo
23. Nie wchodząc teraz w różne szczegółowe aspekty złożonego tematu stosunku
kobieta-społeczeństwo, lecz ograniczając się tylko do istotnych spostrzeżeń,
trzeba jednak zauważyć, że na specyficznym gruncie rodzinnym szeroko
rozpowszechniona tradycja społeczna i kulturalna przyznawała kobiecie jedynie
rolę małżonki i matki, nie umożliwiając jej odpowiedniego dostępu do zadań
społecznych, zarezerwowanych na ogół dla mężczyzny.
Nie ulega wątpliwości, że równa godność i odpowiedzialność mężczyzny i
kobiety usprawiedliwia w pełni dostęp kobiety do zadań publicznych. Z drugiej
strony prawdziwy awans kobiety domaga się także, by — wyraźnie była uznana
wartość jej zadania macierzyńskiego i rodzinnego w odniesieniu do wszystkich
innych zadań publicznych i wszystkich innych zawodów. Zadania te i zawody
powinny zresztą uzupełniać się wzajemnie, jeżeli się pragnie, by rozwój
społeczny i kulturalny był prawdziwie i w pełni ludzki.
Stanie się to łatwiejsze, jeżeli — zgodnie z życzeniem Synodu — odnowiona
„teologia pracy” naświetli i pogłębi znaczenie pracy w życiu chrześcijańskim i
ustali podstawową więź, jaka istnieje pomiędzy pracą i rodziną, a tym samym
pierwotne i niezbywalne znaczenie pracy dla domu i wychowania dzieci66.
Kościół zatem może i powinien dopomóc współczesnemu społeczeństwu, nawołując
niestrudzenie do uznania i poszanowania przez wszystkich niezastąpionej wartości
pracy kobiety w domu. Ma to szczególne znaczenie w pracy wychowawczej: wtedy
bowiem zostanie usunięte samo źródło możliwej dyskryminacji między różnymi
rodzajami prac i zawodami, gdy stanie się jasne, że w każdej dziedzinie wszyscy
podejmują zadania, mając jednakowe prawa i jednakową odpowiedzialność. W ten
sposób obraz Boga w mężczyźnie i kobiecie zajaśnieje jeszcze bardziej.
Jeżeli prawo dostępu do różnych zadań publicznych ma być przyznane kobietom
podobnie jak mężczyznom, to jednocześnie społeczeństwo winno stworzyć takie
struktury, aby kobiety zamężne i matki nie były w praktyce zmuszone do
pracy poza domem, i aby ich rodziny mogły godnie żyć i rozwijać się pomyślnie
nawet wtedy, gdy kobieta poświęca się całkowicie własnej rodzinie.
Należy ponadto przezwyciężyć mentalność, według której większy zaszczyt
przynosi kobiecie praca poza domem, niż praca w rodzinie. Wymaga to jednak, by
mężczyźni poważali i miłowali kobietę z całym szacunkiem dla jej godności, i aby
społeczeństwo stwarzało i rozwijało warunki sprzyjające pracy domowej.
Z należytym szacunkiem dla odmiennego powołania mężczyzny i kobiety, Kościół
winien w swoim własnym życiu popierać, w miarę możności, równość ich praw i
godności dla dobra wszystkich: rodziny, społeczeństwa i Kościoła.
Jest jednak rzeczą jasną, że wszystko to nie oznacza rezygnacji kobiety ze
swej kobiecości ani też naśladowania roli mężczyzny, ale właśnie pełnię
człowieczeństwa kobiecego, które powinno wyrazić się w działalności kobiety czy
to w rodzinie, czy poza rodziną; nie można przy tym zapominać o różnorodności
zwyczajów i kultur w tej dziedzinie.
Obraza godności kobiety
24. Orędzie chrześcijańskie o godności kobiety bywa, niestety, zaprzeczane
przez owo uporczywe nastawienie, traktujące istotę ludzką nie jako osobę, ale
jako rzecz, jako przedmiot kupna-sprzedaży będący na usługach egoistycznego
interesu i samozadowolenia. Pierwszą ofiarą takiej mentalności jest kobieta.
Nastawienie to rodzi bardzo gorzkie owoce, jak pogardę dla mężczyzny i
kobiety, niewolnictwo, ucisk słabszych, pomografię, prostytucję — zwłaszcza w
formie zorganizowanej — i wszelkie najrozmaitsze dyskryminacje spotykane na polu
wychowania, na polu zawodowym, przy wynagrodzeniu za pracę itp.
Oprócz tego, jeszcze dzisiaj, przetrwały w dużej części naszego społeczeństwa
liczne formy upokarzającej dyskryminacji, które poważnie obrażają i godzą w
niektóre zwłaszcza kategorie kobiet, jak na przykład mężatki bezdzietne, wdowy,
kobiety żyjące w separacji, rozwiedzione oraz samotne matki.
Ojcowie Synodu wyrazili głęboki niepokój z powodu tych i innych
dyskryminacji. Proszę więc bardzo o rozwijanie wzmożonego i skuteczniejszego
duszpasterstwa specjalistycznego, aby te dyskryminacje mogły być ostatecznie
przezwyciężone i aby w pełni był szanowany obraz Boga, jaśniejący w każdym bez
wyjątku człowieku.
Mężczyzna jako mąż i ojciec
25. Wewnątrz komunii-wspólnoty małżeńskiej i rodzinnej mężczyzna jest
powołany, aby żył w świadomości swego daru oraz roli męża i ojca.
W małżonce widzi mężczyzna wypełnienie się zamysłu Bożego: „Nie jest dobrze,
żeby mężczyzna był sam; uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc”67,
i swoim czyni okrzyk Adama, pierwszego oblubieńca: „Ta dopiero jest kością z
moich kości i ciałem z mego ciała!”68.
Prawdziwa miłość małżeńska zakłada i wymaga, aby mężczyzna żywił głęboki
szacunek dla równej godności kobiety: „Nie jesteś jej panem — pisze św. Ambroży
— lecz mężem, nie służącą otrzymałeś, ale żonę ... Odpłać życzliwością za
życzliwość, miłość wynagrodź miłością”69.
Mężczyzna winien żyć ze swą żoną „w szczególnej formie przyjaźni osób”70.
A chrześcijanin jest powołany do rozwijania nowej postawy miłości, okazując w
ten sposób swej własnej oblubienicy miłość subtelną i mocną zarazem, jaką
Chrystus żywi do Kościoła71.
Miłość do małżonki, która została matką, i miłość do dzieci są dla mężczyzny
naturalną drogą do zrozumienia i urzeczywistnienia swego ojcostwa. Nade wszystko
tam, gdzie warunki społeczne i kulturalne łatwo skłaniają ojca do pewnego
uwolnienia się od zobowiązań wobec rodziny i do mniejszego udziału w wychowaniu
dzieci, konieczne jest odzyskanie społecznego przekonania, że miejsce i zadanie
ojca w rodzinie i dla rodziny mają wagę jedyną i niezastąpioną72.
Jak uczy doświadczenie, nieobecność ojca powoduje zachwianie równowagi
psychicznej i moralnej oraz znaczne trudności w stosunkach rodzinnych, podobnie
jak, w okolicznościach przeciwnych, przytłaczająca obecność ojca, zwłaszcza tam,
gdzie występuje już zjawisko tzw. „machizmu”, czyli nadużywanie przewagi
uprawnień męskich, które upokarzają kobietę i nie pozwalają na rozwój zdrowych
stosunków rodzinnych.
Mężczyzna, ukazując i przeżywając na ziemi ojcostwo samego Boga73,
powołany jest do zabezpieczenia równego rozwoju wszystkim członkom rodziny.
Spełni to zadanie przez wielkoduszną odpowiedzialność za życie poczęte pod
sercem matki, przez troskliwe pełnienie obowiązku wychowania, dzielonego ze
współmałżonką74, przez pracę, która nigdy nie
rozbija rodziny, ale utwierdza ją w spójni i stałości, przez dawanie świadectwa
dojrzałego życia chrześcijańskiego, które skutecznie wprowadza dzieci w żywe
doświadczenie Chrystusa i Kościoła.
Prawa dziecka
26. W rodzinie, wspólnocie osób, szczególną troską winno być otoczone
dziecko; należy rozwijać głęboki szacunek dla jego godności osobistej, oraz ze
czcią i wielkodusznie służyć jego prawom. Odnosi się to do każdego dziecka, ale
szczególnie ważkie staje się wobec dziecka małego, wymagającego opieki
całkowitej, wobec dziecka chorego, cierpiącego lub upośledzonego.
Troszcząc się o każde dziecko przychodzące na świat i otaczając je czułą i
rzetelną opieką, Kościół wypełnia swoje podstawowe posłannictwo; powołany jest
bowiem do objawiania i przedstawiania na nowo w dziejach przykładu i przykazania
Chrystusa Pana, który postawił dziecko w samym centrum Królestwa Bożego, mówiąc:
„Dopuśćcie dzieci i nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie; do takich bowiem
należy królestwo niebieskie”75.
Powtarzam raz jeszcze to, co powiedziałem na Zgromadzeniu Ogólnym Narodów
Zjednoczonych dnia 2 października 1979 roku: „Pragnę ... wypowiedzieć tę radość,
jaką dla każdego z nas stanowią dzieci, wiosna życia, zadatek przyszłości każdej
dzisiejszej ojczyzny. Żaden kraj na świecie, żaden system polityczny nie może
myśleć o swej przyszłości inaczej, jak tylko poprzez wizję tych nowych pokoleń,
które przejmą od swoich rodziców wielorakie dziedzictwo wartości, zadań i dążeń
zarówno własnego narodu, jak też całej rodziny ludzkiej. Troska o dziecko,
jeszcze przed jego narodzeniem, od pierwszej chwili poczęcia, a potem w latach
dziecięcych i młodzieńczych, jest pierwszym i podstawowym sprawdzianem stosunku
człowieka do człowieka. I dlatego też, czegóż można bardziej życzyć każdemu
narodowi i całej ludzkości, wszystkim dzieciom świata, jeśli nie owej lepszej
przyszłości, w której poszanowanie praw człowieka stanie się pełną
rzeczywistością w wymiarach nadchodzącego 2000 roku?”76.
Przyjęcie, miłość, szacunek, wieloraka i jednolita służba — materialna,
uczuciowa, wychowawcza, duchowa — każdemu dziecku, które przychodzi na ten
świat, winny stanowić zawsze charakterystyczną i nieodzowną cechę chrześcijan, a
zwłaszcza rodzin chrześcijańskich tak, aby dzieci mając możliwość wzrastania „w
mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi”77,
wnosiły swój cenny wkład w budowanie wspólnoty rodzinnej i w samo uświęcenie
rodziców78.
Osoby starsze w rodzinie
27. Istnieją kultury przejawiające szczególną cześć i wielką miłość dla osób
starszych. Człowiek stary nie bywa tam nigdy wyłączony z rodziny, czy traktowany
jako nieużyteczny ciężar; pozostaje w rodzinie i chociaż zobowiązany do
szanowania autonomii nowej rodziny, nadal bierze czynny i odpowiedzialny udział
w jej życiu, a nade wszystko wypełnia cenne posłannictwo świadka przeszłości i
inspiratora mądrości dla młodych i dla przyszłości.
Inne kultury natomiast, zwłaszcza w następstwie nieuporządkowanego rozwoju
przemysłowego i urbanistycznego, doprowadziły i nadal prowadzą do
niedopuszczalnego zepchnięcia starszych na margines życia, co jest dla nich
źródłem wielkiego cierpienia, a równocześnie duchowego zubożenia dla wielu
rodzin.
Działalność duszpasterska Kościoła winna pobudzić wszystkich do odkrycia i
docenienia zadania osób starszych we wspólnocie świeckiej i kościelnej, a
zwłaszcza w rodzinie. W rzeczywistości „życie osób starszych ułatwia nam zdanie
sobie sprawy z hierarchii wartości ludzkich; ukazuje ciągłość pokoleń i
wspaniale przedstawia wzajemną zależność Ludu Bożego. Osoby starsze ponadto mają
charyzmat przekraczania barier między pokoleniami, zanim one zaistnieją. Ileż
dzieci znalazło zrozumienie i miłość w oczach, słowach i pieszczotach osób
starszych! Ileż osób starszych chętnie podpisuje się pod natchnionymi słowami
biblijnymi, że «koroną starców — synowie synów» (Prz 17, 6)”79.
1. Przekazywanie życia
Współpracownicy miłości Boga Stworzyciela
28. Bóg, stwarzając mężczyznę i kobietę na obraz swój i podobieństwo, wieńczy
i doprowadza do doskonałości dzieło swych rąk — powołuje ich do szczególnego
uczestnictwa w swej miłości, a zarazem w swojej mocy Stwórcy i Ojca poprzez ich
wolną i odpowiedzialną współpracę w przekazywaniu życia ludzkiego: „Bóg im
błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście
zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną»”80.
Tak więc podstawowym zadaniem rodziny jest służba życiu, urzeczywistnianie w
ciągu dziejów pierwotnego błogosławieństwa Stwórcy: przekazywania — poprzez
rodzenie — obrazu Bożego z człowieka na człowieka81.
Płodność jest owocem i znakiem miłości małżeńskiej, żywym świadectwem pełnego
wzajemnego oddawania się małżonków: „... prawdziwy szacunek dla miłości
małżeńskiej i cały sens życia rodzinnego zmierzają do tego, żeby małżonkowie,
nie zapoznając pozostałych celów małżeństwa, skłonni byli mężnie współdziałać z
miłością Stwórcy i Zbawiciela, który przez nich wciąż powiększa i wzbogaca swoją
rodzinę”82.
Płodność miłości małżeńskiej nie zacieśnia się wszakże tylko do fizycznego
rodzenia dzieci, choćby nawet była pojmowana w swym specyficznie ludzkim
wymiarze: poszerza się i ubogaca wszelkimi owocami życia moralnego, duchowego i
nadprzyrodzonego, jakie ojciec i matka z racji swego powołania winni przekazać w
darze dzieciom, a poprzez dzieci, Kościołowi i światu.
Prastare i wciąż nowe nauczanie i prawodawstwo Kościoła
29. Właśnie dlatego, że miłość małżonków jest szczególnym uczestnictwem w
tajemnicy życia i miłości samego Boga, Kościół ma świadomość, że otrzymał
specjalne posłannictwo strzeżenia i ochraniania tak wielkiej godności małżeństwa
i tak wielkiej odpowiedzialności za przekazywanie życia ludzkiego.
Tak więc, w łączności z nieprzerwaną w ciągu dziejów i żywą tradycją
wspólnoty kościelnej, ostatni Sobór Watykański II i nauczanie mojego
Poprzednika, papieża Pawła VI, wyrażone przede wszystkim w Encyklice Humanae
vitae, przekazały naszym czasom prawdziwie profetyczne wypowiedzi, które
potwierdzają i jasno przedkładają prastarą i wciąż nową naukę i przepisy
Kościoła, dotyczące małżeństwa i przekazywania życia ludzkiego.
Dlatego na ostatnim zgromadzeniu Ojcowie Synodu wyraźnie oświadczyli: „Ten
Święty Synod, złączony w jedności wiary z Następcą św. Piotra, utrzymuje w mocy
to, co jest zawarte w dokumentach Soboru Watykańskiego II (por. Gaudium et
spes, 50), a następnie w Encyklice Humanae vitae, w szczególności to, że
miłość małżeńska winna być w pełni Judzka, wyłączna i otwarta na nowe życie
(Humanae vitae, n. II, por. 9 i 12)”83.
Kościół opowiada się za życiem
30. Nauczanie Kościoła odbywa się dzisiaj w takiej sytuacji społecznej i
kulturowej, która utrudnia jego zrozumienie, a zarazem sprawia, że jest ono
bardziej pilne i niezastąpione w rozwijaniu prawdziwego dobra mężczyzny i
kobiety.
Postęp naukowo-techniczny, który człowiek współczesny ciągle rozwija poprzez
swoje panowanie nad naturą, nie tylko budzi nadzieję stworzenia nowej i lepszej
ludzkości, ale także coraz głębszy niepokój o przyszłość. Niektórzy pytają, czy
warto żyć, czy też nie byłoby lepiej w ogóle się nie narodzić; wątpią, czy godzi
się powoływać innych do życia, skoro być może będą oni złorzeczyć, że wypadło im
istnieć w okrutnym świecie, którego grozy nie można nawet przewidzieć. Inni
mniemają, że jedynie do nich należą korzyści płynące z techniki, wykluczając
pozostałych ludzi, którym narzucają środki antykoncepcyjne albo jeszcze gorsze
metody. Jeszcze inni, zniewoleni mentalnością konsumpcyjną i pochłonięci
całkowicie staraniem o ciągłe zwiększanie dóbr materialnych, dochodzą w końcu do
tego, że już nie rozumieją duchowego bogactwa nowego życia ludzkiego i odrzucają
je. Ostateczna racja takiej mentalności, to brak Boga w sercach ludzi, Boga,
którego miłość jedynie jest silniejsza od wszelkich możliwych obaw świata, i
tylko ona może je przezwyciężyć.
Jak wynika z wielu aktualnych kwestii, rodzi się w ten sposób jakaś
mentalność przeciwna życiu (anti-life mentality): wystarczy na przykład
pomyśleć o pewnego rodzaju panicznym strachu, wywodzącym się ze studiów ekologów
i futurologów nad demografią; niekiedy wyolbrzymiają oni niebezpieczeństwo
przyrostu demograficznego dla jakości życia.
Kościół jednakże mocno wierzy, że życie ludzkie, nawet gdy słabe i cierpiące,
jest zawsze wspaniałym darem Bożej dobroci. Przeciw pesymizmowi i egoizmowi,
zaciemniającym świat, Kościół opowiada się za życiem: w każdym życiu ludzkim
umie odkryć wspaniałość owego „Tak”, owego, „Amen”, którym jest sam Chrystus84.
Owemu „Nie”, które zalewa i gnębi świat, przeciwstawia to żyjące „Tak”, broniąc
w ten sposób człowieka i świat przed tymi, którzy czyhają na życie i zadają mu
śmierć.
Kościół jest powołany do tego, aby wszystkim ukazać na nowo, z coraz większym
przekonaniem, swoją wolę rozwijania wszelkimi środkami życia ludzkiego i
bronienia go przeciw jakimkolwiek zasadzkom, niezależnie od stanu i stadium
rozwoju, w którym się ono znajduje.
Dlatego Kościół potępia, jako ciężką obrazę godności ludzkiej i
sprawiedliwości, wszystkie te poczynania rządów czy innych organów władzy, które
zmierzają do ograniczania w jakikolwiek sposób wolności małżonków w podejmowaniu
decyzji co do potomstwa. Stąd też wszelki nacisk wywierany przez te władze na
rzecz stosowania środków antykoncepcyjnych, a nawet sterylizacji i spędzania
płodu, winien być bezwzględnie potępiony i zdecydowanie odrzucony. Podobnie
należy napiętnować jako wielce niesprawiedliwy ten fakt, że w stosunkach
międzynarodowych pomoc gospodarcza udzielana na rzecz rozwoju ludów jest
uzależniana od programów antykoncepcji, sterylizacji czy spędzania płodu85.
Aby zamysł Boży był coraz pełniej urzeczywistniany
31. Kościół jest z pewnością świadomy także wielorakich i złożonych
problemów, które dzisiaj w wielu krajach wywierają wpływ na małżonków, gdy
chodzi o ich zadania związane z odpowiedzialnym przekazywaniem życia. Zna także
poważny problem wzrostu demograficznego, tak jak się on zarysowuje w różnych
częściach świata, łącznie z implikacjami moralnymi, jakie w sobie zawiera.
Kościół uważa jednak, że pogłębione rozważenie wszystkich aspektów tych
problemów da nowe i silniejsze potwierdzenie ważności autentycznej doktryny
odnośnie do regulacji urodzin, na nowo przedstawionej na Soborze Watykańskim II
i w Encyklice Humanae vitae
Dlatego też, wraz z Ojcami Synodu, uważam za mój obowiązek zwrócić się z
usilnym wezwaniem do teologów, aby jednocząc swoje wysiłki we współpracy z
hierarchicznym Magisterium, starali się coraz lepiej naświetlać podstawy
biblijne tej nauki, jej motywacje etyczne i racje personalistyczne. Dzięki temu,
będzie możliwe w kontekście organicznego wykładu przedstawić naukę Kościoła,
dotyczącą tego ważnego tematu, w sposób naprawdę dostępny wszystkim ludziom
dobrej woli, ułatwiając coraz jaśniejsze i głębsze jej zrozumienie. W ten sposób
zamysł Boży będzie mógł być coraz pełniej urzeczywistniany dla zbawienia
człowieka i dla chwały Stwórcy.
Z tego względu zgodny wysiłek teologów, czerpiący natchnienie z opartej na
pełnej przekonania wierności Magisterium, które jest jedynym autentycznym
przewodnikiem Ludu Bożego, jest szczególnie pilny również z racji wewnętrznego
powiązania pomiędzy doktryną katolicką na ten temat a wizją człowieka jaką
Kościół ukazuje: wątpliwości lub błędy dotyczące dziedziny małżeństwa lub
rodziny powodują poważne zaciemnienie całej prawdy o człowieku w sytuacji
kulturowej i tak już często niejasnej i pełnej sprzeczności. Wkład w wyjaśnianie
i pogłębianie nauki, będący powołaniem i właściwym zadaniem teologów, ma ogromną
wartość i stanowi szczególnie cenną posługę wobec rodziny i ludzkości.
W integralnej wizji człowieka i jego powołania
32. W kontekście kultury, która poważnie zniekształca lub wręcz zatraca
prawdziwe znaczenie płciowości ludzkiej, gdyż pozbawia ją zasadniczego
odniesienia do osoby, Kościół uważa za swoją bardzo naglącą i niezastąpioną
misję ukazywanie płciowości jako wartości i zadania całej osoby ludzkiej —
mężczyzny czy kobiety — stworzonych na obraz Boga.
W tej perspektywie Sobór Watykański II jasno stwierdza, że „kiedy ... chodzi
o pogodzenie miłości małżeńskiej z odpowiedzialnym przekazywaniem życia, wówczas
moralny charakter sposobu postępowania nie zależy wyłącznie od samej szczerej
intencji i oceny motywów, lecz musi być określony w świetle obiektywnych
kryteriów, uwzględniających naturę osoby ludzkiej i jej czynów, które to
kryteria w kontekście prawdziwej miłości strzegą pełnego sensu wzajemnego
oddawania się sobie i człowieczego przekazywania życia; a to jest niemożliwe bez
kultywowania szczerym sercem cnoty czystości małżeńskiej”86.
Właśnie wpatrzony w wizję, która uwzględnia „całego człowieka i całe jego
powołanie, obejmujące nie tylko porządek naturalny i doczesny, ale również
nadprzyrodzony i wieczny”87, Paweł VI stwierdził,
że nauka Kościoła „ma swoją podstawę w ustanowionym przez Boga nierozerwalnym
związku — którego człowiekowi nie wolno samowolnie zrywać — między dwojakim
znaczeniem tkwiącym w stosunku małżeńskim: między oznaczaniem jedności i
oznaczaniem rodzicielstwa”88. W końcu przypomniał,
że należy odrzucić — jako wewnętrznie nieuczciwe — „wszelkie działanie, które —
bądź to w przewidywaniu zbliżenia małżonków, bądź podczas jego spełniania, czy w
rozwoju jego naturalnych skutków — miałoby za cel uniemożliwienie poczęcia lub
stanowiło środek prowadzący do tego celu”89.
Kiedy małżonkowie, uciekając się do środków antykoncepcyjnych, oddzielają od
siebie dwa znaczenia, które Bóg Stwórca wpisał w naturę mężczyzny i kobiety i w
dynamizm ich zjednoczenia płciowego, zajmują postawę „sędziów” zamysłu Bożego i
„manipulują” oraz poniżają płciowość ludzką, a wraz z nią osobę własną i
współmałżonka, fałszując wartość „całkowitego” daru z siebie. W ten sposób
naturalnej „mowie”, która wyraża obopólny, całkowity dar małżonków,
antykoncepcja narzuca „mowę” obiektywnie sprzeczną, czyli taką, która nie wyraża
całkowitego oddania się drugiemu; stąd pochodzi nie tylko czynne odrzucenie
otwarcia się na życie, ale również sfałszowanie wewnętrznej prawdy miłości
małżeńskiej, powołanej do całkowitego osobowego daru.
Jeżeli natomiast małżonkowie, stosując się do okresów niepłodności, szanują
nierozerwalny związek znaczenia jednoczącego i rozrodczego płciowości ludzkiej,
postępują jako „słudzy” zamysłu Bożego i „korzystają” z płciowości zgodnie z
pierwotnym dynamizmem obdarowania „całkowitego”, bez manipulacji i zniekształceń90.
