 |
VIAGGIO APOSTOLICO IN POLONIA
MESSA PER LA BEATIFICAZIONE DI MADRE
BOLESŁAWA LAMENT
OMELIA DI GIOVANNI PAOLO
II
Aeroclub di Bialystok -
Mercoledě, 5 giugno 1991
“Witaj Królowo, Matko Miłosierdzia!”.
1. Miasto
Białystok oddalone jest prawie 200 km od Ostrej Bramy. Jednak lud
Boży waszego Kościoła, katedra biskupia, żyje Ostrą Bramą.
Żyje jej tradycją, jej tajemnicą.
Tajemnica Matki Miłosierdzia wpisała się w dzieje ludzi i ludów. W iluż to
językach przemawiają do Ostrobramskiej Matki Miłosierdzia ludzkie usta i ludzkie
serca? W iluż językach powtarzane są słowa anielskiego pozdrowienia przy
zwiastowaniu? “Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą,
[błogosławiona jesteś
między niewiastami]. . . ., znalazłaś bowiem
łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz
imię Jezus” (Luc. 1, 28. 30-31).
“Błogosławiony owoc żywota Twojego,
Jezus” (Ibid. 1, 42).
Ludzkie usta i ludzkie serca wypowiadają te słowa po polsku, po litewsku,
po białorusku, po rosyjsku, po ukraińsku . . . i w ilu innych jeszcze językach?
Człowiek staje się świadkiem Bożego orędzia - tego, które otwarło nową
przestrzeń przymierza Boga z ludzkością. Nową przestrzeń obcowania Boga z
człowiekiem: obcowania w Bogu-Synu, który stał się człowiekiem i za sprawą Ducha
Świętego narodził się z Dziewicy Maryi.
Bądź pozdrowiona . . . Matko Miłosierdzia.
Bądź pozdrowiona . . . Stolico Mądrości.
2. Liturgia uroczystości
ostrobramskiej łączy zwiastowanie anielskie ze słowami Przedwiecznej Mądrości.
Mądrość Boża opowiada tajemnicę stworzenia. Opowiada ją inaczej niż Księga
Rodzaju. Mądrość wszakże jest starsza niż cały stworzony wszechświat.
Wszechświat naprzód był w niej: w Bożej Mądrości. Był w Słowie Przedwiecznym,
które jest współistotne Ojcu. O tym Słowie powie ostatni ewangelista: “Wszystko
przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. .
. . Ono było na początku u Boga. . . . i Bogiem było
Słowo” (Io. 1, 3.2.1).
Jednakże
mądrościowy autor Starego Testamentu nie zna jeszcze tej trynitarnej tajemnicy
Boga: Ojca, Syna i Ducha Świętego. Tajemnica ta po raz pierwszy zostanie
wypowiedziana przy zwiastowaniu. Księga Starego Przymierza głosi natomiast Mądrość
Bożą jako początek i źródło bogactwa i ładu całego stworzenia i
wszystkich stworzeń. Właśnie w tym bogactwie i ładzie pozwala
się rozpoznać i
odczytać Bóg - Stwórca wszystkiego.
Nie jest to prawda obca również współczesnym
umysłom, skoncentrowanym swoimi metodami na tajnikach wszechświata. Wielu z nich
- i to najwybitniejsi - daje wyraz tej prawdzie w języku swej naukowej
specjalności. Widać, że człowiek współczesny wciąż na nowo może
odczytywać prawdę o Przedwiecznej Mądrości, która wyraża się w dziele
stworzenia.
3. Zwracając się do człowieka, Mądrość Boża mówi tak: “Więc teraz, synowie,
słuchajcie mnie, szczęśliwi, co dróg moich strzegą. Przyjmijcie naukę i stańcie
się mądrzy, pouczeń mych nie odrzucajcie! Błogosławiony ten, kto mnie słucha,
kto co dzień u drzwi moich czeka, by czuwać u progu mej bramy,
bo kto mnie znajdzie, ten znajdzie życie i uzyska łaskę u Pana”
(Prov. 8, 32-35).