W świetle samego doświadczenia tylu par małżeńskich, a także danych, których
dostarczają różne gałęzie ludzkiej wiedzy, refleksja teologiczna winna uchwycić,
a następnie, zgodnie ze swoim powołaniem, uwydatnić różnic antropologiczną a
zarazem moralną, jaka istnieje pomiędzy środkami antykoncepcyjnymi, a odwołaniem
się do rytmów okresowych: chodzi tu o różnicę znacznie większą i głębszą niż się
zazwyczaj uważa, która w ostatecznej analizie dotyczy dwóch, nie dających się z
sobą pogodzić, koncepcji osoby i płciowości ludzkiej. Wybór rytmu naturalnego
bowiem, pociąga za sobą akceptację cyklu osoby, to jest kobiety, a co za tym
idzie, akceptację dialogu, wzajemnego poszanowania, wspólnej odpowiedzialności,
panowania nad sobą. Przyjęcie cyklu i dialogu oznacza następnie uznanie
charakteru duchowego i cielesnego zarazem komunii małżeńskiej, jak również
przeżywanie miłości osobowej w wierności, jakiej ona wymaga.
W tym kontekście para małżeńska doświadcza, że ich wspólnota małżeńska
ubogaca się takimi wartościami, jak czułość i serdeczność, które są czynnikami
głęboko ożywiającymi płciowość ludzką również w jej wymiarze fizycznym. W ten
sposób płciowość zostaje uszanowana i rozwinięta w jej wymiarze prawdziwie i w
pełni ludzkim, nie jest natomiast „używana” jako „przedmiot”, który burząc
jedność osobową duszy i ciała, uderza w samo dzieło stwórcze Boga w najgłębszym
powiązaniu natury i osoby.
Kościół Nauczycielem i Matką dla małżonków znajdujących się w trudnościach
33. Również w dziedzinie moralności małżeńskiej Kościół jest obecny i działa
jako Nauczyciel i Matka.
Jako Nauczyciel, niestrudzenie głosi normę moralną, która winna kierować
odpowiedzialnym przekazywaniem życia. Kościół nie jest bynajmniej autorem tej
normy, ani jej sędzią. Kościół, posłuszny prawdzie, którą jest Chrystus i
którego obraz odbija się w naturze i godności osoby ludzkiej, tłumaczy normę
moralną i przedkłada ją wszystkim ludziom dobrej woli, nie ukrywając, że wymaga
ona radykalizmu i doskonałości.
Jako Matka, Kościół chce być bliski wszystkim małżeństwom, które napotykają
na trudności w tym ważnym punkcie życia moralnego: zna dobrze ich często bardzo
przykre położenie, niekiedy będące wprost udręką z powodu różnego rodzaju
trudności, nie tylko natury indywidualnej, ale i społecznej; wie, że wiele
małżeństw napotyka na trudności nie tylko w konkretnej realizacji, ale także w
samym zrozumieniu wartości zawartych w normie moralnej.
Jednakże ten sam Kościół jest zarazem Nauczycielem i Matką. I dlatego nie
przestaje nigdy wzywać i zachęcać wszystkich do rozwiązywania ewentualnych
trudności małżeńskich, bez jakiegokolwiek fałszowania i uszczerbku dla prawdy,
jest bowiem przekonany, że nie może zachodzić prawdziwa sprzeczność pomiędzy
prawami Bożymi co do przekazywania życia a obowiązkiem pielęgnowania
autentycznej miłości małżeńskiej91. Stąd też
praktyczna pedagogia Kościoła winna być zawsze połączona z jego nauką i nie może
być nigdy od niej odłączona. Powtarzam przeto z tym samym przekonaniem, co mój
Poprzednik: „... wybitną formą miłości dla dusz jest nie pomniejszać w niczym
zbawczej nauki Chrystusa”92.
Z drugiej strony, autentyczna pedagogia Kościoła ukazuje swój realizm i swoją
mądrość tylko wtedy, gdy wytrwale i odważnie pomnaża wysiłki w celu stworzenia i
podtrzymania tych wszystkich warunków życia ludzkiego — psychologicznych,
moralnych i duchowych — które są konieczne do zrozumienia i przeżywania wartości
i normy moralnej.
Nie ulega wątpliwości, że do tych warunków należy zaliczyć stałość i
cierpliwość, pokorę i moc ducha, dziecięce zaufanie Bogu i Jego łasce, częste
uciekanie się do modlitwy i do sakramentów Eucharystii i pojednania93.
Tak umocnieni małżonkowie chrześcijańscy potrafią zachować żywą świadomość
szczególnego wpływu, który wywiera łaska sakramentu małżeństwa na wszystkie
aspekty życia małżeńskiego, a zatem i na dziedzinę płciową: dar Ducha, przyjęty
i odwzajemniony przez małżonków, pomoże im przeżywać płciowość ludzką wedle
zamysłu Bożego i jako znak jednoczącej i płodnej miłości Chrystusa do Jego
Kościoła.
Do warunków koniecznych należy jednak także znajomość cielesności i jej
rytmów płodności. Trzeba zatem uczynić wszystko, aby udostępnić tę wiedzę
ogółowi małżonków, a wcześniej jeszcze osobom młodym, poprzez informację i
wychowanie jasne, stosowne i poważne, przy współudziale par małżeńskich, lekarzy
i ekspertów. Znajomość taka winna następnie wejść w wychowanie do samokontroli:
stąd płynie absolutna konieczność cnoty czystości i stałego wychowywania do
niej. W chrześcijańskiej wizji czystość nie oznacza bynajmniej odrzucenia czy
też pogardy dla płciowości ludzkiej: oznacza raczej energię duchową, która
potrafi bronić miłości przed niebezpieczeństwami ze strony egoizmu i
agresywności oraz potrafi kierować ją ku pełnemu urzeczywistnieniu.
Paweł VI, wiedziony głęboką intuicją mądrości i miłości, dał jedynie wyraz
doświadczeniu tylu małżeństw, gdy w swej Encyklice napisał: „Nie ulega żadnej
wątpliwości, że rozumne i wolne kierowanie popędami wymaga ascezy, ażeby znaki
miłości, właściwe dla życia małżeńskiego, zgodne były z etycznym porządkiem, co
konieczne jest zwłaszcza dla zachowania okresowej wstrzemięźliwości. Jednakże to
opanowanie, w którym przejawia się czystość małżeńska, nie tylko nie przynosi
szkody miłości małżeńskiej, lecz wyposaża ją w nowe ludzkie wartości. Wymaga ono
wprawdzie stałego wysiłku, ale dzięki jego dobroczynnemu wpływowi małżonkowie
rozwijają w sposób pełny swoją osobowość, wzbogacając się o wartości duchowe.
Opanowanie to przynosi życiu rodzinnemu obfite owoce w postaci harmonii i pokoju
oraz pomaga w przezwyciężaniu innych jeszcze trudności: sprzyja trosce o
współmałżonka i budzi dla niego szacunek, pomaga także małżonkom wyzbyć się
egoizmu, sprzeciwiającego się prawdziwej miłości oraz wzmacnia w nich poczucie
odpowiedzialności. A wreszcie dzięki opanowaniu siebie rodzice uzyskują głębszy
i skuteczniejszy wpływ wychowawczy na potomstwo ... ”94.
Droga moralna małżonków
34. Posiadanie właściwego spojrzenia na porządek moralny, na jego wartości i
normy jest zawsze rzeczą wielkiej wagi; jest zaś szczególnie ważne, gdy
wzrastają i mnożą się trudności w ich zachowaniu.
Porządek moralny, właśnie dlatego, że ujawnia i przedstawia zamysł Boży, nie
może być czymś, co utrudnia życie człowiekowi i co nie odpowiada osobie; wręcz
przeciwnie, odpowiadając najgłębszym potrzebom człowieka stworzonego przez Boga,
służy jego pełnemu człowieczeństwu z tą samą subtelną i wiążącą miłością, z jaką
sam Bóg pobudza, podtrzymuje i prowadzi do właściwego mu szczęścia każde
stworzenie.
Człowiek jednakże, powołany do świadomego wypełnienia mądrego i pełnego
miłości zamysłu Bożego, jest istotą historyczną, która się formuje dzień po
dniu, podejmując liczne i dobrowolne decyzje: dlatego poznaje, miłuje i czyni
dobro moralne, odpowiednio do etapów swego rozwoju.
Także i małżonkowie, w zakresie swego życia moralnego, są powołani do
ustawicznego postępu, wiedzeni szczerym i czynnym pragnieniem coraz lepszego
poznawania wartości, które prawo Boże chroni i rozwija, oraz prostą i szlachetną
wolą kierowania się nimi w konkretnych decyzjach. Nie mogą jednak patrzeć na
prawo tylko jako na czysty ideał osiągalny w przyszłości, lecz powinni traktować
je jako nakaz Chrystusa do wytrwałego przezwyciężania trudności. A zatem „tego,
co nazywa się «prawem stopniowości» nie można utożsamiać ze «stopniowością
prawa», jak gdyby w prawie Bożym miały istnieć różne stopnie i formy nakazu dla
różnych osób i sytuacji. Wszyscy małżonkowie są powołani do świętości w
małżeństwie według woli Boga, a to powołanie realizuje się w miarę, jak osoba
Judzka potrafi odpowiedzieć na przykazanie Boże, ożywiona spokojną ufnością w
łaskę Bożą i we własną wolę”95. Tak samo sprawą
pedagogii Kościoła jest, by małżonkowie przede wszystkim jasno uznali naukę
zawartą w Encyklice Humanae vitae, jako normatywną dla ich życia
płciowego i szczerze usiłowali stworzyć warunki konieczne dla zachowania tych
zasad.
Pedagogia ta, jak zauważył Synod, obejmuje całe życie małżeńskie. Stąd
zadanie przekazywania życia winno być włączone w ogólne posłannictwo „całego
życia chrześcijańskiego”, które bez krzyża nie może osiągnąć zmartwychwstania. W
tym kontekście rozumie się, że z życia rodzinnego nie da się usunąć ofiary, co
więcej, trzeba ją przyjmować sercem tak, aby doznała pogłębienia miłość
małżeńska i stała się źródłem wewnętrznej radości.
Ten wspólny postęp wymaga refleksji, pouczenia, właściwego przygotowania
kapłanów, zakonników i osób świeckich pracujących w duszpasterstwie rodzin.
Wszyscy oni będą mogli pomagać małżonkom na drodze ich ludzkiego i duchowego
rozwoju, który zakłada świadomość grzechu, szczerą wolę zachowania prawa
moralnego i posługę pojednania. Trzeba zdawać sobie także sprawę, że w tę
intymną więź małżeńską wchodzi wola dwojga osób, które są jednak powołane do
zgodności w myśleniu i postępowaniu. Wymaga to niemało cierpliwości, uczucia i
czasu. Szczególnie ważna na tym polu jest jedność osądów moralnych i
duszpasterskich kapłanów. Tej jedności należy starannie poszukiwać i
zabezpieczać ją, aby wierni nie doświadczali bolesnego niepokoju sumienia96.
Postęp w życiu małżeńskim będzie zatem ułatwiony w miarę jak małżonkowie,
szanujący naukę Kościoła i ufni łasce Chrystusowej, wspomagani i utwierdzani
przez duszpasterzy oraz całą wspólnotę kościelną, będą umieli odkryć i przeżyć
wyzwalającą i rozwijającą wartość autentycznej miłości, jaką ofiaruje Ewangelia
i której domaga się przykazanie Pana.
Budzenie przekonań i zaofiarowanie konkretnej pomocy
35. Wobec problemu godziwej regulacji urodzin wspólnota kościelna musi w
obecnym czasie podjąć zadanie budzenia przekonań i ofiarowania konkretnej pomocy
tym, którzy pragną przeżywać ojcostwo i macierzyństwo w sposób prawdziwie
odpowiedzialny.
W tej dziedzinie Kościół, ciesząc się osiągnięciami badań naukowych
pozwalających określić dokładniej rytm płodności kobiety i popierając
intensywniejszy i szerszy zakres takich studiów, nie może nie rozbudzać ze
wzmożoną energią poczucia odpowiedzialności tych, którzy — jak lekarze,
eksperci, doradcy małżeństw, wychowawcy i same małżeństwa — mogą skutecznie
pomóc małżeństwom w przeżywaniu ich miłości tak, ażeby uszanowane były struktura
i cel aktu małżeńskiego, który ją wyraża. Oznacza to szerszy, bardziej
zdecydowany i systematyczny wysiłek idący w kierunku poznania, oceny i
stosowania naturalnych metod regulacji płodności97.
Cenne świadectwo mogą i powinni tu dać ci małżonkowie, którzy poprzez wspólne
podjęcie okresowej wstrzemięźliwości doszli do bardziej dojrzałej
odpowiedzialności osobistej wobec miłości i wobec życia: „takie bowiem powierzył
im Pan zadanie — pisał Paweł VI — aby ukazywali ludziom świętość i słodycz tego
prawa, dzięki któremu ich wzajemna miłość wiąże się ściśle z tą ich funkcją,
przez którą współdziałają oni z miłością Boga, Twórcy ludzkiego życia”98.
2. Wychowanie
Prawo-obowiązek rodziców do wychowywania
36. Zadanie wychowania wypływa z najbardziej pierwotnego powołania małżonków
do uczestnictwa w stwórczym dziele Boga: rodząc w miłości i dla miłości nową
osobę, która sama w sobie jest powołana do wzrostu i rozwoju, rodzice tym samym
podejmują zadanie umożliwienia jej życia w pełni ludzkiego. Przypomniał o tym
Sobór Watykański II: „Rodzice, ponieważ dali życie dzieciom, w najwyższym
stopniu są obowiązani do wychowania potomstwa i dlatego muszą być uznani za
pierwszych i głównych jego wychowawców. To zadanie wychowawcze jest tak wielkiej
wagi, że jego ewentualny brak z trudnością dałby się zastąpić. Do rodziców
bowiem należy stworzyć taką atmosferę rodzinną, przepojoną miłością i szacunkiem
dla Boga i ludzi, aby sprzyjała całemu osobistemu i społecznemu wychowaniu
dzieci. Dlatego rodzina jest pierwszą szkołą cnót społecznych, potrzebnych
wszelkim społecznościom”99.
Prawo-obowiązek rodziców do wychowywania jest czymś istotnym i jako
taki związany jest z samym przekazywaniem życia ludzkiego; jest on pierwotny
i mający pierwszeństwo w stosunku do zadań wychowawczych innych osób, z
racji wyjątkowości stosunku miłości łączącej rodziców i dzieci; wyklucza
zastępstwo i jest niezbywalny, dlatego nie może być całkowicie przekazany
innym, ani przez innych zawłaszczony.
Nie można zapominać, że poza tymi cechami, charakteryzującymi zadanie
wychowawcze rodziców, najgłębszym i określającym je elementem jest miłość
ojcowska i macierzyńska, która znajduje w dziele wychowawczym wypełnienie
doskonałej służby życiu: miłość rodzicielska od początku staje się duszą, a
przez to i normą, która inspiruje i nadaje kierunek całej konkretnej
działalności wychowawczej, ubogacając ją tak cennymi owocami miłości, jak
czułość, stałość, dobroć, usłużność, bezinteresowność i duch ofiary.
Wychowanie do istotnych wartości życia ludzkiego
37. Pomimo często bardzo poważnych dziś trudności w dziele wychowania,
rodzice wiruzi ufnie i z odwagą kształtować w dzieciach istotne wartości życia
ludzkiego. Dzieci winny wzrastać we właściwej wolności wobec dóbr materialnych,
przyjmując prosty i surowy styl życia w głębokim przekonaniu, że „więcej wart
jest człowiek z racji tego czym jest, niż ze względu na to, co posiada”100,
W społeczeństwie wstrząsanym i rozbitym przez napięcia i konflikty,
wynikające z gwałtownego ścierania się różnych indywidualizmów i egoizmów,
dzieci powinny nabyć nie tylko poczucie prawdziwej sprawiedliwości, która jedyna
prowadzi do poszanowania godności osobistej każdego człowieka, ale także i tym
bardziej poczucie prawdziwej miłości, jako postawy szczerej troski i
bezinteresownej służby wobec drugich, a zwłaszcza najbiedniejszych i
potrzebujących. Rodzina jest pierwszą i podstawową szkołą uspołecznienia: w
niej, jako we wspólnocie miłości, uczynienie z siebie daru jest prawem,
nadającym kierunek i warunkującym wzrost. Dar z siebie, który ożywia wzajemną
miłość małżonków, staje się wzorem i zasadą składania daru z siebie, co powinno
dokonywać się we wzajemnych stosunkach braci i sióstr oraz różnych,
współżyjących w rodzinie pokoleń. Tak komunia, jak uczestnictwo codziennie
przeżywane w domu, w chwilach radości i w trudnościach, jest najbardziej
konkretną i skuteczną pedagogią dla czynnego, odpowiedzialnego i owocnego
włączenia się dzieci w życie społeczne o szerszym zasięgu.
Wychowanie do miłości pojętej jako dar z siebie stanowi nieodzowną przesłankę
dla rodziców wezwanych do przekazania dzieciom jasnego i subtelnego
wychowania seksualnego. W obliczu kultury, która na ogół „banalizuje”
płciowość ludzką, interpretując ją i przeżywając w sposób ograniczony i
zubożony, odnosząc ją jedynie do ciała i egoistycznej przyjemności, posługa
wychowawcza rodziców musi skupić się zdecydowanie na kulturze życia płciowego,
aby była ona prawdziwie i w pełni osobowa: płciowość jest w istocie bogactwem
całej osoby — ciała, uczuć i duszy — ujawniającym swe głębokie znaczenie w
doprowadzeniu osoby do złożenia daru z siebie w miłości.
Wychowanie seksualne, stanowiące prawo i podstawowy obowiązek rodziców, winno
dokonywać się zawsze pod ich troskliwym kierunkiem zarówno w domu, jak i w
wybranych i kontrolowanych przez nich ośrodkach wychowawczych. W tym sensie
Kościół potwierdza prawo pomocniczości, które szkoła obowiązana jest
przestrzegać, współpracując w wychowaniu seksualnym, w takim samym duchu, jaki
ożywia rodziców.
W tym kontekście bezwzględnie nieodzowne jest wychowanie do czystości, jako
cnoty, która doprowadza osobę do prawdziwej dojrzałości i uzdalnia ją do
szanowania i rozwijania „oblubieńczego sensu” ciała. Co więcej, jeśli rodzice
chrześcijańscy rozpoznają u dzieci oznaki Bożego powołania, dołożą wszelkiej
troski i starania, aby wychowywać do dziewictwa, jako najwyższej formy owego
daru z siebie, który jest istotnym sensem płciowości ludzkiej.
Ze względu na powiązania zachodzące pomiędzy wymiarem płciowym osoby a jej
wartościami etycznymi, wychowanie ma doprowadzić do znajomości zasad moralnych i
uznania ich za konieczną i cenną gwarancję odpowiedzialnego wzrostu osobowego w
dziedzinie płciowości ludzkiej.
Dlatego Kościół stanowczo sprzeciwia się pewnej, często rozpowszechnianej
formie informowania o życiu seksualnym w oderwaniu od zasad moralnych, która nie
jest niczym innym, jak wprowadzeniem do doświadczenia przyjemności i bodźcem,
skłaniającym — już w latach niewinności — do utraty pogody ducha, otwierając
drogę do zepsucia.
Posłannictwo wychowawcze a sakrament małżeństwa
38. Nową i specjalną pomoc w posłannictwie wychowawczym rodziców
chrześcijańskich, wypływającym z uczestnictwa w dziele stwórczym Boga, znajdują
oni w sakramencie małżeństwa, który ich konsekruje do prawdziwie
chrześcijańskiego wychowania dzieci, to znaczy powołuje ich do uczestnictwa we
władzy i miłości samego Boga Ojca i Chrystusa Pasterza, a także w macierzyńskiej
miłości Kościoła, wzbogaca ich darami mądrości, rady, męstwa i wszystkimi innymi
darami Ducha Świętego po to, ażeby pomogli dzieciom w ich ludzkim i
chrześcijańskim wzrastaniu.
Poprzez sakrament małżeństwa zadanie wychowawcze rodziców nabiera godności i
charakteru powołania, stając się prawdziwą i w ścisłym sensie „posługą” Kościoła
w dziele budowania jego członków. Doniosłość i zaszczytność wychowawczej posługi
rodziców chrześcijańskich jest tak wielka, że św. Tomasz nie waha się zestawiać
jej z posługą kapłańską: „Niektórzy krzewią i podtrzymują życie duchowe
wyłącznie poprzez posługę duchową. To odnosi się do sakramentu kapłaństwa; inni
czynią to zarówno w stosunku do życia fizycznego, jak i duchowego, co ma miejsce
w przypadku sakramentu małżeństwa, w którym mężczyzna z kobietą łączą się, ażeby
wydać na świat potomstwo i wychować je na chwałę Bożą”101.
Żywa i czujna świadomość posłannictwa otrzymanego wraz z sakramentem
małżeństwa pomoże rodzicom chrześcijańskim poświęcić się dziełu wychowania
dzieci z wielką pogodą ducha i ufnością, a zarazem z poczuciem odpowiedzialności
wobec Boga, który ich powołuje i posyła, ażeby budowali Kościół w dzieciach. W
ten sposób rodzina ochrzczonych, zgromadzona razem przez Słowo i Sakrament jako
Kościół domowy, staje się tak jak wielki Kościół, nauczycielem i matką.
Pierwsze doświadczenie Kościoła
39. Misja wychowawcza wymaga, ażeby rodzice chrześcijańscy ukazali dzieciom
wszystkie te treści, które są konieczne do stopniowego dojrzewania ich
osobowości z punktu widzenia chrześcijańskiego i kościelnego. Niechaj zatem
przyjmą wyżej przypomniany kierunek wychowania, troszcząc się o to, by pokazać
dzieciom, do jakich głębin prowadzi wiara i miłość Jezusa Chrystusa. Poza tym
rodziców chrześcijańskich w ich dziele podejmowanym dla umocnienia w duszach
dzieci daru łaski Bożej, będzie podtrzymywała świadomość, że Pan powierza im
troskę o wzrost dziecka Bożego, brata Chrystusa, świątyni Ducha Świętego,
członka Kościoła.
Sobór Watykański II tak precyzuje treść wychowania chrześcijańskiego: „zdąża
(ono) nie tylko do pełnego rozwoju osoby ludzkiej ... lecz ma na względzie
przede wszystkim to, aby ochrzczeni, wprowadzani stopniowo w tajemnicę
zbawienia, stawali się z każdym dniem coraz bardziej świadomi otrzymanego daru
wiary. Niechaj uczą się chwalić Boga Ojca w duchu i w prawdzie (por. J 4,
23), zwłaszcza w kulcie liturgicznym; niechaj zaprawiają się w prowadzeniu
własnego życia wedle nowego człowieka w sprawiedliwości i świętości prawdy
(Ef 4, 22-24); w ten sposób niech stają się ludźmi doskonałymi na miarę
wieku pełności Chrystusowej (por. Ef 4, 13) i przyczyniają się do wzrostu
Ciała Mistycznego. Ponadto świadomi swego powołania niech się przyzwyczajają
dawać świadectwo nadziei, która w nich jest (por. 1 P 3, 15), jako też
pomagać w chrześcijańskim kształtowaniu świata”102.
Również Synod, podejmując i rozwijając myśli soborowe, przedstawił
posłannictwo wychowawcze rodziny chrześcijańskiej jako prawdziwą posługę,
poprzez którą dokonuje się przekazywanie i promieniowanie Ewangelii, tak że
życie rodziny staje się drogą wiary i jakby inicjacją chrześcijańską oraz szkołą
naśladowania Chrystusa. W rodzinie świadomej takiego daru, jak pisał Paweł VI
„wszyscy członkowie ... ewangelizują, a także podlegają ewangelizacji”103.
Na mocy posługi wychowania rodzice, poprzez przykład własnego życia, są
pierwszymi głosicielami Ewangelii wobec dzieci. Co więcej, modląc się z dziećmi
i czytając z nimi Słowo Boże, włączając dzieci poprzez stopniową inicjację
chrześcijańską do Ciała — eucharystycznego i kościelnego — Chrystusa, stają się
rodzicami w pełni, nie tylko rodzicielami życia fizycznego, ale i tego, które
przez odrodzenie Ducha Świętego płynie z Krzyża i zmartwychwstania Chrystusa.
Ażeby rodzice mogli godnie wypełnić swoje posługiwanie wychowawcze, Ojcowie
Synodu wyrazili życzenie, aby został przygotowany tekst katechizm dla rodzin,
jasny, zwięzły, przystępny dla wszystkich. Do wydania takiego katechizmu gorąco
zachęcono Konferencje Episkopatów.
Współpraca z innymi czynnikami wychowania
40. Rodzina jest pierwszą, lecz nie jedyną ani wyłączną wspólnotą
wychowującą: już wymiar wspólnotowy, obywatelski i kościelny człowieka wymaga i
prowadzi do dzieła szerszego i określonego, będącego owocem uporządkowanej
współpracy różnych czynników wychowawczych. Wszystkie te czynniki są konieczne,
nawet jeśli każdy może i powinien działać wedle własnej kompetencji i wnosząc
sobie właściwy wkład104,
Zadanie wychowawcze rodziny chrześcijańskiej zajmuje więc miejsce bardzo
ważne w duszpasterstwie organicznym: zakłada to nową formę współpracy rodziców
ze wspólnotami chrześcijańskimi oraz rozmaitych grup wychowawczych z
duszpasterzami. W tym sensie odnowa szkolnictwa katolickiego musi zwrócić
szczególną uwagę tak na rodziców uczniów, jak i na tworzenie doskonałej
wspólnoty wychowującej.
Prawo rodziców do wyboru wychowania zgodnego z wyznawaną przez nich wiarą
winno być bezwzględnie zabezpieczone.
Państwo i Kościół mają obowiązek służenia rodzinom wszelkimi możliwymi
formami pomocy, aby rodziny mogły prawidłowo wypełnić swe zadania wychowawcze. W
tym celu, zarówno Kościół, jak i państwo winny tworzyć i popierać te instytucje
i taką działalność, których słusznie domagają się rodziny: pomoc winna być
proporcjonalna do niewystarczalności rodziny. A zatem ci wszyscy, którzy w
społeczeństwie stoją na czele szkolnictwa, nie powinni nigdy zapominać, że
rodzice zostali ustanowieni przez samego Boga pierwszymi i głównymi wychowawcami
dzieci, i że ich prawo jest niezbywalne.
Jednakże dopełnieniem praw rodziców jest spoczywająca na nich poważna
powinność głębokiego zaangażowania się w nawiązanie serdecznego i czynnego
kontaktu z nauczycielami i kierownictwem szkoły.
Jeżeli w szkołach naucza się ideologii przeciwnych wierze chrześcijańskiej,
rodziny, o ile to możliwe, przy pomocy różnych form zrzeszeń rodzinnych, muszą
ze wszystkich sił i z całą umiejętnością pomóc młodym, ażeby ci nie oddalili się
od wiary. W tym przypadku rodzina potrzebuje szczególnej pomocy duszpasterzy,
którym nie wolno zapomnieć, że rodzice mają nienaruszalne prawo do powierzenia
dzieci wspólnocie kościelnej.
Wieloraka służba życiu
41. Płodna miłość małżeńska wyraża się w różnych formach służenia życiu.
Wśród nich najbardziej bezpośrednie, właściwe małżeństwu i zarazem takie, w
których nic małżeństwa nie może zastąpić, to rodzenie i wychowanie. W istocie
każdy akt prawdziwej miłości wobec człowieka potwierdza i doskonali duchową
płodność rodziny, będąc aktem posłuszeństwa wobec głębokiego, wewnętrznego
dynamizmu miłości, rozumianej jako oddawanie siebie innym.
Z tej perspektywy, bogatej w wartości i zadania dla wszystkich, niech czerpią
zachętę ci zwłaszcza małżonkowie, którzy doświadczają bezpłodności fizycznej.
Rodziny chrześcijańskie, które przez wiarę widzą we wszystkich ludziach
dzieci wspólnego Ojca Niebieskiego, będą wielkodusznie wychodzić naprzeciw
dzieciom innych rodzin, pomagając im i kochając je nie jako obcych, ale jako
członków jednej rodziny dzieci Bożych. W ten sposób rodzice chrześcijańscy będą
mogli rozszerzyć zasięg swej miłości poza więź ciała i krwi, uznając związki
wywodzące się z ducha, które rozwiną się w konkretną służbę dzieciom innych
rodzin, często potrzebujących i pozbawionych środków do życia.
Rodziny chrześcijańskie winna ożywiać większa gotowość do adopcji i
przysposobienia dzieci pozbawionych rodziców czy też opuszczonych: podczas gdy
te dzieci, odnajdując na nowo ciepło uczuć rodzinnych zaznają pełnego miłości,
opatrznościowego ojcostwa Boga, świadczonego przez rodziców chrześcijańskich,
wzrastając w atmosferze pogody i ufności, cała rodzina zostanie ubogacona
wartościami duchowymi poszerzonego braterstwa.
Płodność rodziny winna być świadoma swej nieustannej „twórczości”, cudownego
owocu Ducha Bożego, który otwiera oczy serca na odkrywanie nowych potrzeb i
cierpień naszego społeczeństwa, i który daje odwagę podjęcia ich oraz udzielenia
na nie odpowiedzi. Przedstawiony obraz ukazuje rodzinom szerokie pole działania.
Bardziej jeszcze aniżeli opuszczenie dzieci, niepokoi dzisiaj marginalizacja
społeczna i kulturowa, boleśnie uderzająca starych, chorych, upośledzonych,
narkomanów, byłych więźniów itd.
W ten sposób poszerza się niepomiernie horyzont ojcostwa i macierzyństwa
rodzin chrześcijańskich: ich miłość płodna duchowo podejmuje wyzwanie tych i
innych naglących potrzeb naszych czasów. Chrystus Pan, wraz z rodzinami i przez
nie, nadal ma „współczucie” dla rzesz.
Rodzina — pierwszą i żywotną komórką społeczeństwa
42. „Ponieważ Stwórca wszechrzeczy ustanowił związek małżeński początkiem i
podstawą społeczności ludzkiej”, rodzina stała się „pierwszą i żywotną komórką
społeczeństwa”105.
Rodzinę łączą ze społeczeństwem żywotne i organiczne więzi, stanowi ona
bowiem jego podstawę i stale je zasila poprzez swe zadanie służenia życiu: w
rodzinie przecież rodzą się obywatele i w niej znajdują pierwszą szkołę tych
cnót społecznych, które stanowią o życiu i rozwoju samego społeczeństwa.
W ten sposób na mocy swej natury i powołania, daleka od zamknięcia się w
sobie, rodzina otwiera się na inne rodziny i na społeczeństwo, podejmując swoje
zadanie społeczne.
Życie rodzinne jako doświadczenie komunii i uczestnictwa
43. To doświadczenie komunii i uczestnictwa, które winno cechować codzienne
życie rodziny, stanowi jej pierwszy i podstawowy wkład na rzecz społeczeństwa.
We wzajemnych stosunkach członkowie wspólnoty rodzinnej są inspirowani i
kierują się „prawem bezinteresowności”, które szanując i umacniając we
wszystkich i w każdym godność osobistą jako jedyną rację wartości, przybiera
postać serdecznego otwarcia się, spotkania i dialogu, bezinteresownej gotowości
służenia, wielkodusznej służby i głębokiej solidarności.
W ten sposób umocnienie autentycznej i dojrzałej komunii osób w rodzinie,
staje się pierwszą i niezastąpioną szkołą życia społecznego, przykładem oraz
bodźcem dla szerszych kontaktów społecznych w duchu szacunku, sprawiedliwości,
dialogu i miłości.
Tak więc — o czym przypomnieli Ojcowie Synodu — rodzina stanowi kolebkę i
najskuteczniejsze narzędzie humanizacji i personalizacji społeczeństwa:
współpracuje w pełni i w sposób sobie tylko właściwy w budowaniu świata, czyniąc
życie naprawdę ludzkim, zwłaszcza przez to, że strzeże, zachowuje i przekazuje
cnoty oraz „wartości”. W rodzinie — stwierdza Sobór Watykański II — „różne
pokolenia spotykają się i pomagają sobie wzajemnie w osiąganiu pełniejszej
mądrości życiowej oraz w godzeniu praw poszczególnych osób z wymaganiami życia
społecznego”106.
Dzięki temu, w obliczu społeczeństwa zagrożonego coraz większą
depersonalizacją i umasowieniem, a stąd odczłowieczeniem i tym, że samo będzie
działać odczłowieczająco, co w efekcie przynosi negatywne skutki w tak licznych
formach „ucieczki”, jakimi na przykład są alkoholizm, narkomania, a nawet
terroryzm — rodzina jeszcze dzisiaj posiada i wyzwala potężne energie, które są
zdolne wyrwać człowieka z anonimowości, podtrzymać w nim świadomość godności
własnej osoby, wzbogacić go głębokim człowieczeństwem i włączyć, zachowując jego
odrębność i niepowtarzalność, w tkankę społeczeństwa.
Zadanie społeczne i polityczne
44. Choć społeczne zadanie rodziny wyraża się przede wszystkim w dziele
prokreacji i wychowania, w którym jest ona nie do zastąpienia, nie może z
pewnością do tego jedynie się ograniczać.
Dlatego rodziny — pojedyncze czy też połączone w związki — mogą i powinny
podejmować rozmaite dzieła służby społecznej, zwłaszcza dla ubogich, a w każdym
razie na rzecz tych osób i sytuacji, do których nie są w stanie dotrzeć
organizacje dobroczynne i opiekuńcze powołane przez władze publiczne.
Wkład społeczny rodziny posiada swą własną specyfikę, którą należy lepiej
poznać i w sposób bardziej zdecydowany uwzględniać, zwłaszcza w miarę dorastania
dzieci, angażując do współpracy, na ile to możliwe, wszystkich członków rodziny107.
W szczególny sposób należy podkreślić wzrastające w naszym społeczeństwie
znaczenie gościnności ze wszystkimi jej przejawami, od otwarcia na prośby braci
drzwi własnego domu, a bardziej jeszcze serca, aż po konkretne zatroszczenie się
o zapewnienie każdej rodzinie własnego mieszkania, jako naturalnego środowiska,
które ją zachowuje i pozwala jej wzrastać. Nade wszystko rodzina chrześcijańska
winna wsłuchiwać się w polecenie Apostoła: „Zaradzajcie potrzebom ...
Przestrzegajcie gościnności”108, by naśladując
przykład Chrystusa i dzieląc Jego miłość, umiała przyjąć potrzebującego brata:
„Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że
jest uczniem, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody”109.
Do zadań społecznych rodziny należy również wyrażanie opinii w formie
interwencji politycznej: rodziny winny więc zabiegać jako pierwsze o to,
ażeby prawa i instytucje państwa nie tylko nie naruszały praw i obowiązków
rodziny; ale by je popierały i pozytywnie ich broniły. W tym sensie rodziny
powinny coraz lepiej sobie uświadamiać własną rolę współtwórców tak zwanej
„polityki rodzinnej” oraz podejmować odpowiedzialność za przemianę
społeczeństwa: w przeciwnym razie one pierwsze padną ofiarą tego zła, na które
patrzyły obojętnie. Apel Soboru Watykańskiego II o przezwyciężanie etyki
indywidualistycznej dotyczy również rodziny jako takiej110.
Społeczeństwo w służbie rodziny
45. Jeśli wewnętrzne powiązanie rodziny ze społeczeństwem wymaga od niej
otwarcia się i uczestniczenia w życiu oraz rozwoju społeczeństwa, to i przed
społeczeństwem ten wewnętrzny związek stawia również wymaganie niezaniedbywania
podstawowego zadania, którym jest okazywanie rodzinie szacunku i poparcia.
Z pewnością rodzina i społeczeństwo uzupełniają się w funkcji obrony i
rozwoju dobra wszystkich ludzi i każdego człowieka. Jednak społeczeństwo, a
mówiąc ściślej państwo, winno uznać, że rodzina jest „społecznością cieszącą się
własnym i pierwotnym prawem”111, a zatem, że jest
ściśle zobowiązane do przestrzegania w odniesieniu do rodziny zasady
pomocniczości.
Państwo, w myśl tej zasady, nie może i nie powinno pozbawiać rodziny takich
zadań, które równie dobrze może ona wypełnić sama, lub w ramach dobrowolnego
zrzeszenia rodzin; powinno natomiast popierać w sposób pozytywny i jak
najbardziej pobudzać odpowiedzialną ich inicjatywę.
Władze publiczne przekonane o tym, że dobro rodziny stanowi wartość
niezastąpioną i nieodzowną we wspólnocie obywateli, winny czynić wszystko co
możliwe celem zabezpieczenia wszelkiej pomocy — gospodarczej, społecznej,
pedagogicznej, politycznej, kulturalnej — niezbędnej do tego, ażeby rodziny
mogły w sposób ludzki sprostać swoim odpowiedzialnym zadaniom.
Karta praw rodziny
46. Ideał współpracy rodziny i społeczeństwa we wzajemnym wspieraniu się i
rozwoju natrafia często i w wymiarach bardzo poważnych na niebezpieczeństwo
rozdziału czy wręcz wzajemnego przeciwstawiania się.
W rezultacie — co nieustannie ujawniał Synod — sytuacja ogromnej liczby
rodzin w różnych krajach jest bardzo skomplikowana, jeśli nie wprost krytyczna:
instytucje i ustawy negują w sposób niesprawiedliwy nienaruszalne prawa rodziny
i samej osoby ludzkiej, a społeczeństwo — dalekie od służenia rodzinie —
gwałtownie atakuje jej wartości i wymagania. W ten sposób rodzina, która wedle
zamysłu Bożego jest podstawową komórką społeczeństwa, podmiotem praw i
obowiązków najpierw ze strony państwa, a następnie wszelkich innych wspólnot,
pada ofiarą społeczeństwa, ofiarą opieszałości jego interwencji, a bardziej
jeszcze oczywistych jego niesprawiedliwości.
Dlatego też Kościół otwarcie i z mocą broni praw rodziny przed
niedopuszczalnymi uzurpacjami ze strony społeczeństwa i państwa. W szczególności
Ojcowie Synodu przypomnieli następujące prawa rodziny:
- prawo do istnienia i rozwoju jako rodziny, czyli prawo każdego,
zwłaszcza człowieka ubogiego, do założenia rodziny i posiadania odpowiednich
środków do jej utrzymania;
- prawo do wypełniania własnej odpowiedzialności w zakresie przekazywania
życia i wychowania dzieci;
- prawo do intymności życia małżeńskiego i rodzinnego;
- prawo do stałości więzi i instytucji małżeństwa;
- prawo do wyznawania własnej wiary i stawania w jej obronie;
- prawo do wychowania dzieci wedle własnych tradycji i wartości
religijnych i kulturowych, przy pomocy koniecznych środków, narzędzi oraz
instytucji;
- prawo do uzyskania zabezpieczenia fizycznego, społecznego,
politycznego, ekonomicznego, zwłaszcza dla ubogich i chorych;
- prawo do mieszkania, pozwalającego na godziwe życie rodzinne;
- prawo do wypowiedzi i przedstawicielstwa wobec publicznych władz
gospodarczych, społecznych i kulturalnych oraz władz niższego szczebla, bądź
bezpośrednio, bądź za pośrednictwem stowarzyszeń;
- prawo do zrzeszania się z innymi rodzinami i instytucjami celem
właściwego i gorliwego wypełnienia swych zadań;
- prawo do ochrony nieletnich poprzez odpowiednie instytucje i
prawodawstwo przed szkodliwymi środkami farmakologicznymi, pornografią,
alkoholizmem itp.;
- prawo do godziwej rozrywki, która służyłaby również wartościom rodziny;
- prawo osób starszych do godziwego życia i umierania w sposób godny
człowieka;
- prawo do emigrowania całej rodziny w poszukiwaniu lepszych warunków
życia.
Stolica Apostolska, podejmując wyraźne życzenie Synodu, zajmie się
pogłębieniem tych sugestii, opracowując „kartę praw rodziny” celem przedłożenia
jej zainteresowanym środowiskom i władzom.
Łaska i odpowiedzialność rodziny chrześcijańskiej
47. Społeczne zadanie właściwe każdej rodzinie, z nowego i odrębnego tytułu,
odnosi się do rodziny chrześcijańskiej, zbudowanej na fundamencie sakramentu
małżeństwa. Obejmując ludzką rzeczywistość miłości małżeńskiej z tym wszystkim,
co ona zawiera, sakrament uzdalnia oraz zobowiązuje chrześcijańskich małżonków i
rodziców do życia odpowiadającego powołaniu ludzi świeckich, a więc do tego, by
„szukali Królestwa Bożego zajmując się sprawami świeckimi i kierując nimi po
myśli Bożej”113.
Zadanie społeczne i polityczne wchodzi w zakres tego królewskiego
posłannictwa czy służby, w której małżonkowie chrześcijańscy uczestniczą na mocy
sakramentu małżeństwa, otrzymawszy jednocześnie przykazanie, od którego nie mogą
się uchylić, oraz łaskę, która ich wspomaga i ożywia.
W ten sposób rodzina chrześcijańska jest powołana do złożenia wobec
wszystkich świadectwa wielkodusznego i bezinteresownego oddania się problemom
społecznym, poprzez „stawianie na pierwszym miejscu” ubogich i zepchniętych na
margines. Naśladując przeto Chrystusa w szczególnym umiłowaniu wszystkich
ubogich, musi ona specjalnie wziąć sobie do serca los ludzi głodnych, biednych,
starych, narkomanów i pozbawionych rodziny.
O nowy ład międzynarodowy
48. Wobec światowego wymiaru, jaki charakteryzuje dzisiaj różne problemy
społeczne, rodzina staje wobec zupełnie nowego rozszerzenia zakresu zadań, które
ma wypełnić dla rozwoju społeczeństwa: chodzi tu także o współpracę w tworzeniu
nowego ładu międzynarodowego, ponieważ tylko w ramach światowej solidarności
można rozpatrywać i rozwiązywać ogromne i dramatyczne problemy sprawiedliwości w
świecie, wolności ludów i pokoju dla ludzkości.
Duchowa komunia rodzin chrześcijańskich, zakorzenionych we wspólnej wierze i
nadziei, ożywionych miłością, stanowi wewnętrzną energię, która rodzi i szerzy
sprawiedliwość, pojednanie, braterstwo i pokój między ludźmi. Jako „mały
Kościół”, rodzina chrześcijańska jest powołana na podobieństwo „wielkiego
Kościoła” do tego, ażeby być dla świata znakiem jedności i w ten sposób pełnić
swą rolę prorocką, świadcząc o Królestwie i pokoju Chrystusowym, do którego
zdąża cały świat.
Rodziny chrześcijańskie będą mogły tego dokonać zarówno poprzez dzieło
wychowania, dając dzieciom wzór życia opartego na takich wartościach, jak
prawda, wolność, sprawiedliwość i miłość, jak też przez czynne i odpowiedzialne
zaangażowanie się na rzecz autentycznie Judzkiego dorastania społeczeństwa i
jego instytucji, czy wreszcie przez popieranie na różny sposób stowarzyszeń
specjalnie powołanych do zajmowania się problemami ładu międzynarodowego.
Rodzina w tajemnicy Kościoła
49. Do zasadniczych zadań rodziny chrześcijańskiej należy również zadanie
kościelne: jest ona powołana do budowania Królestwa Bożego w dziejach, poprzez
udział w życiu i posłannictwie Kościoła.
Ażeby lepiej zrozumieć podstawy, treści i cechy charakterystyczne tego
uczestnictwa, należy zgłębić wielorakie i mocne więzy wzajemnie łączące Kościół
i rodzinę chrześcijańską, tworzące z niej niejako „Kościół w miniaturze”
(Ecclesia domestica)114, i sprawiające, że jest
ona swego rodzaju żywym odbiciem i historycznym ukazaniem tajemnicy Kościoła.
To nade wszystko Matka-Kościół rodzi, wychowuje, buduje rodzinę
chrześcijańską, wypełniając wobec niej zbawczą misję otrzymaną od Pana. Głosząc
Słowo Boże, Kościół objawia rodzinie chrześcijańskiej jej prawdziwą tożsamość,
to, czym ona jest i czym powinna być wedle zamysłu Pana; sprawując sakramenty,
Kościół wzbogaca i umacnia rodzinę chrześcijańską łaską Chrystusową, ażeby ją
uświęcić na chwałę Ojca; poprzez głoszenie z nową mocą nowego przykazania
miłości Kościół pobudza i prowadzi rodzinę chrześcijańską do służby miłości, aby
naśladowała i przeżywała tę samą miłość oddania i ofiary, którą Chrystus żywi
dla całej ludzkości.
Ze swej strony rodzina chrześcijańska jest do tego stopnia wpisana w
tajemnicę Kościoła, że staje się, na swój sposób, uczestnikiem zbawczego
posłannictwa samego Kościoła: małżonkowie i rodzice chrześcijańscy, na mocy
sakramentu „we właściwym sobie stanie i porządku życia mają własny dar wśród
Ludu Bożego”115. Dlatego też nie tylko
„otrzymują” miłość Chrystusa, stając się wspólnotą „zbawioną”, ale są również
powołani do „przekazywania” braciom tej samej miłości Chrystusa, stając się w
ten sposób wspólnotą „zbawiającą”. Tak więc rodzina chrześcijańska, będąc owocem
i znakiem nadprzyrodzonej płodności Kościoła, staje się symbolem, świadectwem i
uczestnikiem macierzyństwa Kościoła116.
Właściwe i specjalne zadanie rodziny w Kościele
50. Rodzina chrześcijańska jest powołana do brania żywego i odpowiedzialnego
udziału w posłannictwie Kościoła w sposób sobie właściwy i odrębny, czyli
oddając siebie samą na służbę Kościołowi i społeczeństwu w tym, czym jest i co
czyni, jako głęboka wspólnota życia i miłości.
Skoro rodzina chrześcijańska jest wspólnotą, której więzy zostały odnowione
przez Chrystusa przez wiarę i sakramenty, jej udział w posłannictwie Kościoła
winien dokonywać się na sposób wspólnotowy: a więc wspólnie, małżonkowie
jako para, rodzice i dzieci jako rodzina winni przeżywać swoją służbę
dla Kościoła i dla świata. Powinni być w wierze jako „jeden duch i jedno serce”117,
poprzez ożywiającego ich ducha apostolskiego i poprzez współpracę, która włącza
ich w dzieło służenia wspólnocie kościelnej i obywatelskiej.
Rodzina chrześcijańska buduje również Królestwo Boże w dziejach poprzez samą
codzienną rzeczywistość, określoną i wyznaczoną przez jej warunki życiowe:
a więc poprzez miłość małżeńską i rodzinną — przeżywaną w jej
nadzwyczajnym bogactwie wartości i wymogów pełni, wyłączności, wierności i
płodności118 — wyraża się i realizuje udział
rodziny chrześcijańskiej w misji prorockiej, kapłańskiej i królewskiej Jezusa
Chrystusa i Jego Kościoła: miłość i życie stanowią zatem rdzeń zbawczego
posłannictwa rodziny chrześcijańskiej w Kościele i dla Kościoła.
Przypomina o tym Sobór Watykański II, gdy mówi: „Rodzina winna dzielić się
wspaniałomyślnie swym bogactwem duchowym z innymi rodzinami. Toteż rodzina
chrześcijańska, ponieważ powstaje z małżeństwa, będącego obrazem i uczestnictwem
w miłosnym przymierzu Chrystusa i Kościoła, przez miłość małżonków, ofiarną
płodność, jedność i wierność, jak i przez miłosną współpracę wszystkich członków
ujawniać będzie wszystkim żywą obecność Zbawiciela w świecie oraz prawdziwą
naturę Kościoła”119.
Przedstawiwszy w ten sposób podstawę udziału rodziny chrześcijańskiej
w posłannictwie Kościoła, trzeba teraz zobrazować treść owego posłannictwa w
potrójnym a zarazem jedynym odniesieniu do Jezusa Chrystusa Proroka, Kapłana i
Króla, ukazując rodzinę chrześcijańską jako 1. wspólnotę wierzącą i
ewangelizującą, 2. wspólnotę w dialogu z Bogiem, 3. wspólnotę w służbie
człowiekowi.
1. Rodzina chrześcijańska, jako wspólnota wierząca i ewangelizująca
Wiara — odkrycie i uwielbienie zamysłu Bożego wobec rodziny
51. Uczestnicząc w życiu i posłannictwie Kościoła, który słucha nabożnie
Słowa Bożego i głosi je z pełną ufnością120,
rodzina chrześcijańska wypełnia swoje zadanie prorockie przyjmując i głosząc
Słowo Boże: w ten sposób staje się z każdym dniem bardziej wspólnotą
wierzącą i ewangelizującą.
Również od małżonków i rodziców chrześcijańskich żąda się posłuszeństwa
wierze:121 wezwani są oni do przyjęcia Słowa
Pańskiego, objawiającego im zdumiewającą nowość — Dobrą Nowinę — ich życia
małżeńskiego i rodzinnego, które Chrystus uczynił świętym i uświęcającym.