Zwróćmy uwagę, że tekst
liturgiczny poprzednio mówił o stworzeniach, a teraz przemawia do stworzenia: do
tego stworzenia, jakim jest człowiek, synowie ludzcy. Człowiek od początku jest
“rozmówcą” Boga - jest on stworzonym “ty”, do którego zwraca się Boże “Ja”. Jest
rozmówcą Boga, bo został stworzony na obraz i podobieństwo Boga. Mądrość Boża,
potwierdzając tę prawdę o ludzkiej istocie, równocześnie wpisała się w
człowieczeństwo jako Prawo odwieczne. Prawo to jest wyrazem Bożej troski o “drogi”
człowieka, o “drogi” ludzkiej moralności. “Szczęśliwi, co dróg moich strzegą” -
mówi Mądrość Przedwieczna: “kto mnie znajdzie, ten znajdzie życie i zyska
łaskę
u Pana”. Prawo Przedwiecznej Mądrości wpisane w serce człowieka pozwala mu
uczestniczyć w ładzie całego stworzenia, a nade wszystko
kształtować w sposób
godny, w wolności i sprawiedliwości, obcowanie wzajemne osób, wspólnot i społeczeństw na ziemi.
Moralność jest miarą właściwą człowieczeństwa. W niej i
przez nią człowiek realizuje siebie, gdy czyni dobrze; gdy postępuje źle,
niszczy ład mądrości w sobie samym, a także w
międzyludzkim i społecznym zasięgu
swego bytowania.
Podczas obecnej Mszy św. najszczególniejsze wspomnienie
należy się jednej z tych szczęśliwych osób, które strzegły dróg Mądrości
Przedwiecznej i dlatego znalazły życie oraz zyskały łaskę
u Pana. Przed 45 laty tutaj, w Białymstoku, umarła Służebnica Boża Bolesława
Lament, założycielka Sióstr
Misjonarek Świętej Rodziny, dzisiaj została ona ogłoszona błogosławioną
Kościoła. Tę córkę miasta Łowicza powołał
Bóg do tworzenia katolickich zakładów opiekuńczo-wychowawczych oraz innych
ognisk opieki duchowej w dalekim Petersburgu, Mohylewie, Żytomierzu, a po I wojnie
światowej - zwłaszcza na ziemi pińskiej, białostockiej i wileńskiej. Prowadziła
swoje dzieło wśród ustawicznych
przeciwności, dwukrotnie przeżyła utratę całego dorobku założonego przez siebie
zgromadzenia, nieraz przyszło jej oraz jej współsiostrom pracować w głodzie i
bez własnego mieszkania. Miała zwyczaj umacniać się wówczas znanym hasłem
duchowości ignacjańskiej: “wszystko na większą chwałę Bożą”. Ostatnie
pięć lat swojego życia spędziła - sparaliżowana - z wielką
cierpliwością i w rozmodleniu.
Przez całe życie odznaczała się szczególną
wrażliwością na ludzką biedę,
przejmował ją zwłaszcza los ludzi upośledzonych w społeczeństwie, ludzi
zepchniętych na tak zwany margines życia czy nawet do świata przestępczego.
W głębokim poczuciu odpowiedzialności za cały
Kościół, boleśnie przeżywała
Bolesława rozdarcie jedności Kościoła. Sama doświadczyła wielorakich podziałów,
a nawet nienawiści narodowych i wyznaniowych, pogłębionych jeszcze bardziej
przez ówczesne stosunki polityczne. Dlatego też głównym celem jej życia oraz
założonego przez nią zgromadzenia stała się jedność Kościoła, ta jedność, o
którą modlił się w Wielki Czwartek w wieczerniku Chrystus: “Ojcze Święty,
zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, aby tak jak My stanowili jedno”
(Io. 17, 11). Służyła matka Lament nsprawie zjednoczenia tam zwłaszcza, gdzie podział
zaznaczał się ze szczególną ostrością. Nie szczędziła niczego, byleby umacniać
wiarę i rozpalać miłość do Boga, byle tylko przyczynić się do wzajemnego
zbliżenia katolików i prawosławnych: “żebyśmy wszyscy - jak mówiła - miłowali
się i stanowili jedno”. Pracę na rzecz jedności Kościoła, zwłaszcza na terenach
wschodnich, uważała za szczególnąłaskę Bożej Opatrzności. Długo przed Soborem
Watykańskim II stała się inspiratorką ekumenizmu w życiu codziennym przez miłość.