Istotnie, tylko w świetle wiary mogą oni odkryć i podziwiać w radosnej
wdzięczności godność, do której Bóg zechciał podnieść małżeństwo i rodzinę,
czyniąc je znakiem i miejscem przymierza miłości między Bogiem i ludźmi, między
Jezusem Chrystusem i Kościołem, Jego oblubienicą.
Już samo przygotowanie do chrześcijańskiego małżeństwa stanowi jakby drogę
wiary: pojawia się bowiem jako uprzywilejowana sposobność dla narzeczonych
odkrycia na nowo i pogłębienia wiary otrzymanej na chrzcie świętym i umocnionej
chrześcijańskim wychowaniem. W ten sposób narzeczeni poznają i dobrowolnie
przyjmują powołanie do pójścia za Chrystusem i służenia Królestwu Bożemu w
stanie małżeńskim.
Zasadniczym momentem dla wiary nowożeńców jest obrzęd sakramentu małżeństwa,
którego najgłębszą istotę stanowi głoszenie w Kościele Dobrej Nowiny o miłości
małżeńskiej, czyli Słowa Bożego, które „objawia” i „wypełnia” mądry i pełen
miłości zamysł Boga wobec małżonków, wprowadzonych w tajemnicze i rzeczywiste
uczestnictwo w miłości samego Boga do ludzkości. Jeżeli obrzęd sakramentu
małżeństwa sam w sobie jest głoszeniem Słowa Bożego, to dla tych, którzy z
różnego tytułu biorą udział w ceremonii zaślubin, powinien być „wyznaniem wiary”
dokonanym w Kościele i z Kościołem, wspólnotą wierzących.
To wyznanie wiary domaga się przedłużenia na całe życie małżonków i rodziny:
Bóg bowiem, który powołał oblubieńców „do” małżeństwa, nadal powołuje ich „w”
małżeństwie122. Bóg przychodzi do nich w
wydarzeniach i poprzez nie, w problemach, trudnościach, codziennych sprawach
życia, objawiając i przedkładając konkretne „wymagania”, odnoszące się do ich
uczestnictwa w miłości Chrystusa dla Kościoła w kontekście każdej sytuacji —
rodzinnej, społecznej i kościelnej — w której się znajdują.
Odkrywanie i wierne wypełnianie zamysłu Bożego winno dokonywać się „razem”,
„we” wspólnocie małżeńskiej i rodzinnej, przez samo ludzkie doświadczenie
miłości pomiędzy małżonkami, pomiędzy rodzicami i dziećmi, miłości przeżywanej w
Duchu Chrystusa.
Dlatego tak jak wielki Kościół, również i mały „Kościół domowy” potrzebuje
stałej i dogłębnej ewangelizacji, skąd też wypływa spoczywający na nim obowiązek
ustawicznego wychowania w wierze.
Posługa ewangelizacji w rodzinie chrześcijańskiej
52. Zależnie od tego, w jakim stopniu rodzina chrześcijańska przyjmie
Ewangelię i dojrzeje w wierze, staje się ona wspólnotą ewangelizującą.
Posłuchajmy raz jeszcze Pawła VI: „rodzinę, podobnie jak Kościół, należy uważać
za pole, na które przynosi się Ewangelię i z którego ona się rozkrzewia. Dlatego
w łonie rodziny świadomej tego zadania wszyscy członkowie jej ewangelizują a
także podlegają ewangelizacji. Rodzice nie tylko dzielą się z dziećmi Ewangelią,
ale mogą od nich odebrać tę Ewangelię wyrażoną głęboko życiem. Rodzina staje się
głosicielką Ewangelii dla wielu rodzin oraz dla otoczenia, w którym żyje”123.
Jak przypomniał Synod, podejmując moje wezwanie wypowiedziane w Puebla,
przyszłość ewangelizacji w dużej mierze zależy od Kościoła domowego124.
To apostolskie posłannictwo rodziny jest zakorzenione w chrzcie świętym, a przez
łaskę sakramentu małżeństwa otrzymuje nową moc dla przekazywania wiary, dla
uświęcania i przemiany współczesnego społeczeństwa wedle zamysłu Bożego.
Rodzina chrześcijańska, zwłaszcza dzisiaj, jest szczególnie powołana do
świadczenia o przymierzu paschalnym Chrystusa poprzez ustawiczne promieniowanie
radością miłowania i pewnością nadziei, z których ma zdać sprawę: „Rodzina
chrześcijańska pełnym głosem oznajmia zarówno obecne cnoty Królestwa Bożego, jak
i nadzieję błogosławionego życia”125.
Bezwzględna konieczność katechezy rodzinnej ujawnia się ze szczególną mocą w
określonych sytuacjach, które Kościół notuje niestety w różnych miejscach: „...
tam, gdzie ustawy przeciwne religii utrudniają samo wychowanie w wierze, gdzie z
powodu rozpowszechnionego niedowiarstwa lub panującego tak zwanego laicyzmu nie
daje się faktycznie możliwości pełnego rozwoju religijności, tam ten «Kościół
domowy» pozostaje jedynym miejscem, gdzie dzieci i młodzież mogą pobierać
prawdziwą katechezę”126.
Kościelna posługa rodziny
53. Posługa ewangelizacyjna rodziców chrześcijańskich jest swoista i nie do
zastąpienia: nabiera ona cech typowych dla życia rodzinnego, na które winny się
składać miłość, prostota, konkretne i codzienne świadectwo127.
Rodzina winna tak przygotować dzieci do życia, aby każde wypełniło całkowicie
swe zadanie, zgodnie z otrzymanym od Boga powołaniem. Istotnie, rodzina, która
jest otwarta na wartości transcendentne, która służy braciom w radości, która
wykonuje swoje zadania z wielkoduszną wiernością i która jest świadoma swego
codziennego uczestnictwa w tajemnicy chwalebnego Krzyża Chrystusowego, staje się
pierwszym i najlepszym seminarium powołania do życia poświęconego Królestwu
Bożemu.
Posługa ewangelizacyjna i katechetyczna rodziców powinna towarzyszyć dzieciom
także w okresie ich dojrzewania i młodości, kiedy — jak to często się zdarza —
kontestują lub wręcz odrzucają wiarę chrześcijańską, otrzymaną w pierwszych
latach życia. Podobnie jak w Kościele dzieło ewangelizacji zawsze związane jest
z cierpieniem apostoła, tak w rodzinie chrześcijańskiej rodzice powinni odważnie
i z wielką pogodą ducha przyjmować trudności, na jakie niejednokrotnie napotyka
ich posługiwanie ewangelizacyjne wobec własnych dzieci.
Nie powinno się zapominać o tym, że posługa, którą małżonkowie i rodzice
chrześcijańscy wypełniają na rzecz Ewangelii, jest zasadniczą posługą kościelną,
czyli o tym, że wchodzi ona w kontekst całego Kościoła jako wspólnoty
ewangelizowanej i ewangelizującej. Ponieważ posługa ewangelizacyjna i
katechetyczna „Kościoła domowego” wyrasta i pochodzi z jedynego posłannictwa
Kościoła i jest podporządkowana budowaniu jednego Ciała Chrystusowego128,
powinna pozostawać w wewnętrznej komunii i odpowiedzialnej harmonii z wszystkimi
innymi posługami ewangelizacji oraz katechezy, obecnymi i działającymi we
wspólnocie kościelnej tak diecezjalnej, jak i parafialnej.
Głoszenie Ewangelii wszelkiemu stworzeniu
54. Uniwersalność, która nie zna granic, jest właściwym polem ewangelizacji
ożywionej wewnętrznie zapałem misyjnym. Taka jest w istocie odpowiedź na wyraźny
i niedwuznaczny nakaz Chrystusa: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię
wszelkiemu stworzeniu”129.
Wiara i posłannictwo ewangelizacyjne rodziny chrześcijańskiej mają również
owo tchnienie misyjności katolickiej. Sakrament małżeństwa, który podejmuje na
nowo i nakłada obowiązek wszczepiony na chrzcie świętym i w bierzmowaniu —
obrony i szerzenia wiary130, czyni małżonków i
rodziców chrześcijańskich świadkami Chrystusa „aż po krańce ziemi”131,
prawdziwymi i właściwymi „misjonarzami” miłości i życia.
Pewna forma działalności misyjnej może być rozwijana już wewnątrz rodziny. Ma
to miejsce wtedy, gdy któryś z jej członków nie wierzy lub nie praktykuje
konsekwentnie W tym przypadku inni członkowie rodziny winni dać mu żywe
świadectwo ich wiary, które by go pobudziło i podtrzymało na drodze ku pełnemu
przylgnięciu do Chrystusa Zbawiciela132.
Ożywiony już we własnym wnętrzu duchem misyjnym, „Kościół domowy” jest
powołany do tego, by był jaśniejącym znakiem obecności Chrystusa i Jego miłości
także dla ludzi stojących „daleko”, znakiem dla rodzin, które jeszcze nie wierzą
i dla tych rodzin chrześcijańskich, które już nie żyją konsekwentnie wedle
otrzymanej wiary: jest wezwany, ażeby „przykładem i świadectwem swoim” oświecał
„tych, co szukują prawdy”133.
Jak u zarania chrześcijaństwa Akwila i Pryscylla występowali jako para
misjonarska134, tak dzisiaj Kościół świadczy o
swej nieprzemijającej nowości i rozkwicie poprzez obecność małżonków i rodzin
chrześcijańskich, które przynajmniej na pewien czas udają się na tereny misyjne,
ażeby głosić Ewangelię, służąc człowiekowi z miłością Jezusa Chrystusa.
Rodziny chrześcijańskie dają szczególny wkład w sprawę misyjną Kościoła,
pielęgnując powołania misyjne wśród swoich synów i córek135
oraz, w ogólniejszy sposób, poprzez całe dzieło wychowania, które przysposabia
„dzieci od najmłodszych lat do coraz lepszego poznawania miłości Boga ku
wszystkim ludziom”136.
2. Rodzina chrześcijańska — wspólnotą w dialogu z Bogiem
Domowe sanktuarium Kościoła
55. Głoszenie Ewangelii i przyjmowanie jej z wiarą osiąga pełnię w
sprawowaniu sakramentów. Kościół, wspólnota wierząca i ewangelizująca, jest
również ludem kapłańskim, przyodzianym w godność i uczestniczącym we władzy
Chrystusa, Najwyższego Kapłana Nowego i Wiecznego Przymierza137.
Także rodzina chrześcijańska jest włączona w Kościół, lud kapłański: poprzez
sakrament małżeństwa, z którego wyrasta i z którego czerpie pokarm, jest stale
ożywiana przez Chrystusa Pana i przez Niego wzywana i zobowiązana do dialogu z
Bogiem poprzez życie sakramentalne, ofiarę życia i modlitwę.
Jest to zadanie kapłańskie, które rodzina może i powinna spełniać w
wewnętrznej komunii z całym Kościołem poprzez codzienną rzeczywistość życia
małżeńskiego i rodzinnego: w ten sposób rodzina chrześcijańska jest wezwana
do uświęcania siebie i do uświęcania wspólnoty kościelnej i świata.
Małżeństwo — sakramentem wzajemnego uświęcenia i aktem kultu
56. Właściwym źródłem i pierwotnym środkiem uświęcenia małżeństwa i rodziny
chrześcijańskiej jest sakrament małżeństwa, który podejmuje i rozwija łaskę
uświęcającą chrztu. Na mocy tajemnicy śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, w
którą małżeństwo chrześcijańskie na nowo się włącza, miłość małżeńska doznaje
oczyszczenia i uświęcenia: „Tę miłość Pan nasz zechciał szczególnym darem swej
łaski i miłości uzdrowić, udoskonalić i wywyższyć”138.
Dar Jezusa Chrystusa nie wyczerpuje się w samym sprawowaniu sakramentu
małżeństwa, ale towarzyszy małżonkom przez całe ich życie. Przypomina to
wyraźnie Sobór Watykański II, gdy mówi, że Jezus Chrystus „pozostaje z nimi
nadal po to, aby tak, jak On umiłował Kościół i wydał zań Siebie samego, również
małżonkowie przez obopólne oddanie się sobie miłowali się wzajemnie w trwałej
wierności ... Dlatego osobny sakrament umacnia i jakby konsekruje małżonków
chrześcijańskich do obowiązków i godności ich stanu; wypełniając mocą tego
sakramentu swoje zadania małżeńskie i rodzinne, przeniknięci duchem Chrystusa,
który przepaja całe ich życie wiarą, nadzieją i miłością, zbliżają się
małżonkowie coraz bardziej do osiągnięcia własnej doskonałości i obopólnego
uświęcenia, a tym samym do wspólnego uwielbienia Boga”139.
Powszechne powołanie do świętości jest skierowane również do małżonków i
rodziców chrześcijańskich: określone w sprawowanym sakramencie zostaje
przełożone na konkretny język rzeczywistości życia małżeńskiego i rodzinnego140.
Stąd rodzi się łaska i wymóg autentycznej i głębokiej duchowości małżeńskiej
i rodzinnej, która będzie czerpała natchnienie z motywów stworzenia,
przymierza, Krzyża, zmartwychwstania i znaku, nad którymi niejednokrotnie
zastanawiał się Synod. Małżeństwo chrześcijańskie, jak wszystkie sakramenty,
których celem „jest uświęcenie człowieka, budowanie mistycznego Ciała Chrystusa,
a wreszcie oddawanie czci Bogu”141, samo w sobie
jest aktem liturgicznego uwielbienia Boga w Jezusie Chrystusie i w Kościele:
sprawując ten sakrament, małżonkowie chrześcijańscy wyznają Bogu swoją
wdzięczność za udzielony im wzniosły dar, którym jest to, że w swym życiu
małżeńskim i rodzinnym mogą przeżywać miłość samego Boga do ludzi i miłość Pana
Jezusa do Kościoła, Jego oblubienicy.
Jak z sakramentu wypływa dar i zobowiązanie małżonków, ażeby co dzień żyli
otrzymanym uświęceniem, tak też z tegoż sakramentu pochodzą łaska i moralny
obowiązek przemiany całego ich życia w nieustanną „ofiarę duchową”142.
Również do małżonków i rodziców chrześcijańskich, zwłaszcza w odniesieniu do
właściwych im spraw ziemskich i doczesnych, stosują się słowa wypowiedziane
przez Sobór: „W ten sposób i ludzie świeccy, jako zbożnie działający wszędzie
czciciele Boga, sam świat Jemu poświęcają”143.
Małżeństwo a Eucharystia
57. Zadanie uświęcenia rodziny chrześcijańskiej ma swe pierwsze źródło w
chrzcie świętym, znajduje zaś swój najpełniejszy wyraz w Eucharystii, z którą
chrześcijańskie małżeństwo jest wewnętrznie związane. Sobór Watykański II
pragnął zwrócić uwagę na szczególny związek zachodzący między Eucharystią i
małżeństwem, postanawiając, że „zwyczajnie małżeństwo należy zawierać podczas
Mszy świętej”:144 odkrycie na nowo i pogłębienie
tego związku jest ze wszech miar konieczne, jeśli chce się zrozumieć i przeżywać
intensywniej łaski oraz pojąć zadania małżeństwa i rodziny chrześcijańskiej.
Eucharystia jest samym źródłem małżeństwa chrześcijańskiego. Ofiara
eucharystyczna bowiem uobecnia przymierze miłości Chrystusa z Kościołem,
przypieczętowane Jego krwią na krzyżu145. W tej
właśnie ofierze Nowego i Wiecznego Przymierza małżonkowie chrześcijańscy
znajdują korzenie, z których wyrasta, stale się odnawia i nieustannie ożywia ich
przymierze małżeńskie. Jako uobecnienie ofiary miłości Chrystusa względem
Kościoła, Eucharystia jest źródłem miłości. W darze eucharystycznym miłości
rodzina chrześcijańska znajduje podstawę i ducha ożywiającego jej „komunię” i
jej „posłannictwo”: Chleb eucharystyczny czyni z różnych członków wspólnoty
rodzinnej jedno ciało, objawienie szerszej jedności Kościoła i uczestnictwo w
niej; uczestnictwo w Ciele „wydanym” i Krwi „przelanej” Chrystusa staje się
niewyczerpanym źródłem misyjnego i apostolskiego dynamizmu rodziny
chrześcijańskiej.
Sakrament nawrócenia i pojednania
58. Istotnym i stałym elementem zadania uświęcenia rodziny chrześcijańskiej
jest przyjęcie ewangelicznego wezwania do nawrócenia, skierowanego do wszystkich
chrześcijan, którzy nie zawsze pozostają wierni „nowości” chrztu, który ich
uczynił „świętymi”. Także rodzina chrześcijańska nie zawsze trwa konsekwentnie w
prawie łaski i świętości chrzcielnej, odnowionej w sakramencie małżeństwa.
Skrucha i wzajemne przebaczenie w łonie rodziny chrześcijańskiej, odgrywające
taką rolę w życiu codziennym, znajdują szczególny wyraz sakramentalny w
sakramencie pokuty chrześcijańskiej. Zwracając się do małżonków, Paweł VI tak
pisze w Encyklice Humanae vitae: „Jeśli zaś są jeszcze uwikłani w
grzechy, niech nie upadają na duchu, ale z pokorą i wytrwałością uciekają się do
miłosierdzia Bożego, którego Sakrament Pokuty obficie udziela”146.
Sprawowanie tego sakramentu nabiera szczególnego znaczenia dla życia
rodzinnego: odkrycie w duchu wiary tego, jak grzech sprzeciwia się nie tylko
przymierzu z Bogiem, ale i przymierzu małżeńskiemu oraz komunii rodzinnej,
prowadzi małżonków i wszystkich członków rodziny do spotkania Boga, „bogatego w
miłosierdzie”147, który rozszerzając swą miłość
potężniejszą niż grzech148, odbudowuje i
udoskonala przymierze małżeńskie i komunię rodzinną.
Modlitwa rodzinna
59. Kościół modli się za rodzinę chrześcijańską i wychowuje ją do wiernego
życia darem i zadaniem kapłańskim, otrzymanym od Chrystusa, Najwyższego Kapłana.
Kapłaństwo powszechne wiernych przeżywane w małżeństwie — sakramencie,
rzeczywiście stanowi dla małżonków i dla rodziny podstawę powołania i misji
kapłańskiej, która przemienia ich codzienne życie w „duchową ofiarę przyjemną
Bogu przez Jezusa Chrystusa”149, co dokonuje się
nie tylko przez sprawowanie Eucharystii oraz innych sakramentów, i własną ich
ofiarę złożoną na chwałę Bożą, ale również przez życie modlitwy, poprzez
modlitewny dialog z Ojcem przez Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym.
Modlitwa rodzinna ma swoje cechy charakterystyczne. Jest modlitwą wspólną
męża i żony, rodziców i dzieci. Komunia w modlitwie jest jednocześnie owocem i
wymogiem owej komunii, otrzymanej w sakramentach chrztu i małżeństwa. Do
członków rodziny chrześcijańskiej można w sposób szczególny odnieść słowa, w
których Chrystus obiecał swą obecność: „... zaprawdę powiadam wam: Jeśli dwaj z
was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec,
który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem
pośród nich”150.
Taka modlitwa rodzinna czerpie swą pierwotną treść z samego życia
rodzinnego, które we wszystkich i rozmaitych okolicznościach jest pojmowane
jako powołanie Boże i aktualizowane jako synowska odpowiedź na Jego wezwanie:
radości i bóle, nadzieje i smutki, narodziny i rocznice urodzin, rocznice ślubu
rodziców, wyjazdy, rozłąka i powroty, dokonywanie ważnych i trudnych wyborów,
śmierć drogich osób itd. oznaczają wkroczenie miłości Bożej w dzieje rodziny,
tak jak winny oznaczać moment stosowny do dziękczynienia, błagania i do ufnego
powierzenia rodziny wspólnemu Ojcu, który jest w niebie. Ponadto godność i
odpowiedzialność rodziny chrześcijańskiej jako „Kościoła domowego” mogą być
przeżywane jedynie przy nieustannej pomocy Bożej, która zawsze zostanie
udzielona, jeżeli wyprosi się ją w pokornej i ufnej modlitwie.
Nauczyciele modlitwy
60. Na mocy swej godności i misji kapłańskiej właściwej wszystkim
ochrzczonym, rodzice chrześcijańscy mają szczególne zadanie wychowania dzieci do
modlitwy, wprowadzenia ich w stopniowe odkrywanie Bożego misterium i nauczenia
osobistej z Nim rozmowy: „Szczególnie zaś w rodzinie chrześcijańskiej,
ubogaconej łaską i obowiązkami sakramentu małżeństwa, należy już od
najwcześniejszego wieku uczyć dzieci, zgodnie z wiarą na chrzcie otrzymaną,
poznawania i czci Boga, a także miłowania bliźniego”151.
Zasadniczym i niezastąpionym elementem wychowania do modlitwy jest konkretny
przykład, żywe świadectwo rodziców: tylko modląc się wspólnie z dziećmi,
wypełniając swoje królewskie kapłaństwo, ojciec i matka zstępują w głąb serc
dzieci pozostawiając ślady, których nie zdołają zatrzeć późniejsze wydarzenia
życiowe. Posłuchajmy wezwania, które Paweł VI skierował do rodziców. „Matki, czy
uczycie wasze dzieci modlitwy chrześcijańskiej? Czy przygotowujecie je w
łączności z kapłanami do sakramentów wieku dziecięcego: spowiedzi i komunii
świętej, bierzmowania? Czy przyzwyczajacie je myśleć w chorobie o Chrystusie
cierpiącym? Wzywać pomocy Matki Bożej i Świętych? Czy odmawiacie Różaniec w
rodzinie? A wy, ojcowie, czy umiecie modlić się z waszymi dziećmi, z całą
wspólnotą domową, przynajmniej od czasu do czasu? Wasz przykład — prawego
myślenia i działania — poparty wspólną modlitwą jest lekcją życia, stanowi akt
kultu szczególnie zasługujący; wnosicie w ten sposób pokój w progi domu: Pax
huic domui! Pamiętajcie: w ten sposób budujecie Kościół”152.
Modlitwa liturgiczna i prywatna
61. Istnieje głębokie i życiowe powiązanie pomiędzy modlitwą Kościoła i
modlitwą poszczególnych wiernych, co jasno potwierdził Sobór Watykański153.
Ważnym więc celem modlitwy Kościoła domowego jest stworzenie dzieciom warunków
do naturalnego wprowadzenia w modlitwę liturgiczną, właściwą dla całego
Kościoła, zarówno przez przygotowanie do niej, jak i przez objęcie nią życia
osobistego, rodzinnego i społecznego. Stąd konieczność stopniowego uczestnictwa
wszystkich członków rodziny w Eucharystii, zwłaszcza niedzielnej i świątecznej
oraz w innych sakramentach, a szczególnie w sakramentach inicjacji
chrześcijańskiej dzieci. Wskazania soborowe otworzyły nową możliwość dla rodziny
chrześcijańskiej, zaliczając ją do grup, którym zaleca się wspólne odmawianie
modlitwy brewiarzowej154. Tak więc do rodziny
chrześcijańskiej będzie należała troska o to, by również w domu obchodzić w
formie stosownej dla jej członków okresy i święta roku liturgicznego.
Celem przygotowania i przedłużenia w domu kultu sprawowanego w Kościele,
rodzina chrześcijańska sięga do modlitwy prywatnej, która posiada wielką
rozmaitość form: ta rozmaitość, świadcząca o niezwykłym bogactwie, z jakim Duch
ożywia modlitwę chrześcijańską, wychodzi naprzeciw różnym potrzebom i sytuacjom
życiowym, w których człowiek zwraca się do Pana. Poza modlitwą poranną i
wieczorną, należy, idąc za wskazaniami Ojców Synodu, polecić lekturę i
rozważanie Słowa Bożego, przygotowanie do sakramentów, nabożeństwo i poświęcenie
się Sercu Jezusowemu, różne formy kultu Matki Bożej, modlitwę przed i po
posiłku, praktyki pobożności ludowej.
Szanując wolność dzieci Bożych, Kościół polecał i nieustannie poleca wiernym
niektóre praktyki ze szczególną troską i naciskiem. Wśród nich należy wymienić
odmawianie różańca: „... w łączności z zamiarami naszych Poprzedników, pragniemy
gorąco zalecić odmawianie różańca maryjnego w rodzinach ... Nie ulega ...
wątpliwości, iż ... Koronkę Najświętszej Maryi Panny trzeba zaliczyć do
najwspanialszych i najskuteczniejszych «wspólnych modlitw», do zanoszenia
których wzywa się rodzinę chrześcijańską. Rzeczywiście chcemy w tym kierunku
zwrócić myśl i gorąco życzymy sobie, by w tym czasie, gdy członkowie rodziny
zbierają się na wspólną modlitwę, często i chętnie posługiwano się Różańcem”155.