Lud Boży w Polsce i na terenach jej apostolstwa
będzie mógł odtąd odwoływać się
w modlitwie liturgicznej Kościoła do jej orędownictwa oraz czerpać z jej życia
wzór do naśladowania.
4. Tegoroczne moje pielgrzymowanie po ziemi ojczystej jest
związane z programem Dekalogu. W tych dziesięciu słowach, jakie Bóg Starego
Przymierza przekazał swemu ludowi przez Mojżesza, zawiera się ogromne bogactwo:
niezastąpiona niczym synteza zbawczej Mądrości. Każde przykazanie domaga się
tego, aby było gruntownie przemyślane. Nie trzeba dodawać, że moment dziejowy, w
którym znajduje się nasze społeczeństwo, w szczególny sposób tego się domaga.
Jeśli bowiem po tak zwanym okresie minionym społeczeństwo odziedziczyło głęboki
kryzys ekonomiczny, to w parze z tym idzie niemniej dotkliwy kryzys etyczny. Co
więcej: ten drugi w znacznej mierze warunkuje pierwszy. Dotyczy to różnych
dziedzin życia ludzkiego. Dotyczy w sposób szczególny tej dziedziny, do której
odnosi się siódme przykazanie Dekalogu.
Kiedy słyszymy: “nie kradnij”, to
rozumiemy, że jest rzeczą moralnie złą przywłaszczać sobie cudzą własność. Ta
prosta oczywistość Dekalogu wypisana jest zarazem w świadomości moralnej, czyli
w sumieniu człowieka. Siódme przykazanie uwydatnia prawo osoby ludzkiej do
posiadania rzeczy jako dóbr. Chodzi jednak nade wszystko o osoby, o rzeczy ze
względu na osoby. Człowiek bowiem potrzebuje rzeczy jako środków do życia.
Człowiek dlatego otrzymał od Stwórcy władzę nad rzeczami: “czyńcie sobie ziemię
poddaną” (Gen. 1, 28). Winien posługiwać się nimi w sposób ludzki.
Ma zdolność ich przetwarzania wedle swoich potrzeb. Ma więc także i prawo
posiadania ich celem przetwarzania. Dobra materialne służą nie tylko używaniu, ale
także wytwarzaniu
nowych dóbr. Człowiek ma do tego prawo, a nawet moralny obowiązek wytwarzania
nowych dóbr dla siebie i dla drugich tak, aby całe społeczeństwo stawało się
zasobniejsze - aby mogło bytować w sposób bardziej godny ludzkich istot.
5. Są
to stwierdzenia zaledwie elementarne. Natomiast zagadnienie związane mniej lub
bardziej pośrednio z siódmym przykazaniem Dekalogu domaga się gruntownego
podjęcia pod kątem wychodzenia z kryzysu, który jest nie tylko ekonomiczny, ale
także etyczny. Jest to wielkie zadanie całego współczesnego pokolenia.
Przed stu laty ukazała się pierwsza tak zwana encyklika “społeczna” papieża Leona XIII
“Rerum Novarum”. Po stu latach stała się ona na nowo tematem, albowiem poruszone
w niej zagadnienia pracy, własności, prawa posiadania środków produkcji w
relacji do uniwersalnego prawa używania dóbr, którymi Stwórca obdarował
wszystkich ludzi - są sprawami podstawowymi dla życia i moralności nie tylko
poszczególnych osób i wspólnot, zwłaszcza rodzin, ale także całych społeczeństw
i narodów, a ostatecznie - całej kilkumiliardowej rodziny ludzkiej.
Jest
zadaniem szczególnie doniosłym dla naszego narodu i społeczeństwa, ażeby
przezwyciężając następstwa ustroju, który okazał się ekonomicznie niewydolny, a
etycznie szkodliwy, budować w ramach nowego ustroju sprawiedliwy
ład, w którym ludzkie talenty nie
będą się marnowały, a całość życia społeczno-ekonomicznego odzyska potrzebną
równowagę.
Obyśmy tylko w swoich dążeniach do ukształtowania
nowej gospodarki, nowych układów ekonomicznych nie próbowali iść drogami na
skróty, z pominięciem drogowskazów moralnych. “Cóż bowiem za korzyść odniesie
człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?” (Matth.
16, 26).
Jeżeli w
realizowaniu tej reformy gospodarczej będą skrupulatnie przestrzegane zasady
sprawiedliwości; jeśli każdy będzie się liczył nie tylko z interesem własnym,
ale również z interesem społecznym; jeśli w działaniach gospodarczych nie
zabraknie troski o najuboższych i najbardziej potrzebujących - wówczas Pan Bóg z
pewnością pobłogosławi wysiłkom i nie tylko Polska dopracuje się dobrobytu, ale
i atmosfera wzajemnych stosunków międzyludzkich stanie się zdrowsza i bardziej
ludzka.
6. Do tego wzywa synów ludzkich Przedwieczna Mądrość, która przemawia
też słowami dzisiejszej liturgii. My wszyscy, zgromadzeni w eucharystycznej
wspólnocie, ofiarujemy Stwórcy i Ojcu tej Mądrości dary stworzenia, które są
zarazem owocem pracy ludzkiej. Czynimy to zaś wpatrzeni w Ostrobramską Stolicę
Mądrości, wołając: “Witaj, Królowo, Matko Miłosierdzia”.
Jeśli bowiem
przykazania Dekalogu uczą nas podstawowych zasad sprawiedliwości, to Mądrość
Boża objawiona w Chrystusie, Synu Maryi, ukazuje głębszy jeszcze wymiar
moralności. Jest to wymiar miłości, w szczególności wymiar miłości miłosiernej.
Chrystus uczy nas, że ponad poziomem dóbr, które można i trzeba dzielić wedle
miar sprawiedliwości - człowiek jest powołany do miłości, która jest
większa od
wszystkich dóbr przemijających. Ona jedna nie przemija. Miłość nie przemija. Ona
jest miarą życia wiecznego - to znaczy życia człowieka w Bogu samym. Albowiem
Bóg sam jest Miłością (1 Io. 4, 8).
On też chce, abyśmy miłością mierzyli nasze obcowanie z
Nim i z naszymi bliźnimi. Chce, abyśmy byli nie tylko sprawiedliwi, ale też i
miłosierni, jak On sam, ewangeliczny Ojciec tylu marnotrawnych synów:
“Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Matth.
5, 7).
To orędzie Bożego Miłosierdzia, orędzie Chrystusa miłosiernego wyszło
z tej ziemi, przeszło także przez wasze miasto - i poszło szeroko w
świat. To orędzie przygotowywało
całe pokolenia, aby mogły sprostać największym niesprawiedliwościom
organizowanym w imię wielkiej niszczącej utopii, która miała urzeczywistnić na
ziemi “raj absolutnej sprawiedliwości”.
Matko z Ostrej Bramy, dzięki Ci za to, że
jesteś Matką Miłosierdzia.
Dzięki Ci za to, że możemy dzisiaj czcić Twoją
ostrobramską tajemnicę w Białymstoku przez beatyfikację Bolesławy, Służebnicy
Bożej, której życie było całkowicie oddane miłości przez czystość, posłuszeństwo
i ubóstwo. Jest więc to życie szczególną ilustracją do sprawy, na którą wskazuje
siódme przykazanie, do wielkiej, rozległej, rozbudowanej dziedziny moralności
międzyludzkiej, a zarazem dziedziny moralności społecznej w wielu wymiarach.
Mówiono nam w minionym okresie, mówiono tak milionom naszych braci ze Wschodu,
że własność jest kradzieżą - prywatna własność jest kradzieżą. Człowiek musi się
uwolnić od tej kradzieży, musi od własności prywatnej, zwłaszcza środków
produkcji przejść do kolektywu. W tym kolektywie społeczeństwo, a właściwie to
państwo, a jeszcze bardziej właściwie to partia - w tym kolektywie, dysponując
całokształtem dóbr, przydziela wszystkim sprawiedliwie. I człowiek się
odzwyczaił od posiadania. Przede wszystkim od posiadania dóbr wytwórczych,
śvodkórw produkcji, bo to było napiętnowane jako synonim wstecznego,
kapitalizmu. Przyzwyczaił się, został przyzwyczajony, został przymuszony. Dziś
się okazało, że jednak chyba własność prywatna dóbr produkcyjnych nie jest
kradzieżą, że
trzeba do niej wrócić. I ludzie bardzo często nie wiedzą, jak. Ludzie muszą się
tego na nowo uczyć, jak posiadać na własność dobra produkcyjne, jak produkować,
a nie jest to tylko sprawa techniczna, jest to zarazem sprawa głęboko etyczna.