W ten sposób prawdziwa pobożność maryjna, która przejawia się w szczerej więzi z
Najświętszą Maryją Panną i w naśladowaniu Jej, jest uprzywilejowanym środkiem
zasilania komunii miłości w rodzinie i rozwijania duchowości małżeńskiej i
rodzinnej. Ona, Matka Chrystusa i Kościoła, jest naprawdę w szczególny sposób
Matką chrześcijańskiej rodziny — „Kościoła domowego”.
Modlitwa i życie
62. Nie należy nigdy zapominać, że modlitwa stanowi istotną część życia
chrześcijańskiego, ujmowanego w jego integralności i w tym, co stanowi jego
centrum, co więcej, jest częścią naszego człowieczeństwa: „jest pierwszym
wyrazem prawdy wewnętrznej człowieka i pierwszym warunkiem autentycznej wolności
ludzkiego ducha”156.
Dlatego modlitwa wcale nie jest ucieczką od codziennych obowiązków, lecz dla
rodziny chrześcijańskiej stanowi jeszcze większą zachętę do podejmowania i
wypełniania wszystkich swoich odpowiedzialnych zadań pierwszej i podstawowej
komórki ludzkiego społeczeństwa. W tym sensie skuteczny udział w życiu i misji
Kościoła w świecie jest proporcjonalny do wierności i intensywności modlitwy, w
której rodzina chrześcijańska jednoczy się z płodnym Szczepem, którym jest
Chrystus Pan157.
Z żywotnego zjednoczenia z Chrystusem, które jest zasilane Liturgią, z
ofiarowania siebie i z modlitwy płynie również płodność rodziny chrześcijańskiej
w jej szczególnej służbie dla postępu Judzkiego, która sama z siebie nie może
nie prowadzić do przemiany świata158.
3. Rodzina chrześcijańska wspólnotą w służbie człowieka
Nowe przykazanie miłości
63. Posłannictwem Kościoła, ludu prorockiego, kapłańskiego i królewskiego,
jest doprowadzenie wszystkich ludzi do przyjęcia z wiarą Słowa Bożego, do
sprawowania i wyznawania go w sakramentach i modlitwie i wreszcie do ukazywania
go w praktyce życia według daru i nowego przykazania miłości.
Życie chrześcijańskie znajduje swoje prawo nie w jakimś pisanym kodeksie, ale
w osobowym działaniu Ducha Świętego, który ożywia i prowadzi chrześcijanina, to
znaczy w prawie „Ducha, które daje życie w Jezusie Chrystusie”:159
„miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został
nam dany”160.
Ma to znaczenie również dla chrześcijańskiego małżeństwa i rodziny
chrześcijańskiej: ich przewodnikiem i prawem jest Duch Jezusa, rozlany w sercach
przez sakrament małżeństwa. Jako kontynuacja chrztu z wody i Ducha, małżeństwo
stawia na nowo przed małżonkami chrześcijańskimi prawo ewangelicznej miłości, i
wraz z darem Ducha wpisuje ją głęboko w ich serca: miłość ich oczyszczona i
zbawiona, jest owocem Ducha, który działa w sercach wierzących, będąc dla nich
równocześnie podstawowym przykazaniem życia moralnego, domagającym się
odpowiedzialnej wolności.
Rodzina chrześcijańska jest w ten sposób ożywiona i kierowana nowym prawem
Ducha i w wewnętrznej komunii z Kościołem — ludem królewskim — zostaje wezwana
do przeżywania swej „służby” miłości wobec Boga i wobec braci. Tak jak Chrystus
sprawuje swoją władzę królewską oddając się na służbę ludzi161,
tak chrześcijanin znajduje autentyczny sens własnego udziału w królewskości
swego Pana, uczestnicząc w Jego duchu i w postawie służby człowiekowi: „Tej
władzy udzielił uczniom, aby i oni posiedli stan królewskiej wolności i przez
zaparcie się siebie oraz przez życie święte pokonywali w sobie samych panowanie
grzechu (por. Rz 6, 12); co więcej, aby służąc Chrystusowi w bliźnich,
przywodzili również braci swoich pokorą i cierpliwością do Króla, któremu służyć
— znaczy panować. Albowiem Pan również za pośrednictwem wiernych świeckich
pragnie rozszerzać królestwo swoje, mianowicie królestwo prawdy i życia,
królestwo świętości i łaski, królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju; a w
królestwie tym także stworzenie wyzwolone zostanie z niewoli skażenia na wolność
chwały synów Bożych (por. Rz 8, 21)”162.
Dostrzec w każdym człowieku obraz Boga
64. Rodzina chrześcijańska, ożywiona i podtrzymywana nowym przykazaniem
miłości, żyje gościnnością, szacunkiem i służbą każdemu człowiekowi, w którym
zawsze dostrzega godność osoby i dziecka Bożego.
Winno się to dokonać przede wszystkim wewnątrz i dla dobra małżeństwa oraz
rodziny, poprzez codzienny trud tworzenia autentycznej wspólnoty osób, której
podstawą jest i którą zasila wewnętrzna komunia miłości. Powinno to następnie
rozwijać się w szerszym kręgu wspólnoty kościelnej, w którą rodzina
chrześcijańska jest wpisana: dzięki miłości rodziny Kościół może i powinien
nabrać charakteru bardziej domowego, to znaczy bardziej rodzinnego, stając się w
swoich stosunkach bardziej ludzkim i braterskim.
Miłość sięga dalej, aniżeli tylko do własnych braci w wierze: „Każdy człowiek
jest moim bratem”, ponieważ w każdym, a nade wszystko w ubogim, słabym,
cierpiącym i niesprawiedliwie traktowanym, miłość umie dostrzec oblicze
Chrystusa i brata, którego ma kochać i któremu ma służyć.
Ażeby służba człowiekowi była przeżyta przez rodzinę w stylu ewangelicznym,
należy gorliwie wcielać w życie to, co mówi Sobór Watykański II: „By tego
rodzaju praktyka miłości była i objawiała się w sposób nieposzlakowany, trzeba
widzieć w bliźnim obraz Boga, wedle którego został stworzony, oraz Chrystusa
Pana, któremu rzeczywiście ofiaruje się, cokolwiek daje się potrzebującemu”163.
Rodzina chrześcijańska, budując Kościół w miłości, oddaje się na służbę
człowiekowi i światu, urzeczywistniając prawdziwie ów „postęp ludzki”, którego
treść została zwięźle wyrażona w Orędziu Synodu do rodzin: „Do was należy
kształtowanie ludzi w miłości i praktykowanie miłości we wszystkich
odniesieniach do bliźnich tak, aby miłość ogarniała całą wspólnotę, aby była
przepojona poczuciem sprawiedliwości i szacunku dla innych, świadoma swej
odpowiedzialności wobec całej społeczności”164.
CZĘŚĆ CZWARTA
DUSZPASTERSTWO RODZIN:
ETAPY, ORGANIZACJA, PRACOWNICY I OKOLICZNOŚCI
Kościół towarzyszy rodzinie chrześcijańskiej w jej drodze
65. Jak każda żywa rzeczywistość, rodzina jest powołana do rozwoju i wzrostu.
Po przygotowaniu w okresie narzeczeństwa i po zawarciu sakramentalnego
małżeństwa dwoje ludzi rozpoczyna swą codzienną wędrówkę w kierunku stopniowego
urzeczywistniania wartości i obowiązków małżeństwa.
W świetle wiary chrześcijańskiej i cnoty nadziei także rodzina chrześcijańska
w komunii z Kościołem uczestniczy w doświadczeniu ziemskiego pielgrzymowania ku
pełnemu objawieniu i realizacji Królestwa Bożego.
Należy przeto raz jeszcze podkreślić pilną potrzebę duszpasterskiej obecności
Kościoła dla podtrzymania rodziny. Trzeba podjąć każdy wysiłek, ażeby
zorganizować i rozwinąć duszpasterstwo rodzin, troszcząc się o tę
pierwszoplanową dziedzinę w przekonaniu, że przyszłość ewangelizacji zależy w
wielkiej mierze od „Kościoła domowego”165.
Pasterska troska Kościoła nie może się ograniczyć jedynie do najbliższych mu
rodzin chrześcijańskich, ale poszerzając własne horyzonty na miarę Serca
Chrystusowego, winna przejawić się jeszcze żywiej wobec wszystkich rodzin, a
szczególnie wobec tych, które znajdują się w sytuacjach trudnych czy
nieprawidłowych. Kościół będzie miał dla wszystkich słowo prawdy, dobroci,
zrozumienia, nadziei, żywego uczestnictwa w ich niekiedy dramatycznych
trudnościach; wszystkim ofiaruje swoją bezinteresowną pomoc, aby mogły zbliżyć
się do owego ideału rodziny, którego Stwórca pragnął od „początku” i którą
Chrystus odrodził swoją zbawczą łaską.
Działalność duszpasterska Kościoła winna być progresywna także w sensie
pójścia za rodziną i towarzyszenia jej krok w krok na różnych etapach jej
formacji i rozwoju.
Przygotowanie
66. Bardziej niż kiedykolwiek, w naszych czasach konieczne jest przygotowanie
młodych do małżeństwa i życia rodzinnego. W niektórych krajach są jeszcze
rodziny, które, według dawnych zwyczajów, same troszczą się o przekazanie młodym
tych wartości, które odnoszą się do życia małżeńskiego i rodzinnego, poprzez
stopniowe wychowywanie i wprowadzanie w te problemy. Jednakże zmiany, które
dokonały się w łonie prawie wszystkich współczesnych społeczeństw, wymagają
tego, ażeby nie tylko rodzina, ale także społeczeństwo i Kościół podjęły wysiłek
odpowiedniego przygotowania młodych do odpowiedzialności za ich własne jutro.
Wiele negatywnych zjawisk, na które skarżą się dziś rodziny, wypływa z faktu, że
w nowych sytuacjach młodzi nie tylko tracą z oczu właściwe widzenie hierarchii
wartości, ale i z tego, że nie mając już pewnych kryteriów postępowania, nie
umieją sprostać nowym trudnościom ani ich rozwiązać. Doświadczenie jednakże
uczy, że młodym ludziom dobrze przygotowanym do życia rodzinnego udaje się to na
ogół lepiej niż innym.
Odnosi się to jeszcze bardziej do małżeństwa chrześcijańskiego, które wywiera
wpływ na świętość wielu mężczyzn i kobiet. Dlatego Kościół winien popierać
lepsze i intensywniejsze programy przygotowania do małżeństwa, ażeby
wyeliminować, na ile to możliwe, trudności, z którymi boryka się tyle małżeństw,
a bardziej jeszcze po to, aby stworzyć pozytywne warunki do powstawania i
dojrzewania udanych małżeństw.
Przygotowanie do małżeństwa należy pojmować i urzeczywistniać jako proces
stopniowy i ciągły. Składa się ono z trzech podstawowych etapów, którymi są:
przygotowanie dalsze, bliższe i bezpośrednie.
Przygotowanie dalsze zaczyna się już w dzieciństwie, w tej mądrej
pedagogii rodzinnej, nastawionej na doprowadzenie dzieci do odkrycia siebie
jako istot obdarzonych złożoną i bogatą psychiką oraz własną osobowością z
jej mocnymi i słabymi stronami. Jest to okres, w którym powinno się
zaszczepić szacunek dla każdej zdrowej wartości ludzkiej, tak w stosunkach
międzyosobowych, jak i społecznych, z tym wszystkim co ma znaczenie dla
kształtowania charakteru, dla opanowania i właściwego użycia własnych
skłonności, dla sposobu widzenia i traktowania osób odmiennej płci itd.
Ponadto wskazana jest, zwłaszcza u chrześcijan, mocna formacja duchowa i
katechetyczna, która ukazałaby małżeństwo jako prawdziwe powołanie i
posłannictwo, bez wykluczania możliwości złożenia Bogu całkowitego daru z
siebie w pójściu za powołaniem kapłańskim czy zakonnym.
Na tej bazie następnie oprze się mające znacznie szerszy zakres,
przygotowanie bliższe, które — począwszy od stosownego wieku i przy
właściwej katechezie, jakby katechumenacie — stanowi bardziej specyficzne
przygotowanie do sakramentów, niejako do ponownego ich odkrycia. Ta odnowiona
katecheza przygotowujących się do małżeństwa chrześcijańskiego jest ze wszech
miar konieczna do tego, aby sakrament był sprawowany i przeżywany w należytym
usposobieniu moralnym i duchowym. Religijna formacja młodych powinna być
uzupełniona w odpowiednim momencie i na miarę konkretnych potrzeb,
przygotowaniem do życia we dwoje. Przygotowanie to, ukazując małżeństwo jako
relację międzyosobową mężczyzny i kobiety, relację, która winna być stale
rozwijana, pobudzi do pogłębienia problemów płciowości małżeńskiej i
odpowiedzialnego rodzicielstwa i związanej z tym podstawowej wiedzy
medyczno-biologicznej. Skłoni również do bliższego zapoznania się z właściwymi
metodami wychowania dzieci, ułatwiając także nabycie podstawowych elementów
potrzebnych w uporządkowanym prowadzeniu rodziny (stała praca, odpowiednie
środki finansowe, mądre zarządzanie, pojęcie ekonomii domowej itd).
Nie można wreszcie pominąć przygotowania do apostolstwa rodzinnego, do
braterstwa i współpracy z innymi rodzinami, do czynnego włączenia się w
stowarzyszenia, ruchy i inicjatywy mające na celu ludzkie i chrześcijańskie
dobro rodziny.
Przygotowanie bezpośrednie do sprawowania sakramentu małżeństwa
powinno się odbywać w miesiącach i tygodniach poprzedzających ślub, aby w
ten sposób nadać nowe znaczenie, nową treść i nową formę tak zwanemu
egzaminowi przedślubnemu, wymaganemu przez prawo kanoniczne. Konieczność
takiego przygotowania, istniejąca zawsze i w każdym przypadku, tym bardziej
jest nagląca, gdy chodzi o narzeczonych, którzy jeszcze wykazują braki i
doświadczają trudności w doktrynie i praktyce życia chrześcijańskiego.
W zakres treści tego, co na tej, analogicznej do katechumenatu, drodze wiary
należy przekazać, winno wejść także pogłębione poznanie tajemnicy Chrystusa i
Kościoła, znaczenia łaski i odpowiedzialności chrześcijańskiego małżeństwa, jak
również przygotowanie do podjęcia czynnego i świadomego udziału w liturgicznym
obrzędzie zaślubin.
Rodzina i cała wspólnota kościelna powinny poczuwać się do współdziałania w
poszczególnych etapach przygotowania do małżeństwa, które przedstawiliśmy tu w
ogólnych tylko zarysach. Byłoby pożądane, ażeby Konferencje Episkopatów, które
są zainteresowane właściwymi inicjatywami zmierzającymi do ułatwienia przyszłym
małżonkom pełnego uświadomienia wagi ich własnej decyzji, a duszpasterzom
stwierdzenia u nich odpowiednich dyspozycji, postarały się o wydanie
Dyrektorium duszpasterstwa rodzin. To Dyrektorium powinno przede wszystkim
ustalić zakres tematów, czas trwania i metody „kursów przygotowawczych”, z
zachowaniem równowagi między różnymi aspektami — doktrynalnym, pedagogicznym,
prawnym i medycznym — dotyczącymi małżeństwa i taką nadać im strukturę, ażeby
przygotowujący się do małżeństwa, obok pogłębienia intelektualnego, poczuli się
zachęceni do żywego włączenia się we wspólnotę kościelną.
Jakkolwiek nie można odmówić słuszności traktowania bezpośredniego
przygotowania do małżeństwa jako konieczności i obowiązku — co może się zatrzeć
wtedy, gdy łatwo się zeń zwalnia — to jednak zawsze sprawę tego przygotowania
należy stawiać w ten sposób, by ewentualne jego pominięcie nie stwarzało
przeszkody do zawarcia małżeństwa.
Obrzęd ślubu
67. Małżeństwo chrześcijańskie wymaga z reguły obrzędu liturgicznego, który w
formie społecznej i wspólnotowej wyraża kościelną i sakramentalną, z samej swej
istoty, naturę przymierza małżeńskiego zawartego pomiędzy ochrzczonymi.
Obrzęd zaślubin jako sakramentalny akt uświęcenia — włączony w
liturgię, będącą szczytem całej działalności Kościoła i źródłem, z którego
wypływa cała jego moc uświęcająca166 — winien być
sam w sobie ważny, godny i owocny.
Szerokie pole dla gorliwości pasterskiej stwarza troska o to, aby w całości
zostały spełnione wszystkie wymagania płynące z natury przymierza małżeńskiego,
podniesionego do godności sakramentu, i by jednocześnie wiernie były zachowywane
zasady dyscypliny kościelnej odnoszące się do dobrowolnej zgody, przeszkód,
formy kanonicznej i samego rytu błogosławienia małżeństwa. Ryt ten ma być prosty
i godny, zgadzać się z przepisami wydanymi przez kompetentne władze kościelne,
do których należy także — zależnie od konkretnych okoliczności czasu i miejsca
oraz zgodnie z normami Stolicy Apostolskiej167 —
ewentualne włączenie do uroczystości liturgicznej elementów właściwych danej
kulturze, dzięki którym lepiej zostanie wyrażone głębokie znaczenie, ludzkie i
religijne, przymierza małżeńskiego, o ile elementy te nie zawierają czegoś, co
jest niestosowne dla wiary i moralności chrześcijańskiej.
Jako znak, obrzęd liturgiczny powinien przebiegać w taki sposób, aby
był, również w swym wyrazie zewnętrznym, głoszeniem Słowa Bożego i wyznaniem
wiary wspólnoty wierzących. Obowiązek pasterski wyrazi się tu w rozumnym i
starannym przygotowaniu „Liturgii Słowa” i w wychowaniu do wiary uczestników
zaślubin, w pierwszym rzędzie nowożeńców.
Jako akt sakramentalny Kościoła, obrzęd liturgiczny małżeństwa
powinien włączyć wspólnotę chrześcijańską przez pełny, aktywny i odpowiedzialny
udział wszystkich obecnych, zależnie od miejsca i roli każdego: nowożeńców,
kapłana, świadków, rodziców, przyjaciół, innych wiernych, wszystkich członków
zgromadzenia, które wspólnie objawia i przeżywa tajemnicę Chrystusa i Jego
Kościoła.
Celebrując małżeństwo chrześcijańskie w kręgu kultur i tradycji przodków,
należy stosować zasady wyżej podane.
Obrzęd ślubu i ewangelizacja ochrzczonych niewierzących
68. Z uwagi na to właśnie, że w obrzędzie sakramentu specjalną uwagę poświęca
się dyspozycjom moralnym i duchowym nowożeńców, w szczególny zaś sposób ich
wierze, należy wspomnieć tutaj o dość często występującej trudności, wobec
której mogą znaleźć się pasterze Kościoła w kontekście naszego zlaicyzowanego
społeczeństwa.
Wiara osób proszących o ślub kościelny może mieć różny poziom i pierwszym
obowiązkiem pasterzy jest dopomóc w jej odkryciu, umocnieniu i doprowadzeniu do
dojrzałości. Muszą oni także rozumieć racje, które skłaniają Kościół, że
dopuszcza do obrzędu także tych, których usposobienie nie jest doskonałe.
Wśród sakramentów małżeństwo ma tę cechę wyróżniającą je od innych, że jest
sakramentem rzeczywistości już istniejącej w ekonomii stworzenia, że jest tym
samym przymierzem małżeńskim, które zostało ustanowione przez Stwórcę „od
początku”. Zatem podjęta przez mężczyznę i kobietę decyzja zawarcia zgodnie z
zamysłem Bożym małżeństwa, czyli decyzja zaangażowania przez nieodwołalną zgodę
małżeńską całego życia w nierozerwalnej miłości i wierności bezwarunkowej,
zakłada w rzeczywistości, nawet jeśli w sposób nie całkiem uświadomiony, postawę
głębokiego posłuszeństwa woli Bożej, ta zaś postawa nie jest możliwa bez Jego
łaski. Znaleźli się już zresztą na prawdziwej i właściwej drodze zbawienia,
która — założywszy ich szczerą intencję — może być dopełniona i doprowadzić do
celu przez obrzęd sakramentu i bezpośrednie doń przygotowanie.
Jest prawdą, z drugiej strony, że na niektórych obszarach raczej względy
społeczne niż prawdziwie religijne skłaniają narzeczonych do zawarcia małżeństwa
w Kościele. Nic w tym nie ma dziwnego, małżeństwo bowiem nie jest wydarzeniem
dotyczącym jedynie tego, kto je zawiera, lecz z natury jest wydarzeniem
społecznym, angażującym małżonków także wobec społeczeństwa i zawsze uroczystość
jego zawarcia była świętem skupiającym rodzinę i przyjaciół. Wynika więc samo z
siebie, że wraz z motywami osobistymi, także motywy społeczne wchodzą w grę przy
prośbie o ślub kościelny.
Nie powinno się jednak zapominać, że ci narzeczeni, na mocy chrztu, są już
rzeczywiście włączeni w oblubieńcze Przymierze Chrystusa z Kościołem i że przez
dobrą intencję przyjęli zamysł Boży odnoszący się do małżeństwa, a zatem,
przynajmniej implicite, chcą tego, czego chce Kościół, kiedy sprawuje
obrzęd sakramentalny małżeństwa. A więc sam fakt, że w ich prośbie są obecne
także względy o charakterze społecznym, nie może usprawiedliwiać ewentualnej
odmowy ze strony duszpasterzy. Zresztą, jak uczy Sobór Watykański II, sakramenty
słowami i czynnościami rytu umacniają wiarę:168
tę wiarę, ku której narzeczeni już zdążają na mocy dobrej intencji, z pewnością
wspomaganej i podtrzymywanej przez łaskę Chrystusa.
Chęć ustalenia ostatecznych kryteriów dopuszczania do zawarcia ślubu w
Kościele, które by brały pod uwagę stopień wiary nowożeńców, zawiera w sobie,
niezależnie od wszystkiego, wielkie niebezpieczeństwa. Przede wszystkim ryzyko
bezpodstawnych i dyskryminujących osądów; następnie ryzyko wywołania wątpliwości
co do ważności małżeństw już zawartych, z wielką szkodą dla wspólnot
chrześcijańskich, oraz nowego, bezpodstawnego niepokojenia sumień małżonków;
popadłoby się w niebezpieczeństwo kwestionowania czy też poddania w wątpliwość
ważności sakramentalnej wielu małżeństw braci odłączonych od pełnej komunii z
Kościołem katolickim, stając w ten sposób w sprzeczności z tradycją kościelną.
Przeciwnie, w przypadku, kiedy pomimo wszystkich poczynionych kroków,
nowożeńcy wyraźnie i formalnie dają do zrozumienia, że odrzucają to, co Kościół
chce dopełnić sprawując obrzęd małżeństwa ochrzczonych, duszpasterz nie może
dopuścić ich do obrzędu. Nawet jeśli czyni to z żalem, musi przyjąć do
wiadomości tę sytuację i uświadomić zainteresowanych, że w tym stanie rzeczy nie
Kościół, ale oni sami stanowią przeszkodę do odbycia obrzędu, o który proszą.
Jeszcze raz ujawnia się w całej pilności potrzeba ewangelizacji i katechezy
przed i po zawarciu małżeństwa, realizowanej przez całą wspólnotę
chrześcijańską, aby każdy mężczyzna i każda kobieta pobierający się mogli
sprawować sakrament małżeństwa nie tylko ważnie, ale i owocnie.
Duszpasterstwo małżeństw
69. Troska duszpasterska o rodzinę prawidłowo założoną oznacza w praktyce, że
zadaniem wszystkich członków lokalnej wspólnoty kościelnej jest okazywanie
pomocy parze małżeńskiej w odkrywaniu i przeżywaniu przez nich nowego powołania
i posłannictwa. Ażeby rodzina stawała się coraz bardziej wspólnotą miłości,
trzeba koniecznie, aby wszyscy jej członkowie byli wspomagani i przygotowywani
do odpowiedzialności wobec nowych problemów, przed którymi staną, do wzajemnej
służby i do czynnego współudziału w życiu rodziny.
Odnosi się to przede wszystkim do młodych rodzin, które w kontekście nowych
wartości i nowej odpowiedzialności są bardziej niż inne wystawione, zwłaszcza w
pierwszych latach po ślubie, na ewentualne trudności, takie, jak te, które są
związane z dostosowaniem się do wspólnego życia czy z przyjściem na świat
dzieci. Niech młodzi małżonkowie umieją serdecznie przyjąć i rozumnie ocenić
dyskretną, delikatną i wielkoduszną pomoc innych małżeństw, które już od dawna
przeżywają doświadczenia małżeństwa i rodziny. W ten sposób, w łonie wspólnoty
kościelnej — wielkiej rodziny rodzin chrześcijańskich — będzie się dokonywała
wzajemna wymiana obecności i pomocy pomiędzy wszystkimi rodzinami, w której
każda ofiaruje na rzecz innych własne, ludzkie doświadczenia, a także podzieli
się darami wiary i łaski. Taka prawdziwie ożywiona duchem apostolskim pomoc
rodziny rodzinie stanie się jednym z najprostszych i najskuteczniejszych, dla
wszystkich dostępnym sposobem przekazywania tych wartości chrześcijańskich,
które są punktem wyjścia i punktem docelowym każdej troski duszpasterskiej.
W ten sposób młode rodziny nie ograniczą się jedynie do przyjmowania, ale tak
wspomagane staną się ze swej strony źródłem ubogacenia dla rodzin wcześniej
założonych przez swoje święte życie i czynny wkład własnego zaangażowania.
Kościół powinien następnie, w działalności duszpasterskiej na rzecz młodych
rodzin, zająć się ze szczególną troską wychowaniem ich do życia w miłości
małżeńskiej z wielkim poczuciem odpowiedzialności wobec jej wymagań komunii i
służby życiu, jak również w godzeniu intymności życia domowego ze wspólną i
wielkoduszną pracą dla budowania Kościoła i społeczeństwa ludzkiego. Gdy z
przyjściem na świat dzieci para małżeńska staje się w pełnym i w specjalnym
sensie rodziną, Kościół będzie blisko rodziców, by przyjęli swoje dzieci i
kochali je jako dar otrzymany od Tego, który jest Panem życia, podejmując z
radością trud służenia im w ludzkim i chrześcijańskim wzrastaniu.
Działalność duszpasterska jest zawsze dynamicznym wyrazem rzeczywistości
Kościoła, zaangażowanego w swą zbawczą misję. Także, jeśli idzie o
duszpasterstwo rodzin — specyficzną i szczególną formę duszpasterstwa — jego
źródłem i odpowiedzialnym inicjatorem jest sam Kościół, działający poprzez swoje
struktury i swych pracowników.
Wspólnota kościelna a w szczególności parafia
70. Wspólnota zbawiona a jednocześnie i zbawiająca — Kościół — musi być tu
rozpatrywany w swoim podwójnym wymiarze: uniwersalnym i partykularnym. Ten
ostatni wyraża się i aktualizuje we wspólnocie diecezjalnej, podzielonej
duszpastersko na mniejsze wspólnoty, wśród których ze względu na szczególną
ważność, wyróżnia się parafia.
Komunia z Kościołem Powszechnym nie niszczy, lecz zabezpiecza i rozwija
spoistość i odrębność Kościołów partykulamych; te ostatnie pozostają podmiotem
działającym, bardziej bezpośrednim i skutecznym w realizacji duszpasterstwa
rodzin. W tym znaczeniu każdy Kościół lokalny, dokładniej, każda wspólnota
parafialna winna lepiej sobie uświadomić łaskę i odpowiedzialność, które
otrzymuje od Pana dla rozwijania duszpasterstwa rodzin. Żaden program
duszpasterstwa organicznego nie może nigdy, na żadnym poziomie, pominąć
duszpasterstwa rodzin.
W świetle takiej odpowiedzialności należy również pojmować ważność
odpowiedniego przygotowania tych, którzy będą specjalnie zaangażowani w tego
typu apostolstwie. Kapłani, zakonnicy i zakonnice już od początku swojej
formacji winni być kierowani i stopniowo oraz odpowiednio kształtowani do swych
przyszłych zadań. Wśród różnych inicjatyw pragnę z zadowoleniem wymienić
założony niedawno w Rzymie, przy Papieskim Uniwersytecie Laterańskim, Instytut
poświęcony studium problemów rodziny. Również w niektórych diecezjach powstały
tego rodzaju Instytuty. Niech biskupi dołożą starań, ażeby jak najwięcej
kapłanów przed podjęciem obowiązków w parafii odbyło kursy specjalizacyjne.
Gdzie indziej kursy formacyjne są organizowane okresowo przy Wyższych
Instytutach studiów teologicznych i pastoralnych. Niech te inicjatywy spotkają
się z zachętą, poparciem, niech będzie ich coraz więcej i, oczywiście, niech
będą otwarte także dla świeckich, którzy wniosą w nie swój wkład pracy zawodowej
(lekarskiej, prawniczej, psychologicznej, społecznej, wychowawczej) celem
przyjścia z pomocą rodzinie.
Rodzina chrześcijańska
71. Lecz przede wszystkim uznane być musi szczególne miejsce, które na mocy
łaski sakramentalnej należy się w tej dziedzinie posłannictwu małżonków i rodzin
chrześcijańskich. Takie posłannictwo ma służyć budowaniu Kościoła, wznoszeniu
Królestwa Bożego w dziejach. Wypływa to z aktu uległego posłuszeństwa
Chrystusowi Panu, On bowiem udziela małżonkom chrześcijańskim, mocą małżeństwa
podniesionego do godności sakramentu, specjalnego apostolskiego mandatu,
posyłając ich jako robotników do swojej winnicy, a w sposób szczególny na pole
życia rodzinnego.
Działają oni tam w komunii i we współpracy z innymi członkami Kościoła,
którzy także angażują się w sprawy rodziny, ofiarowując swoje dary i posługi.
Takie apostolstwo będzie rozwijało się przede wszystkim we własnej rodzinie
przez świadectwo układania wszystkich dziedzin życia zgodnie z prawem Bożym,
przez chrześcijańskie wychowanie dzieci, wspomaganie ich dojrzewania w wierze,
przez wychowanie do czystości, przez przygotowanie do życia, przez czuwanie, by
uchronić je przed niebezpieczeństwami ideologicznymi i moralnymi, które często
im zagrażają, przez stopniowe i odpowiedzialne wprowadzanie ich we wspólnotę
kościelną i obywatelską, przez pomoc i radę w sprawie wyboru powołania, przez
wzajemne pomaganie sobie członków rodziny dla wspólnego ludzkiego i
chrześcijańskiego wzrostu itd. Następnie, apostolstwo rodziny będzie
promieniować czynami miłości duchowej i materialnej wobec innych rodzin,
zwłaszcza najbardziej potrzebujących pomocy i podtrzymania, wobec ubogich,
chorych, starszych, upośledzonych, sierot, wdów, opuszczonych małżonków, matek
niezamężnych i tych, które w trudnych sytuacjach doświadczają pokusy usunięcia
owocu ich łona, itp.
Stowarzyszenia rodzin dla rodzin
72. Wciąż pozostając w kręgu Kościoła, który jest podmiotem odpowiedzialnym
za duszpasterstwo rodzin, należy przypomnieć różne ugrupowania wiernych, w
których ujawnia się i żyje w pewnej mierze tajemnica Kościoła Chrystusowego.
Należy zatem uznać i ocenić — każdą zależnie od jej cech charakterystycznych,
celów, odrębności i własnych metod — rozmaite wspólnoty kościelne, różne grupy i
liczne ruchy, zaangażowane na różny sposób, z różnego tytułu i na różnych
poziomach w duszpasterstwie rodzin.
Dlatego Synod wyraźnie uznał za pożyteczny wkład takich stowarzyszeń
chrześcijańskiej doskonałości, formacji i apostolatu. Zadaniem ich będzie
rozbudzanie w wiernych żywego poczucia solidarności, ułatwianie prowadzenia
życia inspirowanego Ewangelią i wiarą Kościoła, kształtowanie sumień według
chrześcijańskich wartości, a nie według opinii publicznej, zachęcanie do dzieł
wzajemnej miłości oraz miłości do innych w duchu owego otwarcia, który sprawia,
że rodzina chrześcijańska staje się prawdziwie źródłem światła i zdrowym
zaczynem dla innych rodzin.
Jest również wskazane, ażeby rodziny chrześcijańskie w żywym poczuciu
wspólnego dobra czynnie angażowały się na każdym poziomie w inne stowarzyszenia,
nie kościelne. Niektóre z takich stowarzyszeń zajmują się ochroną,
przekazywaniem i pielęgnowaniem zdrowych wartości etycznych i kulturowych danych
ludów, rozwojem osoby ludzkiej, opieką lekarską, prawną i socjalną matki i
dziecka, słusznym awansem kobiety i walką z tym, co ubliża jej godności,
wzrostem wzajemnej solidarności, poznaniem problemów związanych z odpowiedzialną
regulacją płodności według metod naturalnych, odpowiadających godności ludzkiej
i nauce Kościoła. Inne dążą do budowania świata sprawiedliwszego i bardziej
ludzkiego, do postępu w zakresie słusznych praw, które sprzyjałyby właściwemu
porządkowi społecznemu, przy pełnym poszanowaniu godności i każdej słusznej
wolności jednostki i rodziny, na poziomie narodowym albo międzynarodowym, do
współpracy ze szkołą i innymi instytucjami, uzupełniającymi wychowanie dzieci
itd.
Obok rodziny — która jest przedmiotem, ale i sama w sobie podmiotem
duszpasterstwa rodzin — przypomnieć trzeba także o innych najważniejszych
pracownikach tego szczególnego odcinka.
Biskupi i kapłani
73. Pierwszą osobą odpowiedzialną za duszpasterstwo rodzin w diecezji jest
biskup. Jako ojciec i pasterz winien szczególnie troszczyć się o tę dziedzinę
duszpasterstwa, bez wątpienia pierwszoplanową. Musi poświęcić jej swe
zainteresowanie, troskę i czas, zapewnić jej ludzi i środki; nade wszystko
jednak winien okazywać osobiste poparcie rodzinom i tym wszystkim, którzy w
różnych strukturach diecezjalnych pomagają mu w duszpasterstwie rodzin. Będzie
szczególnie leżało mu na sercu uczynienie wszystkiego, ażeby jego diecezja
stawała się coraz bardziej prawdziwą „rodziną diecezjalną”, wzorem oraz źródłem
nadziei dla tych wszystkich rodzin, które do niej należą. W tym kontekście
należy widzieć utworzenie Papieskiej Rady do spraw Rodziny: fakt ten ukazuje,
jak wielką wagę przywiązuję do duszpasterstwa rodzin w świecie. Jednocześnie zaś
Rada jest skutecznym narzędziem wspierania tego duszpasterstwa i rozwijania go
na wszystkich szczeblach.
Biskupi posługują się w szczególny sposób kapłanami, których zadanie, jak
wyraźnie podkreślił Synod, stanowi istotną część posługiwania Kościoła na rzecz
małżeństwa i rodziny. To samo trzeba powiedzieć o tych diakonach, którym
ewentualnie zostałaby powierzona ta dziedzina duszpasterstwa.
Odpowiedzialność ich rozciąga się nie tylko na kwestie moralne i liturgiczne,
ale także na problemy o charakterze osobistym i społecznym. Mają oni być
oparciem dla rodziny w jej trudnościach i cierpieniach; towarzysząc jej
członkom, mają pomagać im w widzeniu życia w świetle Ewangelii. Warto tu
przypomnieć, że w pełnieniu takiej misji — jeśli dokonuje się to z należytym
rozeznaniem i w duchu prawdziwie apostolskim — każdy z nich znajdzie nowe bodźce
i duchowe energie także dla własnego powołania i dla spełnianej przez siebie
posługi.
Kapłan czy diakon, po odpowiednim okresie gruntownego przygotowania do
takiego apostolatu, winien zawsze odnosić się do rodzin jak ojciec, brat,
pasterz i nauczyciel, wspomagając je środkami łaski i oświecając światłem
prawdy. Zatem ich nauka i rady winny zawsze pozostawać w pełnej zgodności z
autentycznym Magisterium Kościoła, ażeby w ten sposób pomagały Ludowi Bożemu w
wyrobieniu sobie prawidłowego zmysłu wiary, który ma być potem stosowany w
praktyce życiowej. Ta wierność Magisterium również pozwoli kapłanom usilnie
troszczyć się o jedność ich osądów, ażeby wiernym oszczędzić niepokojów
sumienia.
Duszpasterze i świeccy uczestniczą w Kościele w posłannictwie prorockim
Chrystusa: świeccy — dając słowem i życiem chrześcijańskim świadectwo wierze;
duszpasterze zaś — rozpoznając, co w tym świadectwie jest wyrazem zdrowej wiary,
a co ze światłem wiary jest mniej zgodne; natomiast rodzina uczestniczy w tym
posłannictwie jako wspólnota chrześcijańska, poprzez swój szczególny udział i
świadectwo wiary. Także w ten sposób nawiązuje się dialog pomiędzy pasterzami i
rodzinami. Wielką pomocą w tym dialogu mogą być teologowie i znawcy problemów
rodzinnych, wyjaśniając dokładnie treść Magisterium Kościoła i treść
doświadczenia życia rodzinnego. Magisterium w ten sposób zostanie lepiej
zrozumiane i otworzy się droga dla jego stopniowego rozwoju. Dobrze jest jednak
tu przypomnieć, że ustalanie bliższej i obowiązującej normy w doktrynie wiary —
także w stosunku do problemów rodziny — należy do kompetencji Magisterium
hierarchicznego. Wolne od niejasności stosunki pomiędzy teologami, ekspertami w
dziedzinie problemów rodzinnych i Magisterium przyczyniają się w niemałym
stopniu do prawidłowego rozumienia wiary i do rozwijania — w jej granicach —
słusznego pluralizmu.
Zakonnicy i zakonnice
74. Pierwszym, podstawowym i swoistym wyrazem wkładu, który zakonnicy,
zakonnice i w ogóle osoby konsekrowane mogą wnieść w apostolstwo rodzin, jest
właśnie ich konsekracja Bogu, dzięki której „przypominają wszystkim wyznawcom
... owe przedziwne zaślubiny ustanowione przez Boga, a mające objawić się w
pełni w przyszłym świecie, mocą których Kościół ma Chrystusa jako jedynego
Oblubieńca”169. Są oni świadkami tej uniwersalnej
miłości, która poprzez czystość przyjętą dla Królestwa niebieskiego czyni ich
zawsze gotowymi do ofiarnego poświęcenia się służbie Bożej i dziełu apostolstwa.
Stąd też płynie możliwość rozwinięcia przez zakonników, zakonnice, członków
Instytutów świeckich lub innych Instytutów doskonałości, pojedynczych czy
stowarzyszonych, służby rodzinom. Czynią to, otaczając szczególną troską dzieci,
zwłaszcza opuszczone, niechciane, osierocone, ubogie czy upośledzone;
odwiedzając rodziny i opiekując się chorymi; utrzymując stosunki, oparte na
szacunku i miłości z rodzinami niepełnymi, z rodzinami będącymi w trudnościach
lub rozbitymi; ofiarowując swoją pracę wychowawczą i poradnictwo w przygotowaniu
młodych do małżeństwa oraz pomagając małżonkom w przygotowaniu ich do
odpowiedzialnego rodzicielstwa; otwierając ze szczerą i serdeczną gościnnością
drzwi swoich domów, aby rodziny jako członkowie większej rodziny Bożej mogły tam
odnaleźć odczucie Boga, smak modlitwy i skupienia, konkretny przykład życia w
miłości i radości braterskiej.
Chciałbym dołączyć bardzo usilne wezwanie skierowane do osób odpowiedzialnych
za Instytuty życia konsekrowanego, ażeby zechciały uznać — zawsze przy należnym
poszanowaniu własnego, pierwotnego charyzmatu — apostolstwo zwrócone do rodzin
za jedno z pierwszorzędnych zadań, które w dzisiejszej sytuacji stało się sprawą
bardzo naglącą.
Specjaliści świeccy
75. Wiele pomóc mogą rodzinom ci specjaliści świeccy (lekarze, prawnicy,
psychologowie, pracownicy społeczni, doradcy, itp.), którzy czy to
indywidualnie, czy w różnych stowarzyszeniach lub akcjach służą im poprzez
naświetlanie spraw, radę, wskazywanie kierunku, oparcie. Można do nich
zastosować uwagi, które miałem sposobność skierować do Federacji Poradnictwa
Rodzinnego o inspiracji katolickiej: „To wasze zadanie słusznie można nazwać
posłannictwem, bowiem tak szlachetne są cele, którym służy i tak decydujące dla
dobra społeczeństwa, a nawet wspólnoty chrześcijańskiej, są jej wyniki ...
Wszystko, co zdołacie uczynić, by pomóc rodzinie jest z natury rzeczy skierowane
ku osiągnięciom, które przekraczając swój własny krąg, będą miały wpływ również
na inne osoby i wycisną piętno na społeczeństwie. Przyszłość świata i Kościoła
idzie poprzez rodzinę”170.
Odbiorcy i pracownicy środków przekazu społecznego
76. Kilka słów należy poświęcić tej tak ważnej w nowoczesnym życiu
dziedzinie. Wiadomo, że środki przekazu społecznego „oddziałują na psychikę
odbiorców tak pod względem uczuciowym i intelektualnym, jak moralnym, a nawet
religijnym”, zwłaszcza młodych171. Mogą zatem
mieć dobroczynny wpływ na życie i zwyczaje rodzin oraz na wychowanie dzieci,
lecz jednocześnie kryją „zasadzki i niebezpieczeństwa, których nie należy
lekceważyć”172, i mogą stać się nosicielami —
czasem zręcznie i systematycznie manewrowanymi, co niestety zdarza się w różnych
krajach świata — ideologii rozkładających i zniekształcających poglądy na życie,
rodzinę, religię, moralność, nie szanujących prawdziwej godności i przeznaczenia
człowieka.
Niebezpieczeństwo to jest tym realniejsze, im bardziej dzisiejszy „sposób
życia — zwłaszcza w krajach bardziej uprzemysłowionych — prowadzi rodziny ... do
tego, że zrzucają z siebie odpowiedzialność wychowawczą wobec łatwości ucieczki
od niej (w domu reprezentowanej zwłaszcza przez telewizję i pewne wydawnictwa),
znajdując sposób na wypełnienie czasu ... dzieci i młodzieży”173.
Stąd „obowiązek szczególnej ochrony dzieci i młodzieży przed «agresjami», którym
podlegają również ze strony środków przekazu” i dbania o to, by ich używanie w
rodzinie było dokładnie regulowane. Tak samo rodzinie musi leżeć na sercu
szukanie dla własnych dzieci także innych, zdrowszych rozrywek,
pożyteczniejszych, kształtujących fizycznie, moralnie i psychicznie „dla nadania
wartości wolnemu czasowi młodzieży oraz dla właściwego ukierunkowania jej
energii”174.
Z uwagi na to, że środki społecznego przekazu — na równi ze szkołą i
środowiskiem — wpływają często i to w znacznej mierze na formację dzieci,
rodzice, jako odbiorcy, powinni sami uczestniczyć w korzystaniu z umiarem,
krytycznie, czujnie i roztropnie z tych środków, a zdając sobie sprawę z tego,
jaki wpływ wywierają one na dzieci, wpajać w nie zasady, pozwalające na takie
wykształcenie „sumienia, by spokojnie i obiektywnie wskazywało, które wśród
proponowanych programów należy przyjąć, a które odrzucić”175.
Z taką samą troską rodzice będą starali się wpłynąć na wybór i przygotowanie
samych programów, utrzymując — drogą odpowiednich inicjatyw — kontakt z osobami
odpowiedzialnymi na różnych etapach produkcji i przekazu, aby upewnić się, że
nie będą zlekceważone lub celowo deptane te podstawowe wartości ludzkie, które
wchodzą w zakres prawdziwego wspólnego dobra społeczeństwa, lecz przeciwnie, że
będą rozpowszechniane programy zdolne pokazać we właściwym świetle problemy
rodziny i ich należyte rozwiązanie. Na ten temat mój Poprzednik, Paweł VI pisał:
„Producenci powinni znać potrzeby rodziny i respektować je. To wymaga od nich
niejednokrotnie wielkiej odwagi i zawsze wielkiego poczucia odpowiedzialności.
Istotnie, muszą oni unikać tego wszystkiego, co może zaszkodzić istnieniu
rodziny, jej trwałości, równowadze i szczęściu; wszystko, co w te podstawowe
wartości rodziny godzi — erotyzm, przemoc, apologia rozwodów czy antyspołecznych
postaw młodzieży — jest zamachem na prawdziwe dobro człowieka”176.
I ja sam, przy podobnej okazji, podkreśliłem, że rodziny „powinny mieć
możność liczenia w znacznej mierze na dobrą wolę, uczciwość i poczucie
odpowiedzialności ze strony osób zawodowo zajmujących się środkami przekazu:
wydawców, pisarzy, producentów, kierowników, dramaturgów, sprawozdawców,
komentatorów i aktorów”177. Dlatego Kościół
spełnia swój obowiązek, jeśli stale poświęca uwagę pracownikom tej dziedziny,
jednocześnie zachęcając i popierając katolików, którzy czują się do tego
powołani i mają odpowiednie dane, by angażowali się w tę delikatną działalność.
Szczególne okoliczności
77. Zaangażowanie duszpasterskie bardziej jeszcze wielkoduszne, bardziej
jeszcze pełne mądrości i roztropności, na wzór Dobrego Pasterza, jest potrzebne
w stosunku do tych rodzin, które — często niezależnie od własnej woli czy pod
naciskiem wymogów różnej natury — muszą stawić czoło sytuacjom obiektywnie
trudnym.
Tu trzeba zwrócić szczególną uwagę na niektóre zwłaszcza kategorie ludzi,
którzy w większym stopniu potrzebują nie tylko opieki, ale bardziej znaczącego
oddziaływania na opinię publiczną, a zwłaszcza na struktury kulturalne,
ekonomiczne i prawne, po to, ażeby w możliwie maksymalnym stopniu usunąć
głębokie przyczyny ich trudności.
Należą do nich na przykład rodziny, które wyemigrowały w poszukiwaniu pracy,
rodziny tych, którzy są zmuszeni do długiego przebywania poza domem, jak na
przykład wojskowi, marynarze, podróżujący, rodziny więźniów, uchodźców i
rodziny, które w wielkich miastach żyją praktycznie na marginesie; rodziny bez
mieszkania; rodziny niepełne, takie, w których brak ojca lub matki; rodziny z
dziećmi upośledzonymi lub dotkniętymi narkomanią, rodziny alkoholików; rodziny
wyobcowane ze swego środowiska kulturowego i społecznego lub też zagrożone jego
utratą; rodziny dyskryminowane ze względów politycznych lub z innych racji;
rodziny podzielone ideologicznie; rodziny, które nie potrafią łatwo nawiązać
kontaktu z parafią; rodziny, które doświadczają przemocy lub niesprawiedliwego
traktowania Z powodu wiary; rodziny małżonków małoletnich; osoby starsze,
nierzadko zmuszone do życia w samotności i bez wystarczających środków
utrzymania.
Rodziny emigrantów — zwłaszcza chodzi tu o robotników i chłopów —
powinny znaleźć wszędzie w Kościele swą ojczyznę. To zadanie Jeży w samej
naturze Kościoła, który jest znakiem jedności w różnorodności. O ile to
możliwe, niech mają zapewnioną posługę kapłanów własnego obrządku, kultury i
języka. Do Kościoła należy obowiązek apelowania do sumienia publicznego i do
władz społecznych, gospodarczych i politycznych, ażeby robotnicy znaleźli
pracę we własnej okolicy i kraju, ażeby byli sprawiedliwie wynagradzani, by
jak najszybciej następowało połączenie rodzin, ażeby uwzględniano ich
tożsamość kulturową i traktowano na równi z innymi, i aby ich dzieciom
zapewniona była możliwość formacji zawodowej i wykonywania zawodu, jak
również posiadanie ziemi koniecznej do pracy i życia.
Trudnym problemem jest zagadnienie rodzin ideologicznie podzielonych.
W tych przypadkach wymaga się szczególnej troski duszpasterskiej. Przede
wszystkim należy z takimi rodzinami utrzymywać osobisty, roztropny kontakt.
Wierzących trzeba umacniać w wierze i podtrzymywać w życiu chrześcijańskim.
Chociaż strona katolicka nie może ustąpić, trzeba jednak utrzymać zawsze żywy
dialog z drugą stroną. Muszą mnożyć się objawy miłości i szacunku, w mocnej
nadziei utrzymania silnej jedności. Dużo zależy także od stosunków pomiędzy
rodzicami i dziećmi. Ideologie obce wierze mogą zresztą pobudzić wierzących
członków rodziny do wzrastania w wierze i dawaniu świadectwa miłości.
Są też inne trudne momenty, w których rodzina potrzebuje pomocy wspólnoty
kościelnej i jej pasterzy. Takim momentem może być dojrzewanie dzieci —
niespokojne, kontestujące, czasem burzliwe; małżeństwo dzieci, odrywające je od
rodziny, w której wzrosły; brak zrozumienia lub miłości ze strony najbliższych;
porzucenie rodziny przez jednego z małżonków lub śmierć, pociągająca za sobą
bolesne doświadczenie wdowieństwa; śmierć członka rodziny, która okalecza lub
dogłębnie przekształca dotychczasowy zrąb rodziny.