Kościół o tym pamięta. Leon XIII o tym pamiętał przed stu laty pisząc “Rerum Novarum” i my o tym
pamiętamy po stu latach. Produkowanie dóbr. Człowiek jako ten, który wytwarza,
który siebie bogaci, nie żyje tylko dla siebie, nie
produkuje dla siebie, ma bogacić społeczeństwo - nad tym czuwa władza społeczna,
nad tym powinno czuwać państwo, a więc przesuwa się ten punkt w strukturze
społeczeństwa, organizacji społeczeństwa, przesuwa się ten punkt, w którym
trzeba nawiązywać do przykazania: “nie kradnij”. “Nie kradnij” to nie znaczy nie
posiadaj, “nie kradnij” to nie znaczy nie wytwarzaj nowych dóbr, służąc innym,
chociażby jako warsztat pracy. “Nie kradnij” to znaczy nie nadużywaj tej twojej
władzy nad własnością, nie nadużywaj tak, że inni przez to stają się nędzarzami,
i to też jest prawda, i my tę prawdę przypominamy również na Zachodzie. I my wciąż mówimy tym bogatym społeczeństwom kapitalistycznym: a kto
weźmie odpowiedzialność za Trzeci Świat? dlaczego Trzeci Świat? Przypatrzcie się dobrze,
zrewidujcie wasz system, system wolnego rynku, system własności prywatnej
produkcji prywatnej. Bardzo dobrze, ale dlaczego ten system własności prywatnej,
posiadania dóbr na własność i wytwarzania tych dóbr, prywatnego, z inicjatywy
ludzkiej osoby czy ludzkich wspólnot, dlaczego on nie służy temu, co jest
pierwszorzędnym prawem Bożym, prawem natury, mianowicie powszechnemu używaniu
tych dóbr. Dlaczego tylu ludzi żyje w nędzy i ginie z głodu? W tych bogatych
krajach również, nie mówiąc już o krajach Trzeciego Świata, bo te może jeszcze
są w drodze. Tak więc naszej polskiej sprawy, naszego polskiego przejścia do
nowego ustroju po wyjściu z dawnego ustroju, do czego całe społeczeństwo się
przyczyniło w okresie i za sprawą “Solidarności” - to jest wielkie osiągnięcie
dziejowe. Dlatego czeka nas wielki wysiłek natury organizacyjnej, ustrojowej,
ale równocześnie moralnej, moralnej: musimy się uczyć posiadać i wytwarzać.
Musimy się uczyć tworzyć sprawiedliwe społeczeństwo
przy założeniu wolnego rynku.
To wszystko jest powiązane z tym jednym, prostym przykazaniem: “nie kradnij”.
Bóg jest zwięzły. Mówi krótko, nie nadużywa słów, ale te słowa pokrywają obszary
życia ludzkiego bardzo rozległe i wymiary ludzkiego bytowania bardzo złożone.
Przepraszam, że się rozwiodłem nad tą sprawą poza tekstem.
Wróćmy na miejsce, na
którym stoimy. Stoimy przed Tobą, Matko z Ostrej Bramy, dziękujemy Ci za to, że
jesteś Matką Miłosierdzia. Mówimy do Ciebie: Witaj, Królowo, witaj, Królowo.
Mówimy stąd, z Białegostoku, ale mówimy szeroko w Polskę i szeroko w cały ten
wielki obszar środkowoi wschodnioeuropejski, którego ta sama sprawa dotyczy.
Witaj, Królowo. Niech nowe pokolenia szukają tej sprawiedliwości, która jest z
Boga, niech szukają sprawiedliwości, która jest z Boga - ludzkiej
sprawiedliwości, która w Bogu ma swe korzenie. Niech nowe pokolenia, to znaczy
już nasze i te, co po nas przyjdą, czerpią ze źródeł przedwiecznej Mądrości, ponieważ Mądrość
przedwieczna “znajduje swą radość obcując z synami ludzkimi w każdym pokoleniu”.
Amen.
Saluto finale prima della benedizione:
Drodzy bracia i siostry!