Kościół nie może również nie pamiętać znaczenia lat starości, z tym
wszystkim, co one przynoszą pozytywnego i negatywnego, a więc z możliwością
pogłębienia miłości małżeńskiej, coraz bardziej oczyszczonej i uszlachetnionej
przez długoletnią i nieprzerwaną wierność; z ich gotowością służenia innym w
nowy sposób dobrocią, mądrością i pozostałą energią; z ciężarem samotności,
częściej psychicznej i uczuciowej aniżeli fizycznej, wynikającej z ewentualnego
opuszczenia czy niedostatecznego zainteresowania ze strony dzieci i krewnych;
cierpieniem związanym z chorobą, stopniowym ubytkiem sił, upokorzeniem z powodu
zależności od innych, goryczą poczucia, że jest się może ciężarem dla
najbliższych, zbliżaniem się końca życia. Są to sytuacje, w których — jak
podkreślili Ojcowie Synodu — można łatwiej zrozumieć i przeżyć te wzniosłe
aspekty duchowości małżeńskiej i rodzinnej, które czerpią natchnienie z wartości
Krzyża i zmartwychwstania Chrystusa, źródła uświęcenia i głębokiej radości w
codziennym życiu, w perspektywie wielkich rzeczywistości eschatologicznych życia
wiecznego.
We wszystkich tych różnych sytuacjach niech nigdy nie będzie zaniedbana
modlitwa, źródło światła i siły oraz pokarm dla nadziei chrześcijańskiej.
Małżeństwa mieszane
78. W świetle wskazań i reguł zawartych w najnowszych dokumentach Stolicy
Apostolskiej i zarządzeniach opracowanych przez Konferencje Episkopatów,
dostosowujących tamte wskazania i reguły do różnych konkretnych sytuacji,
szczególnej uwagi duszpasterskiej wymaga także wzrastająca liczba małżeństw
mieszanych, zawieranych pomiędzy katolikami i ochrzczonymi niekatolikami, jak
również pomiędzy katolikami i nie ochrzczonymi.
Małżeństwa mieszane niosą z sobą szczególne wymagania, które można ująć w
trzech zasadniczych punktach.
Przede wszystkim winny być wzięte pod uwagę wynikające z wiary obowiązki
strony katolickiej, dotyczące swobodnego praktykowania wiary i płynący stąd
obowiązek zatroszczenia się w miarę własnych sił o to, aby dzieci zostały
ochrzczone i wychowane w wierze katolickiej178.
Trzeba sobie uświadamiać szczególne trudności związane z ułożeniem stosunków
między mężem i żoną w tym, co się odnosi do poszanowania wolności religijnej:
może ona być naruszona tak przez naciski zmierzające do zmiany przekonań
religijnych partnera, jak przez stawianie przeszkód swobodnemu ich wyrażaniu
poprzez praktyki religijne.
Co do formy liturgicznej i kanonicznej zawarcia małżeństwa, Ordynariusze mogą
wobec różnych potrzeb szeroko korzystać z przysługujących im uprawnień.
W traktowaniu tych specjalnych wymagań trzeba mieć na uwadze następujące
sprawy:
— specjalne przygotowanie do tego rodzaju małżeństwa domaga się podjęcia
wszystkich rozsądnych wysiłków, aby przygotowujący się dobrze zrozumieli naukę
katolicką o tym, czym jest małżeństwo i jakie stawia wymagania, oraz ażeby
upewnić się, że w przyszłości nie zaistnieją presje i przeszkody, o których była
mowa wyżej;
— jest rzeczą najważniejszą, ażeby wsparta przez wspólnotę strona katolicka
była umacniana w wierze i pozytywnie wspomagana w coraz dojrzalszym rozumieniu i
praktykowaniu wiary, tak, aby mogła stać się w łonie rodziny prawdziwym,
wiarygodnym świadkiem poprzez przykład życia i okazywaną współmałżonkowi i
dzieciom miłość.
Małżeństwa pomiędzy katolikami i innymi ochrzczonymi, już dzięki swej
szczególnej fizjonomii, zawierają wiele elementów, które należy doceniać i
rozwijać tak z uwagi na ich wewnętrzną wartość, jak również ze względu na
ewentualny wkład, który mogą wnieść w ruch ekumeniczny.
Sprawdza się to szczególnie wtedy, kiedy oboje małżonkowie są wierni swoim
obowiązkom religijnym. Wspólny chrzest i dynamizm łaski daje partnerom w tych
małżeństwach podstawę i uzasadnienie wyrażania ich jedności w dziedzinie
wartości moralnych i duchowych.
W tym celu, a także dla podkreślenia ekumenicznego znaczenia takiego
małżeństwa mieszanego, przeżywanego w pełni wiary przez oboje małżonków
chrześcijańskich, trzeba starać się — nawet jeżeli nie zawsze okaże się to łatwe
— o serdeczną współpracę pomiędzy duchownym katolickim i niekatolickim,
poczynając od przygotowania do małżeństwa i ślubu.
W tym, co dotyczy udziału małżonka niekatolika w komunii eucharystycznej,
należy trzymać się norm wydanych przez Sekretariat dla Jedności Chrześcijan179.
W różnych częściach świata odnotowuje się dzisiaj wzrastającą liczbę
małżeństw zawartych pomiędzy katolikami i nie ochrzczonymi. W wielu z nich
małżonek nie ochrzczony wyznaje inną religię i jego przekonania winny być
traktowane z szacunkiem, zgodnie z zasadami Deklaracji Soboru Watykańskiego II,
Nostra aetate, odnoszącej się do stosunków z religiami niechrześcijańskimi;
jednakże w niemałej liczbie innych małżeństw, szczególnie w społeczeństwach
zlaicyzowanych, osoba nie ochrzczona nie wyznaje żadnej religii. Trzeba, aby dla
tych małżeństw Konferencje Episkopatów oraz poszczególni biskupi podjęli
odpowiednie środki pastoralne, mające na celu zapewnienie ochrony wiary małżonka
katolickiego i zabezpieczenie mu wolności praktykowania, zwłaszcza w tym, co
odnosi się do obowiązku uczynienia wszystkiego, co jest w jego mocy, aby dzieci
otrzymały chrzest i wychowanie katolickie. Małżonek katolicki winien ponadto być
wspierany wszelkimi sposobami w jego zadaniu świadczenia w łonie rodziny poprzez
wiarę i życie katolickie.
Oddziaływanie duszpasterskie wobec niektórych sytuacji nieprawidłowych
79. Synod Biskupów w trosce o zapewnienie rodzinie opieki we wszystkich, nie
tylko religijnych jej wymiarach, nie omieszkał należycie uwzględnić niektórych
sytuacji nieregularnych, nie tylko pod względem religijnym, ale często także i
cywilnym, sytuacji, które — przy współczesnych szybkich zmianach kulturowych —
rozpowszechniają się, niestety, również wśród katolików, z niemałą szkodą dla
samej instytucji rodziny i społeczeństwa, którego jest ona podstawową komórką.
a. Małżeństwo na próbę
80. Pierwszą nieprawidłową sytuację stwarza tak zwane „małżeństwo na próbę”,
które wielu ludzi chciałoby dzisiaj usprawiedliwić, przypisując mu pewne zalety.
Już sam rozum ludzki podsuwa niemożliwość jego akceptacji wykazując, jak mało
jest przekonywające „eksperymentowanie” na osobach ludzkich, których godność
wymaga, aby były zawsze i wyłącznie celem miłości obdarowania bez jakichkolwiek
ograniczeń czasu czy innych okoliczności.
Ze swej strony Kościół, ze względu na ostateczne, pierwotne, wypływające z
wiary zasady, nie może dopuścić do takiego rodzaju związków. Z jednej strony
bowiem, dar ciała we współżyciu fizycznym jest realnym symbolem głębokiego
oddania się całej osoby: oddanie takie nie może w obecnym stanie człowieka
urzeczywistnić się w całej swej prawdzie bez współdziałania miłości z „caritas”,
daną przez Jezusa Chrystusa. Z drugiej strony, małżeństwo dwojga ochrzczonych
jest realnym symbolem zjednoczenia Chrystusa z Kościołem, zjednoczenia nie
czasowego czy „na próbę”, ale wiernego na całą wieczność; pomiędzy dwojgiem
ochrzczonych nie może więc istnieć inne małżeństwo, aniżeli nierozerwalne.
Zwykle takiej sytuacji nie można zmienić, jeśli osoba ludzka nie została
wychowana od dzieciństwa do odważnego, z pomocą łaski Chrystusowej, opanowywania
budzącej się pożądliwości i do nawiązywania z innymi więzów miłości czystej. Nie
osiąga się tego bez prawdziwego wychowania do autentycznej miłości i do
właściwego korzystania z płciowości, to znaczy takiego, które włącza osobę
ludzką w każdym jej wymiarze, a więc także cielesnym, w pełnię tajemnicy
Chrystusa.
Byłoby bardzo pożyteczne zbadanie przyczyn tego zjawiska także w jego
aspekcie psychologicznym i socjologicznym, aby dojść do znalezienia skutecznej
terapii.
b. Rzeczywiste wolne związki
81. Chodzi tu o związki bez żadnej uznanej publicznie więzi instytucjonalnej,
ani cywilnej, ani religijnej. Zjawisko to — również występujące coraz częściej —
nie może nie przyciągnąć uwagi duszpasterzy także dlatego, że u jego podstaw
mogą leżeć bardzo zróżnicowane elementy i poprzez oddziaływanie na nie, może się
udać ograniczenie ich konsekwencji.
Niektóre osoby bowiem czują się niemal przymuszone do tego rodzaju życia
przez trudne sytuacje ekonomiczne, kulturowe i religijne, gdyż zawarcie
prawidłowego małżeństwa naraziłoby je na szkody, na utratę korzyści
ekonomicznych, na dyskryminację itd. Natomiast u innych stwierdza się postawę
pogardy, kontestacji i odrzucenia społeczeństwa, instytucji rodziny, porządku
społeczno-politycznego, albo też wyłączne poszukiwanie przyjemności. Innych
wreszcie popycha do tego zupełna nieświadomość i krańcowe ubóstwo, nieraz zaś
uwarunkowania wynikające z sytuacji rzeczywistej niesprawiedliwości, lub pewna
niedojrzałość psychiczna, która sprawia, że są zbyt niepewni i bojaźliwi, by
zawrzeć trwały i ostateczny związek. W niektórych krajach tradycyjne zwyczaje
przewidują zawarcie właściwego i prawdziwego małżeństwa jedynie po pewnym
okresie wspólnego mieszkania i po urodzeniu się pierwszego dziecka.
Każdy z tych elementów stawia Kościół wobec trudnych problemów
duszpasterskich, ze względu na konsekwencje tak religijne i moralne (zatracenie
religijnego sensu małżeństwa widzianego w świetle Przymierza Boga z Jego ludem;
pozbawienie łaski sakramentalnej; poważne zgorszenie), jak i społeczne
(zniszczenie samego pojęcia rodziny; osłabienie poczucia wierności, także wobec
społeczeństwa; możliwość psychicznych urazów u dzieci; potwierdzenie egoizmu).
Będzie przedmiotem troski duszpasterzy i wspólnoty lokalnej poznanie, każdej
oddzielnie, takich sytuacji oraz ich konkretnych przyczyn; taktowne i z
szacunkiem zbliżenie się do współżyjących ze sobą; staranie o to, ażeby przez
cierpliwe oświecanie i pełne miłości upominanie oraz chrześcijańskie świadectwo
rodzinne ułatwić im drogę do uregulowania sytuacji. Przede wszystkim jednak
należy zapobiegać powstawaniu ich, rozwijając w całym wychowaniu moralnym i
religijnym młodych zmysł wierności, pouczając ich o warunkach i strukturach,
sprzyjających takiej wierności, bez której nie ma prawdziwej wolności, pomagając
młodym w duchowym dojrzewaniu, uzdalniając ich do zrozumienia bogatej
rzeczywistości ludzkiej i nadprzyrodzonej małżeństwa sakramentalnego.
Lud Boży niechaj stara się także, by władze publiczne, opierając się
rozkładowym tendencjom w społeczeństwie, które są szkodliwe również dla
godności, bezpieczeństwa i dobrobytu poszczególnych obywateli, starały się o to,
by opinia publiczna nie była urabiana w sensie niedoceniana instytucjonalnej
ważności małżeństwa i rodziny. Ponieważ w wielu regionach, z powodu skrajnego
ubóstwa wynikającego z niesprawiedliwych i nieodpowiednich struktur
społeczno-gospodarczych młodzi nie mają warunków do zawarcia w odpowiedni sposób
małżeństwa, społeczeństwo i władze publiczne winny popierać prawnie zawarte
małżeństwo poprzez szereg decyzji społecznych i politycznych, zapewniając płacę
rodzinną, wydając dyspozycje co do mieszkań odpowiednich dla życia rodzinnego,
stwarzając właściwe możliwości pracy i życia.
c. Katolicy złączeni tylko ślubem cywilnym
82. Coraz więcej jest takich przypadków, że katolicy ze względów
ideologicznych lub praktycznych wolą zawrzeć tylko ślub cywilny, odrzucając lub
przynajmniej odkładając ślub kościelny. Sytuacji tych ludzi nie można stawiać na
równi z sytuacją tych, którzy współżyją bez żadnego związku, tu bowiem istnieje
przynajmniej jakieś zobowiązanie do określonej i prawdopodobnie trwałej sytuacji
życiowej, chociaż często decyzji tej nie jest obca perspektywa ewentualnego
rozwodu. Chcąc publicznego uznania ich związku przez państwo, pary te wykazują
gotowość przyjęcia, obok korzyści, także zobowiązań. Mimo to, również i ta
sytuacja nie jest do przyjęcia przez Kościół.
Oddziaływanie duszpasterskie będzie zmierzało do uświadomienia konieczności
harmonii pomiędzy życiem a wyznawaną wiarą i uczynienia wszystkiego co możliwe,
ażeby doprowadzić te osoby do uregulowania ich sytuacji wedle zasad
chrześcijańskich. Chociaż osoby te trzeba traktować z wielką miłością i
zainteresować je życiem wspólnot kościelnych, to jednak, niestety, pasterze
Kościoła nie mogą ich dopuścić do sakramentów.
d. Żyjący w separacji i rozwiedzeni, którzy nie zawarli nowego związku
83. Różne motywy, takie jak brak wzajemnego zrozumienia, nieumiejętność
otwarcia się na relacje międzyosobowe i inne, mogą w przykry sposób doprowadzić
ważnie zawarte małżeństwo do rozłamu; często nie do naprawienia. Oczywiście,
separację należy uznać za środek ostateczny, kiedy już wszelkie rozsądne
oddziaływania okażą się daremne.
Samotność i inne trudności są często udziałem małżonka odseparowanego,
zwłaszcza gdy nie ponosi on winy. W takim przypadku wspólnota kościelna musi w
szczególny sposób wspomagać go; okazywać mu szacunek, solidamość, zrozumienie i
konkretną pomoc, tak aby mógł dochować wierności także w tej trudnej sytuacji, w
której się znajduje; wspólnota musi pomóc mu w praktykowaniu przebaczenia,
wymaganego przez miłość chrześcijańską oraz utrzymania gotowości do ewentualnego
podjęcia na nowo poprzedniego życia małżeńskiego.
Analogiczny jest przypadek małżonka rozwiedzionego, który — zdając sobie
dobrze sprawę z nierozerwalności ważnego węzła małżeńskiego — nie zawiera nowego
związku, lecz poświęca się jedynie spełnianiu swoich obowiązków rodzinnych i
tych, które wynikają z odpowiedzialności życia chrześcijańskiego. W takim
przypadku przykład jego wierności i chrześcijańskiej konsekwencji nabiera
szczególnej wartości świadectwa wobec świata i Kościoła, który tym bardziej
winien mu okazywać stałą miłość i pomoc, nie czyniąc żadnych trudności w
dopuszczeniu do sakramentów.
e. Rozwiedzeni, którzy zawarli nowy związek
84. Codzienne doświadczenie pokazuje, niestety, że ten, kto wnosi sprawę o
rozwód, zamierza wejść w ponowny związek, oczywiście bez katolickiego ślubu
kościelnego. Z uwagi na to, że rozwody są plagą, która na równi z innymi dotyka
w coraz większym stopniu także środowiska katolickie, problem ten winien być
potraktowany jako naglący. Zagadnieniem tym zajęli się wprost Ojcowie Synodu.
Kościół bowiem ustanowiony dla doprowadzenia wszystkich ludzi, a zwłaszcza
ochrzczonych, do zbawienia, nie może pozostawić swemu losowi tych, którzy — już
połączeni sakramentalną więzią małżeńską — próbowali zawrzeć nowe małżeństwo.
Będzie też niestrudzenie podejmował wysiłki, by oddać im do dyspozycji posiadane
przez siebie środki zbawienia.
Niech wiedzą duszpasterze, że dla miłości prawdy mają obowiązek właściwego
rozeznania sytuacji. Zachodzi bowiem różnica pomiędzy tymi, którzy szczerze
usiłowali ocalić pierwsze małżeństwo i zostali całkiem niesprawiedliwie
porzuceni, a tymi, którzy z własnej, ciężkiej winy zniszczyli ważne kanonicznie
małżeństwo. Są wreszcie tacy, którzy zawarli nowy związek ze względu na
wychowanie dzieci, często w sumieniu subiektywnie pewni, że poprzednie
małżeństwo, zniszczone w sposób nieodwracalny, nigdy nie było ważne.
Razem z Synodem wzywam gorąco pasterzy i całą wspólnotę wiernych do okazania
pomocy rozwiedzionym, do podejmowania z troskliwą miłością starań o to, by nie
czuli się oni odłączeni od Kościoła, skoro mogą, owszem, jako ochrzczeni,
powinni uczestniczyć w jego życiu. Niech będą zachęcani do słuchania Słowa
Bożego, do uczęszczania na Mszę świętą, do wytrwania w modlitwie, do pomnażania
dzieł miłości oraz inicjatyw wspólnoty na rzecz sprawiedliwości, do wychowywania
dzieci w wierze chrześcijańskiej, do pielęgnowania ducha i czynów pokutnych,
ażeby w ten sposób z dnia na dzień wypraszali sobie u Boga łaskę. Niech Kościół
modli się za nich, niech im dodaje odwagi, niech okaże się miłosierną matką,
podtrzymując ich w wierze i nadziei.
Kościół jednak na nowo potwierdza swoją praktykę, opartą na Piśmie Świętym,
niedopuszczania do komunii eucharystycznej rozwiedzionych, którzy zawarli
ponowny związek małżeński. Nie mogą być dopuszczeni do komunii świętej od
chwili, gdy ich stan i sposób życia obiektywnie zaprzeczają tej więzi miłości
między Chrystusem i Kościołem, którą wyraża i urzeczywistnia Eucharystia. Jest
poza tym inny szczególny motyw duszpasterski: dopuszczenie ich do Eucharystii
wprowadzałoby wiernych w błąd lub powodowałoby zamęt co do nauki Kościoła o
nierozerwalności małżeństwa.
Pojednanie w sakramencie pokuty — które otworzyłoby drogę do komunii
eucharystycznej — może być dostępne jedynie dla tych, którzy żałując, że
naruszyli znak Przymierza i wierności Chrystusowi, są szczerze gotowi na taką
formę życia, która nie stoi w sprzeczności z nierozerwalnością małżeństwa.
Oznacza to konkretnie, że gdy mężczyzna i kobieta, którzy dla ważnych powodów —
jak na przykład wychowanie dzieci — nie mogąc uczynić zadość obowiązkowi
rozstania się, „postanawiają żyć w pełnej wstrzemięźliwości, czyli powstrzymywać
się od aktów, które przysługują jedynie małżonkom”180.
Podobnie szacunek należny sakramentowi małżeństwa, samym małżonkom i ich
krewnym, a także wspólnocie wiernych, zabrania każdemu duszpasterzowi, z
jakiegokolwiek motywu lub dla jakiejkowiek racji, także duszpasterskiej,
dokonania na rzecz rozwiedzionych, zawierających nowe małżeństwo, jakiegokolwiek
aktu kościelnego czy jakiejś ceremonii. Sprawiałoby to bowiem wrażenie obrzędu
nowego, ważnego sakramentalnie ślubu i w konsekwencji mogłoby wprowadzać w błąd
co do nierozerwalności ważnie zawartego małżeństwa.
Postępując w ten sposób, Kościół wyznaje swoją wierność Chrystusowi i Jego
prawdzie; jednocześnie kieruje się uczuciem macierzyńskim wobec swoich dzieci,
zwłaszcza tych, które zostały opuszczone bez ich winy przez prawowitego
współmałżonka.
Kościół z ufnością wierzy, że ci nawet, którzy oddalili się od przykazania
pańskiego i do tej pory żyją w takim stanie, mogą otrzymać od Boga łaskę
nawrócenia i zbawienia, jeżeli wytrwają w modlitwie, pokucie i miłości.
Pozbawieni rodziny
85. Pragnę dołączyć jeszcze słowo dla tych osób, które ze względu na
konkretną sytuację życiową, w jakiej się znajdują — często nie z własnego wyboru
— uważam za szczególnie bliskie Sercu Chrystusa, godne miłości i skutecznej
troski Kościoła oraz duszpasterzy.
Bardzo wiele osób na świecie, niestety, nie może w żaden sposób odwołać się
do tego, co określa się w ścisłym sensie pojęciem rodziny. Ogromna część
ludzkości żyje w warunkach wielkiego ubóstwa, gdzie promiskuizm, brak mieszkań,
nieregularność i niestałość stosunków, krańcowy brak kultury, praktycznie nie
pozwalają mówić o prawdziwej rodzinie. Są też inne osoby, które z różnych
motywów pozostały samotne na świecie. Wszelako dla nich wszystkich istnieje
„dobra nowina o rodzinie”.
Co do tych, którzy żyją w skrajnym ubóstwie, już mówiłem o pilnej potrzebie
podjęcia odważnych działań dla znalezienia rozwiązań, także na poziomie
politycznym, które by pozwoliły pomóc im w przezwyciężeniu owej nieludzkiej
sytuacji poniżenia. Jest to zadanie zobowiązujące solidarnie całe społeczeństwo,
ale w sposób szczególny władze, ze względu na ich funkcje i wypływającą z nich
odpowiedzialność, a także rodziny, które muszą okazać wielkie współczucie i
gotowość pomocy.
Tym, którzy nie mają rodziny naturalnej, trzeba jeszcze szerzej otworzyć
drzwi wielkiej rodziny, którą jest Kościół, konkretyzujący się następnie w
rodzinie diecezjalnej, parafialnej, w podstawowych wspólnotach kościelnych i w
ruchach apostolskich. Nikt nie jest pozbawiony rodziny na tym świecie: Kościół
jest domem i rodziną dla wszystkich, a szczególnie dla „utrudzonych i
obciążonych”181.
86. Do was, małżonkowie, do was, ojcowie i matki rodzin; do was, chłopcy i
dziewczęta, którzy jesteście przyszłością i nadzieją Kościoła i świata, i
będziecie dynamicznym zaczątkiem rodziny w nadchodzącym trzecim tysiącleciu; do
was, czcigodni i drodzy Bracia w biskupstwie i kapłaństwie, umiłowani synowie i
córki, zakonnicy i zakonnice, dusze poświęcone Panu, którzy wobec małżonków
świadczycie o najwyższej miłości Bożej; do was, wszyscy ludzie dobrej woli,
którzy z jakiegokolwiek tytułu troszczycie się o losy rodziny, zwracam się z
gorącą i serdeczną prośbą na zakończenie tej Adhortacji Apostolskiej.
Przyszłość ludzkości idzie poprzez rodzinę!
Jest zatem rzeczą nieodzowną i naglącą, aby każdy człowiek dobrej woli
zaangażował się w sprawę ratowania i popierania wartości i potrzeb rodziny.
O szczególny wysiłek w tym względzie czuję się zobowiązany prosić synów i
córki Kościoła. Ci, którzy przez wiarę poznają w pełni wspaniały zamysł Boży,
mają jeszcze jeden powód, ażeby wziąć sobie do serca rzeczywistość rodziny w
naszych czasach, tych czasach próby i łaski.
Winni oni kochać rodzinę w sposób szczególny. Polecenie to jest
konkretne i wymagające.
Kochać rodzinę, to znaczy umieć cenić jej wartości i możliwości i zawsze je
popierać. Kochać rodzinę, to znaczy poznać niebezpieczeństwa i zło, które jej
zagraża, aby móc je pokonać. Kochać rodzinę, to znaczy przyczyniać się do
tworzenia środowiska sprzyjającego jej rozwojowi. Zaś szczególną formą miłości
wobec dzisiejszej rodziny chrześcijańskiej, kuszonej często zniechęceniem,
dręczonej rosnącymi trudnościami, jest przywrócenie jej zaufania do siebie
samej, do własnego bogactwa natury i łaski, do posłannictwa powierzonego jej
przez Boga. „Trzeba, aby rodziny naszych czasów powstały! Trzeba, aby szły za
Chrystusem!”182.
Do zadań chrześcijan należy także głoszenie z radością i przekonaniem
„dobrej nowiny” o rodzinie — rodzinie, która odczuwa wielką potrzebę
słuchania wciąż od nowa i rozumienia coraz głębiej słów autentycznych,
objawiających jej własną tożsamość, jej wewnętrzne bogactwa, wagę jej
posłannictwa w państwie ludzkim i w Państwie Bożym.
Kościół zna drogę, na której rodzina może dotrzeć w głąb prawdy o sobie. Tej
drogi, której nauczył się w szkole Chrystusa i której w ciągu dziejów widzianych
w świetle Ducha nie narzuca, lecz którą, czując w sobie przemożny nakaz, ukazuje
wszystkim bez lęku, a raczej z wielką ufnością i nadzieją, choć wie, że „dobra
nowina” zna również mowę Krzyża. Ale przez Krzyż właśnie, rodzina może osiągnąć
pełnię swego bytu i doskonałość swej miłości.
Pragnę na koniec zaprosić wszystkich chrześcijan do odważnej i serdecznej
współpracy ze wszystkimi ludźmi dobrej woli, którzy w swym życiu niosą
odpowiedzialność za służbę rodzinie. Ci którzy poświęcili się dla jej dobra w
łonie Kościoła, w jego imieniu i przezeń natchnieni, jednostki, grupy, ruchy czy
stowarzyszenia, często znajdują obok siebie osoby i instytucje, które pracują
dla tego samego ideału. W wierności wartościom Ewangelii i wartościom ludzkim
oraz w poszanowaniu uprawnionego pluralizmu inicjatyw, współpraca ta może
sprzyjać szybszemu oraz integralnemu rozwojowi rodziny.
A teraz, kończąc to orędzie pasterskie, które ma zwrócić uwagę wszystkich na
poważne, lecz również fascynujące zadania rodziny chrześcijańskiej, pragnę
wezwać orędownictwa świętej Rodziny z Nazaretu.
Cudownym zamysłem Bożym żył w niej ukryty przez długie lata Syn Boży: jest
ona więc pierwowzorem i przykładem wszystkich rodzin chrześcijańskich. Rodzina,
jedyna na świecie, ta, która wiodła nieznane i ciche życie w małym miasteczku
palestyńskim; która doświadczyła ubóstwa, prześladowań, wygnania; która wielbiła
Boga w sposób nieporównywalnie wzniosły i czysty, nie omieszka wspomagać
wszystkich rodzin chrześcijańskich, co więcej, wszystkich rodzin świata w
wierności codziennym obowiązkom, w przezwyciężaniu niepokojów i udręczeń
życiowych, w wielkodusznym otwarciu się na potrzeby innych, w radosnym
wypełnianiu planu Bożego.
Niech święty Józef, „Mąż Sprawiedliwy”, niestrudzony pracownik, nieskazitelny
opiekun skarbów Mu powierzonych, strzeże je, opiekuje się nimi i zawsze je
oświeca.
Niechaj Maryja Panna, tak jak jest Matką Kościoła, będzie również Matką
„Kościoła domowego”, ażeby dzięki Jej macierzyńskiej pomocy każda rodzina
chrześcijańska mogła rzeczywiście stać się „małym Kościołem”, w którym będzie
odzwierciedlać się i żyć tajemnica Kościoła Chrystusowego. Niech Ona, Służebnica
Pańska, będzie przykładem pokornego i wielkodusznego przyjęcia woli Bożej; niech
Ona, Bolesna Matka u stóp Krzyża, łagodzi cierpienia i osusza łzy tych, którzy
cierpią z powodu trudności rodzinnych.
A Chrystus Pan, Król wszechświata, Król rodzin, niech będzie obecny jak w
Kanie, w każdym ognisku chrześcijańskim, aby dać mu światło, radość, pogodę i
męstwo. W dniu uroczyście poświęconym Jego Królewskości, błagam Go, aby każda
rodzina umiała wielkodusznie dawać swój własny wkład w przyjście na świat Jego
Królestwa, „Królestwa prawdy i życia, świętości i łaski, sprawiedliwości,
miłości i pokoju”183, do którego zdążają dzieje.
Jemu, Maryi i Józefowi zawierzam każdą rodzinę. W ich ręce i ich sercu oddaję
tę Adhortację: niech Oni podadzą ją wam, czcigodni Bracia i umiłowani Synowie, i
niech otworzą wasze serca na światło, którym Ewangelia promieniuje na każdą
rodzinę.
Zapewniając o mojej stałej modlitwie, wszystkim i każdemu z osobna udzielam z
serca Apostolskiego Błogosławieństwa w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
W Rzymie, u św. Piotra, dnia 22 listopada 1981 roku, w
Uroczystość Chrystusa Króla, w czwartym roku Pontyfikatu.
Jan Paweł II, papież
Przypisy:
1. SOBÓR WAT. II, Konstytucja duszp. o Kościele w
świecie współczesnym Gaudium et spes, 52.
2. JAN PAWEŁ II, Homilia na otwarcie VI Synodu
Biskupów (26 września 1980 r.), 2: AAS 72 (1980), 1008.
3. Por. Rdz 1-2.
4. Por. Ef 5.
5. Por. SOBÓR WAT. II, Konstytucja duszp. o
Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes, 47; JAN PAWEŁ II, List
Appropinquat iam, 1 (15 sierpnia 1980 r.): AAS 72 (1980), 791.
6. Por. Mt 19, 4.
7. Por. SOBÓR WAT. II, Konstytucja duszp. o
Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes, 47.
8. Por. JAN PAWEŁ II, Przemówienie do Rady
Generalnego Sekretariatu Synodu Biskupów (23 lutego 1980 r.): Insegnamenti di
Giovanni Paolo II, III, 1 (1980), 472-476.
9. Por. SOBÓR WAT. II, Konstytucja duszp. o
Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes, 4.
10. Por. SOBÓR WAT. II, Konstytucja dogm. o
Kościele Lumen Gentium, 12.
11. Por. 1 J 2, 20.
12. SOBÓR WAT. II, Konstytucja dogm. o Kościele
Lumen Gentium, 35.
13. Por. SOBÓR WAT. II, Konstytucja dogm. o
Kościele Lumen Gentium, 12; Kongregacja do spraw Nauki Wiary, Dekl.
Mysterium Ecclesiae, 2: AAS 65 (1973), 398-400.
14. Por. SOBÓR WAT. II, Konstytucja dogm. o
Kościele Lumen Gentium, 12; Konstytucja dogm. o Objawieniu Bożym, Dei
verbum, 10.
15. Por. JAN PAWEŁ II, Homilia na otwarcie VI
Synodu Biskupów, 3 (26 września 1980 r.): AAS 72 (1980), 1008.
16. Por. ŚW. AUGUSTYN, De Civitate Dei,
XIV, 28: CSEL 40, II, 56 n.
17. SOBÓR WAT. II, Konstytucja duszp. o Kościele
w świecie współczesnym Gaudium et spes, 15.
18. Por. Ef 3, 8; SOBÓR WAT. II, Konstytucja
duszp. o Kościele w świecie współczesnym, Gaudium et spes 44; Dekl. o
działalności misyjnej Kościoła, Ad gentes, 15 i 22.
19. Por. Mt 19. 4 nn.
20. Por. Rdz 1, 26n.
21. 1 J 4, 8.
22. Por. SOBÓR WAT. II, Konstytucja duszp. o
Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes, 12.
23. Por. tamże, 48.
24. Por. np. Oz 2, 21; Jr 3, 6-13; Iz 54.
25. Por. Ez 16, 25.
26. Por. Oz 3.
27. Por. Rdz 2, 24; Mt 19, 5.
28. Por. Ef 5, 32 n.
29. TERTULIAN, Ad uxorem, II, VIII; 6-8:
CCL I, 393.
30. Por. Sobór Trydencki, Sesja XXIV kan. 1: I.
D. Mansi, Sacrorum Conciliorum Nova et Amplissima Collectio, 33, 149 n.
31. Por. SOBÓR WAT. II, Konstytucja duszp. o
Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes, 48.
32. JAN PAWEŁ II, Przemówienie do Delegatów
„Centre de Liaison des Equipes de Recherche”, 3 (3 listopada 1979 r.):
Insegnamenti di Giovanni Paolo II, II, 2 (1979), 1032.
33. Tamże, 4.
34. Por. SOBÓR WAT. II, Konstytucja duszp. o
Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes, 50.
35. Por. Rdz 2, 24.
36. Por. Ef 3, 15.
37. Por. SOBÓR WAT. II, Konstytucja duszp. o
Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes, 78.
38. ŚW. JAN CHRYZOSTOM, La Verginita, X: PG
48, 540.
39. Por. Mt 22, 30.
40. Por. 1 Kor 7, 32-35.
41. SOBÓR WAT. II, Dekret o przystosowanej
odnowie życia zakonnego Perfectae caritatis, 12.
42. Por. PIUS XII, Enc. Sacra Virginitas,
II: AAS 46 (1954), 174 nn.
43. Por. JAN PAWEŁ II, List Novo incipiente,
9 (8 kwietnia 1979 r.): AAS 71 (1979), 410 n.
44. SOBÓR WAT. II, Konstytucja duszp. o Kościele
w świecie współczesnym Gaudium et spes, 48.
45. JAN PAWEŁ II, Enc. Redemptor Hominis,
10: AAS 71 (1979), 274.
46. Mt 19, 6; por. Rdz 2, 24.
47. Por. JAN PAWEŁ II, Przemówienie do Małżonków,
4 (Kinshasa, 3 maja 1980 r.): AAS 72 (1980), 426 n.
48. SOBÓR WAT. II, Konstytucja duszp. o Kościele
w świecie współczesnym Gaudium et spes, 49; por. JAN PAWEŁ II,
Przemówienie do Małżonków, 4 (Kinshasa, 3 maja 1980 r.): AAS 72 (1980),
426 n.
49. SOBÓR WAT. II, Konstytucja duszp. o Kościele
w świecie współczesnym Gaudium et spes, 48.
50. Por. Ef 5, 25.
51. Mt 19, 8.
52. Ap 3, 14.
53. Por. 2 Kor 1, 20.
54. Por. J 13, 1.
55. Mt 19, 6.
56. Rz 8, 29.
57. ŚW. TOMASZ Z AKWINU, Summa Theologiae,
II, II, 14, 2 ad 4.
58. SOBÓR WAT. II, Konstytucja dogm. o Kościele
Lumen Gentium, II; por. Dekret o apostolstwie świeckich, Apostolicam
actuositatem, 11.
59. SOBÓR WAT. II, Konstytucja duszp. o Kościele
w świecie współczesnym Gaudium et spes, 52.
60. Por. Ef 6, 1-4; Kol 3, 20 n.
61. Por. SOBÓR WAT. II, Konstytucja duszp. o
Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes, 48.
62. J 17, 21.
63. Por. SOBÓR WAT. II, Konstytucja duszp. o
Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes, 24.
64. Rdz 1, 27.
65. Ga 3, 26.28.
66. Por. JAN PAWEŁ II, Enc. Laborem exercens,
19: AAS 73 (1951) 625.
67. Rdz 2, 18.
68. Rdz 2, 23.
69. ŚW. AMBROŻY, Hexameron, V, 7, 19: wyd.
polskie, Warszawa, 1969 r.
70. PAWEŁ VI, Enc. Humanae vitae, 9:
AAS 60 (1968), 486.
71. Por. Ef 5, 25.
72. Por. JAN PAWEŁ II, Homilia do wiernych w
Terni, 3-5 (19 marca 1981 r.): AAS 73 (1981), 268-271 .
73. Por. Ef 3, 15.
74. Por. SOBÓR WAT. II, Konstytucja duszp. o
Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes, 52.
75. Łk 18, 16; por. Mt 19, 14; Mk 10, 14.
76. JAN PAWEŁ II, Przemówienie: na Zgromadzeniu
Ogólnym Narodów Zjednoczonych, 21 (2 października 1979 r.): AAS 71
(1979), 1159.
77. Łk 2, 52.
78. Por. SOBÓR WAT. II, Konstytucja duszp. o
Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes, 48.
79. JAN PAWEŁ II, Przemówienie do uczestników
„International Forum on Active Aging”, 5 (5 września 1980 r.): Insegnamenti
di Giovanni Paolo II, III, 2 (1980), 539.
80. Rdz 1, 28.
81. Por. Rdz 5, 1-3.
82. SOBÓR WAT. II, Konstytucja duszp. o Kościele
w świecie współczesnym Gaudium et spes, 50.
83. Propositio 21. Zakończenie p. 11 Enc.
Humanae vitae stwierdza: „Jednakże Kościół, wzywając ludzi do przestrzegania
nakazów naturalnego prawa, które objaśnia swoją stałą doktrynę, naucza, że
konieczna jest rzeczą, aby każdy akt małżeński zachował swoje wewnętrzne
przeznaczenie do przekazywania życia ludzkiego (ut quilibet matrimonii usus ad
vitam humanam procreandam per se destinatus pennaneat)”: AAS 60 (1968),
488.
84. Por. 2 Kor 1, 19; Ap 3, 14.
85. Por. Orędzie VI Synodu Biskupów do rodzin
chrześcijańskich w świecie współczesnym, 5 (24 października 1980 r).
86. SOBÓR WAT. II, Konstytucja duszp. o Kościele
w świecie współczesnym Gaudium et spes, 51.
87. PAWEŁ VI, Enc. Humanae vitae, 7:
AAS 60 (1968) 485.
88. Tamże, 12: AAS 60 (1968) 488 n.
89. Tamże, 14: AAS 60 (1968) 490.
90. Tamże, 13: AAS 60 (1968) 489.
91. Por. SOBÓR WAT. II, Konstytucja duszp. o
Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes, 51.
92. PAWEŁ VI, Enc. Humanae vitae, 29:
AAS 60 (1968), 501.
93. Tamże, 25: AAS 60 (1968), 498 n
94. Tamże, 21: AAS 60 (1968), 496.
95. JAN PAWEŁ II, Homilia na zakończenie VI
Synodu Biskupów, 8 (25 października 1981 r.): AAS 72 (1980), 1083.
96. Por. PAWEŁ VI, Enc. Humanae vitae, 28:
AAS 60 (1968), 501.
97. Por. JAN PAWEŁ II, Przemówienie do Delegatów
„Centre de Liaison des Equipes de Recherche”, 9 (3 listopada 1979 r.):
Insegnamenti di Giovanni Paolo II, II, 2 (1979), 1035; por. także
Przemówienie do uczestników Pierwszego Kongresu Rodzin Afryki i Europy (15
stycznia 1981 r.): „L'Osservatore Romano” (16 stycznia 1981 r.).
98. PAWEŁ VI, Enc. Humanae vitae, 25:
AAS 60 (1968), 499.
99. SOBÓR WAT. II, Dekl. o wychowaniu
chrześcijańskim Gravissimum educationis, 3.
100. SOBÓR WAT. II, Konstytucja duszp. o
Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes, 35.
101. ŚW. TOMASZ Z AKWINU, Summa contra
Gentiles, IV 58.
102. SOBÓR WAT. II, Dekl. o wychowaniu
chrześcijańskim Gravissimum educationis, 2.
103. PAWEŁ VI, Adhort. apost. Evangelii
nuntiandi, 71: AAS 68 (1976), 60 n.
104. Por. SOBÓR WAT. II, Dekl. o wychowaniu
chrześcijańskim Gravissimum educationis, 3.
105. SOBÓR WAT. II, Dekret o apostolstwie
świeckich Apostolicam actuositatem, 11.
106. SOBÓR WAT. II, Konstytucja duszp. o
Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes, 52.
107. Por. SOBÓR WAT. II, Dekret o apostolstwie
świeckich Apostolicam actuositatem, 11.
108. Rz 12, 13.
109. Mt 10, 42.
110. Por. SOBÓR WAT. II, Konstytucja duszp. o
Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes, 30.
111. SOBÓR WAT. II, Dekl. o wolności religijnej
Dignitatis humanae, 5.
112. Por. Propositio 42.
113. SOBÓR WAT. II, Konstytucja dogm. o Kościele
Lumen Gentium, 31.
114. Por. SOBÓR WAT. II, Konstytucja dogm. o
Kościele Lumen Gentium, II; Dekret o apostolstwie Świeckich,
Apostolicam actuositatem, II; JAN PAWEŁ II, Homilia na otwarcie VI Synodu
Biskupów, 3 (26 września 1980 r.): AAS 72 (1980), 1008.
115. SOBÓR WAT. II, Konstytucja dogm. o Kościele
Lumen Gentium, 11.
116. Por. tamże, 41.
117. Dz 4, 32.
118. Por. PAWEŁ VI, Enc. Humanae vitae,
9: AAS 60 (1968), 486 n.
119. SOBÓR WAT. II, Konstytucja duszp. o
Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes, 48.
120. Por. SOBÓR WAT. II, Konstytucja dogm. o
Objawieniu Bożym Dei verbum, 1.
121. Por. Rz 16, 26.
122. Por. PAWEŁ VI, Enc. Humanae vitae,
25: AAS 60 (1968), 498.
123. PAWEŁ VI, Adhort. apost. Evangelii
nuntiandi, 71: AAS 68 (1976), 60 n.
124. Por. JAN PAWEŁ II, Przemówienie na III
Konferencji Ogólnej Episkopatów Ameryki Łacińskiej, IV a (28 stycznia 1979 r.):
AAS 71 (1979), 204.
125. SOBÓR WAT. II, Konstytucja dogm. o Kościele
Lumen Gentium, 35.
126. JAN PAWEŁ II, Adhort. apost. Catechesi
tradendae, 68: AAS 71 (1979), 1334.
127. Por. tamże, 36: AAS 71
(1979), 1308.
128. Por. 1 Kor 12, 4 nn; Ef 4, 12 n.
129. Mk 16, 15.
130. Por. SOBÓR WAT. II, Konstytucja dogm. o
Kościele Lumen Gentium, 11.
131. Dz 1, 8.
132. Por. 1 P 3, 1 n.
133. Por. SOBÓR WAT. II, Konstytucja dogm. o
Kościele Lumen Gentium, 35; Dekret o apostolstwie Świeckich,
Apostolicam actuositatem, 11.
134. Por. Dz 18, 1 nn.; Rz 16, 3 n.
135. Por. SOBÓR WAT. II, Dekret o działalności
misyjnej Kościoła Ad gentes, 39.
136. SOBÓR WAT. II, Dekret o apostolstwie
świeckich Apostolicam actuositatem, 30.
137. Por. SOBÓR WAT. II, Konstytucja dogm. o
Kościele Lumen Gentium, 10.
138. SOBÓR WAT. II, Konstytucja duszp. o
Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes, 49.
139. Tamże, 48.
140. Por. SOBÓR WAT. II, Konstytucja dogm. o
Kościele Lumen Gentium, 41.
141. SOBÓR WAT. II, Konstytucja o liturgii
świętej Sacrosanctum Concilium, 59.
142. Por. 1 P 2, 5; SOBÓR WAT. II, Konstytucja
dogm. o Kościele, Lumen Gentium, 34.
143. SOBÓR WAT. II, Konstytucja dogm. o Kościele
Lumen Gentium, 34.
144. SOBÓR WAT. II, Konstytucja o liturgii
świętej Sacrosanctum Concilium, 78.
145. Por. J 19, 34.
146. PAWEŁ VI, Enc. Humanae vitae, 25:
AAS 60 (1968), 499.
147. Ef 2, 4.
148. Por. JAN PAWEŁ II, Enc. Dives in
misericordia, 13: AAS 72 (1980), 1218 n.
149. Por. 1 P 2, 5.
150. Mt 18, 19 n.
151. SOBÓR WAT. II, Dekl. o wychowaniu
chrześcijańskim Gravissimum educationis, 3; por. JAN PAWEŁ II, Adhort.
Apost. Catechesi tradendae, 36: AAS 71 (1979), 1308.
152. PAWEŁ VI, Przemówienie na Audiencji ogólnej
(11 sierpnia 1976 r).: Insegnamenti di Paolo VI, XIV (1976), 640.
153. Por. SOBÓR WAT. II, Konstytucja o liturgii
świętej Sacrosanctum Concilium, 12.
154. Por. Institutio Generalis de Liturgia
Horarum, 27.
155. PAWEŁ VI, Adhort. apost. Marialis cultus,
52-54: AAS 66 (1974), 160 n.
156. JAN PAWEŁ II, Przemówienie w Sanktuarium na
Mentorelli (29 października 1978 r.): Insegnamenti di Giovanni Paolo II,
I (1978), 78 n.
157. Por. SOBÓR WAT. II, Dekret o apostolstwie
świeckich Apostolicam actuositatem, 4.
158. Por. JAN PAWEŁ II, Przemówienie do
Episkopatu XII Regionu Duszpasterskiego Stanów Zjedn. Ameryki (21 września
1978 r.): AAS 70 (1978), 767.
159. Rz 8, 2.
160. Rz 5, 5.
161. Por. Mk 10, 45.
162. SOBÓR WAT. II, Konstytucja dogm. o Kościele
Lumen Gentium, 36.
163. SOBÓR WAT. II, Dekret o apostolstwie
świeckich Apostolicam actuositatem, 8.
164. Orędzie VI Synodu Biskupów do rodzin
chrześcijańskich w świecie współczesnym, 12 (24 października 1980 r.).
165. Por. JAN PAWEŁ II, Przemówienie na III
Konferencji Ogólnej Episkopatów Ameryki Łacińskiej, IV a (28 stycznia 1979 r.):
AAS 71 (1979), 204.
166. Por. SOBÓR WAT. II, Konstytucja o liturgii
świętej Sacrosanctum Concilium, 10.
167. Por. Ordo celebrandi matrimonium,
17.
168. Por. SOBÓR WAT. II, Konstytucja o liturgii
świętej Sacrosanctum Concilium, 59.
169. SOBÓR WAT. II, Dekret o przystosowanej
odnowie życia zakonnego Perfectae caritatis, 12.
170. JAN PAWEŁ II, Przemówienie do Konfederacji
Chrześcijańskiego Poradnictwa Rodzinnego, 3-4 (29 listopada 1980 r.):
Insegnamenti di Giovanni Paolo II, III, 2 (1980), 1453 n.
171. PAWEŁ VI, Orędzie na III Światowy Dzień
środków społecznego przekazu (7 kwietnia 1969 r.): AAS 61 (1969), 455.
172. JAN PAWEŁ II, Orędzie na Światowy Dzień
środków społecznego przekazu 1980 r. (1 maja 1980 r.): Insegnamenti di
Giovanni Paolo II, III, 1 (1980), 1042.
173. JAN PAWEŁ II, Orędzie na Światowy Dzień
środków społecznego przekazu 1981 r., 5 (10 maja 1981 r.): „L'Osservatore
Romano” (22 maja 1981 r.).
174. Tamże.
175. PAWEŁ VI, Orędzie na III Światowy Dzień
środków społecznego przekazu (7 kwietnia 1969 r.): AAS 61 (1969), 456.
176. Tamże
177. JAN PAWEŁ II, Orędzie na Światowy Dzień
środków społecznego przekazu 1980 r. (7 maja 1980 r.): Insegnamenti di
Giovanni Paolo II, III, 1 (1980), 1044.
178. Por. PAWEŁ VI, Motu Proprio Matrimonia
miixta, 4-5: AAS 62 (1970), 257 nn; por. JAN PAWEŁ II, Przemówienie
do uczestników sesji plenarnej Sekretariatu dla Jedności Chrześcijan (13
listopada 1981 r.): „L'Osservatore Romano” (14 listopada 1981 r.)
179. Instr. In quibus rerum circumstantiis
(15 czerwca 1972 r.): AAS 64 (1972) 518-525; Nota z 17 października
1973 r.: AAS 65 (1973), 616-619.
180. JAN PAWEŁ II, Homilia na zakończenie VI
Synodu Biskupów, 7 (25 października 1980 r.) AAS 72 (1980), 1082.
181. Por. Mt 11, 28.
182. JAN PAWEŁ II, List Appropinquat iam,
1 (15 sierpnia 1980 r.): AAS 72 (1980), 791
183. Prefacja z Mszy Św. na Uroczystość
Chrystusa Króla.
Copyright 1981 © Libreria Editrice Vaticana