Na zakończenie,
przed błogosławieństwem pragnę wyrazić moją radość z tego spotkania z wami.
Przypominam sobie r. 1977. Jako metropolita krakowski odwiedziłem waszą
archidiecezję na 50-lecie koronacji wizerunku Ostrobramskiej Matki Miłosierdzia.
Archidiecezja wasza stała się bardzo znana w Polsce, bo stąd pochodzi ks. Jerzy Popiełuszko, urodzony w niedalekich Okopach.
Dziś powiemy o nim, że był to
kapłan z ludzi wzięty i dla ludzi całkowicie poświęcony aż do ofiary z życia.
Przed chwilą została ogłoszona błogosławioną matka Bolesława Lament. Tej
jedności, dla której ona żyła i pracowała, potrzebuje dziś w szczególny sposób
świat, Europa, Polska, archidiecezja w Białymstoku. Mieszkają tu także nasi
bracia prawosławni. Szukajmy zawsze tego, co łączy, spotykajmy się w duchu
ekumenicznym, módlmy się wspólnie. Czy Duch Święty nie sprawia, nie rozrządza -
powiedziałem w czasie pierwszej pielgrzymki, dziś pragnę powtórzyć: czy nie
rozrządza Duch Święty, byśmy się spotkali w dialogu i dążyli do jedności. Niech
błogosławiona matka Bolesława wspomaga te nasze wysiłki.
Obchodzimy też dzisiaj Światowy Dzień Ekologii. Człowiek otrzymał od Boga zadanie panowania nad
przyrodą. To panowanie nie oznacza samowolnego niszczenia przyrody,
wykorzystywania jej zasobów bez ograniczeń. Mówię to tu, na białostockiej ziemi,
która należy do jednej z najpiękniejszych w Polsce, ze wspaniałą Puszczą Białowieską. Ale zwracam
się do wszystkich ludzi w całej Ojczyźnie, gdyż
degradacja środowiska naturalnego jest coraz większa, a zagrożenie to w Polsce
zdaje się być szczególnie alarmujące. Przyroda cierpi z powodu człowieka. Dar
panowania nad przyrodą winniśmy wykorzystywać w poczuciu odpowiedzialności,
świadomości, że jest to wspólne dobro
ludzkości. Tu także chodzi o siódme
przykazanie: “nie kradnij!”
Woda, powietrze, ziemia, las, zwierzęta, rośliny
zostały stworzone przez Boga i zasługują na szacunek ze strony człowieka. A przy
okazji proszę was, pozdrówcie przynajmniej Czarną Hańczę; dodałbym parafię w Mikaszówce, ale to już
jest diecezja łomżyńska.
Teraz pragnę zwrócić
się do tych
naszych braci, których językiem jest
język białoruski, a którzy są tu obecni i
dają o sobie znać. Niech mi przebaczą, jeśli niedobrze coś wypowiem w ich języku.
Bracia i siostry, na zakończenie tej podniosłej
liturgii eucharystycznej pragnę jeszcze zwrócić się do was ze słowami o
znaczeniu kościelnym i kościelno-administracyjnym. Mając na względzie racje
duszpasterskie, ustanawiam dziś dwie diecezje w tym rejonie Polski: diecezję
białostocką ze stolicą w Białymstoku, obejmującą
teren tej części archidiecezji
wileńskiej, która znajduje się w obecnych granicach Rzeczypospolitej Polskiej.
Bpa Edwarda Kisiela, dotychczasowego administratora apostolskiego, mianuję
biskupem diecezji białostockiej. Kościół pod wezwaniem Wniebowzięcia
Najświętszej Maryi Panny w Białymstoku staje się katedrą biskupa i diecezji. Po
drugie, diecezję drohiczyńską ze stolicą w Drohiczynie, obejmującą teren tej
części diecezji pińskiej, która znajduje się w obecnych granicach
Rzeczypospolitej Polskiej. Bpa Władysława Jędruszuka, dotychczasowego
administratora apostolskiego, mianuję biskupem diecezji drohiczyńskiej. Kościół
pod wezwaniem Przenajświętszej Trójcy w Drohiczynie staje się katedrą biskupa i
diecezji. Pasterzom i ludowi Bożemu tych dwu diecezji z serca błogosławię.
© Copyright 1991 - Libreria
Editrice Vaticana
|